Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś377
WczorajWczoraj752
RazemRazem1836864
Dni turystyki
Wpisany przez Paweł Wójcik   

 

„Światowy Dzień Turystyki to święto branży turystycznej. Obchodzony jest w krajach ONZ od 1979 roku, aby podkreślić rolę turystyki w zachowywaniu odrębności kulturowych, oraz dążenia do wzajemnego zrozumienia – przełamywaniu barier kulturowych.”

Tegoroczne obchody ŚDT w województwie Podkarpackim Dodatkowo pokrywają się z rocznicą wybuchu I Wojny Światowej. Wybór miejsce obchodów święta branży turystycznej padł na jesienne Bieszczady w okolicach Cisnej, dokładnie na 120 letnią kolejkę Bieszczadzką, której historia także wplata się w dzieje Wielkiej Wojny.

Postanowiliśmy uczcić Światowy Dzień Turystyki nie tylko podróżą kolejką w przestrzeni, ale także i w czasie odtwarzając klimat C.K Monarchii jednak w Haskovskim humorem.

Zaproszeni goście nie byli świadomi, co ich czeka. Po pojawieniu się na Stacji Majdan natychmiast wcielono ich do wojska i wysłano na Front Wschodni (warto dodać, że Bieszczadzka Kolejka Leśna leży na trasie „Szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej” wyznakowanego  przez Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego.

Każdy z Poborowych otrzymał kartę powołania z rozkazami i planem operacji, przydział w postaci jutowego worka, jednak z cenną zawartością!

Dokładnie o godzinie 12:30 członkowie Przemyskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka w mundurach z epoki odeskortowali poborowych do pociągu poczym parowóz odjechał. Na pustej stacji Majdan brzmiał już tylko Marsz Radetzkiego z peronowych głośników. Dezerterów nie było. Każdy poborowy lojalnie wobec Najjaśniejszego Pana ruszył na front. W pociągu atmosfera była doskonała a nasi „Szwejkowie” dodatkowo wspomagali ją frontowymi napojami!

Szybko jednak okazało się, ze do pociągu z poborowymi dostali się carscy szpiedzy, by opóźnić transport na stację Balnica! Żołnierze szybko jednak wyłowili posiadaczy podrobionych powołań na front i zakuli szpiegów w kajdanki. Pociąg zatrzymał się na polanie w dawnej miejscowości Solinka, Szpiegów przyprowadzono przed oblicze sądu polowego. Wiadomo, jaki czekał ich los…

„Jednym słowem dobrze nie jest, ale nie trzeba tracić nadziei jak mawiał Cygan Janeczek w Pilźnie, kiedy w roku 1879 zakładali mu stryczek na szyje za podwójne morderstwo.” W istocie wyrok ułaskawiający przyszedł, ale kilkanaście minut po egzekucji.

Tym razem posłaniec Cesarsko Królewskiej Armii zdążył na czas. Zdyszany wojak niosąc nowe rozkazy wybiegł zza pociągu. Rozkaz Najjaśniejszego Pana mówił, że to wcale nie szpiedzy, lecz bohaterowie i należy ich odznaczyć w trybie natychmiastowym. Rozdano tym samym Odznaczenia Honorowe za zasługi dla turystyki,  Odznaczenia Marszałka Województwa Podkarpackiego za szczególną aktywność w rozwoju turystyki i jej promocji, wręczono nominacje do Podkarpackiej Komisji Egzaminacyjnej Przewodników Górskich Beskidzkich. I bardzo dobrze, że tak się stało bo na froncie potrzeba bohaterów i od tej pory ich mieliśmy!

Gwizdy parowozu oraz gwizdki naszej Szwejkowie Żandarmerii zwiastowały rychły odjazd i szturm na stację Balnica. Animuszu wojakom dodawała zespół Kremenaros z Zagórza śpiewając piosenki werbunkowe. Chwilę późnej byliśmy już w Balnicy! Szturm był tak sprawny i szybki, ze wróg chyba zdążył uciec i zostawić całe zaopatrzenie! Wyjedliśmy i wypiliśmy wszystko, jak na żołnierzy C.K Monarchii przystało.

Dokonano także na poborowych badań sprawdzających, czy będą się nadawać na żołnierzy C.K. Armii czy też nie! W pośpiechu zapomniano tych badań przeprowadzić na stacji w Majdanie. Sprawdzono także wiedzy ogólno wojskowej a tych, którym marzył się awans wysłano na Frontowy Konkurs Palenia Fajki (Każdy z uczestników otrzymał fajkę w przydziale). Wiadomo już wówczas było, że awans w C.K. Armii bez umiejętności palenia fajki będzie niemożliwy! Z głośników leciały marsze z epoki a na głowach wszyscy mieli Szwejkowe czapki z przydziału. W naszym regimencie znaleźli się również Słowacy a nawet Szwajcarzy. Ci jednak zachowali neutralność rozdając, co niektórym pierniki.
„Bawimy się wesoło, bo zawsze najlepiej jest się wesoło bawić”, tak brzmiało motto naszych manewrów w Balnicy.  Nasz szturm kończył się pełnym sukcesem. Dokładnie o godznie 17:30 pociąg odjechał i a my wraz z nim. Wszyscy powrócili be szwanku do domów, niektórzy z odznaczeniami, ale szczęśliwie nie za poniesione w boju rany.

Posłusznie meldujemy,  tak właśnie powinna wyglądać Szwejkowska wojna !

 

Tekst i zdjęcia Paweł Wójcik https://www.facebook.com/wycieczkibieszczady