Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś71
WczorajWczoraj1277
RazemRazem1748751
Atak niedźwiedzia w Olszanicy
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

 

W Olszanicy, dużej wsi leżącej w Górach Sanocko-Turczańskich, doszło do tragedii. Niedźwiedź ponoć zabił człowieka, a następnie przeganiał ze swojego terytorium ratowników i zaatakował quada GOPR. Starałam się przedstawić całą tę w sumie tragifarsę , dramat niepełnosprawnego człowieka jak i rannego niedźwiedzia oraz szopkę medialną.  Nie chciałam wywoływać paniki, ale jednocześnie nie chciałam aby bagatelizować zagrożenia, więc dzień po dniu będę przedstawiałam to co wydarzyło się w Olszanicy. Rodzinie Zmarłego składam szczere kondolencje.  Pierwszy oficjalny komunikat prokuratury mówił iż przyczyną śmierci było wykrwawienie. Rzecznik prokuratury stwierdzi, że  na ciele zmarłego były zarówno rany cięte zadane przez człowieka jak i ślady zadane przez niedźwiedzia. Drugi oficjalny komunikat prokuratury obwiniał o śmierć Staszka niedźwiedzia. Rodzina wystąpiła na drogę sądową, żądają półtoramilionowego odszkodowania.


Fot. Sławek Mendel

 


20 października 2014 r. Wczoraj w rejonie Olszanicy na Bernie doszło do ataku niedźwiedzia na jadących quadem 2 ratowników GOPR. Akcja ratownicza, której celem było odszukanie chorego psychicznie mieszkańca tej miejscowości  została przerwana. Ratownicy na szczęście nie ucierpieli, został zniszczony tylko pojazd. Niedźwiedź ponoć podniósł quada  i nim rzucił.  Prawdopobnie sprowokowali go  sami ratownicy, przed  atakiem zatrąbili na niego. Ratownicy GOPR próbowali jeszcze raz podejść do maszyny ale niedźwiedź nadal był agresywny. Zwierzę  prawdopodobnie jest ranne.  20 października o 8.00  podjęto od nowa akcję ratowniczą, goprowcy przygotowują się do poszukiwania naprawdę ciężko chorego  chorego 60 latka. Równolegle była  prowadzona akcja przez leśników i pracowników PAN,  nadal szukają miśka. Rano policyjni technicy badali krew pozostawioną na miejscu. Około 14.00 pracownicy PAN m.in. Nuria Selva Fernandez odnaleźli zwłoki poszukiwanego 60. latka.  Widać na nich ślady prawdopodobnie pozostawione przez niedźwiedzia.  Jestem wstrząśnięta tą informacją, niedźwiedź to mój sąsiad. Jest to spokojny osobnik, którego ślady bytowania często spotykam. Kilka razy "razem"  byliśmy na grzybobraniu, wiele razy spotykałam jego świeże tropy, ślady oznakowana terenu, kilka razy wyczułam zapach. Niedźwiedzie śmierdzą. Mój pies, gdy go wyczuwał zawsze brał mnie za rękę i wyprowadzał z lasu. Bury zawsze był spokojny, nigdy nie wykazywał agresji ani w stosunku do ludzi, ani  innych zwierząt. Nie wiem co stało się. Może znalazł padlinę, jest jesień, on musi intensywnie żerować, broni jej. Poza tym może być uczulony na dźwięk quada. Po lesie non stop jeżdżą quady i enduro, wycię rozlega się po całym lesie.

Polecam ciekawą wypowiedź Adama Wajraka http://wyborcza.pl/1,75968,16834365,Wajrak__Niedzwiedz_zabil_czlowieka__Ostrzegam_przed.html

 

Fot. Wojtek Juda Misiek z Balnicy

 

 

21 października 2014 r. Mamy nadal deszczową pogodę, dziś ma być plątanina deszczu i słońca, momentami ma nieźle padać. Nadal nie wiemy co było przyczyną śmierci mieszkańca Olszanicy. Żadnej możliwości nie można wykluczyć. Nie odnaleziono także rannego niedźwiedzia. Wiemy coraz więcej na temat rzekomego ataku miśka  na ratowników. Po pierwsze nie zaatakował ludzi lecz quada.  Ratownicy na widok drapieżnika najpierw zatrąbili, a potem wycofali się pozostawiając warczący pojazd. Po kilkunastu minutach wrócili, na ich widok bury zdenerwował się i zdemolował quada. Moim zdaniem on ewidentnie im zasugerował iż jest silny, że to jest jego teren i jego zdobycz. Goprowcy poprosili o pomoc ochotniczą straż pożarną, wozem strażackim pojechali po uszkodzoną maszynę. Niedźwiedź trochę ich postraszył, ale ustąpił. 20 października w czasie akcji w której brali udział: policja, naukowcy PAN, ludzie z RDOŚ misiek także straszył, a nie atakował. Kwestia zgody na odstrzał. Lokalne media non stop podają info iż jest zgoda na odstrzał niedźwiedzia - to nie prawda. Wyjaśnił to pan Adam Wajrak na swoim fan coś tam na facebooku. Była ustna zgoda na odstrzał miśka ale w czasie akcji poszukiwawczej. Dziś zbierają się osoby decyzyjne, zapadnie wyrok na miśka. Pani Wojewoda stoi na stanowisku, że dopiero sekcja zwłok pokaże, czy był to atak zwierzaka na żywego człowieka. Na razie są wątpliwości. Jeżeli zabił to zostanie zastrzelony. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Misiek jest ranny (już mógł się wykrwawić), jedna z wersji mówi o tym, że został postrzelony przez myśliwego, a druga, że potrącił go samochód. Na pewno zwierzę cierpi przez człowieka, przez głupotę także ludzką zginął Staszek. Bardzo mi z tego powodu przykro, to był fajny człowiek, łaził często po lesie, mógł wcześniej spotkać tego miśka. Piszę to z pozycji mieszkańca Olszanicy, znam tutejsze klimaciki. Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na jedno. Nasz niedźwiedź, wielu mieszkańców tak go nazywało, często pokazywał się ludziom, żerował obok domów. Gdyby był agresywnym z natury osobnikiem to nie żyłabym, podobnie mój pies Kretyn. Misiek nigdy, ale to nigdy nami nie interesował się, mówiąc wprost traktował ludzi i zwierzęta jako tło. Nie czuł się zagrożony i i nikomu nie zagrażał. Człowiek zginął obok wysypiska śmieci na które mieszkańcy Olszanicy wyrzucali śmieci. Nie jakieś plastiki, czy gruz, ale resztki jedzenia np. pozostałości po kapuście. Zwierzaki od dawna tam żerują. Jest jeszcze problem nęcisk i ambon rozłożonych wokół bieszczadzkich wsi. Na nęciskach pojawia się roślinna karma ale i padłe zwierzaki. Oczywiście, na tym żerują i niedźwiedzie. Myśliwi tak naprawdę oswajają drapieżniki z człowiekiem, miśki, które są bardzo inteligentne szybko uczą się, że człowiek=pokarm. Wczoraj rozmawiałam z kolegami łazikami. Jedno zdanie przewijało się w dyskusji, do tej tragedii musiało dojść prędzej, czy później. Już wcześniej, tak raz czy dwa razy do roku niedźwiedzie jak my to określamy popieściły człowieka. Nie chciały zabić ale przypędzić. Może ta tragedia która tu wydarzyła się zmusi wszystkich do myślenia> Jaki jest sens instalacji koszy przeciwniedźwiedzich (miśki ich nie otworzą) skoro w całym regionie mamy na obrzeżach wsi, w tym tak dużych jak Olszanica stołówki dla drapieżników. Mnie w czasie oglądania reportażu chyba w TVP Rzeszów zmroziły słowa jednego z mieszkańców wsi. Ponoć goprowcy uczyli, że w czasie zagrożenia należy podnieść na wyciągniętych  do góry rękach plecak i zademonstrować zwierzakowi swoją wielkość. Mnie uczono czegoś innego. Takie zachowanie raczej nie przerazi niedźwiedzia ale może zmusić do konfrontacji. Jak zachować się, gdy spotykamy miśki? J Przede wszystkim unikać kontaktu, nie wchodzić do ostoi, nie penetrować tzw. ciepłych lasów np. iglastych młodników, w których często są barłogi niedźwiedzi. Idąc obok miejsc, gdzie mogą znajdować się drapieżniki należy zachowywać się głośno, tak aby zwierzak mógł nas usłyszeć. Moim zdaniem można także kierować się naszymi zmysłami: węchem i słuchem. Niedźwiedzie niekiedy można wyczuć, niezbyt przyjemnie pachną lub usłyszeć jak pomrukują. Najczęściej można zobaczyc niedźwiedzie jak żerują na malinisku, borówczysku lub objadają się grzybami, orzechami laskowymi lub bukwą. Należy wtedy spokojnie wycofać się. Nie wolno wykonywać gwałtownych ruchów, odwracać się plecami i uciekać. Miałam tylko raz przyjemność stanąć oko w oko z młodym niedźwiedziem na grzybobraniu. Towarzyszą takiemu spotkaniu bardzo silne emocje, także strach. Oczywiście nic złego nie stało się ani mi, ani mojemu psu. Niedżwiedź wycofał się w swoją stronę, my w swoją.

Proszę pamiętać, że każde zaniepokojone zwierzę dzikie, czy domowe, kiedy zasygnalizuje mu się brak agresji przeważnie nie atakuje. Ono nas równie boi się jak my jego.

Zapraszam do prezentacji o niedźwiedziach, ta cieszy się bardzo dużą popularnością, do pierwszej  są dziesiątki tysięcy wejść

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=6&Itemid=7

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=191&Itemid=198

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 

 

22 października 2014 r.

POLICJA apeluje o rozsądek i o niewchodzenie do lasu w okolicy Olszanicy. Ten niedźwiedź nie jest atrakcją turystyczną, jest potencjalnie bardzo niebezpieczny. Prywatnie proszę o nieutrudnianie pracy ekipie poszukiwawczej. Na teren Olszanicy oddelegowano kilku policjantów prewencji z Rzeszowa, którzy patrolują obrzeża lasu, do nich można kierować zapytania.

Dziś ma być deszczowo, nadciągają intensywne opady, a potem na dodatek wpadniemy w falę arktycznego powietrza. Będzie zdecydowanie zimniej, noce mają być mroźne. Pragnę sprostować kilka rzeczy. Po pierwsze niedźwiedź nie zaatakował ludzi, lecz ich przeganiał. Po wtóre wczoraj zapadła decyzja od odstrzale niedźwiedzia, ale nie oznacza to, że misiek zginie. To nie jest przesądzone. Na wczorajszej zamkniętej dla dziennikarzy dwugodzinnej naradzie postanowiono iż niedźwiedź zostanie odnaleziony i uśpiony. W wczorajszej  akcji poszukiwawczej pod dowództwem Dyrektora RDOŚ biorą udział: naukowcy PAN z Filipem Ziębą z Tatrzańskiego Parku Narodowego, Nurią Fernadez, wojewódzki lekarz weterynarii, myśliwi, policjanci z gładkolufową bronią. Naukowcy stoją na stanowisku, że niedźwiedzia należy odłowić i zbadać. Ekipa poszukiwawcza dziś rano wznowiła poszukiwania. Jest zaopatrzona przede wszystkim w środki usypiające. Niedźwiedź po podaniu mu (strzela się do zwierzaka strzykawką wypełnioną lekiem) uśnie na kilka minut. Na ile do końca nie wiadomo, gdyż bardzo trudno dla tego gatunku dobrać odpowiednią dawkę. Miśki są wrażliwe na środki farmakologiczne, źle dobrana dawka może nie zadziałać albo doprowadzić do kalectwa lub nawet zabić zwierzaka.W wypadku  osłabionego drapieżnika sprawa jest jeszcze trudniejsze, ale przyjmuje się, że sen będzie trwał od 4 do 6 minut. W tym czasie naukowcy muszą zbadać zwierzę, ocenić jego stan i wydać decyzję co z nim zrobią. Gdyby niedźwiedź stanowił niebezpieczeństwo to oczywiście zginie. Podobnie, gdyby okazało się, że zabił człowieka. Tu stanowisko Dyrekrora RDOŚ jest jednoznaczne.  Przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo ludzi.  Druga możliwość do przeniesienie go w inne miejsce. Tak przeważnie czynią naukowcy np. ten skłusowany misiek z okolic Birczy został przesiedlony w okolice Gór Słonnych. Mieszkańcy Olszanicy fantastycznie zachowują się, nie spotkałam się z tym aby ktoś nawoływał do zabicia niedźwiedzia. Panuje spokój, śledzimy działania ekipy poszukującej, nie penetrujemy lasu. I TO BARDZO  WAŻNE NIE WCHODZIMY DO LASU W Górach Słonnych, na Dziale, Żukowie. Sama od poniedziałku siedzę w domu, nie wiem jak może się zachować niedźwiedź, który po raz kolejny spotkałby człowieka.  Jestem w bardzo trudnej sytuacji, nie chcę wywoływać paniki, ale jednocześnie nie chcę bagatelizować niebezpieczeństwa. Pamiętajcie, że niedźwiedź to nie miś. Niedźwiedź to bardzo silny drapieżnik, który uderzeniem łapy może zabić żubra. Proszę nie traktujcie tego co dzieje się w Olszanicy jako atrakcji turystycznej, ale także nie wpadajcie w panikę.

Proszę nie traktujcie tego co dzieje się w Olszanicy jako atrakcji turystycznej, ale także nie wpadajcie w panikę. Wprawdzie Pani Wojewoda alert zarządziła na terenie trzech powiatów: bieszczadzkiego, leskiego i przemyskiego, ale szanse na to, że przebywa on na obszarze Bieszczadzkiego Parku Narodowego, szczególnie na szlakach jest bliskie zeru. Przed chwilą dowiedziałam się, że do Olszanicy zostali oddelegowani policjanci z prewencji z Rzeszowa. Właśnie dotarli do Olszanicy i będą zabezpieczać bezpieczeństwo poruszając się w pobliżu lasu. POLICJA APELUJE O ROZSĄDEK.  Wprawdzie nie można go odnaleźć ale proszę pamiętać, że niedźwiedź może być na terenie gmin: Olszanica, Ustrzyki Dolne. Z prostej przyczyny. Ten gatunek porusza się ze średnią prędkością 16 km na dobę, poszukiwany osobnik na pewno kryje się. Gdzie może przebywać? Ja optuję za masywem Działu, może być zarówno w okolicy Olszanicy, Stefkowej jak i Serednicy. Proszę pamiętajcie, że Olszanica pod względem przyrodniczym jest rewelacyjna. Stanowimy granicę dla dwóch wilczych watah,   głowę zabitego zimą przez wilki dzika znalazłam tak 600 m od mego domu, na drodze idącej do Bezmiechowej.  Ryś mi łazi prawie pod oknem, a sarny pasą w zarośniętym ogrodzie. Mamy wydrę tak z 300 m od domu, ale tej spryciuli nie widzę, tylko kupy zostawia na głazie.  Kotożbika kiedyś przyniosłam sobie do domu i odchuchałam. Bocian czarny nam zniknął, naprawdę mi go szkoda, ale za to drapiezny kury ups orliki krzykliwe łażą nam po polach, derkacze spać nie dają. Nawet mamy w okolicy gniazdo orła przedniego. Najbardziej boję się puszczyka uralskiego, który mieszka nieopodal mego domu i ma idiotyczny zwyczaj startować w dzień jak do niego niechcący zbliżę się.Oczywiście, moje obawy śmieszą ornitologów , w sumie nie dziwię się, bo dzięki pokazom ptaków drapieżnych wiem jakie one są precyzyjne w locie. No i mieliśmy trzy niedźwiedzie ale o tym wolę milczeć. O jeleniach, lisach, borsukach, bobrach itd, nie ma co wspominać, bo jest ich tu w bród. Olszanica jest na terenie Parku Krajobrazowego Gór Słonnych, w sieci Natura 2000. Zapraszam do prezenetacji, która zdobyła sobie bardzo duże grono czytelników.

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=189&Itemid=197

Fot. Arek Bulanda Część masywu górskiego  wokół Olszanicy z lotu ptaka

 

23 października 2014 r. Nadal pada, prognozy są sprzeczne. Jedni meteorolodzy zapowiadają u nas intensywne deszcze i lokalne podtopienia, a drudzy twierdzą, iż opady zanikną popołudniu. Wczorajsze poszukiwania niedźwiedzia zakończyły się fiaskiem. Ekipa natrafiła tylko na trop innego miśka. Leśnicy zmienili taktykę, rozmieszczają wokół Olszanicy fotokomórki, które rejestrują ruch. Ekipa poszukiwawcza jest w tzw. gotowości. Wstępne wyniki sekcji zwłok (informacja własna) wskazują na atak niedźwiedzia. Wczoraj w Krakowie odbyła się sekcja zwłok, dziś powinni podać oficjalne dane. Bardzo współczuję Rodzinie Zmarłego.  Moim zdaniem w tej chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi i samego niedźwiedzia. Nasz misiek jest gdzieś w lesie, w jakimś zagajniku prawdopodobnie zakłada sobie gawrę oraz intensywnie żeruję, aby niedługo o ile oziębi się, zapaść w sen zimowy. Mi podoba się zachowanie mieszkańców Olszanicy, większość z nas cieszy się, że misiek zwiał. Co nie oznacza, że nie czujemy strachu, a raczej obawy. Nikt na razie po matecznikach nie chodzi i w najbliższym czasie nie będzie odwiedzał miejsc, gdzie mogą przebywać niedźwiedzie. Okolica zostanie oznaczona tablicami z ostrzeżeniem. Obserwując to co dzieje się, przypomniały mi się badania IOP w Krakowie. Z  tego co pamiętam doktorantka prowadziła badania na temat tolerowania watah wilczych w dwóch bieszczadzkich gminach: Cisnej i Komańczy. W pierwszej w bardzo dużej mierze zamieszkanej przez nowych osadników i i osoby z zewnątrz tylko 30 % akceptowało wilki, w drugiej zamieszkałej przez autochtonów 70 %. Niedźwiedź, wilk, w mniejszej mierze ryś (jego naprawdę trudno zobaczyć) jest częścią naszego życia, one sobie żyją w lesie, a my we wsi, czasami spotykamy się. Fajnie nam to zobrazował dr Wojciech Śmietana, który czasami szkoli przewodników: wyobraźcie sobie drogę, a obok chodnik. Drogą jeżdżą samochody, a chodnikiem chodzą ludzie. Wy jesteście samochodami, a wilki, niedźwiedzie są ludźmi na chodniku. Problem pojawia się, wtedy, gdy samochód wjedzie na chodnik, albo człowiek wtargnie na jezdnię. Po prostu trzeba zrobić wszystko aby więcej nie doszło do kolizji. Przede wszystkim liczy się profilaktyka. Jarek Matusiak - biolog i  znany popularyzator naszej rodzimej przyrody napisał:

Istnieją określone sytuacje w których niedźwiedzie brunatne atakują ludzi:
1) obrona młodych przez niedźwiedzicę z bardzo młodymi
2) obrona młodych w gawrze

3) obrona w wypadku zaskoczenia w gawrze
4) obrona zdobyczy/pokarmu
5) zaskoczone ranne zwierze (postrzałek lub potrącony przez samochód)
6) broniące się zwierze złapane na wnyk
7) głodny wiosną niedźwiedź - tzw "szarun"
Nie znam innego powodu ataku niedźwiedzia brunatnego na człowieka - wszystkie powinny być sprawdzone by mieć pewność na temat interpretacji zdarzenia.

Jak mamy się zachować?

1) W chwili obecnej nie wchodzimy do lasu.
2) Jak skończy się zamieszanie unikamy ostoi, omijamy iglaste młodniki, a tych mamy kilka w okolicy.

3) Nie spacerujemy z psami po lesie, niedźwiedź może zaatakować naszego pupila, szczególnie, gdy biega luzem.4) Nie podchodzimy do ambon pod którymi wyłożone jest żarcie dla dzikich zwierzaków, unikamy jak ognia nęcisk i leśnych upraw. W lesie rozpoczął się okres głodu, to jest rok nieurodzaju, zwierzaki będą gromadzić się w takich miejscach. To, że masa myszy pcha się nam drzwiami i oknami do domu świadczy właśnie

o tym, że zaczynają głodować.
5) Nie wyrzucamy do lasu resztek pożywienia, odpadków roślinnych, do tragedii doszło obok nielegalnego wysypiska z odpadkami.
6) Na widok świeżych śladów bytowania niedźwiedzia np. tropów, kup wycofujemy się z lasu.
7) Po lesie poruszamy się głośno, szczególnie w pobliżu ostoi, młodników, możemy śpiewać, rozmawiać ze sobą, uderzać metalowym przedmiotem o przedmiot, przytroczyć dzwonek do plecaka. Dźwięk nie może być neutralny, to ma być jasny przekaz, człowiek jest w pobliżu.

8) W lesie posługujemy się prawie wszystkimi zmysłami: wzrokiem, słuchem, węchem, miśka można w sprzyjających okolicznościach wyczuć, usłyszeć i zobaczyć.
9) Widząc w oddali niedźwiedzia należy zachowywać się naturalnie, możemy udawać, ze coś jemy, czegoś szukamy, powoli wycofujemy się z pola widzenia drapieżnika. Nie przekraczamy jego dystansu ucieczki, czyli w żadnym wypadku do niego nie podchodzimy.
10) Gdy dojdzie do spotkania oko w oko z niedźwiedziem to kulimy się w sobie, przyjmujemy pozę  osobnika poddanego i powoli wycofujemy się do tyłu. Nie wolno odwracać się do niego tyłem i uciekać.
11) W razie ataku możemy przyjąć pozycję żółwia chroniąc głowę i brzuch.

Moim zdaniem bardzo ważne jest zinterpretowanie zachowania niedźwiedzia, próba stwierdzenia co naprawdę stało się. I chyba sprawa idzie w dobrym kierunku albowiem w okolicy Olszanicy rozkładane są fotopułapki. My mamy w okolicy trzy niedźwiedzie więc chyba będzie dostateczna ilość informacji. Osobiście cieszę się, że właśnie tu będą prowadzone badania, miejscu styku cywilizacji i dzikiej przyrody: 1000 mieszkańców i kraina ssaków i ptaków puszczańskich i obserwować stopień scynatropizacji miśków. Nie oszukujmy się, to że nam misiek pokazywał się i żerował na śmietniku i nęciskach nie jest sytuacją normalną.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz


 

25 października 2014 r. Wczoraj wreszcie na temat tego co wydarzyło się wypowiedział się dr. Wojciech Śmietana, naukowiec od lat prowadzi badania nad wielkimi drapieżnikami w Bieszczadach. Chętnie dzieli się z wiedzą, to On szkolił kilkoro przewodników, w tym mnie.  Zapraszam do lektury. http://www.wwf.pl/?15300%2FNiedzwiedz-nie-zawinil Pozwolę sobie zacytować fragment.

"Niedźwiedź nie zawinił, a z całego nieszczęśliwego zdarzenia w Bieszczadach, powinniśmy wyciągnąć wnioski, aby w przyszłości podejmować rozważne decyzje i nie urządzać bezzasadnych „polowań” na niedźwiedzia. Zdaniem eksperta zajmującego się badaniem bieszczadzkich niedźwiedzi, dra Wojciecha Śmietany, niedźwiedź zranił się dopiero podczas gryzienia pojazdu, a jego zachowanie było reakcją na „atak quada”, bo zapewne tak to wyglądało ze strony niedźwiedzia – informuje organizacja ekologiczna WWF Polska."

Po przeczytaniu tej wiadomości ogarnęły mnie niewesołe myśli. To była hucpamacabra, medialny spektakl z jak się później okazało morderstwem w tle. Mamy przecież okres przedwyborczy, a część myśliwych twierdzi, że niedźwiedzi i wilków jest za dużo, w Bieszczadach ponoć miśków jest 160 osobników, za chwilę zacznie się medialna walka o ich odstrzał.  Ta cała sytuacja przypomina mi inną hucpamcabrę sprzed lat, tę z okolic Tarnawy. Tam ponoć 3 wilki zaatakowały dziecko. Potem okazało się, że to było jak w kawałach z radiem Erewań. Młody, bardzo dzielny młodzieniec złapał sztachetę i za jej pomocą obronił się przed trzema wilkami tak skutecznie, że mu nawet nie potargały spodni. Moim zdaniem należy przede wszystkim wyciągnąć wnioski i zająć zapewnieniem bezpieczeństwa zarówno ludziom jaki niedźwiedziom. Po pierwsze należy obligatoryjnie nakazać lekarzom, naukowcom pobieranie próbek śliny czy innych misiowych wydzielin, sierści itd. od ludzi poszkodowanych i na ich bazie stworzyć bank danych o osobnikach atakujących ludzi w Bieszczadach i okolicy. Na razie nie wiadomo, czy zdarzają się przypadki wielokrotnego atakowania ludzi przez tego samego osobnika Przypominam, że miśki "popieściły" co najmniej kilkanaście osób w regionie. Po wtóre potrzebne są szkolenia dla przewodników, ratowników, a przede wszystkim dla mieszkańców bieszczadzkich wsi. Powinny one dotyczyć zarówno zasad bezpieczeństwa jak i behawioryzmu niedźwiedzi. Nad zapewnieniem szkoleń dla przewodników i kolegów z naszej grupy już pracuję. Szczegóły przedstawię za kilka dni. Liczę m.in na pomoc Dyrektora BdPN, współpraca pomiędzy bracią przewodnicką, a BdPN jeżeli chodzi o szkolenia jest naprawdę bardzo dobra. Dowód -relacja ze wiosennego spotkania

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=225&Itemid=232

 

Fot. Sławek Mendel

 

 

Polecam

Niedźwiedzie w obiektywie Wojtka Judy

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=131&Itemid=134

Rezerwat "Dyrbek" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=196&Itemid=203

 

Fot. Wojtek Juda

 

 

29 grudnia 2014 r. Za oknem biało, w Górach Słonnych znowu pada śnieg. Podobnie jest w Bieszczadach. Panuje lekki mrozik, kilkustopniowy, większe mrozy mają niebawem nadejść. Warunki na drogach są typowo zimowe, mimo iż służby starają się to wszystko ogarnąć to jest na jezdni śnieg lub błoto pośniegowe. Ptaki zażądały dokarmiania, chora kicia Dysia ma spektakl przed oknem. Siedzi z noskiem przy szybie, pozostałe koty i pies wylegują się pod kominkiem.  Stadko sikorek objada się mięsem, w sklepach nie ma słoninki. Muszę przyznać, że mięso darciodziobom bardzo smakuje. Bardziej, niż nasionka wyłożone u sąsiada. Wczoraj w głównym wydaniu Faktów TVN był pokazany reportaż z Bieszczadów o kręceniu którego wcześniej wspomniałam, bardzo polecam http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niedzwiedzie-coraz-grozniejsze-bynajmniej-to-ludzie-sa-dla-nich-coraz-wiekszym-zagrozeniem,501845.html Bardzo podoba mi się jego przesłanie: to człowiek zagraża niedźwiedziom, a nie nam miśki. Naprawdę dobra dziennikarska robota, jakże potrzebna aby uzmysłowić nam ludziom jak źle postępujemy udostępniając na nęciskach  pokarm dla dzikich zwierząt. Niestety, red. Renata Kijowska skoncentrowała się na jednym z problemów, mianowicie styku turystyki i dzikiej przyrody przedstawiając zachowania bardzo negatywne z Tatrzańskiego Parku Narodowego i los nieszczęsnych zsynatropizowanych osobników. W Bieszczadach na szczęście do tego jeszcze nie ma, ale jeżeli nie zmieni się podejścia do tzw. fotosafati to może dojść do tragedii. U nas największym obecnie problemem są nęciska organizowane i zaopatrywane przez myśliwych. Pozwolę sobie zacytować fragment raportu dra Wojciecha Śmietany "ANALIZA WYKORZYSTANIA PRZESTRZENI PRZEZ NIEDŹWIEDZIE BRUNATNE W BIESZCZADACH" : j doprowadzi do nasilenia się konfliktu pomiędzy niedźwiedziem i człowiekiem. W celu zmniejszania uzależnienia niedźwiedzi od pokarmów antropogenicznych znajdowanych na karmiskach należałoby stopniowo zmniejszać ilość wykładanej karmy. Rozwiązanie to jednak spotkałoby się z dużym oporem ze strony zarządców obwodów łowieckich i prawdopodobnie nie będzie przez nich zaakceptowane. Obecny model łowiectwa na tym terenie w dużym stopniu bazuje na całorocznym dokarmianiu zwierzyny i jej pozyskaniu na nęciskach, które często są jednocześnie karmiskami. Według opinii autora niniejszego opracowania niezbędne jest ograniczenie okresu Okazało się, że karmiska łowieckie mają najbardziej istotny, przyciągający, wpływ na wykorzystanie przestrzeni przez niedźwiedzie. Na karmiskach niedźwiedzie znajdują atrakcyjny dla siebie pokarm w postaci ziaren kukurydzy, buraków cukrowych oraz marchwi, wnętrzności upolowanej przez myśliwych zwierzyny a czasami nawet ciał martwych zwierząt gospodarskich. Oddziaływanie przyciągające karmisk może być zarówno oddziaływaniem negatywnym, jak i pozytywnym. W przypadku, gdy karmiska odwiedzane są przez niedźwiedzie jedynie w okresie rzeczywistego głodu to ich oddziaływanie należałoby uznać za pozytywne, gdyż pomaga przetrwać niesprzyjający okres. Natomiast w przypadku, gdy dokarmianie prowadzi do uzależnienia się poszczególnych osobników od sztucznie dostarczanych pokarmów, to działanie karmisk należy ocenić, jako bardzo negatywne. Zasadniczym, więc problemem jest nie tyle sama obecność karmisk, ale terminy dokarmiania, rodzaj karmy, oraz sposób dokarmiania. Niestety aktualnie karma treściwa, a ściślej ziarna kukurydzy są wykorzystywane do dokarmiania zwierzyny w ciągu całego roku a pokarm ten jest często rozsypywany wprost na powierzchni gleby. Taki sposób dokarmiania zwierzyny ma niewątpliwie negatywne oddziaływanie na niedźwiedzie, gdyż prowadzi do ich uzależnienia od tego rodzaju pokarmu. Jak wykazały to niniejsze badania niektóre osobniki niedźwiedzia są silnie uzależnione od karmisk łowieckich, a ściślej, od pokarmów, które są tam wykładane. Nagłe zaprzestanie wykładania karmy najprawdopodobnie wykładania karmy wyłącznie do sezonu zimowego oraz zmiana przestrzennego rozmieszczenia karmisk w celu uniknięcia ich koncentracji na terenach położonych w pobliżu zabudowań. W celu ograniczania szkód w uprawach rolnych powodowanych przez dziki należy stosować poletka zaporowe a nie karmiska. Bez wprowadzenia takich zmian nasilenie się konfliktu pomiędzy niedźwiedziem i człowiekiem będzie nieuniknione. Jak to zostało wykazane zabudowania oddziałują negatywnie na płochliwe osobniki niedźwiedzia brunatnego w promieniu 900 m, a drogi publiczne w promieniu 600 m. W związku z tym karmiska dla zwierzyny nie powinny znajdować się w mniejszych odległościach od tych obiektów niż te wyżej wymienione. W praktyce oznaczałoby to zaniechanie wykładania karmy atrakcyjnej dla niedźwiedzi na 10 z 47 karmisk znajdujących się na obszarze objętym niniejszymi badaniami. Wśród tych karmisk znajduje się również jedno nęcisko położone na terenie prywatnym, które wykorzystywane jest w celu obserwowania i fotografowania zwierzyny. Nęcisko to znajduje się w odległości zaledwie 223 m od zabudowań gospodarstwa agroturystycznego! To samo ograniczenie dotyczące odległości od zabudowań i dróg publicznych powinno być uwzględnione przy realizacji działań mających na celu poprawę bazy pokarmowej niedźwiedzi, tj. rewitalizacja starych sadów. Należałoby również sukcesywnie rezygnować z wykładania karmy atrakcyjnej dla niedźwiedzi w bezpośrednim sąsiedztwie dróg leśnych, gdyż drogi te są również wykorzystywane przez spacerowiczów, zbieraczy runa leśnego i turystów. Wydaje się również, że kwestia dokarmiania dzikich zwierząt powinna zostać, jak najszybciej uregulowana odpowiednimi przepisami. Tym bardziej, że coraz częściej karmiska/nęciska są zakładane już nie tylko przez myśliwych, ale również przez osoby chcące obserwować i fotografować rzadkie gatunki zwierząt. Należy się spodziewać dalszego nasilania się tego zjawiska w najbliższych latach."


Fot. Inka Wieczeńska Fotografia przedstawia inne zagrożenie dla niedźwiedzi, czyli próbę skłusowania niedźwiedzia w Nadleśnictwie Bircza, w okolicy projektowanego Turnickiego Parku Narodowego.

 

 

 

23 grudnia 2014 r. Pogoda jest pod psem, w Górach Słonnych od rana na przemian mży i pada, jest nieprzyjemnie i chłodno. W Bieszczadach wysokich jest równie nieprzyjemnie, ale biało.  Kilkanaście tygodni temu moja rodzinna wieś przez moment była sławna za sprawą niedźwiedzia, który zniszczył quada ratowników GOPR. Temat na pewien czas przycichł, misiek prawdopodobnie sobie wędrował po okolicy aby znaleźć  spokojne miejsce na zimowy odpoczynek. Późnią jesienią widziałam tylko ślady jego bytowania, trochę tropów w okolicy Stefkowej i jedną kupę. Muszę przyznać, że ciut ograniczyłam wałęsanie się po lasach, unikam młodników, z  Kretynem chodzę na spacer tylko w pobliżu domu. Kilka dni temu WWF opublikowała raport dra Wojciecha Śmietany o sytuacji bieszczadzkich niedźwiedzi. Warto z nim zapoznać się http://www.wwf.pl/?15600%2FCo-zagraza-bieszczadzkim-niedzwiedziom Nie wygląda to zbyt wesoło, albowiem część niedźwiedzi zaczyna zbytnio zbliżać się do zabudowań, do osad. Winien jest temu człowiek, jego skrajna nieodpowiedzialność. Największy problem jest z nęciskami, czyli wykładaniem karmy dla zwierzyny łownej na skraju osad, na polach, a niekiedy nawet 60 - 100 m od domostw. Niedźwiedzie chętnie korzystają z wyłożonego na tacy pokarmu i często wędrują sobie od jednego do drugiego karmnika. Tym chętniej, że od czasu do czasu myśliwi wykładają im mięso, padlinę lub kupowane w masarniach mięso dla psów. Prawdę powiedziawszy nie tylko myśliwi, także fotograficy przyrody. Taki karmiony przez człowieka  niedźwiedź traci lęk przed ludźmi, synatropizuje się i może być potencjalnie bardzo niebezpieczny. Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy o nęciskach pisałam przed bodajże 10 laty na brązowym forum bieszczadzkim. Od tego czasu problem nasilił się, nęciska i ambony otaczają praktycznie wszystkie nasze wsie i osady poza Bieszczadzkim Parkiem Narodowym. Trochę mnie to dziwi, gdyż w Bieszczadach na szlakach, parkingach nie uświadczysz koszy, poza tymi antyniedźwiedziowymi. Chodzi o to, aby miśki nie znajdowały jedzenia w pobliżu człowieka i nie kojarzyły sobie pokarmu z nami, z turystami. Nie rozumiem tego, nęciska tak, kosze nie, taż  to jest nielogiczne. Zresztą naukowcy  spoza naszego regionu badający wielkie drapieżniki też nie są bez winy. Obok szlaku, a raczej ścieżki dydaktycznej  wiodącej na Dwernik Kamień zrobili sobie coś w rodzaju pułapki-grzebienia na miśki, niedźwiedzie miały się tam ocierać, zostawiać kudły potrzebne im do badań. Mam nadzieję, że  leśnicy to czochrajło zlikwidowali. Tam nawet teraz wędrują turyści. Dziś miałam przyjemność udzielić wywiadu TVN, drugiego już w tym roku dotyczącego naszych miśków, wszak Olszanica niedźwiedziami stoi. :)) Nie wiem co z tego wyjdzie, gdyż tym razem okazałam się bardzo niesfornym gadułą, miało być kilka minut, a nakręcono chyba z godzinę, duble były na porządku dziennym. Niewątpliwym plusem będzie plener, albowiem zdjęcia były robione w parku podworskim należącym do ośrodka Pałac Biesa w Olszanicy. Piękna stara aleja dębowa, z jedne strony staw , w dali majaczy pałacyk, a z drugiej rząd drzew, panoramę zamykała nasza dawna cerkiewka, obecnie kościół. Zajrzałam z Operatorem i do ośrodka. Prawdę powiedziawszy zostaliśmy poczęstowani pysznym obiadkiem, uszka z barszczem i rewelacyjne pierożki z kapustą i grzybami. Muszę przyznać, że dawno tak pysznych, rozpływających się w ustach pierogów nie jadłam. Delikatniutkie ciasto i pyszny, ale niezbyt kwaśny farsz. Polecam, naprawdę znakomite i niedrogie. Nie wiem kiedy będzie emitowany wywiad. Prawdę powiedziawszy ciut narozrabiałam, nie trzymałam się tematu, ale gadałam i gadałam, więc nie wiem jaki będzie efekt. Tym bardziej, że w parku znalazłam aż dwie obok siebie potencjalne gawry. Niestety, stare drzewa umierają stojąc. Dziennikarzy TVN zaprosiłam na szkolenia związane z niedźwiedziami. Część będzie dostępna dla ludzi związanych z obsługą ruchu turystycznego,  nie tylko dla przewodników ale także dla ratowników GOPR, instruktorów itd.  Pierwsze odbędzie się w styczniu w muzeum przyrodniczym Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych, a kolejne przygotowuje Czarek Konieczyński w Piwniczce w Ustrzykach D. W spotkaniach z przyrodą w Piwniczce ma gościć  dr. Wojciech Śmietana, znany z naszych  grup leśnik Kazimierz Nóżka oraz znany fotograf dzikiej przyrody Mariusz Nędzyński. W imieniu Organizatorów zapraszam na szkolenia, szczegóły podam po Nowym Roku. Moim zdaniem najważniejsza jest profilaktyka, musimy nauczyć się żyć z niedźwiedziami, poznać ich obyczaje i wiedzieć jak zachować się w czasie zagrożenia. Dotyczy to także turystów. I tu pojawia się problem bieszczadzkiej oferty turystycznej zaadresowanej do fotografów przyrody. W sezonie letnim region jest obwieszony plakatami z ofertą różnego rodzaju fotosafari, wycieczek quadami do lasu, warsztatami fotograficznymi z terenówek itd. Proszę pamiętajcie, że większość takich imprez jest niezgodna z prawem, nie wolno bez zgody ministerstwa fotografować chronionych zwierząt, nawet płazów i gadów, o niedźwiedziach już nie wspomnę. Proszę tego nie traktować jako zwalczania konkurencji. Nie jestem przedsiębiorcą lecz przewodnikiem górskim pracującym na zlecenia, koordynatorem nieformalnego klastra turystycznego - ktoś musi to robić. W regionie jestem traktowana albo jako wariatuńcio albo jako szara eminencja, obie wersje nieprawdziwe, mam bardzo dużą sieć kontaktów na którą pracowałam ponad 10 lat. Nie fotografuję ale pomagam prowadzić warsztaty przyrodnicze i fotografii przyrodniczej towarzysząc specjalistom, stroną i grupami administruję w czasie wolnym, bo to uwielbiam, jednym słowem pracuję społecznie z wyjątkiem prowadzenia grup. Zwracam uwagę na naprawdę ważki problem, który narasta. Moim zdaniem są granice zarabiania. Proszę pozwólmy dzikim zwierzakom normalnie żyć, nie wjeżdżajmy, nie wchodźmy do ostoi, uszanujmy ich prawo do rozrodu , do spokojnego żerowania. Tak będzie lepiej dla nas wszystkich, dla dzikiej przyrody, w tym niedźwiedzi i dla ludzi.

Fot. Barto Grudziński Potencjalna gawra niedźwiedzia, w takich zimują młode miśki dostosowując ją do swoich potrzeb. Powiększają wejście i samą dziuplę, wykładając np. paprocią i gałęziami


 

Szkolenia i spotkania

zmień

 

28 stycznia 2015 r. Wreszcie mamy prawdziwą zimę. Wczoraj  był lekki mrozik, wreszcie śnieg pokrył ziemię białą kołderką. Odejście mojej ukochanej kici Dydysi zdemolowało mi życie. To moje nieżyjące dwa kilo szczęścia porządkowało mi rozkład dnia i zmuszało do pracy nad stroną i  do administrowania grupami. Na pw i na poczcie elektronicznej mam liczne skargi od stałych Czytelników, którzy niegdyś zaczynali dzień od kawy i lektury wieści z Bieszczadów. Ponoć wielu osobom brakuje mojej codziennej pisaniny o Bieszczadach. Nic innego mi nie pozostaje jak przerosić Czytelników i zabrać się do pracy. Najwięcej zapytań mam o szkolenia przewodnickie w których brałam udział w miniony weekend. Jakie były? Muszę przyznać, że zdecydowanie różniły się od poprzednich. Było zdecydowanie więcej przewodników,  zainteresowanie szkoleniami jest bardzo, ale to bardzo duże. Wiele Koleżanek i Kolegów odeszło z kwitkiem, nie zakwalifikowało się na szkolenia z powodu ograniczonej liczby miejsc. Tym razem przeważali starzy wyjadacze górscy, ludzie, których non stop spotykam w górach. Muszę przyznać, że program był naprawdę bardzo interesujący i mówiąc wprost dostosowany do naszych potrzeb. Naszych czyli nieformalnej Grupy Bieszczady. Bóg mi świadkiem, że nie mam wpływu na jego kształt, a mimo to pokrywa się z moimi ofertami, a przede wszystkim z zapotrzebowaniem rynkowym. Tym razem gościliśmy w Zjeździe Pod Caryńską w Ustrzykach Górnych. Pierwsze spotkanie mieliśmy wieczorem w piątek . Dr Przemysław Wasiak, pracownik Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zarazem szef firmy zajmujący się od lat zagraniczną  turystką przyrodniczą  zapoznawał nas z tą niszową branżą. Był i akcent naukowy czyli prezentacja "Nowoczesne metody monitoringu dużych ssaków na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i otuliny. Obecny stan populacji dużych ssaków drapieżników i kopytnych    na obszarze Bieszczadów." Na terenie Bieszczadów, zarówno w Bieszczadzkim Parku Narodowym jak i w jego otulinie prowadzone są badania korytarzy migracyjnych (ekologicznych). Jest to projekt realizowany przez Pro Carpathię w współpracy m.in. z BdPN i Lasami Państwowymi. Stowarzyszenie pozyskało fundusze m.in. na zakup  fotopułapek. Pracownicy BdPN zaś zdobyli pieniądze na zakup nowoczesnych, w miarę bezpiecznych dla zwierzaków  telemetrycznych obroży. W miarę bezpiecznych, albowiem jeden z  żubrów przełożył sobie nogę przez obrożę. Na szczęście naukowcy  zorientowali się, że dzieje się coś złego i szybko  zareagowali. Zwierzę zostało na chwilę uśpione, obrożę mu zdjęto.  Wykładzik ciekawy, porządkujący naszą wiedzę. W  chwili obecnej na terenie naszego regionu naukowcy i leśnicy posługują się wszystkimi znanymi nauce  metodami monitoringu. Jest tropienie indywidualne i jednoczesne, inwentaryzowanie wzdłuż dróg (dzikie zwierzaki wykorzystają szczególnie zimą drogi leśne i polne, te odśnieżone),  oraz obserwacje terenowe i liczenie skupisk odchodów w translektach.  I tu ciekawostka, dr Przemysław Wasiak prosi m.in. internautów  o nadsyłanie mu informacji i fotografii napotykanych przez nas wielkich drapieżników i śladów ich bytowania.  Nowoczesne metody to telemetria satelitarna (obroża wysyła esemesy) i fotopułapki. Te ostatnie pozwalają naukowcom badać także zwyczaje zwierząt.  Podmiotem monitoringu są wielkie drapieżniki: wilki, rysie i niedźwiedzie i ich baza żerowa czyli żubry, jelenie, dziki i sarny. Temat jest mi znany chociażby z naszych cyklicznych spotkań z przyrodą w kawiarni Piwniczka w Ustrzykach Dolnych więc koncentrowałam się na smaczkach, ciekawostkach. I tak. Mamy na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego jenota. Na razie jest to jeden osobnik, ale wszystko wskazuje na to, że niedługo pojawią się jego pobratymcy. Druga rzecz. Nasila się kłusownictwo na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Obniżeniu Górnego Sanu, tuż przy granicy z Ukrainą. Kłusują Ukraińcy, którzy także nielegalnie przekraczają granicę. I nie są to ludzie nielegalnie polujący z głodu, lecz tamtejsi notable mogący poruszać się w zonie. Po trzecie. Jak zapewne wiecie żubry żyjące w Obniżeniu zostały wybite z powodu gruźlicy. Jest trzyletnia  kwarantanna. Nie wiadomo skąd  pojawiły się dwa  samce,  żubry zostały zabite. Trochę mnie to zaskoczyło. Zastanawia mnie jedno, czy jak pojawią się w tej okolicy następne żubry to też zostaną zastrzelone? Kolejna sprawa bardzo negatywnie wpływająca na przyrodę to rozproszona zabudowa i budowa domów nawet na granicy z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym vide Wetlina i Strzebowiska. Coś z tym trzeba zrobić. I jeszcze coś ważnego. Od kilku miesięcy wprowadzono 500 m strefę ochronną dla gawr niedźwiedzi, nor wilków i miejsc rozrodu rysi.  Należy o tym pamiętać poruszając się po lesie. Musiało paść pytanie o liczebność naszych wielkich drapieżników. Ile mamy wilków na terenie BdPN i w jego okolicy. Już o tym pisałam, dane podane przez dr Pirgę z BdPN potwierdził jego Kolega. W ub. roku bytowało tu 22 osobniki. No i wypłynęła kwestia tego dlaczego liczba wilków u nas jest mniej więcej stała. Jest to związane z bazą żerową oraz z bardzo dużą śmiertelnością wilków. U nas pierwszy rok życia przezywa tylko 20 % młodych osobników. Duża śmiertelność osobników dorosłych jest związana m.in. z chorobami, bieszczadzkie wilki mają świerzb. Zimą takie osobniki giną z wyziębienia. Po prezentacji Jacek Skórka zapoznał nas z ofertą Zajazdu. Chce współpracować z przewodnikami, w tym z nami, przewodnikami z Grupy Bieszczady. Wieczór skończyliśmy biesiadą. Muszę przyznać, że tego dnia kuchnia była rewelacyjna. Dostaliśmy m.in. przepyszną szynkę z rożna, rewelacyjną kaszę gryczaną, dobre pieczone ziemniaki i znakomitą kapuchę zasmażaną. Ta ostatnia potrawa wprowadziła mnie w zdumienie, zrobiona z kiszonej kapusty, a była słodka, idealnie komponowała się z mięsem. Muszę przyznać, że  śniadania i kolacje podawane w formie szwedzkiego stołu były obfite, serwowano m.in. pyszne sałatki i surówki. Potrawy i wędliny palce lizać. Niestety, sobotni obiad nas strasznie rozczarował,  był tylko zjadliwy. Pisząc o Zajeździe muszę podkreślić może nie profesjonalizm ale gościnność służby hotelowej. Wspaniali, ciepli, pomocni ludzie tam pracują, to niewątpliwie plus tego miejsca.. W sobotę było  przejście terenowe połączone z interpretacją znalezionych w terenie śladów i tropów dzikich zwierząt oraz praktyczne informacje o prowadzeniu badań terenowych nad dużymi ssakami w Bieszczadach. Zajęcia w okolicy Woli Sokołowej i Paniszczowa prowadził dr Przemysław Wasiak. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobały. Jedyny mankament to zachowanie się części Kolegów przewodników, którzy żartami przeszkadzali nie tylko mi w zajęciach. O przejściu będę pisać jutro w prezentacji o Woli Sokołowej http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=222&Itemid=229 Sądzę, że warto prezentację wzbogacić o informacje wyniesione ze szkolenia m.in będę pisać o korytarzach migracyjnych (ekologicznych) i o zagrożeniach wynikających z rozproszonej zabudowy. Wieczór spędziliśmy oglądając diaporamy znanego fotografa przyrody Grzegorza Leśniewskiego. Na początku byłam bardzo zdystansowana, mówiąc wprost znielubiłam w przestrzeni wirtualnej tego człowieka. Pierwsza diaporama, no cóż mogę powiedzieć. Każdy kto widział zdjęcia Grzegorza Leśniewskiego ten wie, że diaporama była zachwycająca. Różniła się od tych pokazywanych w Piwniczce i w Muzeum w Ustrzykach Dolnych, oglądałam ją w skupieniu  zachwycona pięknem naszego regionu. Następnie przede wszystkim Przyrodnik, a później Fotograf mnie kupił,  tym razem okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, który nas wszystkich zaraził swoją pasją. Jego opowieści o fotografii od kuchni pokazały nam, że istnieją jeszcze etyczni fotograficy przyrody. Zrobienie etycznego zdjęcia np. wilkowi jest poprzedzone czasami latami przygotowań i pobytem przez tygodnie w czatowni. Polecam spotkanie z panem Leśniewskim wszystkim  naszym tur operatorom i ludziom chcącym u nas parać się fotografią przyrodniczą. Może przyjmą do wiadomości, że fotografowanie przyrody nie może odbywać się z terenówki, którą wjeżdża się do lasu.  Niestety z przyczyn osobistych musiałam w niedzielę wrócić do domu. Bardzo żałuję, Kolega przewodnik Marek Kusiak twierdził, że szkolenie terenowe prowadzone przez pana Leśniewskiego było ciekawe. Grupa wędrowała ścieżką Krutyjówka łączącą zagrodę żubrów  z centrum Mucznego  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=68&Itemid=73 i ścieżką Tarnawa-Dźwiniacz. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=50&Itemid=57

Dlaczego umieściłam pod tym tekstem plakat imprezy w Piwniczce? Z prostej przyczyny. Pan Leśniewski bardzo dużo opowiadał o swoim Koledze panu Nędzyńskim, o jego warsztacie fotograficznym, pasji i umiłowaniu Obniżenia Górnego Sanu. Niedźwiedzie są także motywem łączącym obie imprezy. O ile  Kolega przewodnik i prezes Bieszczadzkiej Grupy GOPR Witek Tomaka zwany Tygryskiem pojedzie na spotkanie to i ja zawitam do Piwniczki. Zapowiada się rewelacyjne spotkanie ze znawcami naszej przyrody. Kazika Nóżki leśnika z Nadleśnictwa Baligród nie muszę przedstawiać, swego czasu na naszej stronie i na grupach było mnóstwo Jego zdjęć i ciepłych komentarzy . Mariusz Nędzyński był już w Piwniczce, miałam taki niedosyt Jego opowieści o dzikiej przyrodzie, o daniu w nos gałęzią atakującemu go niedźwiedziowi, że jak dziecko cieszę się na to spotkanie.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 

 

 

Nasza strona www.grupabieszczady.pl jest powiązana z grupami na facebooku. Mamy ich kilka, na wszystkich dobrze bawimy się ale tylko kilka tętni życiem. Najbardziej popularna jest grupa, a raczej forum bieszczadzkie https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/ , tętni życiem, tworzymy już zintegrowaną społeczność, połączyła nas pasja i miłość do naszej części Karpat. To spełnienie naszych, a przede wszystkim moich marzeń, udało mi się stworzyć bieszczadzką  platformę informacyjną, wśród nas są turyści, mieszkańcy regionu, dziennikarze, artyści, naukowcy, samorządowcy itd. Druga grupa o której chcę wspomnieć to ta poświęcona Beskidowi Niskiemu https://www.facebook.com/groups/278404572261928/ ta ma ciut inny charakter, ostatnio non stop sprzeczamy się ze sobą, a nawet są tu wojenki podjazdowe. Trzecia perełka to Polska niezwykła   wyjątkowo piękny gadulec, ciągle tu coś dzieje się, "buzie" nam nie zamykają się https://www.facebook.com/groups/494010277310428/ Nie wszystkie grupy okazały się hitem, komercyjna siostra grupy bieszczadzkiej Bieszczady noclegi  https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ może nie jest niewypałem, ale cieszy się powodzeniem. Z założenia miało to być miejsce komercyjnych wpisów, mimo to zapraszam i na nią. Mamy jeszcze "dzieciątko" grupę Karpaty https://www.facebook.com/groups/778655515479626/ , która powstała kilka miesięcy temu. Jest ciekawa, być może i ona będzie kiedyś tętnić życiem. Mamy i fan coś tam Grupa Bieszczady, w założeniu miał to być serwis karpacki, miejsce kontaktu Czytelników z nami. Jeszcze kilka tygodni tętniła życiem ale teraz serwis społecznościowy ją blokuje, niegdyś docierała czasami do 10 000 osób, teraz do 1-3 000. https://www.facebook.com/grupabieszczady Jednym z  aspektów naszej bytności w świecie wirtualnym jest promocja Bieszczadów, gór i młodych duchem talentów. Tu będę wrzucać zdjęcia cieszące się największą popularnością na grupach.

 

Własność Pałacu Biesa dawny ośrodek rządowy ODK Olszanica

Olszanica, Pałac Biesa, ODK Olszanica,

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.......................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.......................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

....................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.......................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...............