Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś215
WczorajWczoraj920
RazemRazem1854412
Czar PGR-u
Wpisany przez Jasiek Wasyliszko   

Moja przygoda z PGR-em zaczęła się w  1995 roku. Pamiętam jak jechałem z rodzicami w Bieszczady przez Duklę albo Rymanów. Nigdy nie zapomnę wrażenia jakie zrobiły na mnie beskidzkie krajobrazy, zresztą nie tylko one. Ciekawy byłem jeszcze jednego... blokowisk w polach i pustych obór. (Jestem za młody, by pamiętać PGR-y tętniące życiem). Zapytałem wtedy mamy: Co to jest? Mama odpowiedziała, że to zlikwidowany PGR, nie zapamiętałem miejscowości, ale w głowie został obraz pustej obory z powybijanymi szybami. Wywarło to na mnie wrażenie i wywołało ciekawość, która pozostała do dzisiaj. Nie mieliśmy w takim miejscu znajomych, czy rodziny, więc nie mogłem poznać specyfiki życia w PGR-ach.
Beskidzkie PGR-y są różne, jedne to metropolie w polach, które pojawiają się i znikają, więc trudno (albo łatwo) je przeoczyć, inne to miejsca, gdzie diabeł powiedział dobranoc.   Wzbudzają pretensjonalne odczucia i pytania jak ktoś na takim pustkowiu mógł wybudować bloki i obory, jak ktoś tam w ogóle może mieszkać.
Instytucja PGR-u zawsze mnie ciekawiła, dlatego też  zawsze cieszyła mnie podróż w okolice  Jaślisk i Komańczy. Byłem tam w różnych latach i stopniowo poznawałem miejscowości: Szklary, Moszczaniec, Wisłok Wielki, Czystogarb, Cergową, Osławicę, Nowy Łupków. Ciekawość wzbudziły także miejscowości położone na uboczu: Mszana, Zawadka Rymanowska, Lipowiec, Wola Wyżna, Ożenna, Wyszowatka. Zapamiętane obrazy poszerzałem informacjami z książek, a potem z internetu.
Żeby móc opisać każdą miejscowość, musiałem zobaczyć ją osobiście, uczyniłem to w latach 2005-2014. Do Zawadki Rymanowskiej, Szklar, Mszany, Lipowca, Moszczańca, Czystogarbu, Ożennej, Wyszowatki, Osławicy, Nowego Łupkowa, Woli Wyżnej dojechałem rowerem, dzięki temu mogłem je szczegółowo zobaczyć, zapamiętać, a dzięki tym wiadomościom opisać. Do wielu wracałem po kilka razy, bo zachwyciły mnie krajobrazem, to dzięki niemu uległem czarowi PGR-u.

 

PGR Cergowa bezpośrednio graniczy z Duklą, osiedle stanowi kilka bloków i dwa domy bliźniacze oraz jeden budynek wielorodzinny. Budynki mieszkalne powstałe w latach 60. i 70. są miarę zadbane. Budynki gospodarcze są w stanie tragicznym. Od wielu lat stoją puste, powoli chylą sie ku upadkowi. Są szkaradnym elementem w panoramie okolicy. Na jednej z obór zachował sie jeszcze napis Cielętnik. Część budynków gospodarczych można zwiedzić, wystarczy wjechać w jedną z dróg na terenie osiedla, budynki nie są ogrodzone, bardzo łatwo dostępne dla każdego, kto lubi klimat opuszczonych miejsc.
Były biurowiec jest w stanie opłakanym, cześć budynku zaadaptowano na Środowiskowy dom samopomocy.
Położenie PGR w Cergowej wg mnie nie ma klimatu, głównie dlatego, że zabudowa mieszkalna PGR pokrywa się z pozostałą zabudową wioski. PGR Dukla z siedzibą w Cergowej  posiadał oddziały w Mszanie i Zawadce Rymanowskiej Abramowie. Od 1985 roku działał ze swoimi oddziałami w strukturach kombinatu Igloopol. W latach 70. obejmował swoim działaniem nawet Szklary i Ożenną.

Byłe moszczanieckie posiadłości zaczynają się tuż za lasem Szachty, tutaj zawsze zaczynał się dla mnie inny świat. Łąki sięgają bezkres, przede mną rozpościera się cudowna przestrzeń, bajkowy krajobraz, którego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. W oddali pojawiają się jak fatamorgana budynki mieszkalne Moszczańca  –  raz są, a raz ich nie ma. W końcu pojawia się tablica zacnej miejscowości.  O tej miejscowości usłyszałem w latach 90. z opowiadań mojej mamy o więzieniu i dużym PGRze. Wjeżdżam do Moszczańca i czuję się jak w mieście, po lewej stronie dostrzegamy 9 kilkurodzinnych  jednopiętrowych bloczków, wyjątek stanowi ostatni blok nr 9 dwupiętrowy z dwoma klatkami schodowymi. Zabudowa Moszczańca powstała w latach 60 70 XX wieku, kiedy tutejsze gospodarstwo podległe było pod Ministerstwo Sprawiedliwości i zatrudniało więźniów. W latach 70 PPR-ol Moszczaniec obejmował Darów, Czystogarb, Wisłok Wielki o Wolę Wyżną. Oprócz więźniów w Moszczańcu pracowała tu ludność cywilna, która pochodziła nie tylko z okolicy, ale i z całej Polski, bo zarobki były całkiem niezłe. Miałem okazję siedzieć na ławce przed blokiem w Moszczańcu i sam nie wiedziałem, czy to wieś, czy miasto.
Moszczanieckie gospodarstwo wygląda imponująco, kilka dużych obór, garaże, warsztat, siedziba PGR, uzmysławia nam wielkość tego gospodarstwa i potęgę jaką w czasie PRLu było państwowe rolnictwo. Budynki są w stanie zadowalającym, przyczyniła się do tego włoska spółka, która swego czasu hodowała w Moszczańcu krowy. Obecnie i Włochów nie ma, bramy wyzamykane na kłódki  w budynkach pustki, a upiorna cisza aż dudni. Nad wszystkim piętrzy się piękny górski krajobraz. Dla młodego człowieka niepamiętającego tętniącego życiem gospodarstwa to niepojęte, że w tych budynkach kiedyś kwitło życie.

Zabudowania PGRu w Czystogarbie wprawne oko wypatrzy na pewnym odcinku drogi przed Wisłokiem Wielkim z racji położenia na wzniesieniu. Jednak do Czystogarbu wsi jest stąd jeszcze parę kilometrów. Za jakiś czas za mostem zobaczymy 3 typowe dwurodzinne domy dla robotników rolnych, po drugiej stronie dwie obory - to Zakład Rolny Wisłok, podległy początkowo PPRol Moszczaniec, natomiast w późniejszym czasie był filią Czystogarbu. W latach 70. istniał tu OZ podległy Zakładowi Karnemu w Moszczańcu, a w gospodarstwie pracowali więźniowie. Do Czystogarbu jeszcze stąd kawałek drogi, co ciekawe zawsze myliłem Czystogarb z Wisłokiem.
Zabudowania PGR Czystogarb jak już wcześniej wspominałem położone są na wzniesieniu. Zaraz za tablicą informacyjną miejscowości znajduje się jeden typowy blok na cztery rodziny, kawałek dalej położone są ustawione bokiem do drogi 3 małe bloki zwane czworakami, zaraz za czworakami położone są dwa dosyć spore dwupiętrowe bloki oddane do użytku zaraz przed krachem, czyli koło 1991 roku.  Postawione ze znacznym rozmachem, wyposażone w centralne ogrzewanie, jednym słowem nowoczesna przyszłość. Bloki do dziś wyglądają imponująco, a ponadto wyróżniają się bogactwem formy, ponieważ chyba nigdzie indziej na Podkarpaciu nie ma bloków tego typu. Nie tylko rozmach osiedla robi wrażenie, krajobrazy również są piękne, szczególnie w kierunku południowym i południowo-zachodnim. Widać stąd  już zarys Bieszczadów, panorama jest niesamowita. To krajobrazy potęgują czar czystogarbskiego PGRu. Obok przestanku postawiono nowy szyld ale nie wiadomo co dokładnie dzieje się w budynkach gospodarczych, które nawiasem mówiąc zostały wyremontowane, dostały nowe elewacje, dachy. Również pozostałe budynki na terenie gospodarstwa wyglądają na zadbane.
Nowy Łupków położony jest na uboczu, przez takie położenie zawsze wzbudzał moją ciekawość, PGRu nie można było zobaczyć z drogi, a to, co było widoczne, to tylko mylne wrażenie, ponieważ było więziennym gospodarstwem rolnym, bo w Nowym Łupkowie prawdopodobnie do 1978 roku w gospodarstwie pracowali tylko więźniowie. Nowy Łupków jest ciekawą wioską, bo większość budynków stanowią bloki budowane dla pracowników Zakładu Karnego, Straży Granicznej, pracowników PGR, czy też leśnych. Osiedle PGR jest dosyć spory jak na bieszczadzkie warunki - kilka dwurodzinnych domów, czworak i bloki zwane przeze mnie blokami typu łupkowskiego, ponieważ po raz pierwszy zobaczyłem je w Łupkowie. Jak się potem okazało takie bloki stoją jeszcze w Woli Wyżnej, Wyszowatce i innych miejscowościach. Były PGR posiadał odziały w Smolniku, Woli Michowej oraz Osławicy.

Co zostało  z  PGR Łupkowie? Wiadomości nie są, niestety, rewelacyjne. Większość budynków uległa dewastacji albo sama zniszczała, widocznie gospodarstwo nie miało szczęścia. Nikt nie zadbał o obory i budynki. Wrażenie jest upiorne: ruiny nad pięknym bieszczadzkim krajobrazem. Jak niesie wieść gminna Nowy Łupków był pod koniec działalności najbardziej zadłużonym gospodarstwem w okolicy, głównym powodem były niekorzystne warunki klimatyczne i glebowe.
Pisząc o Łupkowie nie sposób pominąć Osławicy, teraz po PGR niewiele  zostało, większość budynków została zmodernizowana. Zostały zaadaptowane na stadninę.  Jedynym budynkiem pozostałym niemal w stanie naruszonym jest budynek mieszkalny położony wśród łąk, widok niesamowity, w Osławicy możemy poczuć się jak w prawdziwych Bieszczadach.

Był czas, że PGR-owi w Szklarach zazdrościli wszyscy. Wydawało się, że ten piękny zakątek ma szczęście. Gdy na początku lat 70.nastał w Szklarach młody dr inż. Ryszard Szypuła postanowił zrobić z tego przedsiębiorstwa wiodące gospodarstwo, takie, które będzie wzorem dla innych i zaprzeczy o powszechnej opinii o PGR jako oazie niegospodarności. Szypule dzieło się udało, do Szklar przyjeżdżały zewsząd delegacje [...] Szklary były oczkiem w głowie i wizytówką.  Warunki  życia w tej górskiej wiosce były ciężkie, ale nikt nie zaprzeczy, że w czasach świetności szybciej zawitał tam pług śnieżny, czy ekipa telekomunikacyjna naprawiająca zerwaną łączność niż do innych miejscowości (M. Pudło, Dramat w Szklarach, [w:] Podkarpacie 1992, nr.45,s.1.)

Niestety w ślad za innymi PGR-ami Szklary zostały zlikwidowane. Artykuł z lokalnej gazety tak opisuje sytuacje po upadku:
"O tej porze w lipcu, w Szklarach zawsze był największy ruch. Kombajny szykowały sie do wyjazdu do innych PGRów, gdzie wcześniej dojrzewało zboże. Zwożono trawę z odległych łąk na stokach. Stokach wyrwanych szarej olszy i jałowcowi. Teraz olcha i jałowiec, a także malutkie sosenki wracają na lezące odłogiem połacie ziemi. A w Szklarach, w lipcowy chłodny poranek jest pusto i cicho. Nie ma traktorów, kombajnów, kosiarek. Obory stoją puste. Gdyby była ładna pogoda, nie byłoby takiej pustki. Wokół domów zaroiłoby sie od dzieci. Dzieci w Szklarach dużo. Większość rodzin to młode małżeństwa. Przyjechali do Szklar, zachęceni stojącymi pustymi mieszkaniami w nowym bloku. Emerytów w Szklarach jest pięciu, paru rencistów. Są w najlepszej sytuacji. Wprawdzie świadczenia pozwalają jedynie na skromne życie, ale są pewne. Pozostali, rodzin w Szklarach jest 40, liczą miesiące, które pozostały do pobierania "kuroniówki" Pięć rodzin może liczyć tylko na zasiłek z opieki społecznej. (M. Pudło, Ludzie, rudery i szara olcha, [w:] Nowe Podkarpacie, nr. 3, s.1-9.) "
A jak wyglądają Szklary teraz po przeszło 20 latach, kiedy emocje opadły? Niestety tragicznie. To miejsce kontrastów, a droga oddziela dwa światy- świat żywych czyli osiedle oraz świat umarłych - szczątki po byłym gospodarstwie. Z obór nie pozostało już dużo, większość to ruina, widok przygnębiający. Szklary szczęścia do inwestorów chyba nie miały, jeśli nawet miały to brak im było rozmachu, czy co bardziej prawdopodobne pieniędzy.
Osoba która zawita do Szklar może poczuć się jak w metropolii, choć może być to tylko złudzenie, bo jak szybko wjedziemy do Szklar, tak szybko z nich wyjedziemy, a złudzenie metropolii doznamy dzięki blokom stawianym w ówczesnym czasie propagandy sukcesu z łazienkami, centralnym ogrzewaniem. Budynki postawiono wg zasady równych szans, bo niby dlaczego robotnik rolny ma mieszkać gorzej jak mieście? Miejskiego charakteru dodaje obejście budynków mieszkalnych: chodniki, przy nich ławki lub ich pozostałości. Pamiętam jakie wielkie wrażenie miejskości zrobiły na mnie Szklary kiedy do nich przyjechałem w 2007 roku. Jednak gdy spojrzymy na drugą stronę dopada nas nostalgia: dudniąca cisza nad ruinami gospodarstwa wpisanych w piękny górski krajobraz. Nad ruinami piętrzy się góra -Bania Szklarska świadek prosperity i upadku miejscowego PGR.
Szklary posiadały filię w Lipowcu, znajdowały się tam owczarnie. Obecnie są tam  zdewastowane, grożące zawaleniem budynki położone na kompletnym odludziu. Osiedle składające się z dwóch domków jest niezamieszkałe, któż by się odnalazł na takim pustkowiu.
O Mszanie wiedziałem już dawno, ale odwiedziłem ją dopiero w 2007 roku. Sam PGR nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, ale krajobraz okolicy jest uroczy. Osiedle w Mszanie to jeden nowszy blok postawiony z rozmachem, reszta budynków to typowe bloki - czworaki, dwurodzinne domki, jeden wielorodzinny budynek o bliżej nieokreślonej formie (podobny znajduje się w Zawadce - Abramowie). Mszana była filią PGR Dukla.
W 1985 roku do Mszany zawitał słynny kombinat rolno-przemysłowy Igloopol, który poczynił na terenie gospodarstwa znaczne inwestycje, do dziś na jednym ostał się napis Igloopol Zakład Przetwórstwa Paszowego.
Mszańskie gospodarstwo jednak ożyło, na części terenu produkują ekologiczne sery kozie, w innych budynkach też coś się dzieje.

 

Wola Wyżna długo czekała na moje odkrycie, pojechałem tam dopiero w 2013 roku. Zawsze byłem ciekawy tego miejsca, szczególnie kusił mnie drogowskaz Wola Wyżna 5 km, jednak coś zawsze sprawiało, że wyprawę odwlekałem. Miałem kiedyś plany wybrać sie tam z jednym kolegą, ale awaria roweru oddaliła na bliżej nieokreśloną przyszłość. Żeby zobaczyć Wolę trzeba się poświęcić, samochodem tam raczej nie dojedzie. Już kawałek za drogowskazem kończy się asfalt, a droga zamienia sie w żwirówkę ze śladami asfaltu położonego pewnie za PRLowskiej  prosperity. Droga ta bardziej jest dla rowerzysty albo piechura, może trochę się ciągnie, ale jest dosyć przyjemna. Naszym towarzyszem drogi jest Jasiołka - tutaj przypomina raczej potoczek niż rzekę. Nagle pojawiają się 2 bloki dosyć imponujące jak na takie odludzie. Powiem szczerze, że mnie zdziwiły. Zawsze myślałem, że to typowe czworaki lub dwurodzinne domki. Przy blokach znajduje się przystanek z którego bardzo dawno nie odjeżdżał żaden autobus, przybytek ten wygląda ciekawie.
Kawałek za blokami znajduje sie budynek o nieznanym przeznaczeniu, mógł pełnić różne funkcje. Obecnie nie przypomina swojej świetności: otwarte okna powybijane szyby, uparty wszedłby do środka. Po drugiej stronie sporty zespół obór i budynków gospodarczych, imponujący jak na ten koniec świata, a nieco nadszarpniętych zębem czasu: na niektórych oborach zaczyna zawalać się dach, przykry widok, ale myślę, że miejsce jest godne uwagi i może dawać dużo do myślenia.
O PGRze w Zawadce Rymanowskiej Abramowie dowiedziałem się juz w końcówce lat 90. Jednak przyjechałem tam w 2005, PGR w Zawadce był moją pierwszą zdobyczą, do zdobycia go podchodziłem dwa razy, pierwszy raz pojechałem we ciepłe wrześniowe popołudnie, nie udało mi się wyjechać pod stromą górkę. Próbowałem sobie wyobrazić to miejsce, ale nigdy nie spodziewałem się tego co zobaczę. Jakiś czas później pojawiła się kolejna okazja zdobycia Zawadki, dziurawą drogą zdobywałem Abramowską Górkę, za towarzyszów mając kolegę i wszędobylski Barszcz Sosnowskiego, sprowadzony do tutejszego PGRu rozproszył się po terenie gospodarstwa i niżej. Pierwsze wrażenie to była masakra, zaniedbane budynki, wszędobylski Barszcz, a po blokami ludzie, bezradni zrezygnowani. PGR ten nazwałem miejscem dla ludzi o mocnych nerwach, bo można się tu przestraszyć, do dziś panuje tutaj chaos, choć wyremontowano drogę, niektórzy wstawili nowe okna. Jedna obora została wyremontowana, a wokół niej stare autobusy, przyczepy samochody. Otoczenie wokół sprawia jakby czas się tutaj zatrzymał w powietrzu czuć marazm beznadzieję. Ale rewelacji nie było tutaj pewnie i za PGRowskiej potem Igloopolowskiej prosperity. Zawadka była odziałem Dukli. Większość budynków gospodarczych jest złym stanie, część to ruina, niektóre ledwo się trzymają, sprawiają wrażenie jakby ich właściciel uciekł w popłochu.

 

Osiedle mieszkaniowe za ładnie nie wyglądają (choć i tak lepiej jak 10 lat temu) abramowskie osiedle było małe dwa domki dwurodzinne, czworak i budynek wielorodzinny o bliżej nieokreślonej formie. Za PGRem wkraczamy w enklawę barszczu i wszędobylskiej ciszy potęgującej wrażenie pustki. Jednak pomimo wszędobylskiej brzydoty i beznadziei, przyciągają krajobrazy: górki, pagórki coś niesamowicie pięknego, co sprawia, że możemy wypocząć. Każdemu polecam wybrać sie na okoliczne pagórki, z których można zobaczyć piękne krajobrazy. Do Zawadki wracam często, bo w brzydocie też może być piękno.
O Ożennej i Wyszowatce dowiedziałem sie z przewodników. Ożenną zobaczyłem w telewizji 1999 roku i już wtedy postanowiłem sobie, że kiedyś tam pojadę. Odwiedziłem to miejsce dosyć późno bo w 2012 roku. Aby dojechać do Ożennej krótszą drogą trzeba pojechać przez Żydowskie, miejsce w którym również był PGR. Jednak pozostało po nim tylko typowe igloopolowskie ogrodzenie i dwa mieszkalne domki, obecnie pełniące inne bliżej nieznane funkcje.
Teren dawnego PGR możemy spokojnie zwiedzić, ponieważ przez środek zabudowań przebiega szlak turystyczny, na jednej o obór zachował się dawny napis Obora Wydojowa, natomiast na dawnym warsztacie Warsztat Mechaniczny. Osiedle w Ożennej nie jest ani duże, ani specjalnie urzekające, dwa czworaki, kilka domków, budynek przedszkola i zero życia.
Kilkaset metrów od Ożennej w Grabiu znajduje się zacny drogowskaz Wyszowatka 1, we wsi nieco większej od Ożennej imponuje wielkość gospodarstwa, a może to tylko iluzja. Osiedle w Wyszowatce jest również niewielkich rozmiarów, kawałek dalej jest więzienie przerobione na mieszkania. Droga z Wyszowatki w zasadzie prowadzi do nikąd, jadąc na zachód przez doliny opustoszałych wsi możemy dojechać do Jasionki - popegeerowskiego miejsca gdzie czas się zatrzymał, a bieda i marazm zagościły na dobre.
Opisując krótko Wyszowatkę nie sposób zapomnieć nieżyjącego już dyrektora Pana Wszelako, bohatera tych okolic.
Opisane miejscowości to nie tylko budynki, biedne osiedla, to także przepiękne krajobrazy które wszystko zrekompensują. Jeśli ktoś zaciekawiony tym tekstem zechce odwiedzić choć jedno miejsce z pewnością nie będzie zawiedziony. Bo brzydotę PRL-owskiej sztuki budowlanej obecnie będącej w różnym stanie zrekompensuje krajobraz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.....

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

..................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

..........

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

......