Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś390
WczorajWczoraj783
RazemRazem1835225

 

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek nr tel. 607 452 809 lub  502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306 lub 663 66 95 04 , zagroda edukacyjna Serowy Raj w Bukowcu, sery można zamówić telefonicznie 697 761 807 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim np. statek Bryza nr tel. 721 08 08 08 , żaglowanie po Jeziorze Solińskim, spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku,  itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej prowadzone przez leśnika z wykształcenia znanego fotografa przyrody Mariusza Strusiewicza itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

Padła mi komórka nr 502 320 069, mam nową, nie mogę odzyskać kontaktów, korespondencji itd. Przepraszam, nie mogę wysłać obiecanych programów, ofert itp. Proszę o ponowny kontakt.

Nasz serwis  powiązany jest z bardzo interesującymi grupami i stronami na facebooku. Wszystkie tętnią życiem, non stop pojawiają się nowe, piękne zdjęcia, te najbardziej popularne, polubione przez setki, a czasami tysiące osób będę przedstawiać w tej rubryczce.

 

Fot. Ewa Musiałowska - zdjęcie polubione przez tysiące facebookowych Koleżanek i Kolegów.  Zapraszam do Ustrzyk Górnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=175&Itemid=182

 


 

Świat wirtualny rządzi się swoimi prawami. Na naszej stronie Olszanica i okolica  https://www.facebook.com/bieszczadyprzewodnik/ pani Wioletta Cielecka wrzuciła dwie akwarele - plon, które spodobały się rzeszy Bieszczadników i mieszkańców Bieszczadów. Pozwoliłam sobie je udostępnić także w całej naszej przestrzeni wirtualnej, także na stronie www przy okazji promując środkową część Gór Sanocko-Turczańskich,  w tym moje ukochane Góry Słonne. Skoro akwarelki zdobyły taką popularność to pozwolę sobie je udostępnić przy okazji promując walory mojej rodzinnej okolicy, która ostatnimi czasy robi wyjątkową karierę wśród gości odwiedzających Bieszczady.  Zapraszam do prezentacji  Olszanica i okolice http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344 Za największą atrakcję uchodzą Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe w Uhercach Mineralnych, nie korzystałam z ich usług więc nie będę wypowiadać się. Podobnie jeżeli chodzi o browar Ursa Maior w Uhercach. Z mego bardzo subiektywnego punktu widzenia największą atrakcją jest bez wątpienia słynna bacówka Nikosowe Sery w Wańkowej o której na naszej stronie piszę wielokrotnie. Na drugim miejscu jest szybowisko w Bezmiechowej http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75 z pokazami ptaków drapieżnych i ze znakomitymi potrawami w tym regionalnymi serwowanymi w jakże godnej polecenia restauracji Kamionka. No i rezerwat Dyrbek. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=196&Itemid=203 W naszej przestrzeni wirtualnej bardzo popularny jest wodospad -pomnik przyrody nieożywionej "Wodospad w Uhercach Mineralnych", który jest udostępniony turystycznie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=271

Za sprawą naszych warsztatów przyrodniczych i fotografii przyrodniczej coraz bardziej popularny staje się rezerwat "Cisy w Serednicy" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=185&Itemid=190 Wszystko wskazuje na to, że Leszczowate wyrasta nam na hit na hity, na razie wśród gości zorganizowanych. Piszę o nim tu i poniżej na naszej stronie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

W okolicy Olszanicy znajduje się kilka knajpek, polecam Kamionkę w Bezmiechowej, która jest czynna tylko  sezonie letnim, od wiosny do jesieni. Porcje są duże, świeże, moje ulubione są regionalne fuczki z sosem czosnkowym. W Olszanicy przy Hotelu Pałacu działa restauracja, ale tamtejsza kuchnia jest zgoła nieprzewidywalna. Raz karmią znakomicie, innym razem potrawy są zimne, porcje maleńkie i zgoła niejadalne. Goście hotelowi na kuchnię nie narzekają, wprost przeciwnie grupy które tam oprowadzałam szczególnie chwaliły śniadania w formie szwedzkiego stołu. W Uhercach Mineralnych jest fajna knajpka Spichlerz, raz tam tylko byłam, sałatka była wyśmienita. Z dużych obiektów noclegowych obok dawnego ośrodka rządowego Hotel Pałac w Olszanicy posiadającego naprawdę fajny pakiet z zewnętrznym basenem, brodzikiem, stawami, dużym placem zabaw  na jest PTSM "Zielony Cień" w Rudence. Polecam Domki w Olszanicy obok stacji paliw, są całoroczne, dobrze wyposażone z kominkiem i relatywnie tanie. W Wańkowej jest słynna bacówka - pensjonat "Czar PGR-u", w tym roku goście płacili 100 zł za nocleg i wyżywienie. Nikos wybiera sobie gości, nie każdy zostanie przez Niego zaakceptowany. W pensjonacie nacisk jest położony na kameralność, biesiadowanie i dopieszczanie gości. W Paszowej jest godny polecenia domek ale sezonowy "W Starej Owczarni".


 

Akwarela autorstwa pani Wioletty Cieleckiej https://www.facebook.com/WiolettaCieleckamalarstwo/

 

 

 

Zapraszam do Ustrzyk Dolnych i do prezentacji http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=263&Itemid=329 Oczywiście jest i o tym epizodzie. Same Ustrzyki Dolne ostatnio są w cieniu innych ciekawych pod względem turystycznym miejsc, a szkoda. Miasteczko posiada wiele atrakcji, jest nazywane zimową stolicą Bieszczadów. Działa tu  kilka wyciągów, najbardziej znane to Gromadzyń i Laworta, trasy są przeważnie dobrze przygotowane i nie ma kolejek. Oprócz tego są trasy do biegania na nartach, które latem służą jako ścieżki spacerowe. Historia miasteczka była burzliwa więc pozostało niewiele zabytków. Jest tu znane Sanktuarium Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, XIX w. młyn w którym mieści się Muzeum Młynarstwa i restauracja serwująca kuchnię regionalną (kysełycia palce lizać), kirkut. No i znane Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego, trzy piętra pełne ciekawostek przyrodniczych i kulturowych. Na szczególną uwagę zasługuje zespół basenów "Delfin" i park z całą infrastrukturą sportową "Pod Dębami". Polecam tutejsze knajpki, w tym "Piekiełko" prowadzone przez Wieśka, tego co kiedyś prowadził parking na Przełęczy Wyżnej. Miejsc noclegowych jest bez liku, od lat współpracuję z pensjonatem Viking położonym tuż obok sanktuarium w  Jasieniu. Krzysiek ma jeszcze  trochę wolnych miejsc na Sylwestra, oferta bardzo ciekawa, stosunek jakości do ceny bardzo dobry. Nocleg 35 zł/os, z wyżywieniem 65 zł (śniadanie,  obiadokolacja), dopłata do zabawy 65 zł. Ten pensjonat cieszy się bardzo dużą popularnością, już teraz ma zablokowane terminy nawet w wakacje. Właśnie piszę dla Krzyśka ofertę i program dla wycieczki krwiodawców. 70 zł HB (nocleg z wyżywieniem: śniadanie i obiadokolacja, kawa i herbata przez cały czas pobytu, ognisko). Dla młodzieży jest ciut taniej, bo 65 zł. Jak nas odbierają Goście można dowiedzieć się poniżej, relacja z forum górskiego Trotyla.

 

Fot. Jacek Bis Ustrzyki Dolne

 

W tym roku w Ustrzykach Dolnych powstała izba pamięci, jest czynna codziennie z wyjątkiem soboty i niedzieli. Zbiory nie powalają z nóg, trochę fotografii, dokumentów, a mimo to jest ciekawa. Prowadzi ją  Krzysztof Potaczała, znany dziennikarz i regionalista. Dwukrotnie byłam tam z grupami, pan Krzysztof tak barwnie opowiada o historii regionu, że goście wyszli zachwyceni. Ostatnio opiekun zbiorów wydał kolejną godną polecenia książkę. Tak o "To nie jest miejsce do życia" pisze wydawca www.pruszynski.pl

Operację, o której opowiada ten reportaż nazwano w kręgach władzy poprawianiem granicy. W 1951 roku na życzenie Stalina Polska zrzekła się części terenów nadbużańskich, otrzymując w zamian fragment Bieszczadów. W wyniku polsko-sowieckiej umowy przymusowo przesiedlono kilkadziesiąt tysięcy ludzi – Polaków i Ukraińców związanych od pokoleń ze swoją ziemią. Pierwsi zamienili równiny na góry, drudzy – góry na bezkresne stepy. Jednych rzucono do zapadłych krytych strzechą chat, innym kazano budować lepianki. Polaków i Ukraińców połączył wspólny wysiedleńczy los.
Ale książka Krzysztofa Potaczały to nie tylko historia czasów powojennych. Opowieść zaczyna się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, kończy zaś na latach sześćdziesiątych. Opierając się na ustnych świadectwach, autor opisuje pogmatwane losy wielokulturowej społeczności na polskich kresach, naznaczone licznymi podziałami, których dziedzictwo trwa do dzisiaj.

Krzysztof Potaczała – dziennikarz niezależny, reporter. Publikuje w prasie ogólnopolskiej i regionalnej. Dotąd wydał: "KSU. Rejestracja buntu" – biografia zespołu uważanego za jednego z prekursorów polskiego punk rocka, "Bieszczady w PRL-u", "Bieszczady w PRL-u 2", "Bieszczady w PRL-u 3" – reportaże z okresu Polski Ludowej. Mieszka w Ustrzykach Dolnych.

 

Fot. Jacek Bis Kamienna Laworta dominująca nad Ustrzykami D.

 

Na połoninach są warunki typowo zimowe, ale pokrywa śniegowa jest niewielka. W Górach Sanocko-Turczańskich mamy mix pogodowy, trochę deszczu, ciut słońca, pogoda w sam raz na zwiedzanie. Na drogach bywa nieciekawie. Post pana Michała Kaipera   z naszej facebookowej  grupy Bieszczady, który wybierał się w Bieszczady, a którego pokonał atak zimy. "Zostałem w Komańczy. Samochód utknął w śniegu przed Cisną. Udało się z pomocą dobrych ludzi zawrócić. Trafiłem szczęśliwie do Gwiazda Komańczy gdzie zostałem ugoszczony". To tylko chwilowe załamanie pogody, weekend ma być już ładny, powraca bieszczadzka jesień z plusową temperaturą. Nie oznacza to, że mamy lekceważyć góry i nasze drogi. Planując wyjście górskie należy wybrać krótki szlak, wszak zmrok szybko zapada i przygotować się na załamanie pogody. Dobrze załadowana komórka w ciepłym ochraniaczu aby bateria nie rozładowała z aplikacją Na ratunek, dobrze wyposażony plecak z ciepłym piciem i szybkimi kaloriami np. gorzką czekoladą, ubranie na zmianę, apteczka z kocem ratunkowym, mapa, kompas i latarka to podstawa. Opony zimowe, nawet, gdy nie ma śniegu to warunki na drogach bywają trudne, szczególnie na mostkach i w zacienionych i zawilgoconych miejscach, gdzie bywa naprawdę ślisko. Polecam niższe Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie, tu nawet, gdy jest załamanie pogody to można fajnie spędzić czas. Szczególnie w Nadleśnictwie Baligród są fajne krótkie szlaki od kilkuminutowych np. ścieżka geologiczne wiodące na punkt widokowy na kamieniołomie w Rabem czy do rezerwatu "Gołoborze" do kilkugodzinnych np. trasa z okolic słynnego już Jeziorka Bobrowego na Chryszczatą. W okolicach Bukowca, ta miejscowość w tym roku stała się turystycznym hitem, na marginesie polecam całoroczne z kominkiem Góralskie Domki Bożeny Wisły wraz z edukacyjną zagrodą Serowy Raj sery można zamówić telefonicznie 697 761 807. W Bukowcu fajna trasa na Korbanię, ścieżka na Otaczarni, w budowie szlak na Kiczorę. No i Bezmiechowa, jeszcze na Kamionkę na szybowisko można wyjechać. Proszę pamiętajcie, że to jedna z najtrudniejszych tras w Polsce, szczególnie dla motocyklistów. Wszystko przez efekt wow przy zjeździe, na zakręcie widząc cudną panoramę podnoszą głowę i wypadek murowany. No i Leszczowate, na razie przekonaliśmy do tej cudnej krainy Organizatorów. Zimą prowadzimy tam kilka imprez, od grup na zimowiskach aż po wypasione programy dla grup biznesowych: mix wejścia górskiego, zwiedzania, biesiad w towarzystwie Bieszczadników. Dość dużo grup mamy z ośrodka w Ałamowie, organizatorzy coraz częściej proszą nas o pomoc przy tworzeniu ofert i obsługę imprez.

Zapraszam okolice Arłamowa http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=150&Itemid=156

 

Fot. Robert Mosoń Arłamowskie połoniny

 


 

Droga na Leszczowate otwarta. Najpierw dzięki długoletniej walce zakończonej sukcesem Kolegi przewodnika Andrzeja Lenarta (wszedł do samorządu powiatowego aby wymóc remont nawierzchni i oczyszczenie rowów), a potem interwencji radnego sejmiku wojewódzkiego pana Wojciecha Zająca w sprawie remontu mostka na Wańkowce możemy bez przeszkód poruszać się nawet autokarami na trasie Brzegi Dolne-Łodyna-Leszczowate-Brelików-Wańkowa. Bardzo dziękuję i tą drogą za pomoc panu Zającowi, Bóg mi świadkiem jeszcze takiego polityka nie spotkałam. Non stop nam czyli regionowi pomaga, pozytywnie reaguje na nasze prośby i skargi, wiele Mu zawdzięcza bieszczadzka i beskidzka turystyka, od pomocy Kolegom z Kocham Kolej (np. wakacyjny powrót kolei na trasie Rzeszów-Łupków, a potem Rzeszów-Medzilaborce), poprzez remonty dróg i mostów aż po zdobycie pieniędzy unijnych na stworzenie ścieżek rowerowych (projekt jest już rozpisany). Leszczowate większości z Was jest nieznane ale to szybko zmieni się. Już nad tym pracujemy, jesienią bywało tam nawet do trzech grup dziennie. To rodzinne okolice Mariusza Strusiewicza znanego fotografa przyrody, to tam zrobił swoje nagrodzone główną nagrodą National Geografic zdjęcie gniazdującego puszczyka uralskiego. Okolica słynie z pięknych panoram, bogactwa przyrodniczego,   kopalni ropy naftowej i jakże ciekawej dawnej cerkwi w Leszczowatem. Na dodatek Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne tam przygotowało miejsce biwakowe. No i jest blisko do słynnej bacówki Nikosowe Sery Czar PGR-u w Wańkowej. Te  promowane przez nas  okolice tak spodobały się pewnej pani Organizator turystyki biznesowej, że w grudniu prowadzimy tam potężną imprezę na 100 osób (zwiedzanie, górski spacer i regionalna biesiada połączona z degustacją serów karpackich Nikosa).

Na dodatek te okolice są wprost wymarzone do uprawiania turystyki rowerowej. Bardzo fajna jest trasa Brzegi Dolne-Łodyna-Leszczowate-Ropienka-Krościenko-Brzegi Dolne lub dla bardziej wymagających Brzegi Dolne-Łodyna-Leszczowate-Mosty-Serednica-Brzegi Dolne. Ten post dedykuję św. pamięci Koledze przewodnikowi Grzegorzowi Sitko, który dał podwaliny pod bieszczadzką turystykę przyrodniczą.

Zapraszam do Leszczowatego http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

 

Fot. Robert Mosoń Poźnojesienne Leszczowate

 


 

Zauważyłam jedno. Coraz więcej osób usiłuje podpisywać się pod naszą pracą. Z jednej strony to mnie bawi, a z drugiej denerwuje. Złości dlatego, że pomijane są zasługi pracujących społeczne osób, osób świadczących wysokiej jakości usługi, które współpracującą ze sobą aby tworzyć pakiet i po prostu realizować swoje pasje jednocześnie mogąc z tego w miarę dobrze żyć. Osobiście jestem szczęśliwa, bo w tym sezonie letnik spełniły się moje marzenia. Ani razu z grupami nie byłam na połoninach, tylko kilka razy na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w tym na moich ukochanych torfowiskach wysokich w Dolinie Górnego Sanu. Udało mi się przekonać organizatorów, że nasz region jest tak bogaty w atrakcje turystyczne, że jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeby każdej grupy. Jeżeli w programie jest park narodowy to tylko po to aby zapoznać się  z naszą fenomenalna przyrodą w czasie wędrówki połączonej z warsztatami przyrodniczymi. No i promocja produktu lokalnego. Na pierwszym miejscu  postawiłabym regionalny ser. Najbardziej znana jest bacówka Nikosa w Wańkowej, nikosowe sery to już marka podbijająca Europę. Na drugim coraz bardziej popularne sery podpuszczkowe Bożenki Wisły z zagrody edukacyjnej "Serowy Raj" w Bukowcu. Bożenka na ostatniej Polagrze w Poznaniu zdobyła Perłę za krowi ser podpuszczkowy z leśną nutą. Na trzecim nowa bacówka, a zarazem galeria "Potoki" w Bóbrce. W tym roku wprowadzili na rynek znakomity ser kozi.

 

Fot. Bynio Tor Pensjonat "Czar PGR-u" i zarazem słynna  bacówka "Nikosowe Sery" czyli dowód na to, że znakomity produkt lokalny nie potrzebuje reklamy, dotacji unijnych, liczy się tylko zadowolony gość i reklama szeptana, czyli  byłem, polecam. Bacówka jest czynna zimą. Polecam fajną stronkę https://www.facebook.com/przepisykulinarnebynia/ prowadzoną przez Autorów zdjęcia. "Kartoplani hałuszky z bryndzą pieczone, podane z sosem kurkowym z kaparami - to proste a jakże wykwintne i smakowite danie kuchni łemkowskiej w naszej wersji. Najlepszej jakości składniki wytworzone tutaj w Bieszczadach to podstawa kuchni regionu. Mleko, masło z Górnego Końca, bryndza od Nikosa, zioła od Adama i mamy potrawę. Smacznego wszystkim"

 

Mam szczęście pracować dla  fajnych grup, z fantastycznymi ludźmi, często gęsto zanika granica pomiędzy mną przewodnikiem, a klientami, staję się częścią grupy tylko na ciut innych zasadach. Są jednak szczególni Goście, tacy których nie zapomina się. Wśród nich jest grupa Pszczelarzy z Wielkopolski, która za własne pieniądze przyjechała w Bieszczady aby szkolić się. Czytając to co piszę zaciekawiło ich hasło: zamiast adoptować pszczoły  kup sobie słoik miodu postanowili sprawdzić jak funkcjonujemy. Sami wybrali sobie ośrodek Hotel Pałac w Olszanicy, a ja stworzyłam im program, wybrałam pasieki i obwoziłam po regionie. Tak dobrego szkolenia dawno nie miałam, bieszczadzki miód jest znakomitej jakości, zdrowy, drogi i  godny polecenia. Byliśmy w trzech pasiekach. Największe wrażenie zrobiła na mnie pasieka pana Wronowskiego w Berezce, jedyna w której można było kupić miód. Pszczelarzowi udało się w czasie czerwcowego mrozu zadymić okolice, więc było dużo pożytku. Ponad to rodzina państwa Wronowskich stworzyła w Berezce ciekawy pakiet, oprócz pasieki posiadają apartament "Lot Bociani", słynną ze znakomitych pstrągów knajpkę "Bieszczadzki Brat" (pstrągi z własnego stawu). Tego wszystkiego strzeże Tosia - sunia ze schroniska, która uwielbia gościć u siebie ludzi. Nr tel. 888 919 928

Następnego dnia zwiedzaliśmy także pod kątem roślin miododajnych Pogórze Przemyskie i byliśmy u pana Zbigniewa Greli  w "Bieszczadzkiej Pasiece" w Bandrowie. Goście byli zachwyceni okolicą, Bandrów to miejscowość położona tuż przy granicy z Ukrainą, zupełnie nieznana turystycznie, a szkoda. Niestety, miodów nie spróbowaliśmy, praktycznie wszystko zostało sprzedane na pniu. Słynna miody pitne pana Zbigniewa to tylko i wyłącznie wspomnienie. Od kilku lat ich nie produkuje, jego miód idzie jak woda w upalny dzień. Nr tel. 663 686 766. Ostatniego dnia zawitaliśmy do pasieki pana Mikołaja Gołowko "Bieszczadzki miód" w Cisnej. Oczywiście miodu nie było, ale za to były piękne i tanie świece z wosku. Mnie zaskoczyła cena, standardowe świece ładnie opakowane kosztowały 5 zł, a różnego rodzaju figurki od 3 zł. Polecam, świetna pamiątka z regionu. Nr tel. 516 076 673.


Kilka słów o serach, miodach i innych produktach lokalnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 

Fot.

 

 


 

Połowa października

Ci co nie uwierzyli w brednie meteorologów, którzy zapowiadali nam fatalną pogodę z zimą w środku października mają takie widoki przed oczyma. Mamy cudowną złotą jesień, temperatura przekracza 20 stopni, wieje lekki wiaterek. Jest po prostu bajecznie.

Większość Bieszczadników podziwia jesienne Bieszczady z połonin. Fakt, bywa tam pięknie, ale czy złociście? Moim zdaniem nie albowiem tam panuje buczyna karpacka, która bywa przeważnie brązowa. Regiel dolny porasta buk z dodatkiem jodły. Powyżej w strefie przejściowej pomiędzy buczyną karłowatą, a połoninami są zarośla z przewagą jarzębiny. Niekiedy wygląda to bajecznie szczególnie na stokach Małej i Dużej Rawki i Bukowego Berda. W tym roku mieliśmy przymrozki jeszcze w czerwcu, owoców jest naprawdę bardzo mało. Obawiam się, że w lesie będzie panował głód. Zapraszam na Rawki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=64&Itemid=279

 

Fot. Paweł Szymański Bukowe Berdo, panorama na Halicz

 

Moim zdaniem szczególnie pięknie wygląda okolica Nasicznego, Nasiczańskiej Przełęczy i oczywiście panorama z Dwernika Kamienia. Jesienny Dwernik Kamień będący częścią masywu Połoniny Wetlińskiej dzięki dużej bioróżnorodności wygląda jak przedsionek raju. Mamy tu bowiem krajobraz mozaikowy, na stromych stokach występują przebarwiające się na złoto jaworzyny, są i całe połcia posadzonych przez leśników modrzewi, a w dolinie w całej okazałości prezentuje się nieistniejąca miejscowość Caryńskie - bieszczadzki przyrodniczo-historyczny fenomen zwany przez przyrodników "krainą dolin". Zapraszam na Dwernik - Kamień http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=10&Itemid=289

Fot. Robert Mosoń Panorama z Dwernika Kamienia

 


 

Początek października

Mamy ładną jesień. Jeszcze nie było przymrozków w Górach Sanocko-Turczańskich, w Bieszczadach były niewielkie więc mamy pełzającą jesień. Powoli zieleń przechodzi w brązy, w lesie pojawiają się plamy złota. Okolice Jeziora Myczkowieckiego wyglądają bajecznie, złoto i czerwień zdobywają przewagę. Podobnie jest już w Górach Słonnych i na Pogórzu. W Bieszczadach kulminacja złotości i brązu chyba przypadnie na okolice 20 października. Dziś poruszę temat prognoz pogody, które są w przypadku naszego regionu non stop chybione. Nawet te z dnia na dzień. Wczoraj miało padać, a mieliśmy w Górach Słonnych i w paśmie Turnicy naprawdę ładną pogodę, bywało pochmurnie, ale także  słoneczko nieźle grzało. I tak jest od połowy września. Ma lać, a świeci słońce. W ciągu ostatnich 30 dni tylko trzy czy cztery dni mieliśmy z opadami, kilka razy przelotnie popadało. Teraz znowu mówi się o deszczach, ulewach i zimie stulecia. Moim zdaniem to są znowu strachy na lachy. Na Jeziorze Myczkowieckim są pojedyncze łabędzie, na Solińskim tylko kilka kormoranów i mew. Ptaki  jeszcze zimy nie czują. Szkoda, że w brednie meteorologów uwierzyli organizatorzy, w październiku odwołano nam 6 imprez, w tym 4 wycieczki szkolne zostały przełożone na wiosnę. Dwie grupy nie zebrały się, bo potencjalni turyści uwierzyli w brednie meteorologów. Szkoda, bo mamy naprawdę fajnie w regionie, królują grzyby, nadal trwa rykowisko. Jelenie można usłyszeć nawet w centrum Ustrzyk Dolnych. Grzybiarze penetrują lasy, 15 minut i kosz rydzy pełny. Na postoju kolejki wąskotorowej na Przysłupiu w ciągu 10 minut nazbierałam reklamówkę maleńkich borowików i kozaków, a Mariusz w czasie warsztatów przyrodniczych  wraz z młodzieżą znalał kilkanaście koszy rydzów, borowików i kozaków.  No i świetne pokazy ptaków drapieżnych w Bezmiechowej. Mamy tylko problem z serami, u Nikosa bywa bundz, wczoraj fetę w słoikach wykupiła moja grupa. Nikos ma pyszne marynowane rydze i miody od sąsiada z pasieki spod rezerwatu "Buczyna w Wańkowej". Ser kozi można kupić w galerii "Potoki" na solińskiej zaporze i w Bóbrce.

 

Fot. Tomasz Skałka Pokazy ptaków drapieżnych - Anastazja szarogłówka południowa, czyli  sowa transformers, która czując się  zagrożona potrafi zmieniać swój kształt.

 


 

W pensjonacie Viking gościliśmy prawdziwą zieloną szkołę z rozbudowanym programem przyrodniczym. Młodzi ludzie zwiedzając region zapoznali się z naszą fantastyczną przyrodą, wszak Bieszczady i okolice pod tym względem przodują w Europie.  Byliśmy na warsztatach fotografii przyrodniczej w Bieszczadzkim Parku Narodowym, zwiedziliśmy Natura 2000 Dorzecze Górnego Sanu, zawitaliśmy do Krasiczyna  i na lekcję muzealną do arboretum w Bolestraszycach , zjedliśmy lody w Przemyślu a na koniec mieliśmy pokazy ptaków drapieżnych w Górach Słonnych. No i była mowa o Turnickim Parku Narodowym, park raczej nie powstanie warto jednak zobaczyć to co ginie na naszych oczach. Potem rezerwaty i pomniki przyrody nieżywionej takie jak np. ten - mój ukochany Koziniec http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=224&Itemid=231 . No ciut relaksu na rejsie statkiem Bryza po Jeziorze Solińkim i survival w Parku Krajobrazowym Gór Słonnych, tak bawili się z Mariuszem w okolicach Leszczowatego. No i furorę zrobiły krokiety Halinki, przepyszne z kiszone kapusty oraz grzybów. Wsunęłam dwa i od tej pory marzę o powtórce ze smakowej rozrywki. Fotorelacje Mariusza Strusiewicza z wrsztatów i moje relacje na facebooku oraz nie oszukujmy się korzystna cena spowodowały, że na wiosnę mamy już dwie zielone szkoły o podobnym programie. I to jest najfajniejsze w naszej pracy.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

Jesienią dzieci znajdują w Bieszczadach wiele atrakcji. Na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego najłatwiejszym szlakiem górskim jest szlak żółty Przełęcz Wyżna-schron zwany Chatką Puchatka. Dla leniuszków polecam wejście z Przełęczy Wyżniańskiej do "Bacówki pod Małą Rawką".

- Jak wiadomo większość dzieci to łasuchy. Polecam jakże popularny Słodki Domek w Lesku, pyszne desery, lody i ciastka. Ma swoje filie w Solinie  i w Polańczyku Zdroju. Pyszne desery są w bistro Polanka w Cisnej. Tam codziennie podają świeżutkie ciasta z owocami, świetne gofry (nie ten syf sprzedawany nad tzw. Soliną), przepyszne koktajle owocowe z lodami itd. Atrakcja połączona z jedzonkiem to szybowisko w Bezmiechowej. Cudne panoramy, szybowce, no i restauracja "Kamionka". Nie polecam jedzenia w budkach nad tzw. Soliną, ostatnio podtrułam się kebabem w Polańczyku Zdroju. Nie osądzam wszystkich, ale proszę bądźcie ostrożni.  Wyjątek stanowi taka budka na solińskim deptaku zwana Przystanek Kebab, mam do nich zaufanie, nie sprzedają starego jedzenia.

- Fajne trasy spacerowe atrakcyjne dla dzieci  - tu każdy powinien kierować się swoim wyczuciem. Polecam wspomnianą ścieżkę spacerową na Otaczarni w Bukowcu. Świetne trasy wytyczyło Nadleśnictwo Baligród także w dolinie Rabskiego Potoku. Jest tam długa ścieżka wiodąca przez całą dolinę, którą można pokonać z wózkiem, jest i fajna króciutka ścieżka geologiczna wiodąca na punkt widokowy na kamieniołom "Drobny". No i sam Rabski Potok i możliwość poszukiwania skarbów np. kryształów górskich. Trzecia trasa to pomosty nad torfowiskami wysokimi w Tarnawie na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dzieci j uwielbiają, plusem jest także bliskość granicy z Ukrainą.

- Atrakcje kulturowe także podobają się dzieciom. Polecam Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, gdzie dzieci część eksponatów mogą brać w ręce, pokręcić sobie żarnami, czy pokołysać się w kołysce. Bardzo fajne są ruiny zamku Kmitów w rezerwacie "Góra Sobień", wiedzie do nich krótka ścieżka spacerowa ze schodkami, jest tam także bardzo popularny punkt widokowy. Efekt wow jest także przy zwiedzaniu pomnika przyrody nieożywionej Kamień Leski. No i zagroda pokazowa żubrów, mini skansen leśny i pawilon wystawowy w Mucznem, tam dzieci nie nudzą się.

- Nowe atrakcje. W Bóbrce znanej do tej pory z kamieniołomu z którego roztacza się piękna panorama na zaporę w Solinie i  z rezerwatu "Koziniec" została otwarta w domu-pracowni Igi i Sławka Wasilewskich galeria "Potoki". Do tej pory Iga sprzedawała rzemiosło artystyczne i dzieła miejscowych artystów na solińskim deptaku, tam nadal można ją spotkać, po prostu są dwie galerie. W galerii w Bóbrce można na dodatek kupić kozie sery.  Nieopodal jest ośrodek Caritas  w Myczkowcach, tu jest prawie wszystko co dzieci lubią, od stadniny i mini zoo poprzez ogród biblijny po izbę przyrodniczą.  Obok świątyni w Górzance (unikat w skali Karpat) istnieje galeria-pracownia pisania ikon prowadzona przez nr tel. 669 09 1004.  Na dodatek w galerii można otrzymać klucze do tej cudnej dawnej cerkwi znanej z płaskorzeźbionego ikonostasu.

 

Polecam mniej znane atrakcje turystyczne w Bieszczadach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=229&Itemid=242

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Kamień Leski

 


 

26 czerwca 2017 r.

Koniec czerwca upływa nam pod znakiem pielgrzymek. Nasz region zdobywa sobie serca pielgrzymów, którzy bez mała zachwyceni bieszczadzkim klimatem polecają nas następnym grupom. Dobre słowo roznosi się pocztą pantoflową z parafii do parafii, od  jednego biura wynajmującego autokary do następnego. Pielgrzymi bardzo często korzystają z pensjonatu Viking znajdującego się obok sanktuarium w Jasieniu - to dzielnica Ustrzyk Dolnych  Stosunek ceny do jakości świadczonych usług bardzo dobry, więc noclegi należy zamawiać z dość dużym wyprzedzeniem. Koszt pobytu z wyżywieniem dla dorosłych od 70 zł, w pakiecie ognisko. Podobna cena jest dla gości indywidualnych przy dłuższym pobycie.   W regonie mamy kilka godnych polecenia sanktuariów: Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku, Sanktuarium Matki Bożej Słuchającej  jak nazywamy MB  z Kalwarii Pacławskiej i prawie nieznane Sanktuarium Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi w Jaśliskach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=52 No i jakże popularną izbę pamięci prymasa Wyszyńskiego w Komańczy. Moim skromnym zdaniem na szczególną uwagę zasługuje Zagórz z Sanktuarium Matki Nowego Życia, artystyczną Drogą Krzyżową i ruinami warowni-klasztoru Karmelitów. Nie tylko pielgrzymi są zachwyceni Zagórzem, ale nawet młodzież z gimnazjum. Tu każdy znajdzie coś dla siebie, młodzież piękną panoramę z punktu widokowego na klasztornej wieży, miłośnicy krajoznawstwa  ciekawe ruiny z początku XVIII w. i dolinę Osłwy, pasjonaci przyrody sieć Natura 2000 Dolina Górnego Sanu, a fascynaci walorów kulturowych cudny i jakże cenny obraz Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i 14 rzeźb plenerowych wykonanych przez bieszczadzkich artystów i bardzo ładny posąg Jana Pawła II który jako pielgrzym podąża na zagórski Karmel. Dla ogrodników też coś znajdzie się, odtworzono bowiem klasztorny ogród.  Niedługo przybędą nowe atrakcje, gmina Zagórz pozyskała ponad 5 milionów zł na dalsze zabezpieczenie ruin Karmelu, będzie odbudowana kordegarda, a w niej będzie  m.in. cela mnicha, kawiarnia.

 

Fot. Zbigniew Lubecki Droga Krzyżowa


Mamy bardzo udany sezon jeżeli chodzi o grupy. Prawdę powiedziawszy nie wiem co dzieje się w Bieszczadach Wysokich, na połoninach w tym roku nie byłam i nie wybieram się, czasami tylko wpadam do Cisnej na przepyszne jedzonko, przeważnie do mojej ulubionej "Polanki" na co nie co, w tym na wspaniałe gofry i rewelacyjną, orzeźwiającą lemoniadę i na kolejkę wąskotorową. Wszędzie tłumy. Moje grupy oprowadzam po  południowej części Bieszczadów i po tzw. worku bieszczadzkim. Mamy tu multum wspaniałych atrakcji turystycznych, szlaków w dużej mierze przygotowanych przez Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Państwowe" na terenie dwóch Nadleśnictw: Baligród i Stuposiany. Szlaki są dobrze utrzymane, mają wspaniała infrastrukturę, w tym wiaty. W "Otaczarni" w Bukowcu po prostu zakochałam się i ją polecam wszystkim miłośnikom szumu wody, rodzinom, osobom niepełnosprawnym. Ciut bardziej wymagająca jest Korbania http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333 . Warto także zahaczyć o dolinę Rabiańskiego (Rabskiego Potoku). Prawdziwą perłą jest Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem ze siecią szlaków, zagrodą pokazową żubrów, świetną wystawą "wypchanych" zwierząt, wiatami, mini skansenem leśnym.  No i piękny drewniany kościółek. Jak Muczne to i Tarnawa, to już Bieszczadzki Park Narodowy i torfowiska wysokie oraz granica z Ukrainą. Do leśnych atrakcji doliczyłabym ścieżkę i platformę widokową w rezerwacie "Sobień" w moich ukochanych Górach Słonnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 . Ścieżki w dolinie Rabiańskiego Potoku http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179&Itemid=186

 

Fot. Roman Pasionek

 


\Zbliżający się sezon letni zapowiada się rewelacyjnie. Polecam szczególnie II połowę kwietnia i pierwszą dekadę maja bez długiego weekendu, w tym okresie wiele ciekawych ofert po promocyjnej cenie. Bieszczady wtedy wyglądają rewelacyjne ale jakoś organizatorzy nie lubię tych terminów.
Dla miłośników zieleni, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W podobnej cenie jest ośrodek wypoczynkowy OW Smerek w Smereku koło Wetliny. W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.  W Solinie tuż obok zapory mieści się godny polecenia ośrodek i restauracja "San" Solina, który posiada fajne zaplecze z ogródkiem i parkingami. .  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Drożej jest w Domu Górskim dawnym Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry. To jeden z najbardziej obleganych ośrodków w regionie, mają jeszcze wolne terminy, ale jest ich coraz mniej nawet jesienią. Unitra słynie ze znakomitego jedzenia, ich śniadania budzą zachwyt gości, oparte są surówkach, sałatkach plus zawsze ciepłe danko. Moje ulubione to racuszki z jabłkami. Coraz częściej organizatorzy proszą o domki, szczególnie dla wycieczek licealnych. Polecam "Bieszczadzką Osadę" w Bóbrce pod rezerwatem "Koziniec" nad Jeziorem Myczkowieckim. Bardzo ciekawy pakiet ma zagroda edukacyjna Serowy Raj wraz  z "Góralskimi  Domkami" w Bukowcu, o niej piszę niżej.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Grzegorz Tokarz Wielkanocne śniadania w CWS Unitra w Polańczyku

 


 

1 stycznia 2017 r.  Sylwester to czas podsumowań. 2016 r. był bardzo udany, Bieszczady odwiedziło setki tysięcy gości, być może nawet milion. Na szlaki w BdPN weszło ponad 480 000 osób, kolejką wąskotorową przejechało się ponad 127 000 osób, a sanocki skansen odwiedziło ponad 120 000 gości. To od lat  bieszczadzka czołówka. W tym roku nie było podziału na sezon letni i zimowy, goście byli także w marcu, kwietniu, listopadzie i na początku grudnia. Bardzo z tego cieszę się, Bieszczady o każdej porze roku są piękne. Mamy nowe atrakcje. W tym roku hitem była Bezmiechowa, szybowisko, pokazy ptaków drapieżnych, rezerwat, a przede wszystkim  cudne widoki to był magnes ściągający na Kamionkę tygodniowo tysiące osób. Bardzo dużą popularnością cieszyły się atrakcje zgrupowane wokół ośrodka Caritas w Myczkowcach. Ogród biblijny, ogród ekumeniczny z miniaturami świątyń, wystawa w Centrum Promocji Natura 2000 pakiet, który zainteresował ze 100 000 osób. W Bieszczadach pięknie rozwija się ruch pielgrzymkowy, masowo nawiedzane są sanktuaria w Jasieniu, Polańczyku, a przede wszystkim w Zagórzu. Zagórz to miejsce wyjątkowe dla pielgrzymów i turystów, jest tu bowiem wyjątkowa atrakcja, czyli sanktuarium z podwójnie cudownym obrazem Zwiastowania NMP (wyjątkowe dzieło sztuki i podmiot kultu), artystyczna Droga Krzyżowa (14 rzeź artystów związanych z Bieszczadami), ruiny warowni-klasztoru Karmelitów z punktem widokowym na wieży i odtworzonym ogrodem klasztornym. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była popularność "Wodospadu na Olszance" - tę geoatrakcję mogło zwiedzić nawet 15 000 osób, wśród nich byli goście nawet z RPA.

Moim zdaniem największy sukces odnieśli Koledzy z Kochamkolej.pl.  Dużo dobrego zdziałali, ale na pierwszy plan wybija się popularność Bieszczadzkiego Żaczka w wakacje i powrót połączenia kolejowego ze Słowacją. To w Bieszczadach okazało się, że kolej jest nie tylko alternatywą dla połączeń autobusowych ale także wyjątkową atrakcją turystyczną. Były i takie weekendy, że goście nie mogli dostać się do szynobusu mimo wcześniej wykupionych biletów. Plusem tego połączenia jest możliwość przewiezienia rowerów, dzięki czemu ładnie rozwija się turystyka rowerowa na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Największa porażka i skandal to zablokowanie przez radnych gminy Cisna i Lutowiska włączenia części BdPN na listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Bieszczadzka puszcza mogła zostać wyróżniona, byłby prestiż dla Polski i Bieszczadów oraz darmowa kampania promocyjna. Gminni radni negatywnie wypowiedzieli się w czasie konsultacji społecznych grzebiąc tę ciekawą inicjatywę, która nie miałaby najmniejszego wpływu na życie mieszkańców.

 

Gwiazda jest tylko jedna, a jest nią nasza bieszczadzko-poznańska Cisia. Los Je Misiowatości  złapał za serducho miliony, ma wielkie grono fanów, którzy podziwiają jej wariactwa w poznańskim zoo albo na filmikach. Cisna to mała niedźwiedzica porzucona przez matkę. Została uratowana przez ludzi dobrej woli, w tym przez leśników z Nadleśnictwa Cisna i dr. Fedaczyńskiego z Przemyśla. Trafiła do niedźwiedziego azylu w ZOO w Poznaniu, gdzie szaleje ze swoim kumplem psem Bari. Szczegóły tu https://www.facebook.com/Zoo-Pozna%C5%84-Official-Site-1475315479348773/


Fot. Jacek Bis Jelenie w Seredniy

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/