Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś545
WczorajWczoraj1587
RazemRazem1356870

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 504 750 254, zagroda edukacyjna Serowy Raj w Bukowcu,  zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Nasz serwis  powiązany jest z bardzo interesującymi grupami i stronami na facebooku. Wszystkie tętnią życiem, non stop pojawiają się nowe, piękne zdjęcia, te najbardziej popularne, polubione przez setki, a czasami tysiące osób będę przedstawiać w tej rubryczce.

 

Fot. Piotr Krzyszycha Ustrzyki Dolne W Bieszczadach mamy zimę, taką prawdziwą ze śniegiem, lekkim mrozem, gołoledzią, z trudnymi lub bardzo trudnymi warunkami na drogach, a jeszcze trudniejszymi w górach. W Ustrzykach Górnych sypie śnieg, droga na Przełęcz hmm lepiej nie mówić. Szlak z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską częściowo przetarty na odcinku leśnym. Na połoninach bez mała horror, widoczność bardzo ograniczona, możliwości orientacyjne niewielkie, porywy północnego wiatru powyżej 60 km na godz., zaspy.

 


 

Bieszczady w tym roku cieszyły się wyjątkową popularnością, zapchana gośćmi była nawet ostatnia dziura. BdPN odwiedziło 480 000 osób co ponoć przekroczyło chłonność turystyczną parku narodowego i ma zły wpływ na przyrodę. Niedawno w Rzeszowie   odbyło się  spotkanie rady naukowej parku, gdzie dyskutowano o wprowadzeniu limitów wejść na wszystkie parkowe szlaki. I tak Dyrekcja BdPN postuluje iż w gniazdo Tarnicy i Halicza może wejść 2100 osób, na Połoninę Caryńską 1100 osób, w masyw Połoniny Wetlińskiej 1900 osób, na Smerek 1100 osób, Rawki, Dział i Pasmo Graniczne 1200 osób, Dolina Górnego Snu 1350 osób. W tym roku z samej Przełęczy Wyżnej do schronu Chatka Puchatka jednego dnia weszło więcej gości niż przewidują limity na wszystkie szlaki. BdPN mówi o chłonności turystycznej, czyli o zdolności przyjęcia określonej liczby turystów bez szkód dla przyrody. Moim zdaniem należy wrócić uwagę i na pojemność turystyczną czyli ilość bazy noclegowo-gastronomicznej gotowej przyjąć maksymalną ilość gości. To ona w dużej mierze warunkuje ilość turystów na szlakach. Bieszczady w tym roku w wakacje osiągnęły maksimum pojemności, dosłownie każda dziura była zajęta. Ilość miejsc noclegowych szybko nie zwiększy się. JeżBdPN mówi o chłonności turystycznej, czyli o zdolności przyjęcia określonej liczby turystów bez szkód dla przyrody. Moim zdaniem należy wrócić uwagę i na pojemność turystyczną czyli ilość bazy noclegowo-gastronomicznej gotowej przyjąć maksymalną ilość turystów. To ona w dużej mierze warunkuje ilość turystów na szlakach. Bieszczady w tym roku w wakacje osiągnęły maksimum pojemności, dosłownie każda dziura była zajęta. Ilość miejsc noclegowych nie zwiększy się. Jeżeli zwiększy w perspektywie kilku last  to o kilka procent. Apogeum presji antropogenicznej na park jest w wakacje i tzw. długie weekendy, to wtedy trzeba rozproszyć ruch turystyczny. Moim zdaniem jest to możliwe we współpracy z Lasami Państwowymi, oni mają świetna bazę np. w Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe czy Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem . Z mego doświadczenia wiem, że zdecydowana większość organizatorów nie wie że mamy taki spektrum możliwości i dlatego wybiera BdPN, Moim zdaniem powinna ruszyć promocja niezbyt znanych atrakcji turystycznych, jest ona diablo skuteczna nawet w naszym wydaniu. Dziś rozmawiałam z Panią od Turystyki z gminy Olszanica, wyszło nam że pomnik przyrody Wodospad w Uhercach odwiedziło 15 tys osób, dla porównania Ursa Maior 10 000 O Bezmiechowej nie wspomnę bo to hicior o takich walorach, że nie ma konkurencji. Moim zdaniem miast ograniczeń promocja i ciekawe programyli to o kilka procent. Apogeum presji antropogenicznej na park jest w wakacje i tzw. długie weekendy, to wtedy trzeba rozproszyć ruch turystyczny. Moim zdaniem jest to możliwe we współpracy z Lasami Państwowymi, oni mają świetna bazę np. w Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe czy Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem . Z mego doświadczenia wiem, że zdecydowana większość organizatorów nie orientuje się, że mamy taki spektrum możliwości i dlatego wybiera BdPN. Moim zdaniem powinna ruszyć promocja niezbyt znanych atrakcji turystycznych, jest ona diablo skuteczna nawet w naszym wydaniu. Dziś rozmawiałam z Panią od Turystyki z gminy Olszanica, wyszło nam że pomnik przyrody Wodospad w Uhercach odwiedziło 15 tys osób, dla porównania Ursa Maior 10 000 O Bezmiechowej nie wspomnę bo to hicior o takich walorach, że nie ma konkurencji. Moim zdaniem miast ograniczeń powinniśmy wszyscy postawić na promocję i ciekawe programy i oferty.

 

 

Stanowisko BdPN źródło https://www.facebook.com/Bieszczadzki.P.N/ "Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody z 2004 roku „Obszar parku narodowego może być udostępniany w sposób, który nie wpłynie negatywnie na przyrodę w parku narodowym.” (Art. 12. 1.) Takie bezpieczne dla przyrody udostępnianie mają zapewnić tzw. limity, czyli maksymalne liczby osób mogących odwiedzać poszczególne miejsca (Art. 12. 2. tej Ustawy). Bieszczadzki Park Narodowy limity takie wyznaczył po raz pierwszy w 2004 roku w tzw zadaniach ochronnych zatwierdzanych przez Ministra Środowiska. Wyznaczone wówczas na podstawie danych przyrodniczych liczby, funkcjonują dziś w różnych dokumentach regulujących udostępniania Parku do zwiedzania ( m in. w regulaminie Dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego w sprawie udostępniania Bieszczadzkiego Parku Narodowego w celach naukowych, edukacyjnych i turystycznych). Tak więc limity te nie są niczym nowym, ani sensacyjnym. Limitowanie wejść w miejsca cenne przyrodniczo jest normą w wielu parkach narodowych na świecie. Nowym zjawiskiem jest natomiast to, że w BdPN od kilku lat na niektórych szlakach i w niektórych dniach w ciągu roku limity te są przekraczane i w związku z tym rosną szkody w otoczeniu przyrodniczym szlaków. W 2004 roku odwiedziło nas 212 tysięcy osób, w 2016 było to prawie 500 tysięcy. Stosowane zabezpieczenia techniczne prowadzące do ograniczenia wpływu tak dużej ilości turystów na szlaki i ich sąsiedztwo przestają być skuteczne. Stąd też dyrekcja Parku pracuje obecnie nad sposobami odciążenia najbardziej uczęszczanych szlaków i skierowania części ruchu turystycznego na odcinki mniej uczęszczane. Rozważamy również wprowadzenie systemu dziennych limitów na poszczególne odcinki szlaków np. poprzez regulację ilości sprzedawanych biletów w najbardziej obciążonych wejściach. Nie jest to zadania łatwe organizacyjnie i może się wiązać z pewnymi utrudnieniami dla zwiedzających, stąd też w najbliższym czasie odbędzie się szereg spotkań z różnymi środowiskami w regionie. Uważamy również, że rozwój ruchu turystycznego w regionie powinien wykorzystywać w szerszym stopniu potencjał atrakcyjnych turystycznie sąsiadujących obszarów Bieszczadów, Gór Słonnych i Pogórza Przemyskiego."

 

Fot. Robert Mosoń Tarnica

 


 

Mamy nową, bardzo ciekawą atrakcję turystyczną. Bieszczady serami stoją, Nikosowe Sery są już marką rozpoznawalną już nie tylko w naszym kraju. Coraz częściej bacówki, serowarnie staja się żelaznym punktem szlaków nie tylko kulinarnych. Wśród najbardziej popularnych i cenionych jest gospodarstwo ekologiczne Bożena Wisła w Bukowcu. Bożenka kilka miesięcy temu weszła na rynek ze swoimi jakże pysznymi, produkowanym z mleka od szczęśliwych krów serami i od razu jej twarożki i sery podpuszczkowe zdobyły sobie rzesze zwolenników. Można je spotkać w śniadaniowym menu wielu podkarpackich restauracji i pensjonatów, kupić na targach zdrowej żywności, w jej gospodarstwie w Bukowcu i poprzez internet. Nawet teraz w ograniczonej ilości można zamówić telefonicznie 697 761 807. Bożenka non stop rozwija się, szkoli i zdobywa nagrody za swoje serowe pyszności ale także za znakomite potrawy np. z dziczyzny. To ważne albowiem oprócz gospodarstwa ekologicznego prowadzi cieszące się dużą popularnością Domki Góralskie Bukowiec - Bożena Wisła Mówię wprost domki na sylwestra ma od dawna sprzedane, zaprasza na ferie i w terminach późniejszych. Tym bardziej, że nasza Koleżanka stworzyła nową atrakcję czyli zagrodę edukacyjną Serowy raj. Będzie w niej prowadzić warsztaty dla dzieci i młodzieży w zakresie wytwarzania serów i przyrządzania pyszności z ziemniaków. Na zdjęciu twarożki i sery podpuszczkowe krowie sfotografowane przez Kolegę admina wyjątkowego łakomczuszka jeżeli chodzi o dobre sery Robert Mosoń - Fotografia Za kilka dni Bożenka przygotuje na bazie swojej zagrody i gospodarstwa ekologicznego oferty pobytu dla rodzin z dziećmi i zielonych szkół, wycieczek szkolnych.

 

Fot. Robert Mosoń


Fot. Mariusz Grybowski Lądowanie wojskowego śmigłowca na Smereku. To zdjęcie wywołało na naszej grupie burzę https://www.facebook.com/photo.php?fbid=915838891882880&set=gm.1147654875348917&type=3&theater Podchwyciła to "Gazeta Bieszczadzka"  http://www.bieszczadzka24.pl/aktualnosci/pilot-nie-mial-zgody-na-ladowanie/1599

 


 

22 listopada 2016 r. Jestem wściekła jak diabli, przyzwyczaiłam się, że najpierw Geofizyka Kraków, a teraz Geofizyka Toruń jest stawiana poza prawem. Mają pozwolenia nadane odgórnie na poszukiwania złóż ropy naftowej przez poprzedni rząd, ani RDOŚ ani samorząd nie miała nic do powiedzenia, ale przeginają i to nieźle. Niszczą drogi na potęgę entą, zostały rozjechane szlaki ale na litość Boską to jest rezerwat "Dyrbek" Więcej o nim piszę tu http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=196&Itemid=203 Taż to co tam wyrabiają to jest kpina z ochrony przyrody i z nas turystów. Przypominam, że my turyści mamy zakaz wejścia do rezerwatu, stoi przed wejściem na tą drogę za szybowiskiem w Bezmiechowej. Edycja. Na naszej stronie Olszanica i okolice https://www.facebook.com/bieszczadyprzewodnik są inne przykłady na traktowanie Bieszczadów przez Geofizykę jako prywatnego folwarku. Zostały zniszczone drogi w okolicy rezerwatu "Buczyna w Wańkowej"  (rezerwat położony w Górach Słonnych w pobliżu "Dyrbka"). Ludzie skarżą się na niszczenie swoich pól, na prowadzenie badań na terenie ogródków przydomowych bez zgody właściciela, na śmiecenie itd. Sprawą zajęły się media. Polecam http://lesko24.pl/geofizycy-szukaja-ropy-i-gazu-przy-okazji-dewastuja-rezerwaty-zdjecia.html

Błyskawicznie zareagowały Lasy Państwowe. Zniszczenia w rezerwacie "Dyrbek" potwierdziły się. Na szczęście non stop monitorowany przez leśnikow rezerwat "Buczyna w Wańkowej" nie uległ degradacji. Geofizyka naprawiła szkody w Bezmiechowej.

 

Fot. Stefano Holic

 

 

 


 

19 listopada o godz. 18 odbyło się jakże udane spotkanie - panel dyskusyjny w Hotel Pałac w Olszanicy Organizatorami byli kierownik Hotelu Pałacu Biesa pani Agnieszka Wajda http://www.palacbiesa.pl/ i menadżer sp. Carpatia Maciej Szewczyk http://www.igbcarpatia.pl/ .  Dla mnie osobiście bardzo trudne, bardzo wielu przewodników przyjęło zaproszenia, potwierdziło przyjazd,a mimo to ok. 16 zaczął się swoisty amargedon. Wszyscy odwoływali przyjazd, nastała jakaś epidemia chorób wśród dzieci przewodników i masowe psucie się samochodów. Przybyło małe grono osób, a raczej "mózgów", było nas 17 osób w tym przewodnicy, Szef Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" (prywatnie bardzo Mu dziękuję za podsumowanie dyskusji, kilka słów i dziś obudziłam się pełna wiary w to, że wszystko to co robię ma sens), może dzięki temu spotkanie większość zaliczyła do bardzo udanych. Przede wszystkim mieliśmy okazję spróbować nowych potraw, kuchnia powstaje od podstaw, to co nam zaserwowano jasno wskazuje, że ośrodek na szansę być perłą w koronie bieszczadzkiej turystyki. Potem była degustacja słynnych serów Nikosa z pobliskiej bacówki Czar PGR-u w Wańkowej.  Cóż mogę powiedzieć oprócz jednego - Nikos to marka, jego sery nie przez przypadek są rozchwytywane w całym kraju. Następnie mieliśmy okazję skosztować wina z Winnicy Dolina Sanu,  mi osobiście smakowało. Kolega admin, znakomity fotograf przyrody Mariusz Strusiewicz przedstawił jedną ze swoich diaporam, tym razem były to sowy. Po obiedzie zaczęła się prezentacja uczestników spotkania,  a następnie bardzo ciekawa dyskusja. Najpierw Kierownictwo Ośrodka przedstawiło nam nową ofertę, która podbudowana przepysznym jedzonkiem dosłownie mnie zachwyciła. Może bardzo króciutko przedstawię i ja uczestników spotkania

- Nikos Monolopulos człowiek legenda, jego sery są już marką

- Mariusz Strusiewicz fotograf przyrody, laureat 1 nagrody w konkursie fotografii przyrodniczej miesięcznika National Geographic, prowadzi warsztaty fotografii przyrodniczej

- Andrzej Borek  przewodnik górski, pilot wycieczek, instruktor narciarstwa zjazdowego, nauczyciel i wykładowca akademicki,

- Krystyna Dżoń przewodnik turystyczny, pilot wycieczek niemieckojęzycznych, artysta wykonująca m.in regionalną biżuterię,

- Krzysztof Staszewski prezes Stowarzyszenia "Pro Carpathia", wydawnictwo "Carpathia" http://www.carpathia.net.pl/

- Ewelina Nycz specjalista zajmujący się produktem lokalnym ze Stowarzyszenia "Pro Carpathia" http://www.procarpathia.pl/

- Marek Kusiak przewodnik górski specjalizujący się w ukraińskich Karpatach, fotograf, admin https://www.facebook.com/groups/435940603139200/

- Grzegorz Sitko przewodnik górski, specjalista od turystyki przyrodniczej, dziennikarz, autor przewodników

- Józef Bodziak Winnica Dolina Sanu w Sanoku http://www.winnica-dolinasanu.pl/

- Magda Krawczyk szef sprzedaży w Pałacu w Olszanicy

- Stanisław Orłowski przewodnik górski, turystyczny, pilot wycieczek, znakarz szlaków, założyciel Stowarzyszenia Przewodników "Karpaty", autor wielu przewodników

- Wojciech Orłowski przewodnik górski, turystyczny, znakarz szlaków, autor przewodników

- Mariusz Żmud przewodnik górski, znakarz szlaków

- Andrzej Lenart przewodnik górski wschodnio i zachodniobeskidzki, radny powiatu bieszczadzkiego

- Krzysztof Staszewski przewodnik górski

- Adam Leń przewodnik górski, dziennikarz "Gazety Bieszczadzkiej"

Fot. Marek Kusiak

 

Zostaliśmy poczęstowani wspaniałym obiadem: zupa krem kalafiorowo-topinamburowa, schab nadziewany borowikami i drugi nadziewany warzywami, jarzyny gotowane na parze, zestaw surówek, rewelacyjna babeczka pałacowa ( z tak prostym, a zarazem wykwintnym deserem jeszcze w życiu nie spotkałam się). Oprócz tego mogliśmy skosztować zupy czosnkowej z grzankami, gulaszu z dziczyzny, rewelacyjnych gołąbków z kaszy z boczkiem w sosie borowikowym, kilka rodzajów pierogów m.in z ziemniakami z serem i pokrzywą, dziczyzną itd, zestawu wędlin, licznych mięsnych rolad z dodatkiem chrzanu z żurawiny, rolad szpinakowo-bundzowych, roladek z pstrąga w bobie i borowikach, fantastyczną roladą z jabłkami antonówkami. To tylko część z listy potraw.  Wszystko przygotowane z produktów z najwyższej półki. Oprócz tego mieliśmy degustację serów (na pierwszym zdjęciu Nikosowe Sery opowiada o swoich przysmakach) i degustację win z Winnica Dolina Sanu. Właściciel winnicy znał już Pałac Hotel, latem urządził tu swojej córce wesele, był zachwycony jakością świadczonych usług.

W ośrodku same dobre zmiany, przede wszystkim poszerzy się zakres świadczonych usług. W Bieszczadach powstaje pierwsze pole dla kamperów z przyłączami Po wtóre od 1 maja zacznie działać restauracja, wczoraj mieliśmy możliwość zapoznania się z nowym menu. Osobiście jestem pod wrażeniem, podane potrawy (na zdjęciach widzimy tylko część podanych przysmaków)  były wyjątkowo smaczne, znakomicie zbilansowane smakowo, wykonane z najlepszych, naturalnych produktów. Z tego rodzaju kuchnią w Bieszczadach bardzo rzadko można spotkać się, do przyrządzania potraw używają znakomitych, naturalnych produktów, tu nie ma wszechobecnej chemii więc dla nas wszystkich była to uczta pełna nowych smaków. I zapachów. Mi najbardziej przypadły do gustu sosy, w naszym regionie nawet w dobrych restauracjach królują sosy z torebki, tu mieliśmy podane znakomite, zredukowane jako dodatek do faszerowanego schabu i zgoła rewelacyjny sos borowikowy do gołąbków z kaszy i boczku. No i babeczka dworska wykonana z prawdziwej czekolady, puszysta, nasączona odrobina rumu z sosem podana na ciepło. Z tak prostym, a zarazem wykwintnym deserem jeszcze nie spotkałam się. Co najdziwniejsze mamy obiecane, że nasze grupy będą miały obiady w cenie 25 zł (zupa, 2 danie i deser, kawa). Będą i pstrągi pieczone w soli w podobnej cenie. To tylko część niespodzianek.

 


Bieszczady bardzo wielu Gościom kojarzą się z połoninami. W tym roku były tam dosłownie tłumy. Na szczęście Bieszczadnicy preferują także takie okolice, np. miejsce, gdzie Wołosaty wpada do Sanu. Urodę krajobrazu możemy obserwować np z mostu wjeżdżając do Procisnego, przeważnie widzimy kamieniec przez który latem toczy się niewiele wody. Można także zatrzymać się na miejscu postojowym "Hłynne", fajnie urządzonym przez Lasy Państwowe na brzegu Wołosatego. Jest tu wiata ze stołami i przygotowane miejsce na ognisko, tablice edukacyjne, parking, na placyku możemy zostawić autokar. To tu zaczyna się ścieżka przyrodniczo-edukacyjna "Stare Procisne".  Bez problemu można zejść do wody. Hłynne uwielbiam, gdy jest ciepło, najbardziej w czasie wakacji. Prowadząc  grupę dzieci zatrzymuję się w Procisnem i sprowadzam do wody. Jakie ona są szczęśliwe, gdy mogą szaleć w wodzie. Chlapanie, bieganie, upadki na śliskich kamieniach, próba pływania w płytkiej wodzie, puszczanie kaczek, salwy śmiechu to miód na moje przewodnickie serce.  Dzieciom wbrew pozorom nie trzeba wypasionych aqua parków, wystarczy rzeczka, czyste zejście do wody. A tu na dodatek możemy nazbierać drewna i rozpalić ognicho. Bywa i pieczenie kartofli, chleba i kiełbasy w ognisku. Tak o tym miejscu pisze Wiesław Sowiński na naszej facebookowej grupie Bieszczady: "Bardzo ciekawe miejsce. Szczególnie polecam dwie sytuacje, które tam występują. Pierwsza to wiosenne zejście kry . Ogromne, rozpędzone zwały lodu z hukiem z zderzają w tym miejscu. Niesamowity widok wizualny i.....słuchowy. Druga to intensywne opady w "bieszczadzkim worku " lub u podnóży Tarnicy i "działu" Wtedy z jednej strony płynie brunatna woda po opadach zaś z drugiej czysta. Ładny efekt mieszania się kolorów."

 

Fot. Anna Grzeczka

 


10 listopada 2016 r. Przed nami kolejny długi weekend, w ub. roku mieliśmy w regionie bez mała tłumy, w tym warunki pogodowe są trudne, na szlakach panuje ścieżno-błotnsta breja, ale mimo to sądzę, że warto zajrzeć w Bieszczady. Tym bardziej, że mamy nową atrakcję turystyczną pod dachem.  W 2013 r. powołano  Leśny Kompleks  Promocyjny  "Lasy Bieszczadzkie", którego zadaniem jest m.in edukacja leśna i udostępnienie turystyczne bieszczadzkich lasów. Powstają ścieżki: "Branzberg" wiodąca do miejsca mordu Polaków dokonanego przez UPA  , "Krutyjówka" biegnącą wzdłuż potoku Muczne, "Wokół Mucznego" pokazująca urok doliny w której położone jest Muczne,   "Za domkiem myśliwskim" ukazująca urok lasów położonych pod Bukowym Berdem, "Piechurów" biegnąca od filarów mostu kolejki wąskotorowej do punktu widokowego. Ścieżka "Jodła"  wiodąca do swego czasu najgrubszej jodły w kraju została zrewitalizowana, podobnie ścieżka, która obecnie nazywa się "Stare Procisne" Na obszarze Nadleśnictwa Lutowiska są: "Dwernik-Kamień", "Hylaty", "Przez górski las", moja ulubiona puszczańska "Rezerwat Hulskie", "Szkółki Leśne" w Smolniku. stworzono naprawdę zadbaną infrastrukturę szlakową: ornitologiczna platforma widokowa na żeremiu bobrzym pomiędzy Tarnawą, a Mucznem,  punkt widokowy na ścieżce "Piechurów",  wiata w Mucznem, dwa pola biwakowe: jedno obok miejsca, gdzie Wołosate wpada do Sanu i w Stuposianach. W Mucznem utworzono Centrum Edukacji Leśnej ze świetną wystawą w pawilonie muzealnym. Coś z trzy tygodnie temu, jeszcze przed otwarciem  z maleńką grupą wprosiłam się do Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem i wyszłam dosłownie oczarowana ekspozycją i wystawą Mateusz Matysiak - Polish Bird Photos Wystawa w pawilonie jest świetna, przemyślana i bardzo łatwo po niej oprowadzać, weszłam po raz pierwszy i od razu odnalazłam się. To przewodnicki samograj. Na wystawie mamy wypchane zwierzaki, podobnych ekspozycji w regionie jest kilka, tę wyróżnia koncepcja prezentacji. W założeniach jest podobna do tej w Krempnej w Magurski Park Narodowy zwierzaki są prezentowane w środowisku w którym żyją. Mi pod względem edukacyjnym najbardziej do gustu przypadło żeremie bobrze, gdzie oprócz rodziny bobrów mamy wydrę, ptaki wodne, żmiję zygzakowatą, salamandrę itd. Wszystko jest ze sobą powiązane więc bardzo łatwo wytłumaczyć rolę jaką w przyrodzie odrywają zwierzęcy inżynierowie i łańcuszek powiązań pomiędzy poszczególnymi organizmami. Rewelacyjna jest gawra z niedźwiedziem w środku, chyba samicą, bo po górze gawry chodzi tzw. piastun. No i wilki wraz z puszczykami uralskimi i puchaczem. Są i jelenie, takie jakie chodziły po Bieszczadach w czasach mojej młodości, nie znam się na tym, ale to było regularne poroże 22 więc być może złotomedalowe. No i dziki, na widok odyńca szczęka mi opadła, nie wiedziałam, że na świecie żyją tak potężne osobniki. Jest i stado żubrów, z tym potężnym samcem, mam 169 cm wzrostu ale on jest chyba ode mnie wyższy. Są i rysie, żbik i wiele innych gatunków. Informacja dla organizatorów, ośrodka wewnątrz nie widziałam i nie znam ale całość robi spójne wrażenie. Przede wszystkim pomocny i bardzo miły personel wart jest wzmianki. No i pakiet, w tej dolinie goście nie będą nudzić się.Tym bardziej, że w przyszłym roku wyremontują drogę do Tarnawy.Po trasie jest jeszcze godna polecenia pokazowa  zagroda żubrów i mini skansen leśny.

Ze strony Centrum:

"Cennik opłat za wstęp do pawilonu wystawowego przy Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem.
1. Pawilon wystawowy w sezonie jesienno-zimowym, dostępny jest dla zwiedzających w dni robocze, w godzinach: 13.00-15.00.
2. Grupy zorganizowane proszone są o wcześniejszy kontakt w celu ustalenia indywidualnych godzin zwiedzania.

3. Jednorazowo w pawilonie może przebywać nie więcej niż 20 osób.
4. Pawilon wystawowy udostępniany jest tylko w obecności pracownika Nadleśnictwa Stuposiany.
5. Bilety wstępu są do nabycia w recepcji Centrum Promocji Leśnictwa.
6. Opłata za bilet wstępu do pawilonu wystawowego:
→ Osoby dorosłe – 4 zł
→ Młodzież szkolna, studenci (do 26 lat), emeryci i renciści – 2 zł
→ Dzieci do 5 lat, z domów dziecka, uczniowie szkół specjalnych, osoby niepełnosprawne, opiekunowie grup szkolnych, przewodnicy turystyczni prowadzący grupę – bezpłatnie.
Kontakt: Ewelina Górna – Baran, tel.: 692 359 442 "

 

Własność Centrum Edukacji Leśnej w Mucznem

 


 

Zapraszam do zakładki o podkarpackich wydarzeniach i imprezach, tu także będzie więcej informacji o balach sylwestrowych

 

Stowarzyszenie Bieszczadzka Inicjatywa Narodowa i Ruch Narodowy w powiecie bieszczadzkim aktywnie włącza się w Akcję " Paczka Dla Bohatera"
Jest to zbiórka żywności artykułów chemicznych dla kombatantów.
WALCZYLI DLA NAS , TERAZ MY ZAWALCZMY DLA NICH ....

Zbieramy art. żywnościowe z długim terminem przydatności oraz art. chemiczne.Liczy się każdy kilogram kaszy , cukru czy mąki. Każdy dając choćby tylko paczkę makaronu może pomóc przetrwać zimę kombatantom żyjącym w biedzie. Darczyńców proszę o kontakt ( 501 386 979) . Wiesław Sowiński

 

 


 

20 października 2016 r. No i stało się. Pogoda i niekorzystne prognozy pogody wypędziły turystów z Bieszczadów. Tylko przedwczoraj odwołano nam trzy wycieczki szkolne, bo rodzice nie chcieli wysłać dzieci na poniewierkę w deszczu. Szkoda mi dzieciaków, w górach mamy apogeum jesieni, w Górach Sanocko-Turczańskich jest złociście, szczególnie nad Jeziorem Myczkowieckim, w Bieszczadzkim Parku Narodowym bardziej brązowo. Od poniedziałku pracuję z grupami w górach i pagórach, bywa różnie ale to nie oznacza iż źle bawimy się. Przewodnik jest od korygowania programu, ma być fajnie, bezpiecznie i interesująco. W poniedziałek byliśmy na Kamieniu Leskim, wycofaliśmy się z Kozińca, bo mżyło więc zaczęła się edukacja. Grupa dorosłej młodzieży była naprawdę cudna, większość związana z energetyką, więc z Agatką z Centrum Natura 2000 przy Caritasie w Myczkowcach zrobiliśmy im wykłady z odnawialnej energetyki, a potem powtórka w terenie. Następnego dnia zawędrowali na Połoninę Wetlińską, warunki były trudne, bo końską drogą płynęła woda, ale dali sobie śpiewająco radę. Pozdrawiam tzw. Budowlankę z Tarnowa, do zobaczenia w czerwcu. (Młodzieży tak spodobały się Bieszczady, że postanowili wrócić, tym razem do ośrodka Viking w Ustrzykach Dolnych, program wstępnie ustaliliśmy). Wczoraj zaś oprowadzałam super grupę gimnazjum z Puław i okolicy, dziś powtórka z rozrywki. Mieliśmy idealną pogodę do zwiedzania, było ciut pochmurno ale region wyglądał bajecznie. Skorygowałam program: byliśmy na rejsie Bryzą (Jezioro Solińskie wygląda bajecznie) i na punkcie widokowym w Polańczyku, potem tradycyjnie zapora w Solinie, następnie sanktuarium, przepiękna droga krzyżowa i ruiny Karmelu z punktem widokowym na wieży na Mariampolu w Zagórzu. Na koniec byliśmy w bacówce Czar PGR-u na słynnych nikosowych serach w Wańkowej.Tu grupa podzieliła się, chłopaków zainteresował elektryczny pastuch, reszta degustowała sery i słuchała opowieści Nikosa. Dziś jedziemy w góry ale dwóch przewodników poprowadzi grupę. Podzielimy się, jedna część lepiej przygotowana pójdzie do schroniska na Połoninie Wetlińskiej, a druga ze mną będzie miała zajęcia przyrodnicze w tzw. "krainie dolin" w Berehach Górnych na ścieżce edukacyjnej BdPN, a potem wykład o ikonach w pracowni ikon pani Denisiuk w Cisnej, czas wolny - idziemy na ciastka do Polanki, a na koniec świątynia w Górzance.  Błagam nie zawiedźcie dzieci, w Bieszczadach jest naprawdę pięknie nawet, gdy kropi czy też pada. Zapraszam na szlak żółty wiodący do Chatki Puchatka http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=158&Itemid=269 i na ścieżkę przyrodniczo-historyczną "Berehy Górne" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=36&Itemid=45

 

Fot. Bogusław Mitan Berehy Górne Szlak żółty wiodący na Połoninę Wetlińską

 


 

17 października 2016 r. Dobiegł końca tzw. długi weekend nauczycielski. To co działo się w górach przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po pierwsze w regionie były dosłownie tłumy, nigdy wcześniej nie widziałam takiej ilości autokarów i busów w Bieszczadzkim Parku Narodowym, parkingi w górach pękały w szwach. Po raz pierwszy w tym roku zabrakło przewodników górskich, wieczorem w piątek w sumie wysłaliśmy 140 esemesów, wszyscy koledzy byli zajęci lub wyjechali. Po wtóre w piątek i sobotę dopisała nam pogoda, było cudnie aczkolwiek zimno, w niedzielę rano padało więc większość grup ewakuowała się. Osobiście spędziłam w dwoma małymi grupami cudne chwile w górach i pagórach, jak zwykle zrobiłam niestandardowy program więc mimo tłoku były momenty, że byliśmy sam na sam z naturą. Najpiękniej wspominam Tarnawę, tę położoną w Bieszczadzkim Parku Narodowym, tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, a wrony dawno zawróciły. W jesiennej szacie torfowiska wysokie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65&Itemid=71 wyglądają rewelacyjnie, spacer po kładkach to nie tylko relaks, poznawanie bardzo rzadkiego zbiorowiska ale także aromatoterapia. Wędrujemy bowiem przez bór bagienny, zapach olejków sosnowych dominuje w okolicy. No i granica z Ukrainą, to także atrakcja. Jedna uwaga, pomiędzy Mucznem, a Tarnawą droga jest zniszczona, są miejsca, które duży autokar nie pokona. Była i helioterapia (mamy tu najlepsze warunki solarne do wypoczynku w kraju)  w dolinie Sanu, wędrowaliśmy do cudownego źródełka w Zwierzyniu. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=226&Itemid=233 Tu niestety urok spaceru psuje cywilizacja, wyasfaltowana droga, brzydka Droga Krzyżowa, na szczęście urok doliny w jakiejś mierze został zachowany. Gościom spodobała się atmosfera w bistro Polanka w Cisnej, gościnność, uśmiech na buzi, pyszne ciasta i znakomita herbata i kawa, więc nie dziwcie się, że w naszym rankingu na stronie https://www.facebook.com/Bieszczady.BN.jedzenie/ znajduje się na czołowym miejscu.  Podobnie jak sery Nikosa, ech nieźle Goście tam bawili się na degustacji. A'propos serów. Fajną miałam przedwczoraj przygodę, taką ilustrującą, że Nasi są wszędzie. Idę sobie drogą, wtem zatrzymuje się samochód z roześmianymi buziami. Pada pytanie, czy tędy jedzie się do Wańkowej, chcemy sobie kupić słynne Nikosowe Sery.  Odezwała się we mnie dusza przewodnika. No tędy, właśnie tam byłam z grupą na degustacji. Zresztą przedwczoraj także byłam. Polecam ser solankowy, jest rewelacyjny, idealny do sałaty po grecku i do kanapki z pomidorami. To mieszaniec z mleka koziego, krowiego i owczego leżący kilka miesięcy w beczce dębowej w solance itd. Na koniec pada pytanie a może panią gdzieś podwieźć? Nie, dziękuję, właśnie pożegnałam grupę i idę do domu. Serdecznie pozdrawiam Roześmiane Buzie, takie f nawet krótkie spotkania są najfajniejszą nagrodą za naszą pracę w przestrzeni wirtualnej. Najwięcej czasu spędziliśmy w okolicy Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego, mówiąc wprost jest tam cudnie.

 

Fot. Katarzyna Sypuła Zapora w Solinie

 

 

 


 

 

Z niekłamaną radością informuję, że przy naszym forumowym ognisku Bieszczady https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/ wygodnie rozsiadło się już ponad 30 000 Bieszczadniczek i Bieszczadników, Gości i Miłośników Karpackiej Przyrody. Nasza wirtualna przestrzeń rozrasta się, na wszystkich grupach i stronach jest już  grubo ponad 100 000 Koleżanek i Kolegów, większość z nas cudnie bawi się, nasz świtek tętni życiem i śmiechem. Mamy i pierwsze sukcesy vide pierwsza wystawa fotografii Kolegów w Galerii w Lesku, czy wydanie albumu o którym tak pisze Kolega przewodnik

"GOKSiT w Solinie wydał album "Solina wypoczynek w Bieszczadach". Publikacja ta to efekt konkursu fotograficznego jaki miał miejsce na wiosnę bieżącego roku. W albumie na 104 stronach znajduje się ponad 130 fotografii których autorami w większości są członkowie tejże grupy.
Również moich kilka fotek znalazło się w niniejszym wydawnictwie. Poniżej przedstawiam skan okładki albumu, spis autorów fotek, przykładową stronę z albumu "
Marek Kusiak przewodnik górski, fotograf

 


 

Na facebooku założyliśmy kilka lokalnych stron, wszystkie cieszą się popularnością co nas niezmiernie cieszy. Mamy i strony "komercyjne", które okazały się strzałem w 10. Najwięcej Czytelników zagląda na https://www.facebook.com/Bieszczady.BN.jedzenie/ dociera ona do 8-30 tysięcy osób tygodniowo, co mnie niezmiernie cieszy. Trwają na niej rozmowy, Bieszczadnicy polecają sobie fajne knajpki, bary, stoiska ze żywnością, bacówki, tworzy się swoisty ranking knajpek. Prym wiedzie trzy w Cisnej: legendarna Siekierezada, Oberża Na Zamościu no i moja ulubiona Polanka, gdzie oprócz kaw, herbat, ciast można dostać coś pysznego na ząb, a nawet zamówić sobie np. przepyszną zupę borowikową. Na czwartym miejscu jest Kamionka w Bezmiechowej, idealne połączenie wrażeń estetycznych i smakowych, panorama z szybowiska jest wprost rewelacyjna. Jedno mnie zastanawia, nasz ranking zupełnie nie pokrywa się z tymi oficjalnymi, lansowanymi przez media, ze szlakami kulinarnymi, bywa jednak wspólny z poleceniami blogerów np. Krytyki Kulinarnej. Widocznie mamy zbieżny gust zarówno jeżeli chodzi o smak sera (na pierwszym miejscu stawiamy słynne sery u Nikosa w Wańkowej) jak popularnych potraw np. Podobnie jest na https://www.facebook.com/karpackakomercja przedstawiamy na niej płatne atrakcje turystyczne, miejsca godne zwiedzenia itd.

Fot. Robert Mosoń

 


 

Mamy piękną słoneczną pogodę, prognozy są bardzo dobre, ponoć czeka nas ładna, kolorowa jesień. W Bieszczadach mamy bardzo dużo gości, niestety tylko do 17 października.  Szkoda, że tak krótko. W ubiegłym roku pracowałam do połowy listopada, pogoda była rewelacyjna i najfajniej wspominam jesienne zwiedzanie i wędrowanie po górach. Dla miłośników kolorów, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.   Godny polecenia jest ośrodek Hotel Pałac w Olszanicy, dawny ośrodek rządowy ODK Olszanica, który posiada bardzo rozbudowaną ofertę dodatkową w postaci placu zabaw, letniego basenu i brodzika, stawów ze sprzętem pływającym, boisk, kortu itd. nr tel. 13 4617450 . Ceny rewelacyjne albowiem zimowiska  od 60 zł/os.  Podobnie kolonie, moim zdaniem jest to najlepsza oferta kolonijna w Bieszczadach.  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Polecam  Lesko Ski w Weremieniu, pensjonat plus całoroczne domki wypoczynkowe działające przy wyciągu narciarskim, ceny od Drożej jest w Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. http://www.palacbiesa.pl/

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Medzilaborce to miasto  w północno-wschodniej Słowacji, liczy sobie ok. 12 tys. mieszkańców. Pod względem turystycznym takie sobie, większość zabytków została zniszczona w czasie I wojny św., która w Karpatach miała wyjątkowo tragiczny przebiegi operacji dukielsko-preszowskiej. Słynie z wielokulturowości, na Słowacji nie było wysiedleń, więc nadal obok siebie żyją Słowacy, Rusini, których tylko część uważa się za Ukraińców, Węgrzy, Romowie. Za najciekawszą atrakcję uchodzi Muzeum Sztuki Nowoczesnej im. Andy Warhola. Andy Werhol znany w całym świecie artysta, przede wszystkim malarz, twórca pop artu był z pochodzenia Łemkowiem-Rusinem, jego rodzice urodzili się w Mikovie. Między Bogiem, a prawdą muzeum takie sobie, warto je jednak zwiedzić. Na uwagę zasługuje cerkiew prawosławna p.w. Ducha Świętego, ma bardzo oryginalny kształt i ciekawe wnętrze pokryte polichromią autorstwa Dimitriosa Leussisa i Dusana Kanddricaka. Powierzchnia malowideł imponująca, to 1 600 m2.  Na trasie Palota-Medzilaborce można zobaczyć sprzęt wojskowy, przede wszystkim czołgi,  to upamiętnienie działań związanych ze wspomnianą przeze mnie operacją. Komańczę od Medzilaborzec dzieli ok. 70 km, można tam dotrzeć i na rowerze, trasa jest wymagająca albowiem trzeba przebić się przez łuk Karpat. Obok muzeum jest pensjonat Andy, gdzie dobrze  karmią, mają też niezła kawę http://www.penzionandy.sk/ Nieopodal Medzlaborzec znajdują się słynne ruiny klasztoru i kościoła Bazylianów w Krasnym Brodzie. Warto wiedzieć, że Krasny Brod był znanym miejscem pielgrzymkowym, odbywały się tu targi, w tym słynne na całą okolicę targi na żony.

 

Fot. Marek Kusiak Ruiny klasztoru w Krasnym Brodzie


Kochany San, wierny towarzysz na szlakach, bieszczadzki wycieczkowicz, mieszkaniec Bacówki pod Mała Rawką i całych Bieszczad po których wędrował - biega już po niebieskich połoninach.

 

Fot. i słowa Małgorzata Olga Brzezińska

 


 

7 sierpnia 2016 na zaporze w Myczkowcach odbyły się Bieszczadzkie Konfrontacje Kulinarne. Jak podaje organizator czyli Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Turystyki w Solnie z/s w Polańczyku: ”Do tej pory były to Gminne Konfrontacje Kulinarne, jednak w związku z rosnącym zainteresowaniem turystyką kulinarną ranga tej imprezy wzrosła.” W konfrontacjach konkurowało 5 kół gospodyń  wiejskich z powiatu leskiego. Zwyciężyło miejscowe KGW z Myczkowiec, jednak każde z nich otrzymało nagrody ufundowane przez Lokalną Grupę Działania „Zielone Bieszczady”. Główną atrakcją konfrontacji był pokaz kulinarny Pana Mariusza Szweda, finalisty drugiej edycji MasterChef – programu kulinarnego TVN. Pokaz przyciągnął tłumy zainteresowanych, którzy mogli również pomóc w gotowaniu! Mariusz Szwed utrzymując swój show w konwencji miejsca w którym miał miejsce – nad Jeziorem Myczkowieckim – przygotował rybę z grilla na trzy różne sposoby! Każdą z nich można było zdegustować! Cały pokaz był przelatany humorystycznymi wstawkami kucharza, który poza byciem mistrzem kuchni okazał się mistrzem żartu! Tuż po pokazie tłum na zaporze myczkowieckiej nieco się zmniejszył, po to by znów wzrosnąć tuż przed koncertem Andrzeja Cierniewskiego! Koncert przyciągnął rzesze wiernych fanów, którzy już od pierwszego numeru śpiewali razem wszystkie piosenki! Andrzej Cierniewski to dojrzały piosenkarz o charakterystycznym,  głosie oraz ugruntowanej pozycji na rynku fonograficznym.
Wśród wszystkich stanowisk podczas imprezy dwa cieszyły się szczególnym zainteresowaniem oraz sympatią uczestników. Były to stanowiska Pani Bożeny Wisły, oraz Adama Kokosa. Pani Bożena jest producentem ekologicznych serów podpuszczkowych, które zyskują w ostatnim  czasie na popularności, zdobyły uznanie specjalistów i zostały już wcześniej  nagrodzone w kategorii „Kulinarne Dziedzictwo Podkarpacia”. Natomiast Adam Kokos jest znany ze strony www.ziola-bieszczady.pl oraz swoich rewelacyjnych ekologicznych, przypraw i ziół prozdrowotnych. Dzięki poczcie pantoflowej oraz jakości produktów, jego sława w całej okolicy cały czas rośnie.

Bieszczadzkie Konfrontacje Kulinarne okazały się sporym sukcesem dla organizatorów, a przez całą imprezę „przewinęło się” nawet do 2 tysięcy osób. Było miło i smacznie! Smak królika w winie zostanie z nami jeszcze na długo!" Konrad Ulanowski

Zdjęcia i tekst autorstwa Konrada Ulanowskiego, dziękuję GOK SiT w Polańczyku za użyczenie i w imieniu setek zadowolonych turystów dziękuję za organizację lub współorganizację tych wszystkich wspaniałości. Śmiem podziękować w imieniu nie tylko swoim, bo odbieram dużo pozytywnych sygnałów na temat działania GOK SiT, jest przez kilku znajomych specjalistów od marketingu stawiany  na wzór innym samorządom jako przykład znakomitej promocji w sieci walorów gminy i Bieszczadów.

 

Adam Kokos jak to bywa w Jego zwyczaju "gwiazdorzył" na zaporze. Pozwolę sobie wrzucić Jego portret albowiem w regionie dochodzi do absurdu, wielu sprzedawców podszywa się pod Kolegę, a co najgorsze psuje Mu reputacje sprzedając niezbyt dobry towar.

 


5 sierpnia 2016 r. Na razie pogoda dopisuje, jest ciepło ale nie gorąco, wieje wietrzyk. Idealna aura na spacery. Bardzo dużo gości odpoczywa nad Jeziorem Solińskim, na jutro zapowiadają tłumy. Jest festiwal piosenki żeglarskiej, nagłaśnia go Radio Biwak letnia audycja Radia Rzeszów. Polecam ich audycje, moja ulubiona to "Radiolatorium" i audycje na żywo "Kalejdoskop" oraz "Puls dnia". Będąc w Solinie i Polańczyku warto wybrać się na dobrze utrzymane szlaki gminne wytyczone na obszarze Polańczyka i Soliny. Na terenie gminy Solina jest taka plątanina szlaków wytyczonych w ramach różnych projektów unijnych , że trudno nawet przewodnikowi w niej połapać się. Polecam szlaki gminne: czerwony Polańczyk-Solina-Polańczyk i żółty wiodący po Polańczyku. Zielony biegnący przez Uzdrowisko- hmmm powiem tak:  jest nieciekawy i prowadzi czasami przez morze tzw. papierzaków. W Polańczyku w sezonie są czynne  toalety, ale wiele osób chce zaoszczędzić te 2 zł i załatwia swoje potrzeby naturalne  w krzakach. Moim ulubionym czerwonym szlakiem pokazującym urok bieszczadzkich fiordów  nie raz wędrowałam z grupami, w tym roku został poprawiony, są tu mostki, dylowanki i poręcze. Widoki rewelacyjne na Jezioro Solińskie. Nie polecam go po deszczach, wtedy jest błotnisty. Jednego miejsca nie cierpię, przez kilkaset metrów  wiedzie bowiem po bardzo uczęszczanej drodze czyli małej obwodnicy, autokary, samochody, motocykliści, rowerzyści i piesi, to cud, że nie dochodzi tam do wypadków. Warto wiedzieć, że ciut bardziej wytrawni  turyści mogą zrobić sobie pętelkę; najpierw czerwony Polańczyk-Solina, a potem zrewitalizowany szlak Solina-Zabrodzie-Myczków (tu jest altana wypoczynkowa, prowadzi drogą leśną, łatwy, prosty i przyjemny ale jest jedno małe utrudnienie. Przekracza się kilka razy, 7 czy 8 rzeczkę w bród). Oba szlaki są  atrakcyjne dla dzieci, tym pierwszym odcinkiem nie raz wędrowałam z grupami w upał, a drugi przez Rapiska (Rapiszka) to była jedna z ulubionych tras św. pamięci Kolegi przewodnika Andrzeja Niepołomskiego. Jest na nim dwie kapliczki, dwa źródełka: jedno termalne, drugie mineralne (Myczków przed wojną był znaną miejscowością wypoczynkową), grób dwóch zamordowanych Żydów. Zapraszam do prezentacji o bieszczadzkich szlakach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=227&Itemid=267

 

Fot. Konrad Ulanowski Na szlaku czerwonym gminnym Polańczyk-Solina

 


 

Jak uniknąć korków ?

Najgorzej jest w Hoczwi, tam remontują mały mostek na potoku Dziurdziów, jest ruch wahadłowy i korki z Hoczwi do połowy Średniej Wsi. Proszę omijajcie to miejsce, jadąc do Polańczyka wybierajcie drogę Lesko-Solina, a jeszcze lepiej Lesko-Myczkowce-Bóbrka-Solina, ten drugi wariant pod względem krajoznawczym jest rewelacyjny. Główne atrakcje to: rezerwat "Bobry w Uhercach", widoczny z drogi ogród biblijny w ośrodku Caritas w Myczkowcach, dawny przełom Sanu ze Skałą Myczkowiecką (obowiązkowo platforma widokowa), zapora w Myczkowcach, otoczone rezerwatami Jezioro Myczkowieckie, kamieniołom w Bóbrce).

Drugim takim miejscem jest Lesko, gdzie pojawiają się sznury samochodów zarówno z wielkiej jak i małej obwodnicy, czyli dwóch głównych dróg bieszczadzkich. Tu w Glinnem obok Kamienia Leskiego możemy skręcić na Jankowce, a potem z Leska wydostać się na trasę Lesko-Załuż, która kończy się na szosie łączącej Sanok z Przemyślem. Trasa pod względem krajoznawczym wyjątkowo atrakcyjna, wiedzie pod moimi ukochanymi Górami Słonnymi, największa atrakcja to rezerwat "Sobień" z ruiny zamku Kmitów i platformą widokową. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 Jadąc z Bieszczadów Wysokich w Olszanicy skręcamy na Ropienkę, w Wańkowej udajemy się na Tyrawę Wołoską, a potem wjeżdżamy przed słynnymi serpentynami  na szosę łączącą Sanok z Przemyślem. Uwielbiam tę drogę i często z niej korzystam jako przewodnik jadąc z grupami nie tylko w kierunku Sanoka ale i Przemyśla. Największe atrakcje turystyczne to w Wańkowej słynna bacówka Nikosa z serami, w Paszowej dawna cerkiew z  najstarszym na naszym terenie ołtarzem z XVI w., słynne serpentyny z panoramami ciut zarastającymi ale nadal zapierającymi dech w piersiach. Na szczycie Gór Słonych platforma widokowa.

 

Fot. Jacek Bis Paszowa brama weselna i takie niespodzianki czekaj nas na bocznych drogach

 


 

 

30 marca 2016 r. Wczoraj w Zespole Pałacowo-Hotelowym Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/ odbyło się pierwsze ogólnodostępne, nieformalne  spotkanie naszej grupy samopomocy vel klastra Grupa Bieszczady i zaproszonych gości. Temat tak naprawdę szeroki: przedstawienie naszych ofert, analiza słabych i mocnych stron walorów turystycznych gminy Olszanica.  Pierwsze i mam  nadzieję, że ostatnie w tak szerokim gronie. Ocena tego spotkania jest bardzo różna, osobiście sądzę, że dałam ciała, ale Koleżanki i Koledzy mówią, że błędy może i były ale to był strzał w 10 i chcą więcej. Koledzy z grup na facebooku prowadzący działalność gospodarczą  proszą o szybsze informowanie o spotkania i otworzenie się na nową współpracę. Raczej nikt nie nudził się.  Z drugie strony było to spotkanie wychodzące na przeciw zapotrzebowaniu społecznemu, atmosfera była naprawdę dobra mimo iż  momentami  dyskusja była ostra i racje ścierały się. Na spotkanie przybyło liczne grono zaproszonych osób, przeważnie zajmujących się obsługą ruchu turystycznego i związanych z produktem lokalnym, gościliśmy m.in. prezesa Stowarzyszenia Pro Carpathia pana Krzysztofa Staszewskiego, Kolegę przewodnika Pawła Wójcika z biura Pawuk z Zagórza, samorządowców z gminy Olszanica i Solina, pana Polakiewicza autora znakomitych przewodników rowerowych m.in. po gminie Olszanica, pana Ernesta Dębińskiego radnego gminy Solina, przybyło liczne grono osób wcześniej ze sobą współpracujących Koleżanek i Kolegów. Może przedstawię Koleżanki i Kolegów niestandardowo pokazując przy okazji nasze możliwości i produkty turystyczne. Nie chcę więcej namieszać, więc zachowam kolejność ze spotkania:

-  Kolega przewodnik Witold Tomaka prezes Bieszczadzkiej Grupy GOPR: warsztaty bezpieczeństwa w górach, spotkania z młodzieżą w centrali GOPR w Sanoku http://www.bieszczady.gopr.pl/

- Kolega przewodnik Marek Kusiak specjalizujący się prowadzeniu grup po Karpatach Wschodnich, znakomity fotograf i admin grupy Karpaty ukraińskie, https://www.facebook.com/groups/435940603139200/

- Wiesław Sowiński parking na Przełęczy Wyżnej, społecznik na parkingu robi i za informację turystyczną, prosił o wizytówki, banery,plakaty https://www.facebook.com/profile.php?id=100002256512756

- Agata Chmura edukator w Centrum Promocji Sieci Natura 2000 w Myczkowie prowadzi pensjonacik Biały Domek w Zwierzyniu w dużej mierze obsługujący wędkarzy, turystyka przyrodnicza, autorka przewodników i publikacji o podkarpackich sanktuariach, prelekcje i obsługa ruchu pielgrzymkowego https://www.facebook.com/Biały-Domek-771903806153090/

- Włodzimierz Biliński - znany fotograf, autor kilkunastu albumów, wraz z Żoną prowadzą warsztaty fotografii przyrodniczej, https://www.facebook.com/AWBilinscy.Photovoyage

- Artur Tworek - były prezes WOPR, radny  Zdrój w Polańczyku,  armator, wypożyczalnia sprzętu pływającego, statek Bryza http://bryza.bieszczady.pl/

- Wiktor Tworek - ciekawy projekt związany z turystyką aktywną: małpi gaj, ścianka wspinaczkowa, tyrolka, kule wodne, survival http://climb-tur.bieszczady.pl/

- Kolega przewodnik Paweł Wójcik znakomita oferta www.pawuk.pl

- Krzysztof Staszewski człowiek instytucja, Stowarzyszenie bardzo aktywnie działa na rzecz rozwoju turystycznego Podkarpacia i rozwoju produktu regionalnego, ostatnio wydali "Podkarpackie smaki Katalog wytwórców produktów regionalnych, tradycyjnych i ekologicznych", ich projekty mają przełożenie rynkowe, poprzez cykle  szkoleń  m.in. przewodników stworzyli podwaliny turystyki przyrodniczej na Podkarpaciu  i na pograniczu  polsko-słowackim   http://www.procarpathia.pl/

- Ewelina Nycz, Stowarzyszenie Pro Carpathia specjalistka d/s programów pomocowych

- Nikos Monolopulos - jednym słowem Sery Nikosa, żelazny punkt setek  wycieczek pensjonat Czar PGR-u, Nikos bezpłatnie szkoli przyszłych serowarów, adeptów było 50, ser produkuje 2, https://www.facebook.com/Nikosowe-Sery-Czar-PGR-u-961529043914671

- Iga i Sławomir Wasilewscy - gospodarstwo ekologiczne w Bóbrce, pracownia artystyczna, rozbudowany wachlarz warsztatów artystycznych, w sezonie letnim ruszy ogólnodostępna także dla grup zorganizowanych galeria przy pracowni-gospodarstwie ekologicznym, to moim zdaniem może być hit, jeszcze nie ma strony więc numer do Igi  507 803 348,

- Zespół Wilcze Echa https://www.facebook.com/wilcze.echa niech przemówi muzyka https://www.youtube.com/watch?v=mt2-24ljXdc

Kolega przewodnik Michał Neroj - po spotkaniu nawiązaliśmy współpracę z https://www.facebook.com/Paszowa/

- NNSM "Zielony Cień" cóż mogę powiedzieć, jeden z najlepszych pakietów w Bieszczadach, nieodkryte turystycznie miejsce godne polecenia https://www.facebook.com/zielonycien/ trasa eko muzeum poświęcona pani Czerkawskiej, to tu będą warsztaty pieczenia chleba, proziakow, smażenia konfitur i robienia masła koszt 12-15 zł w zależności od wielkości grupy

- Anna Kułak reprezentowała w Bukowcu Trzy domki w Bukowcu, wspaniała młoda kobieta, pomocna i ciepła, to ona zaprasza do współpracy z nami gospodarstwa agro z Bukowca wyszukując naprawdę ciekawe obiekty noclegowe ze znakomitym wyżywieniem http://www.trzydomki.pl/

- Bożena Wisła zaoferowała nam degustację sera podpuszczkowego krowiego o różnych smakach i twarogu, pyyycha https://www.facebook.com/Domki-Góralskie-Bukowiec-499109450272073/ Nawiązała też już konkretną współpracę z innymi Kolegami w sprawie obsługi parafialnego festynu w Bukowcu, szacują, że na imprezę przybędzie ok. tysiąca osób. Dusza człowiek i społecznik z Akcji Katolickiej. Nikos zaoferował jej szkolenie.

- Lucyna Noclegi U Lucyny w Bukowcu przygotowała nam dalsze rozkosze podniebienia przynosząc przetwory własnej produkcji, w tym prawdziwy sok malinowy, którym kuruje się i pyszny domowy chleb. Edycja powstaje stronka https://www.facebook.com/Bieszczady-Pokoje-u-Lucyny-513762542158842/

- Kolega przewodnik Andrzej Lenart uprawnienia na całe Beskidy, radny powiatu bieszczadzkiego rozpoczął burzliwą dyskusję. Poruszył wiele tematów m.in. zrównoważonego rozwoju, pogodzenia interesu rozwoju gospodarczego z ochroną przyrody z której my tak naprawdę żyjemy, rolę przewodnika  górskiego i turystycznego w promocji regionu, współpracę między samorządami,  poprawa dostępności komunikacyjnej zarówno kolejowej jak i drogowej w regonie. O dyskusji później.

- Przedstawicielem GOK SiT w Polańczyku był m.in. Konrad Ulanowski dziennikarz, doskonale nam znany admin zarówno grup i stron na facebooku jak i naszej strony, fotograf, społecznik, kilka dni temu stworzył portal www.isolina.pl Jego praca w nazwijmy to e promocji zdobyła duże uznanie wśród specjalistów i gmina Solina jest stawiana na wzór kreatywnego marketingu internetowego. Cały zespół pracuje bardzo intensywnie nad rozwojem turystyki m.in bierze udział w targach turystycznych, planuje liczne imprezy np. noc kabaretową albo noc muzeów w Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, plakat poniżej.

- Przedstawiciele gminy Olszanica, którzy obdarowali nas fajnym przewodnikiem "Gmina Olszanica turystycznie", na ich stronie jest  przewodnik rowerowy

- Agnieszka Wajda Zespół Pałacowo-Hotelowy Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/ w Olszanicy nasza gospodyni tylko nas słuchała i nawiązywała kontakty służbowe, oferta jej spodobała się, ale szczególnie przypadła jej do serca atmosfera spotkania, bardzo twórcza i serdeczna, to jej najbardziej podoba się w naszym regionie

- Niestety, mimo iż spotkanie trwało bardzo długo nie wszystkie osoby mogły się przedstawić. Przepraszam, mam nadzieję, że na następnym spotkaniu nadrobimy zaległości. Obie Panie odniosły duży sukces , wydłużyły sezon i nawet w święta wielkanocne miały gości.

- Adelina Antosz Uroczysko w Stężnicy - pełny sukces komercyjny, bardzo dobra oferta dla rodzin z dziećmi, w tym roku ośrodek rozbudowuje się i wprowadza na rynek znakomitą ofertę: nocleg na wypale węgla drewnego. Adelina jest jednym z Kolegów adminów prowadzących nasze grupy, duszą człowiekiem, pasjonatką i uwielbia udzielać rad dotyczących marketingu turystycznego, a widzę ma, że ho ho zarówno teoretyczną jak i praktyczną.  Czasami nazywam ją swoją "młodszą siostrą" http://www.domki-uroczysko.pl/

- Danuta Waszczuk Prawdziwe gospodarstwo agroturystyczne  Na Zamłyniu koło Ustrzyk Dolnych. Cóż mogę powiedzieć  oprócz jednego: polecam z całego serca. Świetne miejsce, dobra kuchnia regionalna, już sam fakt, że Danusia upiekła chleb dla samego papieża Franciszka świadczy o Jej kunszcie, na dodatek społecznik i serce "Zamłynianek". Mi "Na zamłyniu" zawsze korzyć będzie się z rydzami, kiedyś miałam tam grupę,  wchodzę na podwórko i nie wierzę własnym oczom.Na trawniku ta kosze, opałki, michy pełne rydzy, czegoś podobnego w życiu nie widziałam, a jestem przecież grzybiarzem   http://nazamlyniu.pl/

 

Przewodnik rowerowy pana Jacka Polakiewicza można pobrać tu, polecam, jest moim zdaniem świetny.

http://www.olszanica.pl/?c=mdTresc-cmPokaz-152

Fot. Ma rek Kysiak Sery przygotowane na degustację na spotkaniu przez Domki Góralskie w Bukowcu https://www.facebook.com/Domki-Góralskie-Bukowiec-499109450272073/

 

Po wystąpieniu Kolegi przewodnika Andrzeja wywiązała  gorąca dyskusja na temat powrotu kolei w Bieszczady i sytuacji Bieszczadzkich Drezyn Rowerowych. Rozmawialiśmy także o trasie Rzeszów-Jasło-Komańcza-Łupków, przeważnie o nakładach finansowych, które będą spore i do kogo na być zaadresowana nasza oferta. Osobiście odrzucam ich argumentację,  szczególnie tę część, że Bieszczady mają być dla bogatych turystów, którzy zostawią w regionie multum pieniędzy. Argument tego typu lansowany w określonych środowiskach  dosłownie mnie mrozi, to nie są i nie będą moje Bieszczady. Jestem zawodowcem, niegdyś prowadziłam grupy bardzo zamożne, teraz one do mnie nie trafiają, niegdyś i obecnie prowadzę grupy gości średniozamożnych i niezamożnych i Bóg mi świadkiem, że nie wiedzę różnicy. We wszystkich oczach widzę ten sam błysk zachwytu, gdy dojrzą wspaniałości naszego regionu. Zarówno na połoninach, jak i nad Jeziorem Solińskim, czy w Górach Słonnych. Mi jest to obojętne gdzie. Liczy się człowiek, a nie jego kasa, także w komercji. Bardzo ciekawie o turystyce rowerowej mówił pan Jacek Polakiewicz autor przewodników rowerowych po Bieszczadach m.in. po gminie Baligród i Olszanica, polecam filmik  https://www.youtube.com/watch?v=DGhoB0s539c Słabo jeżdżę technicznie na rowerze, ale jestem zafascynowana tym co robi pan Polakiewicz, który promuje od lat trasy zarówno typowo MTB jak i łatwiejsze technicznie po szutrówkach.  Moim zdaniem powinniśmy na północy Bieszczadów, w Górach Sanocko-Turczańskich, Beskidzie Niskim i na Pogórzach postawić na turystykę rowerową, ale nie na te szlaki wytyczone po publicznych drogach, w sezonie bardzo niebezpieczne ale właśnie na te propagowane przez pana Polakiewicza. Autor przewodników opowiadał nam o kilku trasach, na razie pada ale przypomniałam sobie o rowerze. Kusi, oj kusi szutrówka Stefkowa-Ustrzyki Dolne. No i Zielony Cień w Rudence. Zrobię wszystko aby pan Jacek przyjął zaproszenie do współprowadzenia naszej stronki na facebooku Bieszczady aktywnie. I nie tylko. Potem wybuchała też  emocjonująca rozmowa o promocji, środkach na nią, samochwała czyli ja mówiłam o nas, o możliwościach wiązanych z e promocją, a mówiąc wprost chwaliłam się naszą przestrzenią wirtualną.  Tę część dyskusji podsumował radny gminy Solina pan Ernest Dębiński. Moim zdaniem bardzo ciekawie analizował nasze mocne i słabe strony jeżeli chodzi o dostępność komunikacyjną (zwrócił uwagę na potrzebę modernizacji drogi łączącej Rzeszów z Sanokiem), współpracę pomiędzy samorządami na dodatek bardzo biednymi, a raczej jej brak. Bardzo podobała mi się  część wypowiedzi postulująca organizację kilkudniowych ciekawych imprez w regionie zarówno sportowych jak i kulturalnych, które poza sezonem zapełniają miejsca noclegowe jak i dają darmowy czas antenowy w głównych mediach. Taką drogą od dawna kroczy gmina Cisna z wiodącym Biegiem Rzeźnika i na tę drogę wkracza gmina Solina.  Na koniec kilka słów o produkcie regionalnym. Moim zdaniem jest dobry i bardzo dobry,  mamy bardzo szeroki asortyment, mam takie dziwne wrażenie, że Nikos pociągnie także innych, że nie tylko obsługiwane przeze mnie grupy będą prosić o wizytę o degustację sera w Czarze PGR-u w Wańkowej, ale także w innych miejscach i coraz częściej będą chciały kupować przetwory, nie tylko rydze. Wrażenie opieram na swoich kubkach smakowych, łapie mnie infekcją więc bronię się przed nią podjadam znakomity twarożek z czosnkiem niedźwiedzim pani Bożeny Wisły i popijam go ciepłą herbatą z miodem kupionym od sąsiada Nikosa (polecam, zakochałam się w miodzie spadziowym ze spadzi jaworowej) i świetnym sokiem malinowym pani Lucyny z gospodarstwa agro U Lucyny w Bukowcu. Potwierdza to w wywiadzie w "Karpackim Przeglądzie Gospodarczym" pan Krzysztof Staszewski który na pytanie "Zatem powinniśmy stawiać na kulinaria ? odpowiada "Na pewno tak. Póki jest moda na kulinaria. Każdy turysta musi coś zjeść, kuchnia jest bardzo ważna w turystyce".

Spotkanie podsumował pan Krzysztof Staszewski prezes Stowarzyszenia Pro Carpathia mówiąc, że zmienia się model turystyki, goście zamiast biernego wypoczynku potrzebują podniety.  Obecnie na świecie obowiązuje model zwany z angielska trzy e: ekscytacja, rozrywka, edukacja i my w Bieszczadach, a także w w Górach Słonnych mamy dobre warunki na rozwój atrakcyjnej oferty opartej na wybitnych walorach przyrodniczych, ciekawych kulturowych, na dobrym i bardzo dobrym produkcie lokalnym. Prosił również o współpracę na różnych szczeblach i tworzenie pakietu, w niej widzi możliwość rozwoju gospodarczego regionu opartego na turystyce. Bardzo ciepło wyraził się także o Bieszczadzkich Drezynach Rowerowych chwaląc nowatorski pomysł i dobre wykonanie i podkreślając, że jest to jeden z wiodących produktów turystycznych nie tylko na Podkarpaciu.

 

Reasumując spotkanie było specyficzne, to był strzał w 10, Koleżanki i Koledzy chcą następnych, nie wiem w jakiej formie będą realizowane. Z tego co słyszałam to inne samorządy chcą podłapać temat. Oby tak stało się. Takie burze mózgów są potrzebne i jest na nie zapotrzebowanie społeczne. Jasno to widać, na naszym spotkaniu musieliśmy dokładać krzesła, bo w sumie duża sala konferencyjna nie mogła nas pomieścić. To spotkanie ma przełożenie rynkowe, to m.in. ta prezentacja, dla zaprzyjaźnionych organizatorów przygotowuję oferty i programy do których będę dodawać usługi Kolegów, nasza stronka facebookowa Olszanica i okolice ma niecałe 500 polubień ale dociera do 14 000-25 000 osób tygodniowo. Od spotkania minęło dwa dni, pani Wisła wysłała pierwszą partię towaru w świat, jest cztery zapytania o trasy MTB.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/

 


 

27 stycznia w Polańczyku zakończył się  konferencją cykl szkoleń dla przewodników górskich  organizowanych w ramach projektu "Zielone Podkarpacie - popularyzacja różnorodności biologicznej w wymiarze ekosystemowym" prowadzony  przez Procarpathię.http://www.zielonepodkarpacie.pl/aktualnosci/art237,nowy-projekt-zielone-podkarpacie-bedzie-popularyzowal-roznorodnosc-biologiczna-naszego-regionu.html Stowarzyszenie chyba 10 lat temu rozpoczęło  szkolenia dla przewodników związanych z turystyką przyrodniczą i muszę przyznać, iż jest to strzał w 10. Dzięki nim została nie tylko przeszkolona garść osób zajmujących się z obsługą ruchu turystycznego, ale także na rynku zaistniały nowe produkty turystyczne, które cieszą się bardzo dużą popularnością. Głównym celem projektu było zwiększenie świadomości społecznej mieszkańców najbardziej cennych przyrodniczo terenów Podkarpacia i informowanie  o znaczeniu różnorodności biologicznej. Część projektu zaadresowana do braci turystycznej obejmowała szkolenia czynnych przewodników turystycznych , w dużej mierze zapoznawano nas z podkarpackimi ścieżkami przyrodniczymi i badaniami naukowymi. Projekt przewidywał inwentaryzację 50 ścieżek i wydanie przewodnika po ścieżkach przyrodniczych. W ramach projektu ukazały się  także  książki i z tego najbardziej cieszę się.  "Czerwona Księga Roślin woj. podkarpackiego" i "Fauna wodna potoków karpackich  - cenne gatunki i zespoły Przewodnik terenowy" bezsprzecznie wypełniły lukę rynkową , a i przysłużą się popularyzacji podkarpackiej przyrody.   Uzupełnieniem pakietu promocyjnego jest film "Szlakiem podkarpackiej przyrody" udostępniony na portalu społecznościowym i gra dydaktyczna "Bioróżnorodność Karpat Wschodnich".

Konferencja była podsumowaniem projektu, przybyło na nią wielu tzw. beneficjentów i osoby z branży turystycznej, było tylko kilka czerwonych polarów i wielu naszych forumowych Kolegów. Trwała króciutko, było tylko 7 punktów programu, w tym przywitanie i podsumowanie wygłoszone przez szefa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" pana Krzysztofa Staszewskiego. Mnie zainteresowały ostatnie słowa Krzyśka: planujemy nowe projekty i nowe szkolenia dla przewodników. I to nazywa się dobra wiadomość, łapka w górze: proszę pamiętajcie o mnie i innych zawodowych przewodnikach. Część naukowa została podsumowana bardzo ciekawymi wykładzikami autorów wspomnianych przeze mnie książek, dr Aneta Bylak i prof. Krzysztof Kukuła opowiadali o swoich ostatnich badaniach, oficjalny temat prezentacji "Fauna wodna potoków karpackich", a dr Paweł Wolański współautor "Czerwonej Księgi..." zaprezentował nam "Zagrożone zbiorowiska roślinne w województwie podkarpackim". Jak zwykle gwiazdą spotkania był nasz forumowy Kolega Marcin Scelina, który miał się czym pochwalić. Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla turystów, o grupach zorganizowanych nie zapominając, bardzo ciekawe ścieżki przyrodnicze z bogatą infrastrukturą, w tym dla osób niepełnosprawnych, wiaty, parkingi itd. Na szczęście ich robota jest doceniona m.in. zostali "Leśną instytucją 2014 r". Marcin popełnił jak on to określa broszurę "Krzewmy krzewy" obiekt pożądania nas wszystkich na konferencji. Bezczelnie pochwalę się, jako jedyna ją dostałam i chodziłam z głowa w chmurach przez kilka godzin, książeczka palce lizać.  Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla nas przewodników szkolenie wczesną wiosną. Kolega przewodnik Grzegorz Sitko i pan Jarosław Reczek zaprezentowali nam projekt od strony komercyjnej, Grzesiek opowiadał o swoim długoletnim doświadczeniu związanym z turystyką przyrodniczą, Kolega specjalizuje się w ornitologii, a pan Reczek mówił o certyfikacji obiektów noclegowych. Było i o przewodnictwie, Koledzy narzekają na tzw. uwolnienie zawodu przewodnika. Ilość zleceń spada na łeb na szyję, ale ja widzę jedno. Dzięki temu, że jestem dobrze wyszkolona m.in. w zagadnieniach przyrodniczych, mam różnorodne programy mogę swobodnie konkurować z pseudoprzewodnikami zarówno wiedzą jak i doświadczeniem, ale i  ofertą.  Mimo iż jestem droższa to na brak klientów nie narzekam, przeważnie pracuję dla współpracujących z nami ośrodków wypoczynkowych i ze stałymi klientami (raczej dobrymi znajomymi)-organizatorami. Takie szkolenia, jak to, nie dość, że  promuje  przyrodę,  pomaga rozwijać produkt turystyczny związany z ekoturystyką to także zapewniają zlecenia przewodnikom. W kuluarach rozmawialiśmy o świetnych książkach, o nowych atrakcjach turystycznych (będzie się działo, oj będzie), promocji, a przede wszystkim o naszym znakomitym serze bieszczadzkim. To jest hit, moje spostrzeżenia potwierdzają oficjalne badania naukowe: goście przybywający w Bieszczady chcą bacówek i znakomitego sera. Coś mi się zdaje, że to w dużej mierze zasługa Nikosa i jego bacówki w Wańkowej do której serdecznie zapraszam. Nie umiem przemawiać, jam skromny zawodowy przewodnik, więc tylko w króciutkich ale płynących z głębi serca słowach chcę podziękować Stowarzyszeniu Pro Carpathia, szczególnie  pani Małgorzacie Draganik  koordynatorowi projektu i panu prezesowi  Krzysztofowi Staszewskiemu oraz Wszystkim zaangażowanym i zatrudnionym przy projekcie, Naukowcom, Kolegom przewodnikom  za ciekawie spędzony czas, za to dobro, którego doświadczyliśmy. Proszę mi wierzyć, że te szkolenia nie są podobne  do setek innych, nas wszystkich tak naprawdę łączy pasja i umiłowanie karpackiej przyrody. No większość na pewno :)


Link do strony, możliwość pobrania http://www.zielonepodkarpacie.pl/nasze-publikacje/

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Rezerwat "Sine Wiry"

 


 

14 grudnia 2015 r. Na naszych grupach wrze, zachowanie ekologów z WWF nadal bulwersuje bardzo wiele osób. Szacujemy, że informacja o aferze, który zafundowali  nie tylko leśnikom ale nam wszystkim ci tzw. Zieloni dotarła dzięki grupom do ok. 50 tys. osób. Podobnie przepiękne zdjęcie Bartka, ten jak go często określa się go na facebooku  jeleni przystojniacha stał się hitem, zdjęcie polubiło tysiące osób z całej Europy. Wywiązała się także na naszej grupie Bieszczady dyskusja o lasach o charakterze naturalnym. Wziął w niej udział pan Stanisław Kucharzyk naukowiec z Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W pewnym momencie Parkowiec przekazął nam znakomitą wiadomość którą za Jego zgodą podzielę się: "A co do lasów o charakterze pierwotnym w BdPN to właśnie jutro jadę do Warszawy na posiedzenie Narodowego Instytutu Dziedzictwa aby zaprezentować szacownemu gronu wniosek 11 krajów i 33 obiekty (w tym 3 tys. ha z BdPN), które stanowić mają rozszerzenie istniejącego wpisu listy Światowego Dziedzictwa UNESCO "Pierwotne karpackie lasy bukowe i stare lasy bukowe w Niemczech". Po trzech latach starań być może w 2017 dołączymy do słowackiej i ukraińskiej Stużicy" http://www.nid.pl/pl/Informacje_ogolne/Aktualnosci/news.php?ID=2871

Niezmiernie cieszę się, że nasze bieszczadzkie lasy zostaną i w ten sposób nobilitowane. Moim zdaniem tak należy rozpatrywać to ewentualne wyróżnienie. Lista nie jest umocowana w prawodawstwie polskim ale jest niewątpliwie potwierdzeniem  wyjątkowych walorów przyrodniczych naszych buczyn  i przez to wzmacnia ochronę naszej części puszczy karpackiej. Zresztą jako region mamy już czym pochwalić się. Bieszczadzki Park Narodowy posiada jako jedyny polski park narodowy wyjątkowe wyróżnienie, czyli Dyplom Rady Europy, a wraz z otuliną Ciśniańsko-Wetlińskim Parkiem Krajobrazowym i Parkiem Krajobrazowym Doliny Sanu  jest częścią trójstronnego,  transgranicznego Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie" utworzonego w ramach programu "Człowiek i Biosfera" pod egidą UNESCO. Polecam prezentację o MRB http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=223&Itemid=230

Bardzo trudni mi odpowiedzieć nawet sobie czym są lasy pierwotne. Jest wiele definicji, jedna z nich mówi, że są to lasy nietknięte przez działalność człowieka przez ostatnie dwieście lat. Inni twierdzą, że taki las w Europie już nie występuję, być może na naszej kuli ziemskiej są enklawy ekosystemów leśnych nienaruszonych przez człowieka w sposób bezpośredni lub pośredni, jeżeli są to może to jest jakichś fragment puszczy tropikalnej lub tundry. Jeszcze inni piszą, że liczy się tylko  dynamiczna równowaga poszczególnych czynników biologicznych oraz skład gatunkowy oparty na zasadach doboru naturalnego. Mętlik w głowie laika, więc polecam artykuł Stanisława Kucharzyka "Lasy o charakterze pierwotnym w Bieszczadzkim Parku Narodowym" opublikowany w tomie 16 "Roczników Bieszczadzkich".

https://www.bdpn.pl/dokumenty/nauka/2009/roczniki16/art_01.pdf

Gdzie występuję lasy o charakterze pierwotnym na terenie BdPN. Oto mały fragment wspomnianego przez chwilą artykułu: "W wyniku przeprowadzonych prac waloryzacyjnych stwierdzono, że lasy noszące cechy pierwotne (kategorie A i B) zachowały się fragmentarycznie jedynie  w najbardziej niedostępnych obszarach. Największe kompleksy tworzą one w źródliskowych partiach potoku Górna Solinka (obszar dawnych rezerwatów „U źródeł Solinki” i „Wetlina” – 969 ha), na północno-zachodnim krańcu Parku (dawny rezerwat „Puszcza Bieszczadzka nad Sanem” – 283 ha) oraz w górnych partiach dolin potoków: Hylaty (274 ha) i Wołosatka (249 ha) (Ryc. 1). Lasy pierwotne kategorii A i B zajmują powierzchnię 1690 ha, co stanowi 7,6% powierzchni leśnej Bieszczadzkiego Parku Narodowego (Kucharzyk, Przybylska 1997). Buczyny krzywulcowe przy górnej granicy lasu (kategoria C) otaczają większość grzbietów bieszczadzkich pasem o zróżnicowanej szerokości i zajmują około 405 ha (1,8% powierzchni leśnej) (Kucharzyk, Przybylska 1997). Najszersza i najbardziej naturalna strefa buczyn krzywulcowych zachowała się w rejonie Wielkiej i Małej  Rawki. Z uwagi na położenie i charakter w drzewostanach tych nie pozyskiwano  drewna, jednak podlegały one często oddziaływaniu gospodarki pasterskiej, którą prowadzono na połoninach do II wojny światowej (Janowski 1939; Augustyn 1993). Ogółem lasy pierwotne zajmują około 2100 ha i występują na stromych zboczach i terenach wysoko położonych lub też niedostępnych z innych powodów (Ryc. 2). Na ich zasięg znaczący wpływ wywarła gospodarka leśna, prowadzona w ciągu ubiegłego wieku do momentu objęcia ochroną, co dla większości terenu miało miejsce dopiero w czasie pierwszego i drugiego powiększenia  Bieszczadzkiego Parku Narodowego (lata 1989 i 1991)."

 

Fot. Bartek Grudziński Jeleń w ekotypie karpackim na tle lasu o charakterze naturalnym

 


 

2 grudnia 2015 r.  Bardzo dziękuję pani Ani z Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych za przesłanie mi kolejnej dawki wiedzy. Tym razem otrzymałam świetne książki: Hanny i Romana Reszelów "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", przepięknie wydany  informator "Parki Krajobrazowe Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie" i kalendarz. Są to wydawnictwa bezpłatne, które mogą otrzymać osoby zainteresowane karpacką przyrodą. Muszę przyznać, że książki wzbudziły zainteresowanie nie tylko moje, ale i Kolegów przewodników. Na ostatnim szkoleniu Piotrka Kutiaka (piszę o nim poniżej) w Centrum Promocji Obszarów Natura 2000 w Myczkowcach dużo o nich rozmawialiśmy chwaląc przede wszystkim tę maleńką monografię o pomnikach przyrody.  Proszę nie dziwić się, Piotr jest specjalistą zajmującym się ustalaniem, który obiekt może znaleźć się na liście pomników przyrody ożywionej i nieożywionej. Ostatnio mówił mi, że zostało odkryte kolejne źródło siarczkowe na terenie Sanoka, trwają prace nad wpisaniem go na listę obiektów chronionych. Na szkoleniu wpadliśmy na pomysł aby promować geoatrakcje więc zapraszam do lektury fragmenciku książki  Hanna i Roman Reszelowie w książeczce "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", którą można bezpłatnie otrzymać w siedzibie Zespołu Parków w Dukli. "Próg powstał w obrębie koryta Olchowatego, ok. 1,6 km od jego ujścia do Osławy. Jest to typowy wodospad ześlizgowy, nachylony w kierunku zgodnym z biegiem potoku. Tworzy go jednolity, masywny blok gruboziarnistego piaskowca płaszczowiny dukielskiej wysokości równej 3,7 m,należy więc do wodospadów niskich. Woda spływa po powierzchni o trapezowym zarysie (z dolną podstawą 10 m i górną 8 m), nachylonej pod kątem 40-45 stopni, urozmaiconej licznymi wygładzonymi bruzdami erozyjnymi. W przeźroczystej wodzie u stóp progu wyraźnie widoczny jest kocioł eworsyjny. Poniżej wodospadu znajdują się jeszcze trzy kolejne, choć mniejsze stopnie skalne. Energię ze spadającej z nich wody, według informacji leśniczego Andrzeja Pengryna, wykorzystywano niegdyś do napędzania kołem wodnym miechów dymarek. Służyły one do wytopu żelaza z lokalnie występującej rudy darniowej. W XVIII wieku funkcjonowała w Duszatynie mała huta żelaza. Dzisiaj, po tym prymitywnym hutnictwie pozostały tylko resztki szlaki."

Pomnik znajduje się przy szlaku czerwonym wiodącym na słynne Jeziorka Duszatyńskie. Polecam prezentację o rezerwacie "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

Ostatnio w regionie doszło do bliskich spotkań z niedźwiedziami. Tak o jednym z nich  pisze Bartek Grudziński "Codziennie ryzykuję w pracy, już praktycznie po wyjściu z samochodu, bo wielu rzeczy  nie da się przewidzieć.  Cóż... taka branża, taka profesja, ot praca w lesie. Dosłownie w lesie i dla lasu, nie w biurze n-ctwa, nie jako leśniczy, który dzisiaj siedzi w papierach, tylko jako drwal w deszczu, mrozie, śniegu  przy pniu.  Taki mój chleb powszedni. Wracając do sytuacji z niedźwiedziem.. Jak się nie ma długiego obiektywu, to niestety trzeba podejść i nie ma tutaj żadnej większej rozkminy. Zdaje sobie sprawę czym może pachnieć spotkanie z niedźwiedziem i niekoniecznie musi być to coś przyjemnego. Natomiast nigdy nie podjąłbym ryzyka dla głupiego zdjęcia, jeżeli nie miałbym choć cienia pewności, bo 100% nigdy nie ma, gdyż zwierze jest nieprzewidywalne. Podchodziłem powoli, stopniowo, cały czas obserwując i badając jego reakcje i oswajając go ze swoją obecnością. Oczywiście była w planach także ew. droga ewakuacji i nie w charakterze sprintu lecz wspinaczki na pobliskie drzewo. Opłaciło się w tym wypadku, bo niedźwiedziowi nie przeszkadzała  później moja obecność. Widocznie taki , a nie inny charakter i był tego dnia dobrze usposobiony.. Następnym razem może być taka sytuacja np. w której niedźwiedź już na większym dystansie będzie dawał wyraźne ostrzeżenia i da człowiekowi do zrozumienia, że tym razem trzeba po prostu zrobić zdjęcie oczami, z aparatem w reku i powoli zejść z drogi.. Ile niedźwiedzi tyle charakterów takie moje zdanie.  Czy to był wyczyn? Niech każdy sobie odpowie po swojemu.. Dla mnie to było raczej piękne uwiecznione przeżycie, bo pomimo że takie pospolite to i tak wielce nietuzinkowe. PS: Kto przeżył, ten wie o czym mówię"

 

Fot. Barto Grudziński Trop niedźwiedzia

 

Dochodzi do bliskiego kontaktu, niedźwiedź atakuje. Mimo iż rany są czasami poważne to jednak drapieżnik kontroluje swój atak, nie chciał zabić, ale wypłoszyć, wystraszyć intruza. Pamiętajcie o jednym pazury niedźwiedzi mają od 3 do 7 cm długości, jego kły są stworzone do rozszarpywania, a uderzeniem łapy zwierzak jest w stanie przerwać kręgosłup żubrowi czy krowie. Najczęściej atakuje samica w obronie swoich młodych, należy pamiętać, że maluchy mogą znajdować się i ze sto metrów od matki, zwierzęta ranne i zaskoczone, którym odcięto drogę ucieczki lub te które bronią swego pożywienia. Taka sytuacja zdarzyła się w 2008 r. w okolicach Jeziora Solińskiego, kiedy poszukiwaczka poroża dosłownie weszła na młodego niedźwiedzia spożywającego padlinę. Doszło do braku międzygatunkowego porozumienia, kobieta swoim zachowaniem zasygnalizowała zwierzęciu chęć odebrania jedzenia, a potem gdy on postawił drabinę to odwróciła się do niego plecami i zaczęła uciekać. To spowodowało atak. Kilka lat temu poszukiwacz poroża wjechał na nartach do gawry niedźwiedziej, a żądny wrażeń turysta włożył głowę do gawry w której przebywał drapieżnik. To tylko kilka przypadków ataku. Jak należy się więc zachowywać? Przede wszystkim unikać kontaktu, nie wchodzić do ostoi, nie penetrować tzw. ciepłych lasów np. iglastych młodników, w których często są barłogi niedźwiedzi. Idąc obok miejsc, gdzie mogą znajdować się drapieżniki należy zachowywać się głośno, tak aby zwierzak mógł nas usłyszeć. Moim zdaniem można także kierować się naszymi zmysłami: węchem i słuchem. Niedźwiedzie niekiedy można wyczuć, niezbyt przyjemnie pachną lub usłyszeć jak pomrukują. Najczęściej można zobaczyć niedźwiedzie jak żerują na malinisku, borówczysku lub objadają się grzybami, orzechami laskowymi lub bukwą. Należy wtedy spokojnie wycofać się. Nie wolno wykonywać gwałtownych ruchów, odwracać się plecami i uciekać. Miałam tylko raz przyjemność stanąć oko w oko z młodym niedźwiedziem na grzybobraniu. Towarzyszą takiemu spotkaniu bardzo silne emocje, także strach. Oczywiście nic złego nie stało się ani mi, ani mojemu psu. Niedźwiedź wycofał się w swoją stronę, my w swoją. Proszę pamiętać, że każde zaniepokojone zwierzę dzikie, czy domowe, kiedy zasygnalizuje mu się brak agresji przeważnie nie atakuje. Ono nas równie się boi jak my jego.

 

Fot. Barto Grudziński

 


 

25 maja 2015 r. Od kilku dni na naszej grupie Bieszczady https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/ wrze.  Najpierw Kolega przewodnik Marek Kusiak, a później inni fotograficy wrzucili na grupę zdjęcie schodków wiodących na Tarnicę. Szlak niebieski wiodący z Wołosatego na Przełęcz przypomina schody wiodące do nieba. Kopuła Tarnicy to już zagroda dla turystów, inaczej tego nie mogę określić. Sama jestem zbulwersowana, z jednej strony jestem w stanie zrozumieć ochronę otoczenia szlaków prowadzoną prze Bieszczadzki Park Narodowy, ale z drugiej strony to co tam postawiono wydaję mi się sennym koszmarem. Dla mnie Tarnica jest już straconą górą, nie pójdę tam ani prywatnie, ani służbowo z grupami. Z prostej przyczyny.  Komercyjna do bólu Tarnica to zaprzeczenie idei ochrony przyrody i powstania parku narodowego. Kilkutysięczne pielgrzymki idące ławą w Wielki Piątek niszczące wszystko co podpadnie pod nogi.  Widziałam tam kilku panów odpalających grilla, rodzinki z dziećmi zbierające kwiatuszki, zużyte pampersy i podpaski, a teraz na dodatek ta obrzydliwa infrastruktura szlakowa. Za zgodą autorów przetoczę kilka opinii zaczynając od swojej.

Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, admin grup i strony, koordynator nieformalnego klastra turystycznego

"Oczywiście, że to zabezpieczenie przed turystami otoczenia szlaków. Odkąd kilka lat temu widziałam grilla na kopule to wymiękłam. Etos turysty górskiego sięga dna.  Dla mnie Tarnica jest już stracona, mimo iż nie mam za dużo zleceń to już chyba z 5 razy odmówiłam poprowadzenia tam grup. Ja do degradacji natury ręki nie przyłożę. Niech Tarnica pozostanie w domenie pielgrzymek w Wielki Piątek. Bieszczady dla przeciętnego Bieszczadnika stają się powoli terenem nieprzyjaznym. Ktoś uwierzył w te bzdety typu góry dla wszystkich, ławeczki i schodki, poręcze itd. Już sobie wyobrażam co będzie działo się za kilka lat, gdy ta cała infrastruktura zniszczy się i nie będzie kasy na następną. Tak jest na czerwonym na Wetlińskiej, na zejściu na Berehy Górne widziałam osoby niepełnosprawne bez przewodnika, z zbyt mała liczbą opiekunów, które uwierzyły że góry są dla wszystkich. Na rozwalonych schodkach, a raczej obok nich kilka osób schodziło na czworakach w dół bez asekuracji. Sama prowadzę grupy osób niepełnosprawnych od lat i prawdę powiedziawszy im ta infrastruktura utrudnia życie, a nie pomaga. Z tego co wiem to dopiero początek zmian Ponoć park kupił tyle żelastwa i siatek, że rzeczywiście będziemy odizolowani od przyrody."

Jur-Ro

"Dla mnie tak samo, jak Pani Lucynie, Tarnica jest stracona. Nie byłem na niej już kilka lat. Nie chcę chodzić w dzikim tłumie, słuchać "zachwytów", przeplatanych k....wami i ch...jami. Nie chcę oglądać bydła, które śmieci i zostawia po sobie chlew. Nie biorę udziału w spędach nazywanych pielgrzymkami czy drogami krzyżowymi. NIE!!! Wolę inne szlaki, gdzie mogę spotkać normalnych ludzi z którymi można porozmawiać. Wolę inne szlaki, może mniej widowiskowe, ale tam czuję przyrodę, czuję fizyczną obecność ducha gór, tam chce mi się żyć i tam, życie jest piękne." To jakaś kpina!!! O co chodzi z tymi wszystkimi schodami, dachami nad grobowcami, krzyżami wbijanymi w zabytki? Jak zobaczyłem, co zrobili w Beniowej i Siankach, to mnie zatkało, a teraz to,  szkoda słów"

Szymon Wójcik

"Przykry widok, ale promujecie region na potęgę i są już efekty. Swoją drogą jak dawno temu stawiali krzyż nikt nie zaprotestował, pozwoliliście zrobić to miejscem kultu (tego czy innego - jeden gniot) - macie efekt, a niestety będzie gorzej. A najsmutniejsze jest to, że za 5 lat przywykną ludzie i będą to brali za normalne."

Tomasz Dacko

"Ciekawe kto to "arcydzieło" zaprojektował i odebrał? Schodząc po tych schodach można sobie nogę rozciąć tymi wystającymi ceownikami"

Halina Siemianowska

"Park narodowy, obszar objęty ochroną prawną, zachowany w stanie naturalnym lub niewiele zmieniony przez działalność gospodarczą człowieka, charakteryzujący się nieprzeciętnymi wartościami naukowymi oraz wyjątkowymi walorami przyrodniczymi, krajobrazowymi, społecznymi, kulturowymi i wychowawczymi, na którym ochronie podlegają wszystkie elementy przyrody. Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody. I jak to się ma do rzeczywistości?"

Grzegorz Wnętrzak

"Dlatego chcąc poczuć klimat dawnych Bieszczadów jeżdżę na Pogórze Przemyskie, Góry Sanocko-Turczańskie. Już nawet nie w Beskid Niski odkąd nastała moda na Łemkowszczyznę. Co ma do tego krzyż? Czy to tłumy pielgrzymów zadeptują Tarnicę? Zwyczaj stawiania krzyży jest starszy niż historia polskiej turystyki i nie zauważyłem, by z tego powodu stała się komuś krzywda. Wręcz przeciwnie. Problem prawdziwym jest to, kto przychodzi w Bieszczady. Bo te góry, jak zresztą każde inne, nie są dla wszystkich. Każdy może moczyć się w basenie w Tunezji, nie każdy powinien chodzić po górach."

Krzysztof Wrona

"Patrząc na to wszystko z drugiej strony to powstają pensjonaty, hotele, restauracje, sklepy wielkoformatowe i to wszystko się jakoś utrzymuje czyli jest takie zapotrzebowanie. Wszystko zależy od nas samych czego oczekujemy jadąc w Bieszczady. Ja oczekuje dzikości , spokoju jak najwięcej obcowania z naturą i przyrodą. I niech za takim poglądem również idą czyny, a miejmy nadzieje, że sytuacja sama się poprawi."Pani Lucynko Pani jako Matka założycielka jak również osoba która ma kontakty powinna wysmarować odpowiedniego maila ze sprzeciwem nas wszystkich na tego typu działania. Pewnie nie powstrzyma to i tok rozpoczętej inwestycji ale może w przyszłości powstrzyma podobne inwestycje. Oczywiście proszę to potraktować tylko jako sugestię.

Konrad Nowak

"Obawiam się, że skończyła się już dzikość gór. Duch gór, który panował tam gdzie są szczyty poległ w walce zarówno z turystami  tymi prawdziwymi jak i z klapkowiczami ale też w walce z decydentami. Komercjalizacja dotarła nawet w Bieszczady. Odkąd pamiętam Bieszczady były górami mało odwiedzanymi i dlatego fajnie dzikimi. Teraz zaczęło się właśnie tego typu działanie. Myślę, że zarówno my, którzy jesteśmy przeciwni budowaniu takich inwestycji jak schody na Tarnicę, jak też Ci którzy te schody wymyślili i budują, mamy rację. My nie chcemy, bo to psuje wygląd, bo to jest nienaturalne i faktycznie niekoniecznie musi to spełnić swoje zadania. Oni bo ziemia się osuwa, bo jest coraz więcej turystów itd. Niestety nikt nie pyta turysty, czy chce chodzić po schodach, czy woli dziko wyglądające ścieżki. Mi osobiście bardzo się to nie podoba. Patrząc na te zdjęcia chyba nie chcę już więcej wchodzić na Tarnicę. To już nie te same Bieszczady i najbardziej znany ich szczyt. Aż mnie ściska w dołku jak na to patrzę..."

Andrzej Lenart przewodnik górki, radny powiatu bieszczadzkiego

"Szok, przecież to nie o ochronę przyrody w tym przypadku chodzi. To bzdurne wydawanie pieniędzy za dużo ich ma BdPN. Lepiej byłoby przeznaczyć na bezpłatne wejście do parku dla młodzieży."


Sprawa "schodów" wiodących na Tarnicę zainteresowała media. Wczoraj pisała o niej "Gazeta Wyborcza" powołując się na naszą grupę, opublikowano także komentarz Kolegi Przewodnika Marka Kusiaka i mój. Przede wszystkim wypowiedział się dyr BdPN Tomasz Winnicki. Warto zapoznać się z artykułem http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,17989615,Schodami_na_Tarnice___Wchodzi_sie_jak_w_bloku_na_4_.html#ixzz3bOmQgTVM Nie mogę zacytować jego fragmentów, bo wyczerpałam limit bezpłatnych udostępnień.Zapraszam do prezentacji o odcinku szlaku niebieskiego Wołosate-Przełęcz, a zarazem o ścieżce przyrodniczej "Orlik krzykliwy" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=44&Itemid=51

 

Fot. Marek Kusiak