Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś115
WczorajWczoraj1786
RazemRazem1608668

 

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306, zagroda edukacyjna Serowy Raj w Bukowcu, sery można zamówić telefonicznie 697 761 807 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim np. statek Bryza nr tel. 721 08 08 08 , żaglowanie po Jeziorze Solińskim, spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku,  itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Nasz serwis  powiązany jest z bardzo interesującymi grupami i stronami na facebooku. Wszystkie tętnią życiem, non stop pojawiają się nowe, piękne zdjęcia, te najbardziej popularne, polubione przez setki, a czasami tysiące osób będę przedstawiać w tej rubryczce.

 

Fot. Robert Mosoń Beniowa

 


 

Na naszej stronie wyjątkową popularnością ciesz się informatory typu: gdzie przenocować, co zobaczyć, gdzie zjeść, jakie  polecamy atrakcje. Idąc tym tropem założyłam kilka prezentacji nad którymi w wolnej chwili pracuję. Dziś zapraszam w okolice Jeziora Solińskiego, które nie jedno ma imię. Ta jakże atrakcyjna pod względem turystycznym okolica jest wstanie dostarczyć nam zarówno usług z najniższej półki, malowniczych widoków ale i dzikiej przyrody. Solina, a raczej deptak to jarmarczna komercha, w podobnym kierunku idzie Polańczyk, ale już Bukowiec czy Rajskie gwarantują nam fajne warunki wypoczynku w ciszy i spokoju. Są i takie miejsca, gdzie nawet w wakacje nie ma ludzi, króluje dzika przyroda, gdzie łatwiej spotkać niedźwiedzia niż człowieka. Nad Jeziorem jest sporo atrakcji, polecam ciszące się dużą popularnością rejsy statkami po Jeziorze Solińskim - sama i z grupami pływam Bryzą z Polańczyka nr tel do kapitana 721 08 08 08 https://www.facebook.com/StatekBryza/ , jakże piękną i cenną ikonę Matki Bożej Łopieńskiej w sanktuarium w Polańczyku, Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej w Myczkowie, zagrodę edukacyjną Serowy Raj w Bukowcu, czyli   gospodarstwo ekologiczne  Domki Góralskie Bukowiec - Bożena Wisła (ma wolne domki w długi weekend czerwcowy), chaszczowanie w dolinie nieistniejącej wsi Paniszczów,a w niedalekiej Górzance cudnej urody świątynie z płaskorzeźbionym ikonostasem i znajdującą się nieopodal galerię ikon.   Nad brzegiem Jeziora jest wiele  godnych polecenia miejsc noclegowych z świetnie karmiącym ośrodkiem wypoczynkowym Unitra na czele. Unitra posiada duże  zaplecze w postaci przystani z basenem, brodzikami, placami zabaw, gdzie znakomicie karmią sprzedając dwudaniowe obiady w cenie 14 zł www.unitra.bieszczady.pl Okolice Jeziora to świetne szlaki, polecam Bukowiec i wejście na Korbnię i ścieżkę spacerową na Otaczarni oraz trasę Polańczyk-Solina oraz ale to już dla wymagających (kilka razy przechodzi się przez bród) ścieżkę Solina-Myczków.  Zapraszam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=270&Itemid=336

 

Fot. Tomasz Dacko

 

 


 

Rowerem dookoła Otrytu dla zaawansowanych.

Otryt to lesisty masyw - wał o długości ponad 20 km - na północ od Połoniny Wetlińskiej. Start (0,0km) w Rajskiem /przed mostem w prawo, w górę Sanu/ - (3,0km) Studenne tzw. Stary Plac /w lewo i do tyłu na betonowy most/ dalej falujemy podnóżem Otrytu - (15,7km) Sękowiec most /przed nim w lewo, trzymaj się prawego brzegu Sanu/, miń Dwernik i Dwerniczek - (27,2km) Smolnik szosa obwodnicza /skręć lewo i jedź nią 2,4km, po drodze cerkiew po prawej/ - (29,6km) Smolnik pn kraniec /z szosy skręć w lewo. Falujemy - (43,9km) Wańka Dział górny rozjazd /wybierz prawą/ - (44,3km) Wańka Dział dolny rozjazd /skręć ostro w lewo/. Falujemy - (51,3km) Olchowiec szosa małoobwodnicza i nią w lewo zjazdem do Rajskiego. Uff. /Ok 900 metrów w pionie/. Dzięki za uwagę Jacek Polakiewicz.

 

Fot. Jacek Polakiewicz

 

 


 

Mamy zimną, deszczową wiosnę co ma także plusy. Jednym z nich jest to, że możemy podziwiać okresowe wodospady czy jeziorka. O jednym z nich na naszej grupie Bieszczady dyskutują Jernej Prosienecky i dr Stanisław Kucharzyk z Bieszczadzkiego Parku Narodowego, który często dzieli się z nami swoją wiedzą i edukuje wirtualną brać.

Jernej Prosienecky

"Osobliwy sezonowy akwen, będący obecnie u szczytu swoich możliwości jeśli chodzi o stan wody... Na fotografii tzw. Jeziorko, poniżej wyższej kulminacji góry Paportna(Paprotna) - 1198m n,p.m. Zbiornik ten intryguje nieznanym pochodzeniem oraz swoim położeniem. Znajduje się tuż pod połoniną, na wysokości niespełna 1100m n.p.m. Na północny-zachód od tego zagłębienia, nieco bardziej wzdłuż grzbietu, istniała jeszcze początkiem lat 70tych drewniana "Himmelfahrt koliba".

 

 

Stanisław Kucharzyk

"NMT ujawnia w tym miejscu niszę osuwiskową o powierzchni około 3,5 ha. Takie mini Duszatyńskie tyle że dużo wyżej. Osunęło się to co zwykle - nawilgocona zwietrzelina fliszowa na Na czerwono zaznaczyłem niszę osuwiskową przełęczy między Paportną a lokalnym szczytem (między innymi tak właśnie przełęcze powstawały). Na zielono zaznaczyłem koluwium. Na niebiesko - położenie jeziorka w rowie osuwiskowym. Widać że jest to miejsce źródliskowe - kilkanaście cieków (być może okresowych) stamtąd startuje (z tej osuniętej zwietrzeliny). Kiedy to mogło być - być może klika tysięcy lat temu."

 

 


Długi weekend majowy

Minął długi weekend majowy. Bieszczady są na topie, prawie wszystkie miejsca noclegowe były w okresie 29-3 maja zajęte. W górach, nad Jeziorem Solińskim, w Górach Słonnych, na Pogórzach. Mamy kilka niespodzianek, a wśród nich Bukowiec http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333 , który przekształcił się w jedną z najbardziej znanych miejscowości turystycznych. Nie dziwię się, albowiem Nadleśnictwo Baligród przygotowało tu ciekawy pakiet: szlak na Kobranię, a tam m.in. wieżę widokową, szlak na Kiczorę, ścieżka spacerowa na Otaczarni przystosowana dla osób niepełnoprawnych i wózków z dziećmi, z wiatą z piecem, która stała się od razu tak popularna, że ciągle są tam goście. Są i parkingi, wiaty, miejsca ogniskowe itd.  No i zagroda edukacyjna Serowy Raj przy ekologicznym gospodarstwie Góralskie Domki Bożenki Wisły http://www.zagroda-edukacyjna.pl/index.php?option=com_places&controller=places&task=details&id=228

 

Fot. Marcin Scelina Kuchnia w wiacie na Otaczarni

 

Pogoda nie do końca nam dopisała, a mimo to Bieszczady wyglądają jak ogród Pana Boga albowiem zakwitła jednocześnie czereśnia ptasia, czeremcha i tarnina. U nas nie było obfitych opadów śniegu, gwałtownych burz, ulew, jest chłodno, pada deszcz ale nie jest tragicznie. W górach niezbyt przyjemnie, błotniście na szlakach, ale w dolinach mamy wiele atrakcji, warto z nich skorzystać. Królowała gmina Olszanica, gdzie naprawdę dużo dzieje się. 29 kwietnia w Hotelu Pałacu w Olszanicy otworzono nową restaurację, próbowaliśmy potraw, są rewelacyjne. Piękny pałac wraz z parkiem znajduje się na Karpackim Szlaku Domów i Ogrodów Historycznych, są tu liczne alejki, warto zajrzeć.  Także 29 kwietnia w Uhercach Mineralnych oddano do użytku Chatkę Wariatkię czyli dom do góry nogami. Wstęp 9 zł dorośli, 7 zł dzieci. Ta jarmarczna atrakcja mieści się obok stacji drezyn.

 

Hitem jest bieszczadzki produkt lokalny, przede wszystkim smakołyki, w tym sery. Oprócz tego na czoło wybijają się Bieszczadzkie zioła - stoisko Adma Kokosa znajdujące się w Polańczyku. To taki żółty samochód-kiosk stojący obok Polkardu w środkowej części Zdroju. W Bieszczadach mamy kilka sklepików z przyprawami i ziołami i ... mamy Adama. Sama nie mogę zrozumieć fenomenu popularności Adama. Fakt przyprawy, miody, pesto są znakomite, tanie ale to nie wszystko. U Kolegi ludzie lubią kupować, pośmiać się, pogadać, czegoś dowiedzieć się. Kupowanie bez mała jest interaktywnym spektaklem z przyprawami w tle.  Osobiście używam tylko przypraw Adama, bo są akurat oryginalne mieszanki bardzo przypadły mi do gustu, wszystkie potrawy mi wychodzą, a jestem kiepską kucharką,  a ponad to są prawie wolne od chemii. No i tanie np. szklanka przyprawy kanapkowej, wędzonej papryki sproszkowanej, rosołowej (rewelacja, bez niej już nie umiem gotować rosołu) kosztuje 5 zł, a huzarskiej do wieprzowiny  6 zł. No i pesto z czosnku niedźwiedziego. No i  degustacji win w "Winnicy Doliny Sanu",było tam kilka grup, goście wyszli zachwyceni.

Winnica została założona przez Pana Józefa Bodziaka w 2006 roku. Produkuje wina białe i czerwone. Głownie wytrawne ale i półsłodkie. Możemy zobaczyć uprawę winorośli, produkcję win i piękną piwniczkę (niemałą). Gospodarze są bardzo serdeczni i gościnni. Zapewnili nie tylko wino do degustacji ale również lokalne sery oraz pieczywo. Goście byli bardzo zadowoleni!!! Jeśli ktokolwiek będzie przejeżdżał przez Sanok to polecamy-odwiedźcie tę Winnicę na Kmicica 5. Wina pyszne i co ważne wcale nie drogie. Wspierajmy naszych producentów!

Więcej w zakładce o produkcie lokalnym zapraszam  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 

Fot. Ponur Bieszczadzki

 


 

Korona zapory w Solinie jest w remoncie, praca trwają tuż przy wejściu od strony deptaka na Płaszy. Udostępnione jest tylko wąskie przejście wiodące od bramki do mniej więcej środka zapory. Jest tak wąskie, że dwie osoby raczej nie zmieszczą się, chyba, że to są dzieci. Przewodnikom polecam wejście od strony Jaworu. Plus to piękna panorama z parkingu na Jezioro Solińskie i Myczkowieckie. Są zmiany w zwiedzaniu wnętrza zapory, są one ściśle przestrzegane. Każdy zwiedzający  musi poda swoje dane, posiadać przy sobie dowód osobisty, nie może wejść z plecakiem czy dużą torbą ubrany w obszerne ciuchy. Przy kasie nie ma szatni, wszystkie rzeczy zostawiamy w samochodach, autokarach. Uważajcie na handlujących Ukraińców, nie kupujcie alkoholu z niepewnego źródła. Banderolę też można podrobić. Polecam moją ulubioną trasę w Bóbrce czyli spacer na kamieniołom skąd roztacza się jakże piękna panorama i przez  rezerwat "Koziniec", jeszcze nie ma liści więc widoki na Jezioro Myczkowieckie są przednie. Przy okazji polecam wizytę w galerii Potoki w Bóbrce. Ma ona swoją filię na solińskim deptaku, piękne w miarę tanie wyroby z rzemiosła artystycznego, ikony itd. W pierwszym kiosku od drogi, w tym w kształcie wozu można kupić oprócz książek, map znakomite pesto z czosnku niedźwiedziego. Obok solińskiej zapory nie sprzedaje swoich przypraw, miodów Adam Kokos.

 

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=270&Itemid=336

 

Fot. Tomasz Dacko Solina

 


 

 

Dziś promujmy Tesco. Te ponad 1600 znaków umieszczone w gazetce reklamowej to pomysł Marta Smoczyk To ona dostała zlecenie ale postanowiła mi je oddać abym wspomniała o Bieszczadach widzianych moimi oczyma i o naszej grupie. Bardzo jej dziękuje, mogła promować siebie i pensjonat  Gwiazda Komańczy ale wybrała wspólne dobro. Miałam jeden warunek, musiałam wspomnieć o naszych bacówkach, bieszczadzkie sery vide Nikosowe Sery zagroda edukacyjna Serowy Raj Bożena Wisła ,bacówka państwa Obrochty, bacówka w Osławicy podbiły serca Polaków. Z Martusią postanowiłyśmy iż to będzie także promocja serwisów bieszczadzkich robionych przez przewodników. Oczywiście, nie dostaliśmy za pracę ani grosza. Taka promocja jest kontrowersyjna, ale proszę brać pod uwagę oszałamiający nakład i pozwolenie na promocję tego co chcemy. Tam nie ma połonin, ale jest nasza fantastyczna przyroda, rezerwaty i promocja Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe i Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem i fantastyczna kultura vide mało znane atrakcje kulturowe np. Galeria Potoki W zdecydowanej części promujemy ... Góry Słonne i okolica Góry Słonne i Pogórza Pięknie dziękuję Martusi za prospołeczność niewiele jest takich osób jak Ona. Nakład "Tesco Magazyn" to 310 000 egzemplarzy.

 

 


 

 


Zbliżający się sezon letni zapowiada się rewelacyjnie. Polecam szczególnie II połowę kwietnia i pierwszą dekadę maja bez długiego weekendu, w tym okresie wiele ciekawych ofert po promocyjnej cenie. Bieszczady wtedy wyglądają rewelacyjne ale jakoś organizatorzy nie lubię tych terminów.
Dla miłośników zieleni, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W podobnej cenie jest ośrodek wypoczynkowy OW Smerek w Smereku koło Wetliny. W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.  W Solinie tuż obok zapory mieści się godny polecenia ośrodek i restauracja "San" Solina, który posiada fajne zaplecze z ogródkiem i parkingami. .  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Drożej jest w Domu Górskim dawnym Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry. To jeden z najbardziej obleganych ośrodków w regionie, mają jeszcze wolne terminy, ale jest ich coraz mniej nawet jesienią. Unitra słynie ze znakomitego jedzenia, ich śniadania budzą zachwyt gości, oparte są surówkach, sałatkach plus zawsze ciepłe danko. Moje ulubione to racuszki z jabłkami. Coraz częściej organizatorzy proszą o domki, szczególnie dla wycieczek licealnych. Polecam "Bieszczadzką Osadę" w Bóbrce pod rezerwatem "Koziniec" nad Jeziorem Myczkowieckim. Bardzo ciekawy pakiet ma zagroda edukacyjna Serowy Raj wraz  z "Góralskimi  Domkami" w Bukowcu, o niej piszę niżej.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Grzegorz Tokarz Wielkanocne śniadania w CWS Unitra w Polańczyku

 


 

1 stycznia 2017 r.  Sylwester to czas podsumowań. 2016 r. był bardzo udany, Bieszczady odwiedziło setki tysięcy gości, być może nawet milion. Na szlaki w BdPN weszło ponad 480 000 osób, kolejką wąskotorową przejechało się ponad 127 000 osób, a sanocki skansen odwiedziło ponad 120 000 gości. To od lat  bieszczadzka czołówka. W tym roku nie było podziału na sezon letni i zimowy, goście byli także w marcu, kwietniu, listopadzie i na początku grudnia. Bardzo z tego cieszę się, Bieszczady o każdej porze roku są piękne. Mamy nowe atrakcje. W tym roku hitem była Bezmiechowa, szybowisko, pokazy ptaków drapieżnych, rezerwat, a przede wszystkim  cudne widoki to był magnes ściągający na Kamionkę tygodniowo tysiące osób. Bardzo dużą popularnością cieszyły się atrakcje zgrupowane wokół ośrodka Caritas w Myczkowcach. Ogród biblijny, ogród ekumeniczny z miniaturami świątyń, wystawa w Centrum Promocji Natura 2000 pakiet, który zainteresował ze 100 000 osób. W Bieszczadach pięknie rozwija się ruch pielgrzymkowy, masowo nawiedzane są sanktuaria w Jasieniu, Polańczyku, a przede wszystkim w Zagórzu. Zagórz to miejsce wyjątkowe dla pielgrzymów i turystów, jest tu bowiem wyjątkowa atrakcja, czyli sanktuarium z podwójnie cudownym obrazem Zwiastowania NMP (wyjątkowe dzieło sztuki i podmiot kultu), artystyczna Droga Krzyżowa (14 rzeź artystów związanych z Bieszczadami), ruiny warowni-klasztoru Karmelitów z punktem widokowym na wieży i odtworzonym ogrodem klasztornym. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była popularność "Wodospadu na Olszance" - tę geoatrakcję mogło zwiedzić nawet 15 000 osób, wśród nich byli goście nawet z RPA.

Moim zdaniem największy sukces odnieśli Koledzy z Kochamkolej.pl.  Dużo dobrego zdziałali, ale na pierwszy plan wybija się popularność Bieszczadzkiego Żaczka w wakacje i powrót połączenia kolejowego ze Słowacją. To w Bieszczadach okazało się, że kolej jest nie tylko alternatywą dla połączeń autobusowych ale także wyjątkową atrakcją turystyczną. Były i takie weekendy, że goście nie mogli dostać się do szynobusu mimo wcześniej wykupionych biletów. Plusem tego połączenia jest możliwość przewiezienia rowerów, dzięki czemu ładnie rozwija się turystyka rowerowa na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Największa porażka i skandal to zablokowanie przez radnych gminy Cisna i Lutowiska włączenia części BdPN na listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Bieszczadzka puszcza mogła zostać wyróżniona, byłby prestiż dla Polski i Bieszczadów oraz darmowa kampania promocyjna. Gminni radni negatywnie wypowiedzieli się w czasie konsultacji społecznych grzebiąc tę ciekawą inicjatywę, która nie miałaby najmniejszego wpływu na życie mieszkańców.

 

Gwiazda jest tylko jedna, a jest nią nasza bieszczadzko-poznańska Cisia. Los Je Misiowatości  złapał za serducho miliony, ma wielkie grono fanów, którzy podziwiają jej wariactwa w poznańskim zoo albo na filmikach. Cisna to mała niedźwiedzica porzucona przez matkę. Została uratowana przez ludzi dobrej woli, w tym przez leśników z Nadleśnictwa Cisna i dr. Fedaczyńskiego z Przemyśla. Trafiła do niedźwiedziego azylu w ZOO w Poznaniu, gdzie szaleje ze swoim kumplem psem Bari. Szczegóły tu https://www.facebook.com/Zoo-Pozna%C5%84-Official-Site-1475315479348773/


Fot. Jacek Bis Jelenie w Seredniy

 


 

Z prawdziwą radością informuję, że dzięki wysiłkom Kolegów z Kocham Kolej w przyszłym roku w weekendy w wakacje będzie kursował pociąg relacji Rzeszów-Medzilaboerce na Słowacji. Jest to odpowiedź wojewódzkiego samorządu na zapotrzebowanie rynkowe, w tym roku ku zaskoczeniu wszystkich "decydentów od turystyki" Bieszczadzki Żaczek cieszył się wielką popularnością. Do tego stopnia, że wielokrotnie turyści mimo wcześniej wykupionych biletów nie mogli wsiąść do szynobusu. I bardzo ważna informacja dla miłośników turystów rowerowych. W szynobusie istnieje możliwość przewożenie rowerów.

Medzilaborce to miasto  w północno-wschodniej Słowacji, liczy sobie ok. 12 tys. mieszkańców. Pod względem turystycznym takie sobie, większość zabytków została zniszczona w czasie I wojny św., która w Karpatach miała wyjątkowo tragiczny przebiegi operacji dukielsko-preszowskiej. Słynie z wielokulturowości, na Słowacji nie było wysiedleń, więc nadal obok siebie żyją Słowacy, Rusini, których tylko część uważa się za Ukraińców, Węgrzy, Romowie. Za najciekawszą atrakcję uchodzi Muzeum Sztuki Nowoczesnej im. Andy Warhola. Andy Werhol znany w całym świecie artysta, przede wszystkim malarz, twórca pop artu był z pochodzenia Łemkowiem-Rusinem, jego rodzice urodzili się w Mikovie. Między Bogiem, a prawdą muzeum takie sobie, warto je jednak zwiedzić. Na uwagę zasługuje cerkiew prawosławna p.w. Ducha Świętego, ma bardzo oryginalny kształt i ciekawe wnętrze pokryte polichromią autorstwa Dimitriosa Leussisa i Dusana Kanddricaka. Powierzchnia malowideł imponująca, to 1 600 m2.  Na trasie Palota-Medzilaborce można zobaczyć sprzęt wojskowy, przede wszystkim czołgi,  to upamiętnienie działań związanych ze wspomnianą przeze mnie operacją. Komańczę od Medzilaborzec dzieli ok. 70 km, można tam dotrzeć i na rowerze, trasa jest wymagająca albowiem trzeba przebić się przez łuk Karpat. Obok muzeum jest pensjonat Andy, gdzie dobrze  karmią, mają też niezła kawę http://www.penzionandy.sk/ Nieopodal Medzlaborzec znajdują się słynne ruiny klasztoru i kościoła Bazylianów w Krasnym Brodzie. Warto wiedzieć, że Krasny Brod był znanym miejscem pielgrzymkowym, odbywały się tu targi, w tym słynne na całą okolicę targi na żony.

 

Fot. Marek Kusiak Krasny Brod ruiny klasztoru, to tu odbywały się słynne w Karpatach targi na żony

 

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/

 


 

27 stycznia w Polańczyku zakończył się  konferencją cykl szkoleń dla przewodników górskich  organizowanych w ramach projektu "Zielone Podkarpacie - popularyzacja różnorodności biologicznej w wymiarze ekosystemowym" prowadzony  przez Procarpathię.http://www.zielonepodkarpacie.pl/aktualnosci/art237,nowy-projekt-zielone-podkarpacie-bedzie-popularyzowal-roznorodnosc-biologiczna-naszego-regionu.html Stowarzyszenie chyba 10 lat temu rozpoczęło  szkolenia dla przewodników związanych z turystyką przyrodniczą i muszę przyznać, iż jest to strzał w 10. Dzięki nim została nie tylko przeszkolona garść osób zajmujących się z obsługą ruchu turystycznego, ale także na rynku zaistniały nowe produkty turystyczne, które cieszą się bardzo dużą popularnością. Głównym celem projektu było zwiększenie świadomości społecznej mieszkańców najbardziej cennych przyrodniczo terenów Podkarpacia i informowanie  o znaczeniu różnorodności biologicznej. Część projektu zaadresowana do braci turystycznej obejmowała szkolenia czynnych przewodników turystycznych , w dużej mierze zapoznawano nas z podkarpackimi ścieżkami przyrodniczymi i badaniami naukowymi. Projekt przewidywał inwentaryzację 50 ścieżek i wydanie przewodnika po ścieżkach przyrodniczych. W ramach projektu ukazały się  także  książki i z tego najbardziej cieszę się.  "Czerwona Księga Roślin woj. podkarpackiego" i "Fauna wodna potoków karpackich  - cenne gatunki i zespoły Przewodnik terenowy" bezsprzecznie wypełniły lukę rynkową , a i przysłużą się popularyzacji podkarpackiej przyrody.   Uzupełnieniem pakietu promocyjnego jest film "Szlakiem podkarpackiej przyrody" udostępniony na portalu społecznościowym i gra dydaktyczna "Bioróżnorodność Karpat Wschodnich".

Konferencja była podsumowaniem projektu, przybyło na nią wielu tzw. beneficjentów i osoby z branży turystycznej, było tylko kilka czerwonych polarów i wielu naszych forumowych Kolegów. Trwała króciutko, było tylko 7 punktów programu, w tym przywitanie i podsumowanie wygłoszone przez szefa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" pana Krzysztofa Staszewskiego. Mnie zainteresowały ostatnie słowa Krzyśka: planujemy nowe projekty i nowe szkolenia dla przewodników. I to nazywa się dobra wiadomość, łapka w górze: proszę pamiętajcie o mnie i innych zawodowych przewodnikach. Część naukowa została podsumowana bardzo ciekawymi wykładzikami autorów wspomnianych przeze mnie książek, dr Aneta Bylak i prof. Krzysztof Kukuła opowiadali o swoich ostatnich badaniach, oficjalny temat prezentacji "Fauna wodna potoków karpackich", a dr Paweł Wolański współautor "Czerwonej Księgi..." zaprezentował nam "Zagrożone zbiorowiska roślinne w województwie podkarpackim". Jak zwykle gwiazdą spotkania był nasz forumowy Kolega Marcin Scelina, który miał się czym pochwalić. Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla turystów, o grupach zorganizowanych nie zapominając, bardzo ciekawe ścieżki przyrodnicze z bogatą infrastrukturą, w tym dla osób niepełnosprawnych, wiaty, parkingi itd. Na szczęście ich robota jest doceniona m.in. zostali "Leśną instytucją 2014 r". Marcin popełnił jak on to określa broszurę "Krzewmy krzewy" obiekt pożądania nas wszystkich na konferencji. Bezczelnie pochwalę się, jako jedyna ją dostałam i chodziłam z głowa w chmurach przez kilka godzin, książeczka palce lizać.  Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla nas przewodników szkolenie wczesną wiosną. Kolega przewodnik Grzegorz Sitko i pan Jarosław Reczek zaprezentowali nam projekt od strony komercyjnej, Grzesiek opowiadał o swoim długoletnim doświadczeniu związanym z turystyką przyrodniczą, Kolega specjalizuje się w ornitologii, a pan Reczek mówił o certyfikacji obiektów noclegowych. Było i o przewodnictwie, Koledzy narzekają na tzw. uwolnienie zawodu przewodnika. Ilość zleceń spada na łeb na szyję, ale ja widzę jedno. Dzięki temu, że jestem dobrze wyszkolona m.in. w zagadnieniach przyrodniczych, mam różnorodne programy mogę swobodnie konkurować z pseudoprzewodnikami zarówno wiedzą jak i doświadczeniem, ale i  ofertą.  Mimo iż jestem droższa to na brak klientów nie narzekam, przeważnie pracuję dla współpracujących z nami ośrodków wypoczynkowych i ze stałymi klientami (raczej dobrymi znajomymi)-organizatorami. Takie szkolenia, jak to, nie dość, że  promuje  przyrodę,  pomaga rozwijać produkt turystyczny związany z ekoturystyką to także zapewniają zlecenia przewodnikom. W kuluarach rozmawialiśmy o świetnych książkach, o nowych atrakcjach turystycznych (będzie się działo, oj będzie), promocji, a przede wszystkim o naszym znakomitym serze bieszczadzkim. To jest hit, moje spostrzeżenia potwierdzają oficjalne badania naukowe: goście przybywający w Bieszczady chcą bacówek i znakomitego sera. Coś mi się zdaje, że to w dużej mierze zasługa Nikosa i jego bacówki w Wańkowej do której serdecznie zapraszam. Nie umiem przemawiać, jam skromny zawodowy przewodnik, więc tylko w króciutkich ale płynących z głębi serca słowach chcę podziękować Stowarzyszeniu Pro Carpathia, szczególnie  pani Małgorzacie Draganik  koordynatorowi projektu i panu prezesowi  Krzysztofowi Staszewskiemu oraz Wszystkim zaangażowanym i zatrudnionym przy projekcie, Naukowcom, Kolegom przewodnikom  za ciekawie spędzony czas, za to dobro, którego doświadczyliśmy. Proszę mi wierzyć, że te szkolenia nie są podobne  do setek innych, nas wszystkich tak naprawdę łączy pasja i umiłowanie karpackiej przyrody. No większość na pewno :)


Link do strony, możliwość pobrania http://www.zielonepodkarpacie.pl/nasze-publikacje/

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Rezerwat "Sine Wiry"

 


 

Bardzo dziękuję pani Ani z Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych za przesłanie mi kolejnej dawki wiedzy. Tym razem otrzymałam świetne książki: Hanny i Romana Reszelów "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", przepięknie wydany  informator "Parki Krajobrazowe Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie" i kalendarz. Są to wydawnictwa bezpłatne, które mogą otrzymać osoby zainteresowane karpacką przyrodą. Muszę przyznać, że książki wzbudziły zainteresowanie nie tylko moje, ale i Kolegów przewodników. Na ostatnim szkoleniu Piotrka Kutiaka (piszę o nim poniżej) w Centrum Promocji Obszarów Natura 2000 w Myczkowcach dużo o nich rozmawialiśmy chwaląc przede wszystkim tę maleńką monografię o pomnikach przyrody.  Proszę nie dziwić się, Piotr jest specjalistą zajmującym się ustalaniem, który obiekt może znaleźć się na liście pomników przyrody ożywionej i nieożywionej. Ostatnio mówił mi, że zostało odkryte kolejne źródło siarczkowe na terenie Sanoka, trwają prace nad wpisaniem go na listę obiektów chronionych. Na szkoleniu wpadliśmy na pomysł aby promować geoatrakcje więc zapraszam do lektury fragmenciku książki  Hanna i Roman Reszelowie w książeczce "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", którą można bezpłatnie otrzymać w siedzibie Zespołu Parków w Dukli. "Próg powstał w obrębie koryta Olchowatego, ok. 1,6 km od jego ujścia do Osławy. Jest to typowy wodospad ześlizgowy, nachylony w kierunku zgodnym z biegiem potoku. Tworzy go jednolity, masywny blok gruboziarnistego piaskowca płaszczowiny dukielskiej wysokości równej 3,7 m,należy więc do wodospadów niskich. Woda spływa po powierzchni o trapezowym zarysie (z dolną podstawą 10 m i górną 8 m), nachylonej pod kątem 40-45 stopni, urozmaiconej licznymi wygładzonymi bruzdami erozyjnymi. W przeźroczystej wodzie u stóp progu wyraźnie widoczny jest kocioł eworsyjny. Poniżej wodospadu znajdują się jeszcze trzy kolejne, choć mniejsze stopnie skalne. Energię ze spadającej z nich wody, według informacji leśniczego Andrzeja Pengryna, wykorzystywano niegdyś do napędzania kołem wodnym miechów dymarek. Służyły one do wytopu żelaza z lokalnie występującej rudy darniowej. W XVIII wieku funkcjonowała w Duszatynie mała huta żelaza. Dzisiaj, po tym prymitywnym hutnictwie pozostały tylko resztki szlaki."

Pomnik znajduje się przy szlaku czerwonym wiodącym na słynne Jeziorka Duszatyńskie. Polecam prezentację o rezerwacie "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

25 maja 2015 r. Od kilku dni na naszej grupie Bieszczady https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/ wrze.  Najpierw Kolega przewodnik Marek Kusiak, a później inni fotograficy wrzucili na grupę zdjęcie schodków wiodących na Tarnicę. Szlak niebieski wiodący z Wołosatego na Przełęcz przypomina schody wiodące do nieba. Kopuła Tarnicy to już zagroda dla turystów, inaczej tego nie mogę określić. Sama jestem zbulwersowana, z jednej strony jestem w stanie zrozumieć ochronę otoczenia szlaków prowadzoną prze Bieszczadzki Park Narodowy, ale z drugiej strony to co tam postawiono wydaję mi się sennym koszmarem. Dla mnie Tarnica jest już straconą górą, nie pójdę tam ani prywatnie, ani służbowo z grupami. Z prostej przyczyny.  Komercyjna do bólu Tarnica to zaprzeczenie idei ochrony przyrody i powstania parku narodowego. Kilkutysięczne pielgrzymki idące ławą w Wielki Piątek niszczące wszystko co podpadnie pod nogi.  Widziałam tam kilku panów odpalających grilla, rodzinki z dziećmi zbierające kwiatuszki, zużyte pampersy i podpaski, a teraz na dodatek ta obrzydliwa infrastruktura szlakowa. Za zgodą autorów przetoczę kilka opinii zaczynając od swojej.

Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, admin grup i strony, koordynator nieformalnego klastra turystycznego

"Oczywiście, że to zabezpieczenie przed turystami otoczenia szlaków. Odkąd kilka lat temu widziałam grilla na kopule to wymiękłam. Etos turysty górskiego sięga dna.  Dla mnie Tarnica jest już stracona, mimo iż nie mam za dużo zleceń to już chyba z 5 razy odmówiłam poprowadzenia tam grup. Ja do degradacji natury ręki nie przyłożę. Niech Tarnica pozostanie w domenie pielgrzymek w Wielki Piątek. Bieszczady dla przeciętnego Bieszczadnika stają się powoli terenem nieprzyjaznym. Ktoś uwierzył w te bzdety typu góry dla wszystkich, ławeczki i schodki, poręcze itd. Już sobie wyobrażam co będzie działo się za kilka lat, gdy ta cała infrastruktura zniszczy się i nie będzie kasy na następną. Tak jest na czerwonym na Wetlińskiej, na zejściu na Berehy Górne widziałam osoby niepełnosprawne bez przewodnika, z zbyt mała liczbą opiekunów, które uwierzyły że góry są dla wszystkich. Na rozwalonych schodkach, a raczej obok nich kilka osób schodziło na czworakach w dół bez asekuracji. Sama prowadzę grupy osób niepełnosprawnych od lat i prawdę powiedziawszy im ta infrastruktura utrudnia życie, a nie pomaga. Z tego co wiem to dopiero początek zmian Ponoć park kupił tyle żelastwa i siatek, że rzeczywiście będziemy odizolowani od przyrody."

Jur-Ro

"Dla mnie tak samo, jak Pani Lucynie, Tarnica jest stracona. Nie byłem na niej już kilka lat. Nie chcę chodzić w dzikim tłumie, słuchać "zachwytów", przeplatanych k....wami i ch...jami. Nie chcę oglądać bydła, które śmieci i zostawia po sobie chlew. Nie biorę udziału w spędach nazywanych pielgrzymkami czy drogami krzyżowymi. NIE!!! Wolę inne szlaki, gdzie mogę spotkać normalnych ludzi z którymi można porozmawiać. Wolę inne szlaki, może mniej widowiskowe, ale tam czuję przyrodę, czuję fizyczną obecność ducha gór, tam chce mi się żyć i tam, życie jest piękne." To jakaś kpina!!! O co chodzi z tymi wszystkimi schodami, dachami nad grobowcami, krzyżami wbijanymi w zabytki? Jak zobaczyłem, co zrobili w Beniowej i Siankach, to mnie zatkało, a teraz to,  szkoda słów"

Szymon Wójcik

"Przykry widok, ale promujecie region na potęgę i są już efekty. Swoją drogą jak dawno temu stawiali krzyż nikt nie zaprotestował, pozwoliliście zrobić to miejscem kultu (tego czy innego - jeden gniot) - macie efekt, a niestety będzie gorzej. A najsmutniejsze jest to, że za 5 lat przywykną ludzie i będą to brali za normalne."

Tomasz Dacko

"Ciekawe kto to "arcydzieło" zaprojektował i odebrał? Schodząc po tych schodach można sobie nogę rozciąć tymi wystającymi ceownikami"

Halina Siemianowska

"Park narodowy, obszar objęty ochroną prawną, zachowany w stanie naturalnym lub niewiele zmieniony przez działalność gospodarczą człowieka, charakteryzujący się nieprzeciętnymi wartościami naukowymi oraz wyjątkowymi walorami przyrodniczymi, krajobrazowymi, społecznymi, kulturowymi i wychowawczymi, na którym ochronie podlegają wszystkie elementy przyrody. Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody. I jak to się ma do rzeczywistości?"

Grzegorz Wnętrzak

"Dlatego chcąc poczuć klimat dawnych Bieszczadów jeżdżę na Pogórze Przemyskie, Góry Sanocko-Turczańskie. Już nawet nie w Beskid Niski odkąd nastała moda na Łemkowszczyznę. Co ma do tego krzyż? Czy to tłumy pielgrzymów zadeptują Tarnicę? Zwyczaj stawiania krzyży jest starszy niż historia polskiej turystyki i nie zauważyłem, by z tego powodu stała się komuś krzywda. Wręcz przeciwnie. Problem prawdziwym jest to, kto przychodzi w Bieszczady. Bo te góry, jak zresztą każde inne, nie są dla wszystkich. Każdy może moczyć się w basenie w Tunezji, nie każdy powinien chodzić po górach."

Krzysztof Wrona

"Patrząc na to wszystko z drugiej strony to powstają pensjonaty, hotele, restauracje, sklepy wielkoformatowe i to wszystko się jakoś utrzymuje czyli jest takie zapotrzebowanie. Wszystko zależy od nas samych czego oczekujemy jadąc w Bieszczady. Ja oczekuje dzikości , spokoju jak najwięcej obcowania z naturą i przyrodą. I niech za takim poglądem również idą czyny, a miejmy nadzieje, że sytuacja sama się poprawi."Pani Lucynko Pani jako Matka założycielka jak również osoba która ma kontakty powinna wysmarować odpowiedniego maila ze sprzeciwem nas wszystkich na tego typu działania. Pewnie nie powstrzyma to i tok rozpoczętej inwestycji ale może w przyszłości powstrzyma podobne inwestycje. Oczywiście proszę to potraktować tylko jako sugestię.

Konrad Nowak

"Obawiam się, że skończyła się już dzikość gór. Duch gór, który panował tam gdzie są szczyty poległ w walce zarówno z turystami  tymi prawdziwymi jak i z klapkowiczami ale też w walce z decydentami. Komercjalizacja dotarła nawet w Bieszczady. Odkąd pamiętam Bieszczady były górami mało odwiedzanymi i dlatego fajnie dzikimi. Teraz zaczęło się właśnie tego typu działanie. Myślę, że zarówno my, którzy jesteśmy przeciwni budowaniu takich inwestycji jak schody na Tarnicę, jak też Ci którzy te schody wymyślili i budują, mamy rację. My nie chcemy, bo to psuje wygląd, bo to jest nienaturalne i faktycznie niekoniecznie musi to spełnić swoje zadania. Oni bo ziemia się osuwa, bo jest coraz więcej turystów itd. Niestety nikt nie pyta turysty, czy chce chodzić po schodach, czy woli dziko wyglądające ścieżki. Mi osobiście bardzo się to nie podoba. Patrząc na te zdjęcia chyba nie chcę już więcej wchodzić na Tarnicę. To już nie te same Bieszczady i najbardziej znany ich szczyt. Aż mnie ściska w dołku jak na to patrzę..."

Andrzej Lenart przewodnik górki, radny powiatu bieszczadzkiego

"Szok, przecież to nie o ochronę przyrody w tym przypadku chodzi. To bzdurne wydawanie pieniędzy za dużo ich ma BdPN. Lepiej byłoby przeznaczyć na bezpłatne wejście do parku dla młodzieży."

 

Fot. Marek Kusiak