Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś1225
WczorajWczoraj2171
RazemRazem1964497

 

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek nr tel. 607 452 809 lub  502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306 lub 663 66 95 04 , zagroda edukacyjna "Serowy Raj" w Bukowcu https://www.facebook.com/DomkiGoralskieBukowiec/ , sery można zamówić telefonicznie 697 761 807 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim np. statek Bryza nr tel. 721 08 08 08 , żaglowanie po Jeziorze Solińskim, spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku,  itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej prowadzone przez leśnika z wykształcenia znanego fotografa przyrody Mariusza Strusiewicza nr tel. 729 499 895 www.strusiewicz.pl itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

Zimą także nie odpoczywamy, wbrew pozorom mamy fajne oferty zarówno dla młodzieży jak i dorosłych, wśród nich są zarówno tzw. eventy jak i zwiedzanie połączone z różnego rodzaju warsztatami i spotkaniami z ciekawymi ludźmi.

 

Fot. Chatka "Dyziówka" http://www.chatkadyziowka.pl/ - luksusowa, czteroosobowa w Woli Komborskiej na Pogórzu Dynowskim rozpoczęła z nami współpracę. Polecamy także Ich hodowlę alpak i wyroby rękodzielnicze z wełny. W tym specyficznym gospodarstwie jest bardzo dużo zwierząt więc niestety ze względu na bezpieczeństwo  nie przyjmują naszych pupili. Koszt wynajmu 200 zł/doba

 

Są wolne miejsca noclegowe,  wygodne pokoje dwuosobowe z łazienkami (bez telewizora) w znanej bacówce-pensjonacie "Czar PGR-u" w Wańkowej. Kosz pobytu z wyżywieniem 100 zł/os. Jedzonko oparte na produktach z własnego gospodarstwa, specjalizacja to kuchnia pasterska i grecka. Zdecydowana większość Gości to  dorosłe osoby lubiące ciszę i spokój (ech tęsknię za ich werandą z widokiem na Góry Słonne i rezerwat "Buczyna w Wańkowej) i dobre jedzenie oraz biesiadowanie. Niestety, to prawdziwe gospodarstwo  z stadem kóz, krów, drobiem itd. pilnowane przez pasterskie psy więc Nikos przyjmuje Gości bez czworonożnych przyjaciół. Sława nikosowych serów poszła w świat, drzwi w bacówce nie  zamykają się.  Coraz częściej Organizatorzy proszą mnie, abym w programie umieściła degustacje sera, bankiety, uczty pasterskie itd. I wychodzą one wspaniale. Ponad to Nikos urządza w bacówce chrzciny, spotkania rodzinne, okolicznościowe biesiady, kameralne wesela.

 

Fot. Własność "Czar PGR-u" Nikos nie ma strony www, nie jest Mu potrzebna. To już marka. Jest trochę info u nas np. tu http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 

Fot. Mariusz Strusiewicz  Zdjęcie z biesiady

 

Nasza strona powiązana jest z wieloma grupami i stronami na facebooku, tętnią życiem, fajnie tam bawimy się, zapraszam na grupę Bieszczady https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady i Góry Słonne i Pogórza https://www.facebook.com/groups/615001148690747/

 

Fot. Grzesiek Kubicki  z Kramarzówki koło Jarosławia. To punkt widokowy obok ruin zamku Kmitów w rezerwacie "Sobień". Rezerwat znajduje się przy trasie wiodącej z Sanoka do Leska, Załuż-Łukawica-Lesko. Można także pojechać z Łukawicy na Bezmiechową i zahaczyć o szybowisko - cudne widoki, loty szybowców, znakomicie karmiąca restauracja "Kamionka", a potem stokówką udać się do Olszanicy.  Zapraszam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23

 


 

W regionie jest wyjątkowo pięknie, mamy ciepłą, późną wiosnę, jednocześnie kwitnie czereśnia ptasia, czeremcha i tarnina. Bieszczady przypominają ogród Pana Boga, czyli śmiem twierdzić raj. Pogoda nam dopisze. Nie wierzę w te opady, ostatnie prognozy nie sprawdziły się. Miało lać i duć przez dwa dni, a był tylko przelotny deszczyk i zefirek. Zbliża się długi weekend majowy. W Bieszczadach Wysokich, na szlakach będzie multum gości, prawie wszystkie miejsca noclegowe są wyprzedane. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda nad Jeziorem Solińskim i Myczkowieckim. W gminie Solina, gdzie ostatnio zbudowano dosłownie setki, o ile nie tysiące nowych miejsc noclegowych są pustki. Bez problemu znajdziecie wolne pokoje z drogi. Region jest przygotowany do sezonu. Punkty gastronomiczne, obiekty noclegowe, część szlaków i ścieżek spacerowych,  atrakcje turystyczne  czekają na Gości.  W Polańczyku mogą kumulować się korki, jest rozbudowane rondo i na dodatek obok powstaje informacja turystyczna. Mogą  być problemy z przejazdem i tradycyjnie z parkowaniem. Polecam objazdy. Po pierwsze z zachodnich obrzeży Jeziora Solińskiego można wyjechać przepiękną trasą Wołkowyja-Baligród, a po wtóre kierować się na Czarną albo nadłożyć drogi i udać się równie interesującą drogą Bukowiec-Dołżyca i potem z Cisnej kierować się na Komańczę. Dzięki temu uniknie się korków w Lesku. Drugie i trzecie newralgiczne miejsce, gdzie tradycyjnie tworzą się korki to Lesko i Zagórz. Warto wybrać objazd przez Olszanicę, Wańkową. Jest kilka wariantów, trasy są naprawdę atrakcyjne, można np. w Wańkowej wstąpić po znane w kraju nikosowe sery w Wańkowej, a potem jest ciekawa dawna cerkiew, obecnie kościół w Paszowej. Jest nieznana, ma ładną polichromię i cenny ołtarz - ostatnio podmiot sporu, (nie wiadomo kiedy powstał, czy w XVI w czy w XVII). Tu są szczegóły tras http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344

 

Fot. Ewa Dudzińska Radziejowa na trasie z Wołkowyi do Baligrodu

 

Od wczoraj zastanawiam się czy są granice ludzkiej głupoty. Obawiam się, że nie ma. Dowiedziałam się o "super imprezie" na którą jedzie kilka osób z naszej grupy Bieszczady. Będą fotografować niedźwiedzie. To jeszcze nic, bo kilku gości chce zobaczyć niedźwiedzie ze swoimi rodzinami. O większym idiotyźmie jeszcze nie słyszałam. Były na naszej grupie słitfocie z Agą w tle (miśka pasła się, tatuś fotografował mamuśkę z jednym maleństwem na ręku, a drugie tak z 3-4 latka stało obok) ale to zostały zrobione przez przypadek. Raczej przez przypadek spotkali niedźwiedzicę. Teraz są to planowane akcje. Podobne do tej zakończonej atakiem niedźwiedzicy w okolicy Lutowisk, wtedy młody człowiek włożył aparat do gawry, miał dużo szczęścia, bo został tylko poturbowany i przeżył. Jak teraz będzie nie wiadomo. Nie ma sensu apelować do ich rozwagi. Mogę sobie tylko życzyć, aby niedźwiedzie nie ucierpiały, niedługo będzie trzeba chronić miśki przed kretynami. Podobny przypadek był z żubrem Pubalem, który stał się atrakcją. Pewien przewodnik idąc z grupą wyciągnął go z zagrody i sprowadził do Cisnej, efekt to deportacja żubra do hodowli żubroni i śmierć z powodu stresu. Zapraszam do jeden z najbardziej popularnych prezentacji, zajrzało tu ju setki tysięcy osób. Jest i o tym jak uniknąć spotkań z niedźwiedziami i jak zachowa się w czasie spotkania http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=191&Itemid=198

 

Fot. Kazimierz Nóżka Zdjęcie z fotopułapki Nadleśnictwa Baligród

 

11 kwietnia. Pogoda szleje, od razu po mrozach nastąpiły upały, w regionie temperatura w dzień przekracza 20 topni. Pierwsze geofity zostały dosłownie  "zwarzone" przez ciepło. Przebiśniegi i śnieżyce kwitły przez dosłownie kilka dni. Mamy pierwiośnie, jest do prostu cudnie. Zapraszam do prezentacji o roku fenologicznym http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=269&Itemid=335

Pierwiośnie 10 kwietnia - 19 maja

Pierwiośnie w Bieszczadach wygląda bajecznie. Zaczyna się łanami kokoryczy, zawilców gajowych i żółtych, żywców gruczłowatych, las wygląda jak ogród Pana Boga. No i pojawia się nasz największy smakołyk czyli czosnek niedźwiedzi. Jego młode liście są bardzo smaczne, to naturalny antybiotyk uwielbiany także przez zwierzynę płową. Można go spotkać na podmokłych terenach, w łęgach i w buczynie, ta roślina wydziela silny zapach, więc wyczuwa się ją z dużej odległości. W paśmie granicznym kwitnie ciemiernik czerwony. Pod koniec kwietnia zakwitają łany naszej endemicznej lulecznicy kraińskiej, najłatwiej są obserwować w zagrodzie pokazowej żubrów w Mucznem. W "krainie dolin", na cmentarzach i cerkwiskach zakwitają łany barwinku. Pojawiają się pierwsze liście na drzewach, zieleni się murawa. Pod koniec kwietnia zaczynamy zbierać młode pędy sosny na syrop i kwiaty bzu czarnego na syrop i nalewki. Mrówki wychodzą z mrowisk,  krety są coraz bardziej aktywne. Wiosna to czas idealny do obserwacji przyrodniczych. Budząca się do życia natura, czas rozrodu nastarcza nam wielu wrażeń, także estetycznych. Spektakularne są gody żab moczarowych, samce przybierają barwy godowe, bardzo łatwo je odróżnić od innych gatunków płazów bezogonowych. Aby przypodobać się samicom samce zabarwiają się na niebiesko. Gody odbywają się na płyciznach, trwają kilka dni w wodzie o temperaturze powyżej 10 stopni. Gdy jest wiele samców to woda dosłownie bulgocze, a i efekt werbalny jest ciekawy. Potem możemy obserwować skrzek, każda samica składa setki jaj, a następnie kijanki.  W tym czasie widzimy żaby w uścisku, samce "podróżują" na samicach do miejsc rozrodu. Wśród płazów bezogonowych (nie wszystkich, albowiem np. moczarowa ma inne zwyczaje), a i ogonowych np. salamandry występuje ampleksus. Jest to mimowolny odruch godowy samców, którzy w uścisku poruszają się na grzbiecie samicy. Samica w wodzie składa jaja czyli skrzek, a samiec je zapładnia. Oczywiście, przeważnie jest to jedna samica i jeden samiec, ale u żaby trawnej i ropuchy szarej dochodzi do patologii i kilka samców czepia się samicy. Taka sytuacja jest dla niej niebezpieczna, często kończy się śmiercią. Nawet na szlakach można spotkać salamandry, pojawiają się traszki. Gdy temperatura wody przekroczy 10 stopni zaczyna się tarło ryb, u nas najpiękniej wygląda tarło świnek w Osławie. W nagrzanych kałużach, koleinach wypełnionych wodą, oczkach wodnych rozpoczynają się gody kumaków górskich. To nasz jedyny płaz, który rozmnaża się przez cały sezon letni. Pod koniec pierwiośnia Góry Sanoko-Turczańskie i Pogórza przypominają raj, czasami jednocześnie zakwita czereśnia ptasia, czeremcha i tarnina. Przylatują dzierzby gąsiorki, wilgi, od świtu do nocy trwają ptasie koncerty.

 

Fot. Dawid Cichosz Wodospad na Olszance  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=271

 

 


 

18 marca 2018 r. Rozpoczął się nam letni sezon turystyczny. Mimo bardzo dynamicznej pogody Goście wyjechali zachwyceni Górami Słonnymi i okolicą. Muszę przyznać, że potencjał turystyczny gminy Olszanica jest duży i ciągle wzrasta. Na przełomie lutego i marca odbył się cykl spotkań związanych z rozwojem produktu turystycznego w mojej rodzinnej okolicy. Zakończony został stady tour dla lokalnych dziennikarzy i blogerów kulinarnych. Muszę przyznać, że największym skarbem nie są walory turystyczne, ale kreatywni ludzie. W tym roku pojawią się nowe atrakcje, m.in. Bieszczadzka Szkoła Rzemiosła  w Uhercach Mineralnych z ciekawą wystawą multimedialną  ("moja"  Grupa jako pierwsza ją odwiedziła), warsztaty przyrodnicze dla osób niepełnosprawnych, uczty pasterskie w słynnej bacówce Nikosowe Sery Czar PGR-u w Wańkowej. Na szczęście władze gminy Olszanica rozumieją prawa rządzące turystyką i promują także okolice, w tym ciągle wzbogacany o nowe atrakcje ośrodek "Caritas" w Myczkowcach (jesienią pojawiły się rzeźby obrazujące cykl dawnego życia wsi "Od ziarenka do bochenka", obecnie rozbudowywana jest jadalnia, już w wakacje będzie tam można skosztować dań regionalnych) i galerię-bacówkę "Potoki" w Bóbrce prowadzoną przez Igę i Sławka Wasilewskich. Można tam spotkać ciekawych artystów, skosztować dobrego sera koziego czy w czasie pogawędki raczyć się proziakami z konfiturą z jarzębiny.

 

Fot. Gazeta Bieszczadzka Galeria "Potoki" - zapraszam do Bóbrki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=116&Itemid=146

 


 

Góry Sanocko-Turczańskie to teren wprost wymarzony do uprawiania turystyki rowerowej. Jacek Polakiewicz wydał kolejną książkę "Przewodnik rowerowy Olszanica i okolice na tydzień". Polecam z całego serca, jest to gminne wydawnictwo, więc można je za darmo otrzymać w UG w Olszanicy. Przewodnik jest ładnie wydany, poręczny (to kołonotatnik  na dobrym, lśniąćym papierze, szybko nie ulegnie zniszczeniu), bogato ilustrowany. Zawiera dokładny opis tras, profile, bardzo bogatą nawigację, mapki, liczne zdjęcia atrakcji.  Proponowane trasy są ciekawe, o różnym stopniu trudności, a co najważniejsze w miarę bezpieczne. W miarę, albowiem ze względów praktycznych fragmentami wiodą przez drogi publiczne o dużym natężeniu ruchu. Na dodatek przewodnik zawiera informator krajoznawczy i dwa eseje. Polecam z całego serca i książkę, i moje rodzinne Góry Słonne.

 

 

Zaproponowanych siedem tras o różnym stopniu trudności pozwala zapoznać się w wieloma atrakcjami Gór Sanocko-Turczańskich. To fr. dwóch proponowanych szlaków. Pozostałe na http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344

"Trasa 1: Gór rusztowych część wschodnia i kraina strwiąska, czyli skąd potoki wody toczą do Czarnego Morza.

Olszanica-Wańkowa-Ropienka Kopalnia-Ropienka Dolna-Ropienka Górna-dolina potoku Łodyna-Brzegi Dolne-Łodyna stacja narciarka Laworta-przełęcz 646-dolina potoku Figura-Stefkowa-Olszanica. Dystans 44,3 km, przewyższenia 610 m, czas efektywny 2 godz. 30 min.

Trasa łatwa, nie stawia specjalnych wymagań kondycyjnych, bez sekcji technicznych, prosta orientacyjnie, prowadzi drogami utwardzonymi i w związku z powyższym jest w całości przejezdna nawet po obfitych opadach. Najtrudniejsze fragmenty to: 300-metrowy, sztywny podjazd asfaltem pod zamykający dolinę potoku Łodyna masyw Osonia na 23 kilometrze, oraz 4-kilometrowy podjazd szutrem do stacji narciarskiej Laworta na przełęcz 646. Dwukrotnie pokonamy wododział europejski.

Trasa 6: Gór Słonnych ujeżdżanie, czyli szybowce nad Bezmiechową

Olszanica-Uherce-Rudenka-Bezmiechowa-Góra Kamionka/ośrodek szybowcowy-Słonny 668-Przysłup 658-Przełęcz Przysłup-Tyrawa Wołoska-Rozpucie-Zawadka-Sańkowa-Rakowa-Paszowa-Wańkowa-Olszanica Dystans 48,6 km, przewyższenie 895,czas efektywny 3 godz. 10 min.

Trasa dość trudna. Warto jednak na wstępie zaznaczyć, iż gros decydujących o tym cech skumulowało się na pierwszych dwudziestu kilometrach. Pozostały dystans to przysłowiowa bułka z masłem."

Ta trasa jest cudna, osobiście ją może nie przejechałam, ale przebyłam. Pod Kamionkę wyprowadziłam rower na spacer,  3,5 km jedną z najtrudniejszych dla kierowców i jednocześnie najpiękniejszych dróg prowadziłam rower, a potem sprowadziłam go z serpentyn do Tyrawy Wołoskiej.

 

Fot. Jacek Bis Panoram z szybowiska w Bezmiechowej, na zdjęciu łatwiejszy odcinek podjazdu na Kamionkę. Sama Bezmiechowa jest interesująca i bajecznie ładna, szybowisko z lotami grawitacyjnymi, dla grup pokazy ptaków drapieżnych, pyszne jedzonkom w tym regionalne potrawy (polecam fuczki) w restauracji "Kamionaka", rezerwat "Dyrbek", cudne panoramy, a u stóp "Bacówka pod Szybowiskiem". Zapraszam do Bezmiechowej http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75

 


 

18 lutego 2017 r. Przeziębiłam grypę, stąd opóźnienie w relacji z kolejnego spotkania mediacyjnego organizowanego przez Pro Carpathie, tym razem w "Zajeździe ..." w Ustrzykach Górnych. Temat mediacji pomiędzy Dyrekcją Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a przedstawicielami przewodników, zarówno tych zrzeszonych jak i niezrzeszonych, to "Udostępnienie turystyczne BdPN". W spotkaniu uczestniczyli: dyr. BdPN dr Prędki, vice dyr. "od turystyki" dr Wasiak, szefowa "działu edukacyjnego" dr. Holly, przewodnicy i spore grono dziennikarzy z lokalnych mediów. Wbrew obawom Organizatorów atmosfera na spotkaniu była miła, prace przebiegały szybko, bez tzw. "napinek". Dementuję wszystkie plotki mówiące o tym, że Parkowcy mi coś narzucili, iż jestem zainteresowana współpracą albowiem jako przewodnik jestem uzależniona od Parku. To nieprawda, jestem ochroniarzem przyrody z przekonania, po awanturze w sprawie tzw. schodów do nieba wyrzuciłam licencję parku narodowego i już dwa lata nie oprowadzam po BdPN.

Zostaliśmy podzieleni na dwa zespoły, ja na własne żądanie znalazłam się w zespole krytykującym udostępnienie turystyczne, szukającym złych stron. W bardzo zgodnej współpracy z Kolegami przewodnikami ustaliliśmy 20 zagrożeń, tylko dwa z nich zasygnalizował BdPN. Pierwsze to narastający problem z tzw. łowcami świtów, a drugi to (ja wiem, że  zabrzmi to bardzo dziwnie) robienie sobie selfi z dzikimi zwierzętami, w tym z...niedźwiedziami. Już doszło do pierwszych ataków m.in. niedźwiedzia z tego powodu.

Przewodnicy zaakcentowali przede wszystkim nadmierną antropresję na połoniny (po ludzku to rzesze turystów masowych na szlakach), nadmierny rozwój infrastruktury szlakowej, która prowadzi poprzez nadmierne ułatwienia do rozdeptywania terenu BdPN. Trzeci punkt to imprezy masowe na terenie BdPN, tu byliśmy jednogłośni. Musi być respektowany zakaz ich organizacji na terenie chronionym. Leciutki konflikt pojawił się przy wzmiankowanym przeze mnie zagrożeniu wynikającym z komercyjnej organizacji na terenie parku bardzo licznych pielgrzymek. I tu już nie tyko chodzi o tradycyjne wejście na Tarnicę w Wielki Piątek ale wejście w Wielki Piątek na Smerek (tam PTTK zwozi autokarami już setki osób), masowy "Różaniec do granic", czy pielgrzymki branżowe. Pozostałe problemy wynikają z powyższych zagrożeń, najgorszym z nich dla przyrody jest łamanie regulaminu BdPN od chodzenia pozaszlakowego, poprzez picia alkoholu w parku (nie raz widziałam panów z butelką wódki idących na połoniny czy wyrzucanie śmieci, nawet zużytych podpasek oraz  pampersów obok szlaku, po celowe niszczenie roślinności czy krzywdzenie zwierząt. Poruszyłam jeszcze problem nadmiernej ilości szlaków w parku, to jest ważne w kontekście ciągłych żądań powstawania nowych. Większość problemów będzie przez nową Dyrekcję BdPN rozwiązywana. Na pierwszy ogień idzie poprawa zimowego oznakowania szlaków, czyli niedługo będą stawiane tyczki wzdłuż szlaków. Dane szacunkowe  ciut  mnie zastanowiły, wszystko wskazuje na to, iż zimą park odwiedza około 100 000 osób. Po wtóre zostanie zmieniony sposób komunikowania się Parku z otoczeniem. To już jest widoczne i  jest bardzo w okolicy chwalone. Po trzecie będzie nacisk położony na edukację i zwiększenie etatów strażników, moim zdaniem to bardzo dobre rozwiązanie. Jeden strażnik na szlaku na Tarnicę więcej zrobi dla ochrony otoczenia niż te nieszczęsne schody do nieba. Po czwarte, Chatka Puchatka, czyi schron na Połoninie Wetlińskiej w obecnym kształcie przestanie istnieć. Po zdobyciu dofinansowania powstanie w tym miejscu samowystaczalna chata bojkowska w którą zostanie wkomponowana historyczna część schronu. O ile wiem nie będzie to schronisko, ale miejsce służące edukacji. Ciut o historii schronu http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=182&Itemid=294

 

Fot. Marcin Scelina Piec w wiacie na Otaczarni w Bukowcu

 


 

No i stało się. Nikosowe sery podbiły serducha, a raczej podniebienia takiej ilości Bieszczadników, fotoreportaże z ostatnich degustacji sera tak spodobały się, że wielu Organizatorów, a i bieszczadzkuch Przewodników  nimi zainteresowało się, że Nikos postanowił rozbudować część biesiadną bacówki, a zarazem gospodarstwa agroturystycznego "Czar PGR-u" w Wańkowej. W niedługim czasie bez żadnych problemów w bacówce pomieści się 50 osób. Oprócz tradycyjnego poczęstunku (grupy zaprzyjaźnionych z Kolegą przewodników i pilotów są zawsze częstowane serami) będą prawdziwe degustacje sera z odrobiną pysznego greckiego ciasta, lampką lokalnego wina, rozbudowane biesiady z opowieściami, występami artystów, obiady. No i pasterskie biesiady oraz rodzinne spotkania np. komunijne.  Wszystko oczywiście będzie oparte na własnych produktach i lokalnych smakołykach. Gospodarstwo poszerzy swój zakres działania, bo wymusili to nasi Goście tłumnie odwiedzając Bieszczady, Góry Słonne i oczywiście bacówkę, której drzwi nie zamykają się nawet zima. Znam ceny degustacji i biesiad, przygotowując programy dla Organizatorów orientacyjnie podaję koszty (o cenach zawsze decyduje Nikos, ja tylko zajmuje się marketingiem), nie są zbyt wysokie, od 25 zł/os zwykła degustacja i obiad po 70 zł (degustacja ze zdjęcia: obiad, przekąski, sery, wino lub piwo) plus ok. 1000 zł/grupa artyści. W związku z zainteresowaniem Nikos wcześniej wraca  z Aten, pensjonat będzie czynny po 20 lutego. Kolega serdecznie zaprasza w okresie świątecznym, koszt pobytu z wyżywieniem to 100 zł/osobodoba. Jest kilka wolnych miejsc, ale tu panuje specyficzna selekcja. To Kolega decyduje kogo przyjmie, w pensjonacie nie ma telewizorów, to nie jest miejsce dla wszystkich, bardziej dla koneserów, miłośników ciszy, dobrego jedzenia i fajnej, biesiadnej atmosfery. Pensjonat położony jest obok rezerwatu "Buczyna w Wańkowej", w czasie degustacji i zakupów sera przez Gości uwielbiałam siedzieć na werandzie i gapić się w zieloną przestrzeń. Tu czas spowalnia.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

Mamy piękną wiosnę tej zimy, wczoraj nad regionem podziwialiśmy wracające klucze żurawi i dzikich gęsi. Powoli budzą się geofity, kwitną już pierwsze lepiężniki, a nad Olszanką pojawiły się bazie. Niedźwiedzie, samce i samice z podrośniętymi młodymi nie śpią, krety kopią jak oszalałe, na Jeziorze Myczkowieckim nie ma zimującego ptactwa,  a nawet pojedyncze żmije wyszły z zimowisk. Co zrobić z dziećmi  taką pogodę?

- Jak wiadomo większość dzieci to łasuchy. Polecam jakże popularny Słodki Domek w Lesku, pyszne desery, lody i ciastka. Ma swoje filie w Ustrzykach Dolnych  i w Polańczyku Zdroju. Pyszne desery są w bistro Polanka w Cisnej. Tam  podają świeżutkie ciasta z owocami, świetne gofry (nie ten syf sprzedawany nad tzw. Soliną), przepyszne koktajle owocowe z lodami itd.

- Fajne trasy spacerowe atrakcyjne dla dzieci  - tu każdy powinien kierować się swoim wyczuciem. Polecam  ścieżkę spacerową na Otaczarni w Bukowcu, są tablice zabawki, świetna wiata z piecem na drewno, miejsce ogniskowe.  Cekawe trasy wytyczyło Nadleśnictwo Baligród także w dolinie Rabskiego Potoku. Jest tam długa ścieżka wiodąca przez całą dolinę, którą można pokonać z wózkiem, jest i fajna króciutka ścieżka geologiczna wiodąca na punkt widokowy na kamieniołom "Drobny". No i sam Rabski Potok i możliwość poszukiwania skarbów np. kryształów górskich. Trzecia trasa to pomosty nad torfowiskami wysokimi w Tarnawie na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dzieci j uwielbiają, plusem jest także bliskość granicy z Ukrainą.

- Atrakcje kulturowe także podobają się dzieciom. Polecam Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, gdzie młodzi ludzie część eksponatów mogą brać w ręce, pokręcić sobie żarnami, czy pokołysać się w kołysce.  Podobnie jest w sanockim skansenie o którym piszę poniżej. Bardzo fajne są ruiny zamku Kmitów w rezerwacie "Góra Sobień", wiedzie do nich krótka ścieżka spacerowa ze schodkami, jest tam także bardzo popularny punkt widokowy. Efekt wow jest także przy zwiedzaniu pomnika przyrody nieożywionej Kamień Leski. No i zagroda pokazowa żubrów, mini skansen leśny i pawilon wystawowy w Mucznem, tam dzieci nie nudzą się. Polecam warsztaty serowe w zagrodzie edukacyjnej "Serowy Raj" w Bukowcu, tam można także kupić sery, warsztaty pieczenia chleba w Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie.

- Nowe atrakcje. W Bóbrce znanej do tej pory z kamieniołomu z którego roztacza się piękna panorama na zaporę w Solinie i  z rezerwatu "Koziniec" została otwarta w domu-pracowni Igi i Sławka Wasilewskich galeria "Potoki". Do tej pory Iga sprzedawała rzemiosło artystyczne i dzieła miejscowych artystów na solińskim deptaku, tam nadal można ją spotkać, po prostu są dwie galerie. W galerii w Bóbrce można na dodatek kupić kozie sery.  Nieopodal jest ośrodek Caritas  w Myczkowcach, tu jest prawie wszystko co dzieci lubią, od stadniny i mini zoo poprzez ogród biblijny po izbę przyrodniczą.

- Kolejka wąskotorowa to bardzo popularna atrakcja, na stacji w Majdanie jest izba pamięci, stoiska ze smakołykami, a w Balnicy można spotkać np. Lunę - krzyżówkę psa z wilkiem. W samej Cisnej warto zatrzymać się, jest tu kilka fajny knajpek, gdzie dobrze karmią, galerii z rękodziełem, słynna pracownia ikon "Mrówki" czyli Jadwigi Denisiuk,  pomnik w miejscu dawnego szańca -posterunku MO atakowanego przez UPA z którego roztacza się ładna panorama. LP mają dwie wieże widokowe z lunetami, jedna na Jelenim Stoku, a druga na punkcie widokowym na Szczerbanówce.

- Polecam Komańczę, tu klasztor Nazaretanek z izbą pamięci prymasa Wyszyńskiego, obok znajduje się figura MB Leśnej i cmentarz wojenny z I wojny św. Jest tu ciekawa izba pamięci i galeria pani Biwki z jedną z najcenniejszych kolekcji łemkowskich ubiorów, dwie cerkwie połączone ścieżką spacerową z wieżą na punkcie widokowym. Jadąc do Komańczy należy wstąpić do Zagórza, o nim piszę poniżej.

 

Polecam mniej znane atrakcje turystyczne w Bieszczadach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=229&Itemid=242

 

Fot. Jacek Bis  Bukowiec Szlak na Korbanię i Przełęcz Hyrcza

 

W regionie bardzo dużo dzieje się, dosłownie impreza goni imprezę, kilka wybranych prezentuję w zakładce o wydarzeniach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=251&Itemid=314

 

 


 

Koniec roku to czas podsumowań. Dla mnie słodko-gorzkich albowiem z jednej strony odnosimy pasmo większych lub mniejszych sukcesów, a z drugiej strony okazało się, że wielu miejscowych nie akceptuje tego co robimy, albo wręcz nas zwalcza. W regionie dostałam łatkę przewodniczki wyklętej. Skoncentruję się na plusach. 2017 r. był bardzo korzystny dla bieszczadzkiej turystyki, dla nas także, miejscowi przewodnicy i Koleżanki i Koledzy z obsługi ruchu turystycznego  mieli multum pracy i to takiej, która sprawiła nam bardzo dużo radości i dała satysfakcję. Świat wirtualny to jedno pasmo sukcesów. Do największych zaliczam: promocję Leszczowatego, ta miejscowość zdobyła sobie serducha bardzo wielu Gości i sukces Kolegów z słynnej już nie tylko w kraju bacówki Nikosowe sery, która działa obok pensjonatu "Czar PGR-u" w Wańkowej. Sery Nikosa ze szczególnym uwzględnieniem solankowego zasmakowały mieszkańcom Londynu. Zresztą nasze bieszczadzkie sery są strzałem  w 10, polecam także sery Bożeny Wisły z zagrody edukacyjnej "Serowy Raj" w Bukowcu (Bożenka zdobyła za podpuszczkowy z leśną nutą Perłę na poznańskiej Polagrze) i sery kozie z galerii Potoki w Bóbrce. Na drugim miejscu stawiam Bukowiec, ta miejscowość dzięki dobrej ofercie, świetnej infrastrukturze, którą stworzyło Nadleśnictwo Baligród i dzięki dobrej internetowej promocji, także naszej stała się jedną z najbardziej popularnych w Bieszczadach. Trzecie miejsce to naprawdę dobra oferta przygotowana przez nas i nie tylko nas dla grup gości niepełnosprawnych, w tym intelektualnie, prawie cała jesień upłynęła mi na świetnej zabawie z Gośćmi z w naszych górach i pagórach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=271&Itemid=337 Po czwarte spełniło się moje marzenie, w tym roku ani razu z grupami nie byłam na połoninach, Organizatorzy uwierzyli, że nasz region jest tak bogaty w atrakcje, że nie musimy odwiedzać Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Było to dość łatwe do osiągnięcia, albowiem dla większości Organizatorów pracujemy od lat, pomagam przygotowywać programy, więc Goście doskonale znają Bieszczady i okolice i szukają nowinek. Po piąte i na 5 oceniam rozwój turystyki przyrodniczej, to stały trend wzrostowy zarówno jeżeli chodzi o dzieci jak i dorosłych. Mamy wszak się czym poszczycić, a na dodatek przede wszystkim Lasy Państwowe przygotowały dobrze utrzymaną sieć ścieżek przede wszystkim w dolinie Rabskiego Potoku, Łopienki i Bukowca, w okolicy Mucznego i Cisnej. Polecam z całego serca, piszę o tym poniżej.

Największa porażka to nieudana współpraca z jedną z sanockich winnic, znakomity program, Goście byli  w większości zachwyceni, ale niestety właściciel trzy razy mi odmówił przyjęcia grupy, mieliśmy naprawdę bardzo duże problemy, więc wycofałam się. W przyszłym roku stawiam na intensywny rozwój turystyki rowerowej i rozwój turystyczny mojej rodzinnej gminy Olszanica. Będzie temu sprzyjać powstanie sieci szlaków rowerowych z prawdziwego zdarzenia w Nadleśnictwie Cisna i mam nadzieję, że uda się pilotowane przez radnego wojewódzkiego pana Wojciecha Zająca udrożnienie dla rowerzystów przejścia granicznego w Krościenku, bez problemu możemy wjechać rowerem na Ukrainę, ale stamtąd nie możemy wrócić . Kolejny paradoks w ponoć "owocnej współpracy" naszego Kraju z wschodnim sąsiadem. O Olszanicy piszę poniżej, nie raz będę jeszcze informować o nowych inicjatywach i być może o udanej inwestycji czyli budowie wraz z zapleczem wyciągu narciarskiego w Wańkowej.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Pensjonat, a zarazem słynna bacówka "Czar PGR-u" to tu kupujemy nikosowe sery. Ściany zdobią fotografie Mariusza

 


 

17 grudnia 2017 r. Bieszczady wyglądają bajecznie, mamy lekką zimową aurę. W sobotę odbyło się w Bystrem zorganizowane przez Leśników z kilku Nadleśnictw  szkolenie dla branży turystycznej. Prym wiodło Nadleśnictwo Baligród jakże ciekawie przedstawiane przez Ewę Wydrzyńską-Scelinę i Filipa Stelmacha oraz nowa ścieżka spacerowa pod Kamienną Górą. Muszę przyznać, że trafili w mój gust, na spotkaniu było dużo czynnych przewodników, w tym zawodowych, poruszono wiele ciekawych tematów, na mnie duże wrażenie zrobiła prezentacja inż. nadzoru pana Filipa Stelmacha o systemie ochrony przyrody na terenie Nadleśnictwa Baligród. Muszę przyznać, że dane trafiły do mnie, gdyby tak wyglądała gospodarka leśna w całej Polsce to nie byłoby konfliktu pomiędzy ochroniarzami przyrody, a lasami państwowymi. O ekologach nie będę wspominać, nie za bardzo rozumiem o co im chodzi w tym ciągłym atakowaniu właśnie TEGO Nadleśnictwa. Aby nie być gołosłowną to przytoczę kilka faktów: najstarszy las w Bieszczadach to sosnowy wdziar powyżej kamieniołomu w Bystrem, liczy sobie ok. 250 lat, na 41 % powierzchni panuje starodrzew powyżej 100 lat, tną w większości porolne sośniny,  18 % pow. Nadleśnictwa wyłączona jest z ingerencji człowieka,  jest to 3 500 ha, czyli niejeden park narodowy ma mniejszą powierzchnię,  niedługo powstanie 18 nowych pomników przyrody. No o ksylobionty rosnące na ponad 9 km 2, strefy ochronna gniazd orlika krzykliwego i bociana czarnego, strefy ochronne dla porostów i ostoja żubra. Wszytko wskazuje na to, że na terenie Nadleśnictwa Baligród   jest największa populacja niedźwiedzia w Karpatach. Przypominam, że jak doszło do skłusowania wilka na terenie Nadleśnictwa Lesko (sprawcy zostali osądzeni, w nielegalnym polowaniu brał udział leśnik) to osoba, która widziała obdzieranie wadery ze skóry wezwała straż leśną z Nadleśnictwa Baligród.

Zapraszam do prezentacji o dolinie Rabskiego Potoku http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179&Itemid=186

 

Fot. Leśnicy ofiarowali nam ciekawe publikacje, mnie zauroczył ten kalendarz wydany przez Ruthenus . Piękne fotografie niedźwiedzi, w tym leśnej celebytki Agi i jej dzieci plus fajne opowieści o spotkaniach z miśkami to jego główne atuty.

 

Nadleśnictwo Baligród w całym kraju słynie z ciekawych szlaków, jest bardzo dobrze przygotowane do przyjęcia turystów. Oprócz  rozwiniętej sieci szlaków w dolinie Rabiańskiego (Rabskiego) Potoku i okolicznych Huczwic, doliny Łopienki i Bukowca, ścieżki do Lasumiłej, w sumie mają 13 ścieżek, posiadają  studencką bazę namiotową "Rabe", 5 świetnych wiat, 4 schrony przeciwdeszczowe, wiele mostków, dylowanek, ławostołów. Ich wiaty są tak popularne, że korzystają z nich nie tylko turyści ale i miejscowe  panie domu. Ostatnio modne jest wśród miejscowych babek gotowanie bigosu czy innych niezbyt ładnie pachnących potraw na kuchniach w wiatach, są tu organizowane nie tylko randki, ale i uroczystości rodzinne, w tym ...wesela. Jak mi oświadczono preferują gości indywidualnych, a nie grupy. W tym roku powstała kolejna ścieżka dla rodzin, w tym wypadku osoby na wózkach czy rodziny z  dzieckiem na wózku jej nie pokonają. Ścieżka trawersuje zbocza Kamiennej Góry, wiedzie ok. 100 letnim lasem w którym dominują jodły. Jej główną atrakcją jest olbrzymia pryzma kamieni zebranych z gołoborza (łuska Bystrego słynie z gołoborzy i związków arsenu), kiedy powstała i kto ją po II wojnie św. zbudował tego nie wie nikt. Las jest ciekawy albowiem dominujące jodły i świerk rosną w bardzo trudnych warunkach, na kamienistym, stromym zboczu, gdzie jest niewiele gleby na dodatek zawierającej trujące substancje np. związki rtęci i arsenu. Koszt budowy ścieżki to 219 000 zł.

Polecam Huczwice i Jeziorko Bobrowe http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=173&Itemid=181

 

Fot. Mariusz Szczerba Jedna z kładek pod Kamienną Górą

 

W przyszłym roku Nadleśnictwa działające w ramach Leśnego Kompleksu Promocyjnego "Lasy Bieszczadzkie" przygotowują dla braci turystycznej wiele ciekawych rzeczy.

- Nadleśnictwo Baligród oprócz drobnych inwestycji na dotychczasowych 13 ścieżkach typu nowe ławostoły przygotowuje ścieżkę będącą alternatywą drogi wiodącej do Łopienki. Ścieżka będzie wiodła obok spornej drogi i połączy parking w Buku z cerkwią w Łopience i ścieżkami w dolinie Łopienki i na Korbanii.

- Nadleśnictwo Cisna przygotowuje nam bieszczadzki hicior, inaczej tego nie nazwę, albowiem powstanie tu 10 km  naturalna ścieżka rowerowa wiodąca leśnymi dróżkami. Podobne rozwiązania są w okolicach Świeradowa Zdroju, tam jest mekka dla kolarzy, w tym rodzin. Wrzuciłam info na nasze grupy na Facebooku, wiadomość zainteresowała ...dziennikarzy. Cisna słynąca w naszej przestrzeni wirtualnej z dobrej kuchni, tu naprawdę można dobrze zjeść, ma szansę powalczyć o nowych gości, szczególnie wiosną i jesienią, kiedy okoliczne lasy wyglądają bajecznie. Wiosną mamy dzięki geofitom przedsionek raju, a jesienią paletę barw w którą wkomponowane są ...grzyby, w tym rydze.

- Nadleśnictwo Komańcza na przyszły rok przygotowuje udostępnienie turystyczne 11 miejsc pochowku, w tym cmentarzy z okresu I wojny św. Część z nich została niedawno odkryta np. ten na Pizorkach w leśnictwie Duszatyn  i upamiętniona przez postawienie małych krzyży. Koncepcję budowy Wielkiego Szlaku Leśnego wiodącego i przez to Nadleśnictwo przedstawił wielokroć wspominany w naszej przestrzeni wirtualnej znawca tej okolicy pan Edward Orłowski, leśnik regionalista, autor m.in. monografii "Z dziejów lasów nad Górną Osławą i Wisłokiem".  Prawie wszystkie cmentarze są na wydanej przez Ruthenus mapie Wojciecha Krukara "Nadleśnictwo Komańcza mapa nazewniczo-turystyczna" w skali 1:35 000.

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

5 grudnia 2017 r.

Fotorelacja z obsługi imprezy w okolicy Leszczowatego wywołała prawdziwą  lokalną burzę. Na szczęście Czytelnicy zareagowali bardzo pozytywnie, ta część Gór Sanocko-Turczańskich warta jest pieśni. Będę ją promować ze wszystkich sił, wykorzystam każdą metodę, nie ważne czy to są cudne zdjęcia Kolegów czy np. kolejny artykuł w gazetkach reklamowych. Ten wiosenny o walorach przyrodniczo-kulturowych Gór Słonnych, który ukazał się w około 300 000 nakładzie w "Magazynie Tesco" na pewno miał jakiś wpływ na wzrost zainteresowania np. Bezmiechową czy produktem lokalnym. Opublikowane ostatnio zdjęcia i teksty na facebooku mają duży oddźwięk w świecie realnym. Ostatnio napisałam dwa programy zwiedzania zaadresowane do ...budowlańców i przyszłych architektów oraz dla studentów architektury krajobrazu. Najbardziej ucieszył mnie ten ostatni, pewien pan Profesor spojrzał na zdjęcie z Leszczowatego i bez mała zakochał się w tamtejszej, jakże pięknie wpisanej w krajobraz, dawnej cerkwi. Następny plus to ten, że mieszkańcy maleńkiego, liczącego 20 domów Leszczowatego postanowili kontynuować remont świątyni. Pierwsze prace wykonali własnym sumptem, samorząd dał im  tego co pamiętam 1000 zł na remont zniszczonego przez sowietów grobowca dawnych właścicieli wsi Kraińskich. Wczoraj na naszej stronie Olszanica i okolice o której piszę poniżej wywiązała się dyskusja o stanie technicznym dawnej cerkwi, remont musi być jak najszybciej przeprowadzony. Radny wojewódzki, w naszym gronie nazywamy Go radnym od spraw beznadziejnych, pan Wojciech Zając obiecał pomóc, to będzie długi proces zdobywania dofinansowania, ta świątynia ma w  fatalnym stanie fundamenty i północną ścianę, ale mam nadzieję, że zakończy się sukcesem. Pan Zając już raz w tym roku nam pomógł, to On doprowadził do remontu mostu na Wańkowce w Wańkowej, to dzięki Niemu możemy bez problemy nawet autokarami poruszać się po drodze Wańkowa-Leszczowate-Łodyna. Taki motek to w sumie drobiazg, ale od niego często zależy los danej miejscowości.

 

Fot. Andrzej Lenart Leszczowate

 

Mamy naprawdę z czego być dumni, nasze perełki architektury drewnianej są naszą wizytówką. Niestety, dla przeciętnego turysty nie są udostępnione do zwiedzania. My przewodnicy na szczęście współpracujemy z opiekunami świątyń i mamy wstęp za drobną opłatą do kilku z nich. Ja oprowadzam nie tylko po Leszczowatem, jestem empatą więc pojawiam się tam, gdzie jest nie tylko cudny zabytek ale i ciepli ludzie. Najczęściej bywam  Smolniku nad Sanem, Szczawnem i Górzance, rzadziej w Równi, Komańczy, Morochowie. Oczywiście najbliższa memu sercu jest ta w Leszczowatem.

Świątynia w Górzance jest warta pieśni, wszystko wskazuje na to, że pierwotnie służyła dwóm obrządkom, była zarówno cerkwią grekokatolicką jak i kościołem rzymokatolickim. Słynie z wspaniałego, jakże oryginalnego wyposażenia na który składa się: płaskorzeźbiony, malowany (paletowo-reliefowy) unikatowy w skali Europy niekanoniczny ikonostas, ikony z dwóch innych ikonostasów, ołtarz główny przyścienny rzymokatolicki   z wyjątkowym tabernakulum w którym znajduje się zamiast Hostii Prosfora - pokarm eucharystyczny charakterystyczny dla obrządku wschodniego itd. Polecam http://www.parafia-gorzanka.pl/broszurka.html

Obok świątyni w której także chroni się nietoperze znajduje się wyjątkowo piękny dąb, jego korona jest symetryczna. Klucze są w sąsiedniej galerii ikon, która jest dodatkową atrakcją prowadzoną przez bardzo sympatyczną panią Katarzynę Wolan http://www.pracowniaikon.com/index-pl.php

Zapraszam do najbardziej naszej prezentacji największych bieszczadzkich atrakcji http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=228&Itemid=243

 

Fot. Robert Mosoń Smolnik nad Sanem Zapraszam do tej perełki wpisanej na Listę Dziedzictwa Ludzkości UESCO http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=96&Itemid=290

 


 

3 grudnia

Sezon letni zakończyliśmy w cudownej atmosferze współpracą z godnym polecenia Organizatorem turystyki biznesowej  http://www.equercus.pl/index.php praca dla Nich była dla nas, kilkuosobowej grupy ludzi związanych z obsługą ruchu turystycznego prawdziwą przyjemnością. Wczoraj działo się, oj działo. Na szczęście część Gości znała nas ze świata wirtualnego, to obeznani z regionem Bieszczadnicy  i była przygotowana na niespodzianki jakie zgotowaliśmy im w okolicach Gór Słonnych. Gościom najbardziej spodobała się dawna cerkiew w Leszczowatem, a rozsmakowali się w słynnych nikosowych serach z bacówki "Czar PGR-u" w Wańkowej. Na koniec podsumowali nas:  "jak to dobrze, że jest jeszcze region, gdzie ludzie są gościnni, życzliwi i autentyczni". Mimo nieciekawej pogody impreza była naprawdę udana.

Leszczowate to maleńka wioska położona pod Mostami znana z ładnych, porównywalnych do rozciągających się z bieszczadzkich połonin, panoram. Słynie z przepięknie wkomponowanej w krajobraz drewnianej  cerkwi z lat 20. XX w. Jej wnętrze w 100 %  poryte jest polichromią, na szczęście zachowało się tu część dawnego wyposażenia. Przez wieś przebiega główny wododział karpacki, czyli część znajduje się w zlewni Morza Bałtyckiego, a część w zlewni Morza Czarnego. To mekka fotografów przyrodniczych, ostatnio słynie z niedźwiedzi. Jak ma się szczęście to można za wsią pod amboną zobaczyć młodego miśka, który czasami "pilnuje" myśliwego na zwyżce. Bardzo fajna pętelka Brzegi Dolne-Łodyna-Serednica-Wańkowa- Leszczowate-Łodyna-Brzegi Dolne. Zapraszam do Leszczowatego http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

Sery Nikosa ze słynnej już w całym kraju bacówki-pensjonatu "Czar PGR-u" trafiły Gościom przez żołądek do serca. Aby smakołyki trafiły na stoły w czasie naszej biesiady musiałam tydzień wcześniej powstrzymać  sprzedaż. One idą jak świeże bułeczki także zimą. Degustowaliśmy sery wędzone huculskie, solankowe (gdyby w piwniczce w której są przechowywane sery w małych dębowych beczkach temperatura była o jeden stopień niższa to te  można byłoby nazwać fetą) i bundz. Pozostałości zostały skrzętnie zebrane i Goście zawieźli je sobie do domu. W czasie biesiady odbyły się spotkania z miejscowymi ciekawymi ludźmi, poniżej jest zdjęcie przedstawiające  pana Krzysztofa Potaczałę autora znanych książek o Bieszczadach i Adama "Łysego", był także Rysiek Denisiuk "Bury".

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Łodyna Pan Krzysztof Potaczała i Adam - odpoczynek w czasie pracy.

 


 

Mam szczęście pracować dla  fajnych grup, z fantastycznymi ludźmi, często gęsto zanika granica pomiędzy mną przewodnikiem, a klientami, staję się częścią grupy tylko na ciut innych zasadach. Są jednak szczególni Goście, tacy których nie zapomina się. Wśród nich jest grupa Pszczelarzy z Wielkopolski, która za własne pieniądze przyjechała w Bieszczady aby szkolić się. Czytając to co piszę zaciekawiło ich hasło: zamiast adoptować pszczoły  kup sobie słoik miodu postanowili sprawdzić jak funkcjonujemy. Tak dobrego szkolenia dawno nie miałam, bieszczadzki miód jest znakomitej jakości, zdrowy, drogi i  godny polecenia. Byliśmy w trzech pasiekach. Największe wrażenie zrobiła na mnie pasieka pana Wronowskiego w Berezce, jedyna w której można było kupić miód. Pszczelarzowi udało się w czasie czerwcowego mrozu zadymić okolice, więc było dużo pożytku. Ponad to rodzina państwa Wronowskich stworzyła w Berezce ciekawy pakiet, oprócz pasieki posiadają apartament "Lot Bociani", słynną ze znakomitych pstrągów knajpkę "Bieszczadzki Brat" (pstrągi z własnego stawu). Tego wszystkiego strzeże Tosia - sunia ze schroniska, która uwielbia gościć u siebie ludzi. Nr tel. 888 919 928

Następnego dnia zwiedzaliśmy także pod kątem roślin miododajnych Pogórze Przemyskie i byliśmy u pana Zbigniewa Greli  w "Bieszczadzkiej Pasiece" w Bandrowie. Goście byli zachwyceni okolicą, Bandrów to miejscowość położona tuż przy granicy z Ukrainą, zupełnie nieznana turystycznie, a szkoda. Niestety, miodów nie spróbowaliśmy, praktycznie wszystko zostało sprzedane na pniu. Słynna miody pitne pana Zbigniewa to tylko i wyłącznie wspomnienie. Od kilku lat ich nie produkuje, jego miód idzie jak woda w upalny dzień. Nr tel. 663 686 766. Ostatniego dnia zawitaliśmy do pasieki pana Mikołaja Gołowko "Bieszczadzki miód" w Cisnej. Oczywiście miodu nie było, ale za to były piękne i tanie świece z wosku. Mnie zaskoczyła cena, standardowe świece ładnie opakowane kosztowały 5 zł, a różnego rodzaju figurki od 3 zł. Polecam, świetna pamiątka z regionu. Nr tel. 516 076 673.


Kilka słów o serach, miodach i innych produktach lokalnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 

Fot. Robert Mosoń Berezka

 


 

W pensjonacie Viking https://www.facebook.com/NoclegiViking/ gościliśmy prawdziwą zieloną szkołę z rozbudowanym programem przyrodniczym. Młodzi ludzie zwiedzając region zapoznali się z naszą fantastyczną przyrodą, wszak Bieszczady i okolice pod tym względem przodują w Europie.  Byliśmy na warsztatach fotografii przyrodniczej w Bieszczadzkim Parku Narodowym, zwiedziliśmy Natura 2000 Dorzecze Górnego Sanu, zawitaliśmy do Krasiczyna  i na lekcję muzealną do arboretum w Bolestraszycach , zjedliśmy lody w Przemyślu a na koniec mieliśmy pokazy ptaków drapieżnych w Górach Słonnych. No i była mowa o Turnickim Parku Narodowym, park raczej nie powstanie warto jednak zobaczyć to co ginie na naszych oczach. Potem rezerwaty i pomniki przyrody nieżywionej takie jak np. ten - mój ukochany Koziniec http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=224&Itemid=231 . No ciut relaksu na rejsie statkiem Bryza po Jeziorze Solińskim i survival w Parku Krajobrazowym Gór Słonnych.  No i furorę zrobiły krokiety Halinki, przepyszne z kiszone kapusty oraz grzybów. Wsunęłam dwa i od tej pory marzę o powtórce ze smakowej rozrywki.

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

26 czerwca 2017 r.

Koniec czerwca upływa nam pod znakiem pielgrzymek. Nasz region zdobywa sobie serca pielgrzymów, którzy bez mała zachwyceni bieszczadzkim klimatem polecają nas następnym grupom. Dobre słowo roznosi się pocztą pantoflową z parafii do parafii, od  jednego biura wynajmującego autokary do następnego. Pielgrzymi bardzo często korzystają z pensjonatu Viking znajdującego się obok sanktuarium w Jasieniu - to dzielnica Ustrzyk Dolnych  Stosunek ceny do jakości świadczonych usług bardzo dobry, więc noclegi należy zamawiać z dość dużym wyprzedzeniem. Koszt pobytu z wyżywieniem dla dorosłych od 70 zł, w pakiecie ognisko. Podobna cena jest dla gości indywidualnych przy dłuższym pobycie.   W regonie mamy kilka godnych polecenia sanktuariów: Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku, Sanktuarium Matki Bożej Słuchającej  jak nazywamy MB  z Kalwarii Pacławskiej i prawie nieznane Sanktuarium Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi w Jaśliskach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=52 No i jakże popularną izbę pamięci prymasa Wyszyńskiego w Komańczy. Moim skromnym zdaniem na szczególną uwagę zasługuje Zagórz z Sanktuarium Matki Nowego Życia, artystyczną Drogą Krzyżową i ruinami warowni-klasztoru Karmelitów. Nie tylko pielgrzymi są zachwyceni Zagórzem, ale nawet młodzież z gimnazjum. Tu każdy znajdzie coś dla siebie, młodzież piękną panoramę z punktu widokowego na klasztornej wieży, miłośnicy krajoznawstwa  ciekawe ruiny z początku XVIII w. i dolinę Osłwy, pasjonaci przyrody sieć Natura 2000 Dolina Górnego Sanu, a fascynaci walorów kulturowych cudny i jakże cenny obraz Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i 14 rzeźb plenerowych wykonanych przez bieszczadzkich artystów i bardzo ładny posąg Jana Pawła II który jako pielgrzym podąża na zagórski Karmel. Dla ogrodników też coś znajdzie się, odtworzono bowiem klasztorny ogród.  Niedługo przybędą nowe atrakcje, gmina Zagórz pozyskała ponad 5 milionów zł na dalsze zabezpieczenie ruin Karmelu, będzie odbudowana kordegarda, a w niej będzie  m.in. cela mnicha, kawiarnia.

 

Fot. Zbigniew Lubecki Droga Krzyżowa


 

Mamy bardzo udany sezon jeżeli chodzi o grupy. Prawdę powiedziawszy nie wiem co dzieje się w Bieszczadach Wysokich, na połoninach w tym roku nie byłam i nie wybieram się, czasami tylko wpadam do Cisnej na przepyszne jedzonko, przeważnie do mojej ulubionej "Polanki" na co nie co, w tym na wspaniałe gofry i rewelacyjną, orzeźwiającą lemoniadę i na kolejkę wąskotorową. Wszędzie tłumy. Moje grupy oprowadzam po  południowej części Bieszczadów i po tzw. worku bieszczadzkim. Mamy tu multum wspaniałych atrakcji turystycznych, szlaków w dużej mierze przygotowanych przez Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Państwowe" na terenie dwóch Nadleśnictw: Baligród i Stuposiany. Szlaki są dobrze utrzymane, mają wspaniała infrastrukturę, w tym wiaty. W "Otaczarni" w Bukowcu po prostu zakochałam się i ją polecam wszystkim miłośnikom szumu wody, rodzinom, osobom niepełnosprawnym. Ciut bardziej wymagająca jest Korbania http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333 . Warto także zahaczyć o dolinę Rabiańskiego (Rabskiego Potoku). Prawdziwą perłą jest Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem ze siecią szlaków, zagrodą pokazową żubrów, świetną wystawą "wypchanych" zwierząt, wiatami, mini skansenem leśnym.  No i piękny drewniany kościółek. Jak Muczne to i Tarnawa, to już Bieszczadzki Park Narodowy i torfowiska wysokie oraz granica z Ukrainą. Do leśnych atrakcji doliczyłabym ścieżkę i platformę widokową w rezerwacie "Sobień" w moich ukochanych Górach Słonnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 . Ścieżki w dolinie Rabiańskiego Potoku http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179&Itemid=186

 

Fot. Góralskie Domki w Bukowcu przyjmują Gości od wiosny,  działa przy nich zagroda edukacyjna "Serowy Raj" oferująca pyszne sery i warsztaty serowarskie

 


Zbliżający się sezon letni zapowiada się rewelacyjnie. Polecam szczególnie II połowę kwietnia i pierwszą dekadę maja bez długiego weekendu, w tym okresie wiele ciekawych ofert po promocyjnej cenie. Bieszczady wtedy wyglądają rewelacyjne ale jakoś organizatorzy nie lubię tych terminów.
Dla miłośników zieleni, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W podobnej cenie jest ośrodek wypoczynkowy OW Smerek w Smereku koło Wetliny. W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.  W Solinie tuż obok zapory mieści się godny polecenia ośrodek i restauracja "San" Solina, który posiada fajne zaplecze z ogródkiem i parkingami. .  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Drożej jest w Domu Górskim dawnym Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry. To jeden z najbardziej obleganych ośrodków w regionie, mają jeszcze wolne terminy, ale jest ich coraz mniej nawet jesienią. Unitra słynie ze znakomitego jedzenia, ich śniadania budzą zachwyt gości, oparte są surówkach, sałatkach plus zawsze ciepłe danko. Moje ulubione to racuszki z jabłkami. Coraz częściej organizatorzy proszą o domki, szczególnie dla wycieczek licealnych. Polecam "Bieszczadzką Osadę" w Bóbrce pod rezerwatem "Koziniec" nad Jeziorem Myczkowieckim. Bardzo ciekawy pakiet ma zagroda edukacyjna Serowy Raj wraz  z "Góralskimi  Domkami" w Bukowcu, o niej piszę niżej.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Grzegorz Tokarz Wielkanocne śniadania w CWS Unitra w Polańczyku

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/