Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś48
WczorajWczoraj944
RazemRazem1809337
Ścieżka Tarnawa-Dźwiniacz
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

Moja ulubiona ścieżka przyrodnicza to  Tarnawa-Dźwniniacz. Została  wytyczona przez BdPN  i pozwala nam zapoznać się z malowniczą okolicą znajdującą się tuż obok granicy polsko-ukraińskiej wiodącej Sanem. Ta część fenomenu przyrodniczo- historycznego zwanego "krainą dolin" jest fascynująca,  a pod  względem  przyrodniczym bajeczna.


Fot. Buba Tarnawa zza granicy

 

Dosłownie zakochałam się w  okolicy w czasie szkolenia prowadzonego przez osobę chyba najlepiej znająca tajniki tejże doliny czyli dr Antoniego Derwicha. To były vice dyrektor BdPN, autor wielu publikacji, ratownik GOPR, przewodnik. Trasa  długości 7 km mająca kształt pętli rozpoczyna się i kończy w Tarnawie, a wiedzie przeważnie przez teren nieistniejącej wsi Dźwiniacz Górny. Ta ostania niegdyś była najrozleglejszą wsią w Obniżeniu Górnego Sanu.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Trasa jest dobrze przygotowana. Pracownicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego wykaszają ją kilka razy do roku. Jest tu dobrze rozwinięta tzw. infrastruktura szlakowa: są mostki na rzeczce i na potokach, ścieżka-dylowanka na torfowisku wysokimi, wiaty: obok hoteliku w Tarnawie i obok cmentarza, ławeczki obok Sanu itd.

 

Fot. Grzegorz Tokarz Dylowanka nad torfowiskiem wysokim

#Bieszczady# torfowisko# Dźwiniacz# ścieżka#

 

Pora na wędrówkę tą  specyficzną ścieżką spacerową , naukowcy nie opracowali dla niej przewodnika, nie ma oznaczonych przystanków będę więc improwizować.

 

Fot. Buba Tarnawa zza granicy

 

Pierwsza godna zwrócenia uwagi atrakcja przyrodnicza to potok w dolinę którego wkraczamy. To Roztoka, dopływ Sanu, typowa rzeka górska, która poprzez swoją niszczącą działalność ukształtowała tę dolinę. Wszystkie potoki górskie charakteryzują się bystrym nurtem, dużymi wezbraniami w okresie roztopów i obfitych opadów, dobrze natlenioną wodą. Rzeczka wcina się w podłoże tworząc urwiste zbocza.

 

Fot. Lidia Orlicz

 

 

Jedno takie odsłonięcie fliszu karpackiego jest bardzo interesujące, gdyż mamy możliwość obejrzeć dziwnie obalony fałd. Można tu także obejrzeć hieroglify rzeczne. Dolina porośnięta jest olszynką karpacką, zbiorowiskiem bardzo bogatym gatunkowo, bardzo ładnie wyglądającym wiosną, gdy kwitną geofity.

 

Fot. Grzegorz Tokarz

 

Gatunkiem dominującym jest tu olsza szara z domieszką jaworu, jesionu, kilku gatunków wierzb. W runie leśnym możemy spotkać wszystkie gatunki lepiężnika: biały, wyłysiały, różowy, śnieżyce wiosenne, złocie żółte, czosnek niedźwiedzi, miesięcznice trwałą, pokrzywę zwyczajną, śledziennicę skrętnolistną. Tu także możemy obserwować kilka gatunków płazów (nieopodal jest zbiornik wodny ze stałą wodą) w tym salamandry. Oprócz tego możemy spotkać zaskrońce. Kiedyś zobaczyłam coś niebywałego. Czarnego, dużego węża. Na pewno nie była to żmija zygzakowata, ten gad  miał inną budowę, był znacznie dłuższy, miał inną główkę. Gad wygrzewa się, ja się gapię jak sroka w gnat i kombinuję co to może być. Wreszcie sięgam po komórkę i dzwonię do Kumpla z tradycyjnym pytaniem co to jest, to co ja widzę. Grzesiek prosi mnie, abym opisała to cudo. Wyraźnie bawi Go ta sytuacja, grupa zdezorientowana cichutko stoi i słucha. Po podaniu szczegółów słyszę iż mamy do czynienia z melanistycznym zaskrońcem zwyczajnym, takie osobniki występują w Polsce przede wszystkim w dolinie Sanu. Dopiero później Koledzy doszkolili mnie w temacie. Zaskrońce charakteryzują się dużą zmiennością osobniczą. Ogólne ubarwienie tego węża jest niezwykle zmienne od białego (albinotycznego), białego z plamką pomarańczową, żółtawe (flawistyczne), wszystkie odcienie szarości zmieszanej z zielonkawością i brązowością do czarnego (melanistycznego). Przy czym melanistyczne są albo całkiem czarne bez widocznej plamki na głowie (plamki "zauszne" (węże nie posiadają uszu) mogą być nie tylko żółte ale także białawe, kremowe, zółtopomarańczowe) jak ten obserwowany przeze mnie albo częściowo czarne.


Fot. Mariusz Strusiewicz  Zaskroniec (Natrix natrix) http://picasaweb.google.com/strusiewicz

 

Nie przeszedł pomysł dr Antoniego Derwicha aby wprowadzić hodowlę odpornego na warunki atmosferyczne bydła szkockiego. Miała to być hodowla otwarta. Największym problemem jest bowiem wtórna sukcesja leśna. Niewykaszane, nie wypasane pola będą zarastać. Część z nich jest wykorzystywana przez żywe kosiarki jakimi są konie huculskie, część stanowi miejsca żerowe dla jeleni i żubrów, a część jest wykaszana. Trasa prowadzi nas do strugi, która przez Igloopol została wybetonowana w czasie tych pseudomelioryzacji. Obecnie trwa renaturalizacja strumyka. Wyjęto dreny, beton cembrujący brzegi wyciągnięto, wykonano szereg małych zastawek aby potoczek mógł przybrać w miarę naturalny bieg i zacząć meandrować. Taki proces bez ingerencji człowieka trwałby bardzo długo. Efekt jest naprawdę dobry. Obsadzony łęgiem potoczek wygląda na naturalny.

 

Fo. Grzegorz Tokarz

 

Na brzegach posadzono świerki. Nie wiem dlaczego w wielu  przewodnikach autorzy twierdzą iż świerk naturalnie nie występował w Bieszczadach. To tylko część prawdy. Właśnie w Obniżeniu Górnego Sanu i na łusce Bystrego znajdowały się naturalne górskie bory świerkowe. Ostatnio przeprowadzana inwentaryzacja przyrodnicza w ramach sieci NATURA 2000 potwierdziła to. Lasy świerkowe zostały w worku bieszczadzkim wyniszczone przez człowieka, proces trwał od kolonizacji wołoskiej (XVI w.) aż do lat 20 tych XX w.  Na przełomie wieków nasilił się, lasy tutejsze zostały wycięte na potrzeby gospodarcze, w miejsce świerka wprowadzono świerka tyrolskiego i hybrydy, było to przedsięwzięcie na skalę gospodarczą. Cały teren pokryty był siecią linii energetycznych. Musiano je zdjąć, gdyż zagrażały bezpieczeństwu ptaków drapieżnych. Należy pamiętać iż właśnie tu można spotkać nie tylko orliki krzykliwe ale także orły przednie, gadożery czyli te ptaki znajdujące się na granicy wyginięcia.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Orlik krzykliwy

 

Jedną z największych atrakcji znajdujących się na trasie ścieżki jest torfowisko wysokie. W czasach działalności Igoopolu także torfowisko ucierpiało. Nieprawidłowo przeprowadzona melioryzacja doprowadziła do zmiany stosunków wodnych, przesuszenia torfowiska, zamierania roślinności i porastania kopuły torfowiska przez krzewy i drzewa. Po zmianach nowy właściciel także tu musiał przeprowadzać zabiegi ratujące torfowisko.

 

Fot. Hanka Kieliszek Torfowisko wysokie

 

 

Torfowisko było swego czasu chronione jako rezerwat. Tak o nim pisał Zbigniew Staruchowicz w "Informatorze o rezerwatach i pomnikach przyrody województwa krośnieńskiego"

"Dźwiniacz" - leży na meandrze rzeki San, na ternach dawnej wsi Dźwiniacz (Zwiniacz), nad górnym Sanem. Powierzchnia - 11 ha. Specyficzną osobliwością tego rezerwatu jest świerk rozmnażający się wegetatywnie.

Nasiona skąpo wydzielanych szyszek nie mogą osiągnąć podłoża, ze względu na grubą poduchę mchu i traw. Świerk zaczyna płożyć dolne gałęzie ku ziemi i przegina je tak długo, aż dotkną gleby. Wtedy gałąź wypuszcza korzenie. Po ukorzenieniu się, końcówka gałęzi  zaczyna się prostować ku górze, następnie wypuszcza boczne gałęzie tak, jak to jest na pniach i rośnie sobie już somodzielnie nowy świerk. Z czasem to nowe drzewo płoży gałęzie i w taki sposób świerk zdobywa coraz większą przestrzeń, a równocześnie coraz liczniejszą świerszczą rodzinę. Patrząc się na to zjawisko człowiek zaczyna się zastanawiać, czy drzewa, które do tej pory uważał za przedmiot, lub stwór martwy - są rzeczywiście czymś "martwym", bezmyślnym?"


Fot. Hanka Kieliszek Mech torfowiec

 

 

Wzdłuż Sanu, który na tym odcinku jest granicą państwową nadal znajdują się płyty betonowe. Na nich bardzo często można spotkać wygrzewające się gady. Przeważnie wiosną wygrzewają się żmie zygzakowate w różnych odmianach barwnych. Idąc po płytach należy być ostrożnym, na środku są kępy roślinności, gady wyczuwając drgania podłoża chowają się w zieloności. Prowadząc grupę zdarzyło mi przejść się nad kępą ze żmija, zwierzęta wykorzystywały lukę pomiędzy mną przewodnikiem, a grupą i uciekały w bok. Ja  tyłu słyszałam tylko krzyki.    Obok drogi w rowach, w oczkach wodnych, na mokradłach można dojrzeć zaskrońce.

 

Fot. Buba Okolica zza drugiej strony granicy

 

O tym, że idziemy terenami nieistniejącej wsi świadczy tylko roślinność, piękne łany kosadźca syberyjskiego, kosadźca żółtego, chabra miękkowłosego, barwinku, na cmentarzach rośnie smotrawa okazała Tu nie zachowały się podmurówki domów, ani drzewa owocowe. A'propos drzew owocowych. W wielu przewodnikach ciągle pokutuje opinia iż Bojkowie, czyli  ludność autochtoniczna - górale ruscy sadzili tylko jabłonie i grusze. Nie jest to prawda, gdyż obok zagród były także np. śliwy. Nie zachowały się do naszych czasów, gdyż w latach 70-tych prawie wszystkie zostały wycięte, ich drewno służyło do budowy form szklarskich. W dolinie są wysadzane sadzonki drzew owocowych pobranych z arboretum w Bolestraszycach.

 

Fot. Marek Kusiak

 

To odtworzenie bazy pokarmowej niedźwiedzi. Jesienią często na tej trasie można spotkać ślady bytowania tych potężnych drapieżników objadających się roślinnością. Kiedyś prawie wpadliśmy na świeżą, jeszcze ciepłą kupę miśka.  Kupa miśka, która może ważyć nawet do 2 kg to skarbnica wiedzy o tym gatunku. Ostatnio naukowcy stwierdzili, że nasze niedźwiedzie lubią jesienią objadać się gruszkami. Bardzo często, szczególnie wiosną, można na drodze spotkać odchody wilków.

 

Fot. Robert Mosoń Trop niedźwiedzia


 

W okolicy jest kilka starych lip, większość z nich poddano zabiegom konserwatorskim. Lipa jest wrażliwa na zimno, w czasie mrozów, a proszę pamiętać, że najniższą w kraju temperaturę minusową zanotowano w pobliskich Stuposianach, pęka, w rany wdają się grzyby itd. Wszystkie pęknięcia mrozowe zostały zaopatrzone, martwa tkanka oczyszczona, lipy mają się dobrze chociaż dziwnie wyglądają z olbrzymią trójkątnego kształtu dziuplą od korzeni po sam koniec korony.

 

Fot. Grzegorz Tokarz

 

Tu oprócz podrzędu węży można spotkać także wszystkie żyjące na terenie Polski jaszczurki: żyworodną, zwinkę i beznogą czyli padalca. W Polsce nie występuje jaszczurka zielona, to wymysł narwanych herpotologów. W ub. roku za powtarzanie bzdur nieźle oberwało mi się. Prowadziłam grupę integracyjną, gośćmi byli naukowcy i chcący niechcący chlapnęłam, iż widziałam jaszczurkę zieloną. Byłam pewna swego, tym bardziej, że pogłoski o występowaniu tego rzadkiego gada u nas od dawna krążyły po Polsce. Kilka dni później skontaktował się z mną herpetolog z tytułem naukowym i prosił abym mu opisała zwierzaka i szczegółowo podała, gdzie to dziwo widziałam. Okazało się, że w Bieszczadach nie ma odpowiednich warunków do życia dla tych jaszczurek, a to co ja widziałam, a także kilka innych osób, herpetologów amatorów to był pięknie wybarwiony w szacie godowej samiec jaszczurki zwinki. Znowu nam się kłania zmienność osobnicza gadów. Samiec był całkowicie, jadowicie zielonoturkusowy, ale był to nasz poczciwy rodzimy gatunek. W Bieszczadach można zobaczyć ale to już sprawdzona informacja padalce w odmianie barwnej turkusowej czyli brązowe w niebieskawe ciapki.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Jaszczurka zwinka  http://picasaweb.google.com/strusiewicz

 

W tej części Bieszczadów można spotkać na szlaku dziwne postacie. Od Ukrainy dzieli nas tylko dwumetrowej szerokości San. Jego środkiem biegnie granica polsko-ukraińska. Po obu stronach widać słupy graniczne: polskie - czerwono-białe, ukraińskie - błękitno-żółte. Granica jest patrolowana po stronie polskiej przez Straż Graniczną - strążnica Stuposiany. Można być wylegitymowanym, każdy z nas powinien posiadać przy sobie dowód osobisty.

 

Fot. Jacek Bis Dolina Sanu  z Bukowego Berda http://jacekbis.blogspot.com/2015/05/wschod-sonca-na-bukowym-berdzie.html

 

Można tu zobaczyć kłusowników zza miedzy. Największy problem jest z kłusowaniem na żubry. Kilka lat temu zabito kilkanaście sztuk tych chronionych zwierząt, naukowcy protestowali, minister pan niechlubnej pamięci Szyszko stwierdził, iż powinien interweniować min. spraw zagranicznych, a pani Fotyga nawet nie powiedziała me w tej sprawie. Potem znowu poszło do skłusowaniania trzech sztuk, tym razem na konferencji dotyczącej żubrów naukowcy wystosowali bardzo ostry list i coś się ponoć w tej sprawie zmieniło. Kłusują nie tylko ludzie biedni (na Ukrainie wszystko co żyje w lesie może trafić do garnka), ale przede wszystkim ukraińscy dygnitarze. Nieopodal Tarnawy, po drugiej stronie granicy mieści się potężna jednostka wojskowa. Po żubrach w tej części Bieszczadów pozostały wspomnienia. Wszystkie zostały zabite w 2013 r. z powodu gruźlicy.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Żubry (Bison bonasius)

 

Tutejsze łąki są wspaniałym miejscem obserwacji przyrodniczych, to raj dla ornitologów. Mozaika krajobrazów powoduje, że można tu obserwować lub usłyszeć bardzo wiele gatunków ptaków. Wiosną najczęściej można usłyszeć dekacze, a jesienią młode orliki krzykliwe. Najdziwniejsza opowieść z ptakiem w tle była następująca: pani naukowiec obserwowała młodziutkiego żbika, zobaczyła cień na górze, instynktownie cofnęła się, obok niej z nieba spadła półżywa żmija, którą opuścił jakiś drapol. Była  tak zaszokowana, że nie rozpoznała drapieżnika, może to był gadożer, a może orlik krzykliwy.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Sóweczka (Glaucidium passerinum)

 

Dźwiniacz Dolny był  niegdyś najrozleglejszą wsią w Obniżeniu Górnego Sanu, posiadała kilka przysiółków: Brenzberg, Muczne, Malekiszki, Nienitówkę, Syhłę. Przed II wojną św. był tu dwór z folwarkiem, dwie karczmy i cerkiew, 221 domów, trzy cmentarze (dwa przycerkiewne i jeden żołnierski z I wojny św.). Mieszkali  tu zgodnie: Rusini (Bojkowie), Żydzi, Polacy. Miejscowość po II wojnie przecięła granica, mieszkańcy zostali wysiedleni w 1945 r, , zabudowania, w tym świątynia zniszczone w ramach tzw. oczyszczania pasa granicznego. Dzieła zniszczenia dopełnili kolejno żołnierze jednostek nadwiślańskich, a potem niesławny Igloopol. Po dawnej miejscowości niewiele pozostało. Po drugiej lub trzeciej cerkwi z 1905 r. zniszczonej w 1946 r. pozostała tylko kamienna podmurówka. Naszą uwagę wzbudza cmentarz cerkiewny otoczony pięknymi, starymi drzewami. Zachowało się tu 17 nagrobków odnowionych w 1990 r. Tuż nieopodal znajdował się dwór i cudowne źródełko, które jak  prawie wszystkie nasze święte wody służył przede wszystkim osobom chorym na oczy. Pomiędzy dwoma jarami jest drugi cmentarz na którym zachowały się 4 nagrobki. Niewiele pozostało po nekropolii żołnierzy z I wojny św.

 

Fot. Marek Kusiak Barwinek

 

Polecamy

Tarnawa http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=66&Itemid=72

 

Fot.  Jacek Bis Salamandra

 

Sianki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=49&Itemid=53

Ścieżka "W dolinie Górnego Sanu" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=39&Itemid=43

Torfowiska wysokie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65&Itemid=71

 

Fot. Grzegorz Tokarz Dźwiniacz