Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś374
WczorajWczoraj752
RazemRazem1836861
Ciekawe, a nieznane atrakcje turystyczne
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

Bieszczady należą do jednego z najbardziej popularnych pod względem turystycznym regionów w Polsce. Corocznie przebywają tu setki tysięcy gości zachwyconych naszymi połoninami, zaporą w Solinie i Jeziorem Solińskim, sanockim skansenem, galerią Beksińskiego w Sanoku. Bieszczadzka kolejka wąskotorowa zwana pieszczotliwie ciuchcią już kilka razy została uznana za największą atrakcję turystyczną w kraju. Goście często zaglądają do muzeum przyrodniczego BdPN w Ustrzykach Dolnych, do ogrodu ekumenicznego w Myczkowcach, a nowopowstała zagroda pokazowa żubrów w Mucznem od razu stała się hitem. Są jednak w naszym regionie rozumianym jako Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie i ich najbliższe okolice, miejsca bardzo ciekawe, ale niewypromowane. Takie atrakcje chcę tu przedstawić.

 

Fot. Paweł Szymański Połonina Wetlińska

 


 

Są takie miejsca w naszym regionie z których my Polacy możemy być dumni. Do nich należy Bezmiechowa i słynne w całym lotniczym świecie szybowisko na Kamionce zwane przez lotników Świętą Górą Szybowników . Sławę zdobyło w okresie międzywojennym, obecnie Politechnika Rzeszowska kontynuuje jakże świetne lotnicze tradycje. Jest tu ośrodek szkoleniowy Politechniki Rzeszowskiej z punktem widokowym i hangary z szybowcami. To tylko część atrakcji. Szybowisko słynie z pięknych panoram, w tym 360 stopniowej. Jest przepięknie położone obok rezerwatu Dyrbek, to tu zachowały się smętne resztki niegdyś wspaniałej pogórzańskiej puszczy karpackiej. To królestwo rysi, można je spotkać tuż obok szybowiska. Miejsce idealne do obserwacji ptaków drapieżnych, które szybują w powietrzu razem z szybowcami. Mamy tu ciekawy program zaadresowany dla wycieczek szkolnych i nie tylko, jego zasadniczą częścią są pokazy sokolnicze. Na szybowisku działa godna polecenia restauracja Kamionka. U podnóża góry jest bacówka pana Bobaka, gdzie można kupić pyszne sery podpuszczkowe.

Bezmiechowa http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75

 

Fot. Marek kusiak Szybowisko i rezerwat Dyrbek

 


 

Założenie pałacowo-parkowe w Olszanicy to jedno z najpiękniejszych miejsc w regionie i wprost idealne do tzw. czytania krajobrazu. Patrząc się na malowniczą okolicę oczyma wyobraźni widzimy dawne fortalicjum (dwór obronny) otoczone fosami, smętne resztki umocnień i pozostałości po dąbrowie. Niegdyś była to jedna z siedzib m.in. Stadnickich, Mniszków, pod koniec XIX w. trafiła w ręce Jordanów, apotem w wianie przeszła na Juścińskich. To właśnie oni uczynili z tego miejsca malowniczą siedzibę ziemiańską otoczoną potężnym ogrodem i parkiem. Obecny kształt pałacu pochodzi z 1905 r. Przez pewien okres czasu był tu słynny ośrodek rządowy ODK Olszanica należący do Ministerstwa Sprawiedliwości. To wtedy powstał obiekt hotelowy z całym  zapleczem w postaci basenów, chaty dymnej, kortu itd. W czasach świetności ośrodek cieszył się taką popularnością, że to komendant Dobrowolski decydował kto zostanie przyjęty, a kto nie. Po reformie Gowina było jak było, obecnie wszystko zmierza ku dobremu. Hotel-Pałac w Olszanicy wraca do świetności, na szczególną uwagę zasługuje tutejsza kuchnia. Zespół pałacowo-parkowy znalazł się na Karpackim Szlaku Ogrodów i Domów Historycznych. Warto tu wstąpić, to obiekt otwarty i pospacerować. https://www.facebook.com/Hotel-Pałac-w-Olszanicy-1229592397085224

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 


 

Latem 2013 r. wrzuciłam na naszą stronkę prezentację o pomniku przyrody nieożywionej- wodospadzie w Uhercach Mineralnych. Przy okazji udostępniłam link na facebooku i zaczęło się. Następnego dnia kolega przewodnik Staszek Orłowski, który w okolicy społecznie malował szlaki naliczył nad Olszanką dwie grupy kolonijne i około stu indywidualnych turystów. Olszanka i wodospad powoli stają się hitem. Miejsce wyjątkowo  piękne, mimo iż znajduje się tuż obok dużej obwodnicy, dzikie. Sam wodospad jest ciekawostką geologiczną, uchodzi za największy w naszym regionie. Zapraszam do prezentacji

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=196

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

Wiosna w Bieszczadach jest przepiękna także pod względem geologicznym. W naszym regionie mamy kilka wodospadów, które potrafią zachwycić. Część z nich jest udostępniona turystycznie, polecam Siklawę na potoku Słowiańskim w Wetlinie, bardzo znany geoatrakcję- pomnik przyrody nieożywionej "Wodospad na Olszance" tak często pokazywany na Olszanica i okolice "Szepit" na Hylatym i "Młynówkę" w Zatwarnicy, i no "Czartków Młyn". Ten ostatni jest udostępniony turystycznie ale ścieżka wiedzie drogą zrywkową ale wiosna bywa tam bardzo błotnista. Wszystkim miłośnikom wodospadu polecam drogę Baligród-Wołkowyja, tam mamy 3 świetne brody, takiego rozwiązania kierowcy autokarów nie znają, wejście na ścieżkę do naszego wodospadu i dwa fajne wodospady w Stężnicy. Jeden jest na Stężniczce, gdzie są także fajne progi skalne a drugi na potoku Berdysty, tuż przy jego ujściu do Stężniczki. Marcin Scelina mówi, że tam są dwa potoki o tej samej nazwie Berdysty, ale pomylić się nie można. Wodospadzik jest widoczny z drogi. Trasa ta słynie z pięknej panoramy z Lipowca i z Radziejowej

Berehy Górne są powszechnie znane wśród miłośników Bieszczady.  Nie każdy jednak wie, że dawna wieś bojkowska, obecnie ciekawy przykład tzw. "krainy dolin" - fenomenu przyrodniczego-historycznego opisanego w Bieszczadzkim Parku Narodowym leżąca pomiędzy Połoninami Wetlińską i Caryńską, a Działem jest udostępniona turystycznie. Jest tu wytyczona ścieżka dendrologiczno-historyczna "Berehy Górne" oznakowana symbolem gałązki jabłoni mająca 18 przystanków. Biegnie ona dawnymi bojkowskimi drogami, lasem, polem pokazując pozostałości po dawnej społeczności w postaci reliktów dawnej wsi typu: ruin dawnego dworu i karczmy, fragmenty starych sadów, cerkwisko i cmentarz itd. Tu nie ma tradycyjnie oznakowanego szlaku, można wędrować od tyczki do tyczki pomiędzy Przełęczą Wyżną i Wyżniańską. Można tu także obserwować czynną ochronę przyrody prowadzoną przez park, jest tu wypas kulturowy, bacówki (polecam tę pod Połoniną Wetlińską prowadzona przez Panią Babcię), część doliny jest wykaszana. Polecam prezentację o omawianej ścieżce http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=36&Itemid=45

 

Fot. Paweł Szymański  Berehy Górne

 


 

Torfowiska wysokie są wizytówką Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Mamy ich kilka położonych w dolinie Sanu, jedno w Wołosatem i jedno całkowicie zniszczone w Smereku. Są to kopulasto wypiętrzone zbiorowiska roślinne zbudowane przez mchy torfowce Sphagnum mające niewielką powierzchnię zasilane głównie przez wody opadowe. Część torfowisk wysokich jest udostępniona turystycznie. Najłatwiej dotrzeć do tego znajdującego się obok drogi wiodącej do Wołosatego. Mi najbardziej podobają się te w Tarnawie. Jest tu dwie ścieżki - pomosty wiodące przez dwa torfowiska, jedna ze ścieżek jest przygotowana dla osób niepełnosprawnych na wózkach. Polecam też torfowisko w Dźwiniaczu, znajduje się ono na ścieżce spacerowej Tarnawa-Dźwiniacz. Wszystkie w czasie wegetacji wyglądają na przedsionek raju. Porasta je wiele ciekawych roślin, m.in.owadożerna  rosiczka okrągłolistna, bagno zwyczajne, modrzewnica zwyczajna.  Polecam artykuł o torfowiskach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65&Itemid=71 i o ścieżce Tarnawa-Dźwiniacz.

 

Fot. Marek Kusiak Rosiczka okrągłolistna

 


 

Zagórz do niedawna był słynnym węzłem kolejowy, miasteczkiem przez które przejeżdżało się. To na szczęście zmienia się z racji popularyzacji tutejszych atrakcji turystycznych: Sanktuarium Matki Nowego Życia, ruin XVIII wiecznego klasztoru Karmelitów zwanych powszechnie zagórskim Karmelem, Drogi Krzyżowej i w pewnej mierze tutejszej cerkwi prawosławnej. Moim zdaniem największą atrakcją jest Sanktuarium z pięknym, późnogotyckim  obrazem Zwiastowania NMP zwanym niegdyś Matką Boską Bieszczadzką. Legenda głosi, że został on ofiarowany jako voto przez Kazimierza Wielkiego, który w podzięce za proroczy sen zbudował tu pierwszą kaplicę. To tylko legenda, gdyż król był w Zagórzy dwukrotnie na początku lat 30. XIV w., a obraz pochodzi z II połowy XV w. Bardzo ciekawe jest także wnętrze świątyni. Sanktuarium można zwiedzać, zawsze są otwarte boczne drzwi.

 

Fot. Tadeusz Kapłon-Rybski

 

Zagórskie Sanktuarium jest połączone z Karmelem naprawdę piękną Drogą Krzyżową. Powstała ona w 2012 r. i od razu znalazła liczne grono miłośników. Jest to galeria w plenerze prezentująca prace bieszczadzkich artystów, przeważnie rzeźbiarzy. Wędrując asfaltową dróżką dostępną także dla osób niepełnosprawnych napotykamy XIV Stacji stworzonych zarówno przez profesjonalnych, znanych  artystów jak Zdzisław Pękalski, dr hab. Jacek Kucaba, Jan i Mariusz  Mogilany, Sebastian Trafalski, Waldemar Kordyaczny, Piotr Woroniec  jak i amatorów: Adma Glinczewskiego, Antoniego Łuczki, Franciszka Mikołajczaka. Mi osobiście najbardziej podoba się instalacja Ryszarda Iwancza prekursora stylu zwanego Hi-Tech. Na gościach największe wrażenie robią rzeźby Piotra Worońca z cyklu "Weronika ociera twarz Panu Jezusowi". Muszę przyznać, że obok nich nie można obojętnie przejść. U podnóża wzgórza jest studnia i grupa rzeźb  przedstawiająca Jezusa Chrystusa i Samarytankę. Warto także zwrócić uwagę na prace Mariusza Mogilanego znajdujące się obok jego pracowni. Dosłownie uwielbiam jedną z nich, nazwałam ją Aniołem milczenia.

 

Fot. Zbigniew Lubecki Droga Krzyżowa Stacja "Łysego" Adama Glinczewskiego

 

Zimą 2014 r. po raz pierwszy zobaczyłam wieżę widokową wybudowaną na częściowo wyremontowanej baszcie klasztornej na zagórskim Karmelu i znajdujący się u podnóży ruin nowy ogród. Moim zdaniem jest to miejsce ze wszech miar godne popularyzacji. Jakże trafne połączenie walorów kulturowych i przyrodniczych doliny Osławy. Platforma widokowa i ogród powstały w ramach projektu "Budowa wieży widokowej w Zagórzu - promocja obszarów Natura 2000" współfinansowanego z pieniędzy unijnych. Panorama na okolicę jest naprawdę interesująca, widać dolinę Osławy, a także Góry Słonne. Znajduje się tu Europejska Sieć Natura 2000 "Dorzecze Górnego Sanu", dyrektywa siedliskowa. Chroni ona dorzecze Sanu i Osławy wraz z ciekawym życiem biologicznym rzek i strumieni.

 

Fot. Marek Kusiak

 


 

Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie odkryłam niedawno.. Od razu zostawiłam w nim cząstkę swego bieszczadzkiego serducha.  Kolekcja ciekawa,  pan Drozd Kustosz to pasjonat, więc zwiedzanie jest prawdziwą przyjemnością. Można tu zobaczyć m.in.przepiękne bojkowskie stroje (takich nie posiada nawet sanocki skansen), sprzęt codziennego użytku, liczne dokumenty itd. Dzieci mogą tu wszystkiego dotknąć np.  wejść do kołyski lub do dziwnego kojca, wspiąć się na zapiecek.  Na dodatek nikt tu nie przekłamuje historii mówiąc iż u nas mieszkali Ukraińcy. Przekaz dla grup jest interesujący i zwięzły, dzieci wychodzą z niedosytem. Pasja przeważnie udziela się, uwielbiam przysłuchiwać się dziesiątkom pytań zadawanych przez młodych turystów.  W podziemiach jest piękna galeria prezentująca dzieła naszych bieszczadzkich artystów. Jest i księgarenka, gdzie można zakupić za niewielkie pieniądze regionalne książki. Warto także zajrzeć na ich stronę. http://myczkow-bojkowie.pl.tl/Myczk%F3w.htm Polecam noclegi  Myczków http://www.domkipodhorbem.pl/

 

Fot. Wacław Salwierz

 


 

Zagroda edukacyjna "Serowy Raj" w Bukowcu działająca przy ekologicznym gospodarstwie agroturystycznym "Góralskie Domki" w Bukowcu https://www.facebook.com/DomkiGoralskieBukowiec/ Powoli Bukowiec staje się coraz bardziej popularną miejscowością na podkarpackiej mapie turystycznej.  To także zasługa Bożeny Wisła która prowadzi cieszące się dużym zainteresowaniem prawdziwe gospodarstwo agroturystyczne, gdzie można spotkać krowy, kaczki, kury itd.  Na dużym obszarze  w ogrodzie stoją trzy duże drewniane domki, jest staw i zagroda edukacyjna "Serowy Raj" specjalizująca się w produkcji sera i produktów z ziemniaków. Bożenka prowadzi warsztaty dla wycieczek szkolnych, chętnie przyjmuje małe grupy. Jej sery cieszą się bardzo dużą popularnością, osobiście uwielbiam twarożki, tak delikatnych i smacznych nikt inny nie robi. Oprócz tego są sery podpuszczkowe, jogurty. Jej przepyszny nabiał trafia na stoły w wielu pensjonatach, hotelach, restauracjach, można je skosztować od Polańczyka po Rzeszów. Ciągle jest nagradzana na różnorakich konkursach, wystawach itd., a to za ser podpuszczkowy z nutą leśną, a to za potrawy z dziczyzny.

 

Fot. Beata Wilk Zdjęcie zrobione w czasie certyfikacji sera w Muzeum Kultury Bojków

 


 

Galeria Potoki w Bóbrce https://www.facebook.com/Galeria-Potoki-407886052593225/ to najnowsza bieszczadzka atrakcja. Działa od kilku dni przy pracowni artystycznej Igi i Sławka Wasilewskich w ich gospodarstwie ekologicznym. Galeria Potoki ma swoje główne stanowisko na solińskim deptaku, to charakterystyczna niebieska budka, gdzie można kupić towar z wyższej półki: obrazy, ikony, piękną ceramikę, biżuterię, a także coś na ząb czyli np. galaretkę z kaliny, przetwory śliwkowo-jabłkowe ale robione z owoców starych odmian drzew owocowych itd. Państwo Wasilewscy byli sercem i mózgiem społecznej galerii działającej do ub. roku w piwnicy pod Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, po przegranym przetargu postanowili działać na własny rachunek tworząc w swoim siedlisku coś wyjątkowego. Galeria to jeden z etapów budowy pakietu  turystycznego na bazie sztuki i rolnictwa. Dzięki temu mamy dwie atrakcje: w Myczkowie związaną z Muzeum Kultury Bojków (Muzeum to perła w turystycznej koronie Bieszczadów) Galerię u Bojków powiązaną, z tego co wiem, z pracownią ceramiczną Figaro , a w Bóbrce pierwszy etap znakomitego, przepraszam za określenie, produktu turystycznego na który w chwili obecnej składają się: galeria, pogawędki o sztuce, produkt lokalny. W przyszłości oferta pyszności będzie rozbudowana o przetwory z czosnku niedźwiedziego, nalewki, miody. Państwo Wasilewscy budują stado kóz, za dwa lata będzie można w Bóbrce kupić przepyszne sery kozie. Sławek podobnie jak Bożenka Wisła został przyuczony przez naszego bieszczadzkiego mistrza serowarstwa Nikosa. To słynna w całym kraju bacówka "Czar PGR-u" w Wańkowej, gdzie doskonałe sery schodzą jak przysłowiowa woda w upalny dzień.

 

Autor Sławek Wasilewski



 

Punkt widokowy na Korbani to jedna z najciekawszych nowych atrakcji udostępnionych przez Nadleśnictwo Baligród. Kobrania zwana też Patrolą lub Patryją to jedna z kulminacji w paśmie Łopiennika i Durnej. Prawdę powiedziawszy nie wiem ile liczy sobie metrów, bo w różnych publikacjach podano rozbieżne dane, przyjmijmy za Nadleśnictwem Baligród, że liczy sobie 894,2 m. Położona jest naprzeciw ujścia Wetlinki do Solinki, leży pomiędzy wsiami Bukowiec, Górzanka oraz nieistniejącymi wsiami Łopienka i  Tyskowa. Na Korbanię wiedzie też stokówka z Terki. Na szczycie góry znajduje się trójnóg - dawny punkt geodezyjny, wieża widokowa, schron przeciwdeszczowy i do niedawna zarastającą polana pasterska. Z wieży widokowej rozciąga się  piękna panorama na Jezioro Solińskie za którym  widzimy  Jawor, Stożek i Moklik, a za nimi widzimy masyw Żukowa i dolinę Sanu zwieńczoną pasmem Otrytu. Na zachodzie pokazują nam się poszczególne kulminacje pasma Łopiennika i Durnej.  Korbania jest trudnym orientacyjnie terenem, jej zbocza porywają liczne potoczki i jary. Występuje na niej las grądowy, jest to grąd subkontynentalny - skomplikowane zbiorowisko leśne cechujące się dużą bioróżnorodnością oraz buczyna karpacka min. w podzespole żyznym i kwaśnym. U podnóża  w dolinach rzecznych mamy las łęgowy, w tym olszynkę karpacką i w niektórych miejscach świeże łąki. Proszę pamiętać iż to ostoja zwierzyny, tu spotyka się nie tylko ślady bytowania zwierząt puszczańskich ale także można natknąć się przy odrobinie szczęścia np. na niedźwiedzia.   Na Korbanię Nadleśnictwo Baligród wytyczyło ścieżki przyrodnicze koloru zielonego czerwonego wiodą one z Łopienki i z Bukowca.

 

Fot. Marek Kusiak Połonina Wetlińska  z Korbani

 


 

Balnica ma swoje własne miejsce w moim turystycznym serduchu. Uwielbiam te dzikie okolice położone tuż przy granicy ze Słowacją, gdzie jeszcze nie dotarła komercja. Do tego zagubionego w lesie miejsca najłatwiej dostać się kolejką wąskotorową. Polecam trasę Majdan-Balnica albowiem wiedzie ona jeszcze terenami, gdzie nie sięga komercha w najgorszym wydaniu. Niestety, nie można tego powiedzieć o trasie Majdan-Przysłup. Balnica jest pięknie położona wzdłuż rzeczki Balniczki, słynie ze schroniska prowadzonego przez Wojtka Judę - ostatniego naprawdę godnego polecenia, gdzie czasami jest się sam na sam z myślami, z Luny - psio-wilczej gwiazdy, która od razu zdobywa serca gości oraz z odratowanej kapliczki nad cudownym źródełkiem. Do Balnicy wiedzie szlak żółty z Woli Michowej oraz są ty wytyczone ścieżki przyrodnicze, jedna z nich prowadzi do słowackiego Osadnego - do słynnej kaplicy czaszek. Balnica to miejsce ukochane przez fotografów przyrody i miłośników dzikich Bieszczadów. Na naszej stronce jest dużo o Balnicy np. ta prezentacja

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=143&Itemid=149

 

Fot. Paweł Szymański

 


 

Mamy następną atrakcję godną polecenia w Myczkowcach. W ośrodku Caritas powstało Centrum Promocji Obszarów Natura 2000 https://www.facebook.com/pages/Centrum-Promocji-Obszar%C3%B3w-Natura-2000-w-Myczkowcach/1398489307084799 . Tak o nim mówiła św. pamięci  pani Kalina Orłowska - przesympatyczna i bardzo pomocna nasza  Pani od Przyrody (tak Ją nazwały dzieciaczki, które oprowadzała po ekspozycji :) - pracownik Centrum "Swoją ofertę kierujemy do dzieci, młodzieży szkolnej, osób dorosłych, lokalnej społeczności, zorganizowanych grup turystycznych odwiedzających ten region kraju, dla osób spędzających czas w gospodarstwach agroturystycznych, osób indywidualnych, a także osób niepełnosprawnych gdyż budynek jest dostosowany do ich potrzeb. Jednym słowem do wszystkich chętnych, którzy mają ochotę odwiedzić nasze Centrum i skorzystać z zajęć. Podczas zajęć dominują informacje na temat Obszarów Natura 2000 i innych form ochrony środowiska, atrakcji przyrodniczych rejonu Bieszczadów stanowiących atut tego miejsca. Pokazujemy gatunki roślin, zwierząt i siedlisk występujących na tym terenie. Prowadzimy wykłady, prezentacje, warsztaty, pokazy diaporam i filmów prezentujących walory bieszczadzkiej przyrody, a także oprowadzamy po sali dydaktycznej gdzie odwiedzający mogą zobaczyć zwierzęta z Bieszczadzkiego lasu."W ośrodku Caritas znajduje się także ogród ekumeniczny i ogród biblijny.

 

Fot. Beata Kalitan Ogród ekumeniczny

 


 

Terka jest jedną z tych miejscowości nie do końca odkrytych turystycznie. Znana jest przede wszystkim jako miejsce dokonanego mordu na ludności ukraińskiej dokonanego 9 lipca 1946 r.przez oddział WOP w odwecie za mordy UPA-a . Historia jest bardziej skomplikowana niż to usiłują nam przedstawić niektórzy "znawcy" tematu. Zapraszam do prezentacji o Terce http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=193&Itemid=200, gdzie starałam się nie tylko pokazać piękno okolicy ale także opowiedzieć o historii konfliktu ukraińsko-polskiego i o piekle, które zgotowali ludności miejscowej wszystkie strony. Terka jest ładnie położona w dolinie Solinki, warto wejść na Przełęcz nad Studennem aby przyjrzeć się okolicy. Jest tu raj dla grzybiarzy, wędkarzy i ornitologów. Przez wieś przebiega szlak zielony Zagórz-Krysowa. Dobrą sławą cieszy się tutejszy sklep - centrum życia wsi i gospodarstwo agroturystyczne Pod Bocianami.O smażalni pstrągów w Terce ćwierka połowa polskiego, gastronomicznego internetu.

 

Fot. Beata Kalitan Terka

 


 

Bieszczady ikonami stoją. Można je nabyć w prawie każdym miejscu. Poziom artystyczny prac jest bardzo zróżnicowany, przeważają bohomazy. W przypadku obecnie sprzedawanych ikon nie można mówić o sacrum, to jest tylko lepsze lub gorsze dzieło sztuki. Na szczęście są w Bieszczadach pracownie malowania ikon prezentujące bardzo wysoki poziom. Ja polecam dwie: pani Jadwigi Denisuk w Cisnej i pani Edyty Śliwińskiej w Zahoczewiu. Obie są dostępne turystycznie. W galerii pani Jadwigi Denisiuk można spotkać Ryśka Denisiuka zwanego Burym, który zaznajamia turystów ze sztuką pisania ikony. Prace Edyty Śliwnińskiej można podziwiać u nas w galerii http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=199&Itemid=206

 

Fot. Paweł Szymański MB Łopieńska Łopienka

 


 

Kamieniołom w Bóbrce staje się coraz bardziej popularny, trafił na listę karpackich geoatrakcji. Bardzo z tego cieszę się, okolica godna popularyzacji chociażby z racji pięknych panoram. Warto jednak wiedzieć, że to jest tylko część atrakcji. Za nim znajduje się piękny rezerwat "Koziniec" utworzony w 2004 r.  aby chronić dobrze wykształconą buczynę karpacką i wiele osobliwości botanicznych. Przez rezerwat wiedzie wiele ścieżek, ja polecam gminną zwaną Błękitną Łezka i ścieżkę wiodącą przez grzbiet górski. Trasy wiodą terenami zalesionymi więc tylko wczesną wiosną możemy obserwować tu jakże piękne panoramy na Jezioro Myczkowieckie i okolice. Polecam ją tym wszystkim, którzy chcą zobaczyć dziką przyrodę w okolicy Jezior. Od 15 lat tamtędy prowadzę grupy, nie spotkałam się jeszcze z tym aby komuś przejście nie spodobało się. Zapraszam, bo warto. Zapraszam do Bóbrki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=116&Itemid=146 i do rezerwatu "Koziniec"

Fot. Katarzyna Sypuła Bóbrka

 


 

Bacówka Nikosa pod Połoniną Wetlińską przeszła już do historii Bieszczadów. Teraz swoje sery Nikos sprzedaje w swojej posiadłości w Wańkowej zwanej "Czarem PGR-u". Jest  tu gospodarstwo agroturystyczne, ale takie prawdziwe z hodowlą, z ogrodem,  z produktami sporządzanymi na miejscu i bacówka.  Nikos ma obszerne pokoje dwuosobowe z łazienkami, oferuje wyżywienie. Oprócz tego można tu zamówić sobie biesiadę. No i kupić znakomite sery wołoskie, fetę i bundz. Z tym ostatnim bywa różnie, przeważnie schodzi jak świeże bułeczki więc warto go zamawiać dzień czy dwa wcześniej. Grupy i miłośnicy dobrego sera już odnaleźli Nikosa w Wańkowej, nawet ja zamawiam sery aby nie odejść z kwitkiem. Nikos jest wprawdzie moim sąsiadem po bieszczadzku tzn. dzieli nas góra ale nie ma zmiłuj się, nawet Salomon nie naleje z próżnego. Nikos to marka rozpoznawalna w kraju.  Czar PGR-u jest pięknie położony u stóp Gór Słonnych, tuż obok rezerwatu "Buczyna w Wańkowej) . To dawny dwór przemieniony po II wojnie św. na gospodarstwo rolne otoczony smętnymi, ale pięknymi pozostałościami po dworskim parku. Nikos strony jeszcze nie ma więc podam numer Jego telefonu 661 461 306

 

Fot. Asia Paś

 


 

Wiosną jednym z najpiękniejszych miejsc jest dolina Sanu. To tu łanami kwitną śnieżyce wiosenne w podgatunku  karpackim. Jedno z największych skupisk tego charakterystycznego dla naszego regionu gatunku objęto w 2001 r. ochroną . Rezerwat florystyczny "Śnieżyca Wiosenna w Dwerniczku" jest łatwo dostępny, znajduje się tuż obok drogi łączącej Smolnik nad Sanem z Dwernikiem. Poza okresem kwitnienia jest to niczym nie wyróżniająca łąka jakich wiele w naszym regionie.

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=115&Itemid=116

Fot. Robert Mosoń Śnieżyca wiosenna

 


 

Bobrowe Jeziorko znajduje się u podnóża Chryszczatej. Jest ono coraz bardziej popularne, powoli staje się jedną z największych atrakcji gminy Baligród. W czasie ładnej pogody w weekend są tu bez mała tłumy ludzi. Jeziorko powstało na ternie dwóch nieistniejących wsi: Huczwice i Sukowate. Ma w dużej mierze charakter sztuczny, naukowcy przeznaczyli tę część Nadleśnictwa Baligród do wsiedlenia bobrów. Próba powiodła się. Bobry bardzo dobrze zaaklimatyzowały się i zasiedlają okolicę. Jeziorko jest miejscem godnym polecenia fotografom  i miłośnikom bieszczadzkiej przyrody. W 2014 r. Nadleśnictwo Baligród oddało tu platformę widokową, która służy do obserwacji m.in. ornitologicznych. Jeziorko Bobrowe polecam wszystkim znawcom płazów i gadów. Moża tu bowiem spotkać m.in. kumaki górskie, kilka gatunków traszek, żaby trawne, a nawet tę, która ponoć u nas nie występuje czyli żabę dalamtyńską i jej krzyżówki.

Polecam Huczwice http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=173&Itemid=181

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

Według polskich geografów Bieszczady leżą na ternie trzech państw: Polski, Ukrainy i Słowacji. Są terenem bardzo cennym przyrodniczo więc jest to obszar objęty różnymi formami ochrony przyrody.   Mamy trzy bieszczadzkie parki narodowe: Bieszczadzki, PN Poloniny i Użański Park Narodowy, które wraz ze swoją otuliną wchodzą w skład Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie". BdPN w ramach współpracy ze słowackim PN Poloniny wytyczył dwie transgraniczne ścieżki przyrodnicze. Pierwsza z nich "Wieka Rawka-Kremenaros-Nova Sedlica"  licząca 39 przystanków wiedzie z węzła szlaków na Wielkiej Rawce do Novej Sedlicy do stacji terenowej PN Poloniny. Jest to teren puszczy karpackiej, gdzie bytują wielkie drapieżniki więc oznakowaną ją symbolem niedźwiedzia brunatnego. Druga ścieżka Wetlina-Rabia Skała-Runina  oznakowana symbolem nadobnicy alpejskiej prowadzi od granicy BdPN w okolicach Weliny do słowackiej Runiny. Liczy sobie 36 przystanków. Trasy polecam tylko wytrwałym wędrowcom.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Okolice Wielkiej Rawki

 


 

Bieszczady przed II wojną św. były rejonem wieloetnicznym wieloreliginym. Mieszkali tu pospołu grekokatolicy - w większości Rusini, rzymokatolicy - w większości określający się jako Polacy, Żydzi, protestanci, Ormianie, Cyganie. Niestety, ta barwna, żyjąca przeważnie w zgodzie społeczność została zmieniona przez historię. Po społeczności żydowskiej niewiele pozostało. Kilka cmentarzy, synagog - domów modlitwy, jakieś kamieniczki w bieszczadzkich miasteczkach i piękna willa miejska w Lutowiskach. Mnie fascynują żydowskie cmentarze zwane kirkutami. Proszę pamiętajcie, że na nich obowiązuje prawo żydowskie. Najbardziej znany jest w Lesku, to prawdziwa perła na turystycznej mapie naszego regionu. Niestety, trafił w ręce Fundacji Ochrony Dziedzictwa Mniejszości Żydowskiej, wprowadzono tu bilety wstępu. Kirkut w Ustrzykach Dolnych i w Baligrodzie także jest własnością Fundacji. A szkoda, bo oba cmentarze są prawie niedostępne turystycznie. Porasta je wysokie zielsko. Kirkut w Lutowiskach jest we władaniu gminy, jest wykoszony. Niestety, on ulega bardzo szybkiej dewastacji, macewy wykonane z lichego piaskowca na naszych oczach rozsypują się.  Jest jeszcze kirkut w Woli Michowej. Nie wiem w jakim jest stanie. Ostatnio byłam na nim, gdy usiłowaliśmy go jako użytkownicy zielonego forum bieszczadzkiego ratować. Wykosiliśmy, wycięliśmy chaszcze i spróchniałe drzewa, usunęliśmy koński obornik, pod naszą pracą podpisał się ktoś inny.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Kirkut w Ustrzykach Dolnych

 


 

Historia obeszła się okrutnie z naszym regionem, m.in. zostały zniszczone prawie wszystkie nasze dwory i zameczki. Pozostał tylko pałac w Olszaniacy, zamek w Sanoku i w Leskudwór w Dziurdziowie, Łobozewie i Rudence, oraz dwór alkierzowy w Uhercach Mineralnych. Większość obiektów służy turystom, w sanockim zamku mieści się znane w kraju muzeum. W Lesku i Olszanicy są ośrodki wypoczynkowe. Dwór w Rudence został sprzedany prywatnemu właścicielowi, wielka szkoda albowiem    mogłaby tu powstać izba pamięci lub małe muzeum poświęcone zapomnianej poetce Marii Czerkawskiej,

Polecam Olszanicę, pałac znajduje się tuż obok drogi. Naszą uwagę zwraca pałac z początku XX w. otoczony pozostałościami po niegdyś ładnym parku i stawami, które są dawnymi fosami otaczającymi fortalicjum. Obecnie mieści się tu ośrodek wypoczynkowy Pałac Biesa, kilka lat temu był to ośrodek rządowy słynny ODK Olszanica.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Lesko

 


 

"Kraina dolin" to opisany w Bieszczadach fenomen historyczno-przyrodniczy z którego słynie nasz Bieszczadzki Park Narodowy. To teren po wysiedlonych wsiach, które we władanie wzięła natura. Większość dolin ze śladami po dawnej zabudowie, starymi sadami, cerkwiskami i cmentarzach, charakterystycznym układem została zniszczona m.in. przez niesławny Igloopol. Na szczęście kilka z nich pozostało prawie nieprzekształconych, do najlepiej zachowanych reliktów należy Caryńskie. Jest to dolina wciśnięta pomiędzy Połoninę Caryńską, a Magurę Stuposiańską. Warto tu zawitać pieszo, na rowerze albo konno. Warto, o warto.

 

 

Fot. Maciej Bajcer Caryńskie

 


 

Szlak kajakowy "Błękitny San", gdyby zaistniał w realnej ofercie byłby jedną z naszych największych atrakcji. Niestety, tak nie jest. To raczej pewna koncepcja. Tak o tym pisze Dariusz Ginter: " Szlak kajakowy "Błękitny San" to niestety zaniedbana i zapomniana idea, którą próbujemy właśnie ożywić. Odcinek do Procisnego - tylko dla górskich kajakarzy i musi być duża woda. Odcinek od Procisnego do Rajskiego to po prostu bajka. Dostępny na kajaku na wiosnę (jak topnieją śniegi) lub i latem/ jesienią, ale po bardzo dużych opadach. Potem jeziora zaporowe - odnoga Solińskiego, gdzie wpada San jest bardzo dzika (dzikie zatoki, skały schodzące do wody, lasy i lasy...) i przez to bardzo urokliwa (nie ma dzikich tłumów, zabudowań itp). Jezioro Myczkowieckie - nie pływalim (jeszcze nie było okazji). No i potem szlak od Zwierzynia: do Leska (3h), do Postołowa (4,5h), do Zagórza (6-7h). Przy niższej wodzie tylko w kajakach 1-os. Po drodze ... ach, można opisywać i opisywać Potem od Zagórza dalej przez Słonne Góry do Przemyśla (ogólnie-piękne ok.150km szlaku - 4-6 dni). A dalej San nizinny aż do Sandomierza. Cały "Błękitny San" jest świetnie opisany w przewodniku Marka Lityńskiego (wyd. Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna). https://www.facebook.com/Kajakownia Na rynku funkcjonują spływy pontonami, które polecam z całego serca.

 

Fot. Paweł Szymański

 


 

Smerek polecam tym wszystkim miłośnikom naszego regionu, którzy chcą zamieszkać blisko węzłów szlaków ale jednocześnie preferują ciszę i spokój. Ta położona blisko Wetliny osada turystyczna jest jeszcze niezbyt skomercjalizowana, pięknie położona, znajdują się tu pensjonaty, ośrodki godne polecenia. Smerek słynie z dobrej kuchni, wszystkie trzy tutejsze knajpki słyną z dobrego jedzonka. My korzystamy od lat z usług knajpki Dolny Smerek, którą polecam z całego serca. Można tu kupić własnej produkcji konfitury z bieszczadzkich czarnych jagód, wędzoną słoninę - nigdzie indziej jej w Bieszczadach nie widziałam i wędzone pstrągi. W Dolnym Smereku w sezonie odbywają się koncerty Łysego i innych bieszczadzkich artystów. Smerek na szczęście jest w sieci Natura 2000, nie ma zbyt dużych szans na to, że przekształci się w koszmarek typu Wetlina.

Noclegi http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23&Itemid=30

 

Fot. Jernej Prosienecky  Smerek

 


 

Jezioro Solińskie jest bardzo niebezpiecznym zbiornikiem wodnym, coś na ten temat wiem, bo trzykrotnie tam topiłam się. Akwen kusi miłośników kąpieli, oj kusi. Niestety, brak jest tu strzeżonych kąpielisk. Ja osobiście mogę polecić dwa w Polańczyku. Jedno to słynna WOP-rówka a drugie to przystać ośrodka Unitra. Sam ośrodek godzien polecenia, jest już bez mała bieszczadzką marką, a i przystań cieszy się dużą popularnością. Są tu m.in. brodziki dla dzieci, plac zabaw, przystań dla żagłówek, można tanio zjeść pyszne dwudaniowe obiady. W ub. roku kosztowały 15 zł. Proszę uważajcie na dzikie kąpieliska i na mylące oznakowania. Jeden z armatorów w Solinie  Jaworze oznakowuje część wody bojami podobnymi do tych z kąpielisk. Nie ma tam ratownika, kilkoro ludzi tam zginęło.

 

Fot. Grzegorz Tokarz CWS Unitra w Polańczyku

 


 

Pragnę Was zaprosić w miejsce jednocześnie nieznane i znane, czyli do leśnego  rezerwatu "Olszyna Łęgowa w Kalnicy" znajdującego się tuż obok wielkiej obwodnicy. Każdy musiał go widzieć przejeżdżając naszą główną drogą, ale niewiele osób go zauważa. A szkoda, Bo okolica jest cudna, mamy tu torfowisko przejściowe podobne do tego znanego w Rospudzie. To dawne stawy, które od połowy XIX w. porastają torfowce. Jest tu najwyżej położone w kraju stanowisko nizinnej olchy czarnej. No i potok w którym można spotkać raki szlachetne.

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=130&Itemid=132

 

Fot. Marek Jurek

 


 

Kraina lipecka to temat rzeka, to jedna wielka ciekawostka historyczna, geograficzna i przyrodnicza.  Miejsce raczej szerzej nieznane, ale powoli to zmienia się. Kraina lipecka to teren trzech nadgranicznych  wsi: Bystre, Lipie i Michniowiec otaczających Magurę Łomiańską - najwyższy szczyt Gór Sanocko-Turczańskich , jest położona na ternie gminy Czarna. Ta okolica słynie z tego, że znajduje się w zlewni Morza Czarnego, jest tu największe w Bieszczadach skupisko ciekawej małej architektury sakralnej, tutejsza kamieniarka wyróżnia się w regionie i z cerkwi w Bystrem i dawnej cerkwi w Michniowcu. Obie należy koniecznie zwiedzić. Ta z Bystego jest wybudowana w stylu narodowoukraińskim, została zaprojektowana przez Bazylego Nahirnego (kiedyś coś na ten temat napiszę, wyjątkowo ciekawa postać powiązana dziwnymi więzami  z ówczesnymi duchownymi grekokatolickimi),  a druga słynie z pięknego wnętrza ze współczesną  polichromią i częścią ikonostasu.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Cerkiew w Bystrem

 


 

Masyw Żukowa w Górach Sanocko-Turczańskich nie należy do zbyt popularnych wśród turystów. A szkoda, bo bywa ciekawy. Jeszcze przed zrobieniem przez Nadleśnictwo Ustrzyki Dolnej bez mała autostrady na jego grzbiecie często tamtędy wędrowałam. Niestety, obecnie ta niegdyś dzika kraina znika w oka mgnieniu. Lasy są niemiłosiernie trzebione. Warto zajrzeć tu zanim całkowicie to pasmo wytną. Wędrówkę grzbietem Żukowa umożliwia ścieżka historyczno-przyrodnicza "Żukowem do "krainy lipeckiej" oznakowana przez Franka Adamczyka. Wszystkie jego szlaki mogę polecić w ciemno, są naprawdę znakomicie przygotowane. Ścieżka zaczyna się w Ustianowej, a kończy na Besidzie, gdzie łączy się z innym szlakiem - z "W krainie lipeckiej". Nasza jest oznakowana kolorem zielonym, ma 19 km, czas przejścia ok. 6 godzin.

 

Fot. Michał Organ


 


 

W gminie Czarna znajduje się także ciekawa jaskinia Jahybta w Rosolinie. Oficjalna nazwa jet ciut myląca, to ą raczej groty wyrzeźbione przez nurt potoku Czarnego we fliszu karpackim, największa ma 8 m. Wytyczono tu ścieżkę historyczno-przyrodniczą "Jaskinia w Rosolinie" łączącą Polanę z Czarną Dolną. Ścieżka zaczyna się obok drogi w Polanie i łączy szlak niebieski z Czarną. Wiedzie częściowo drogą utwardzoną, częściowo polnymi Najpiękniejsze fragmenty prowadzą łąkami i polami. Trasa    jest dobrze oznakowana, znajduje się na niej 22 stanowiska informacyjne w tym 2 mapy i tablice ostrzegawsze i 70 sztuk drogowskazów. Zejście wiodące do grot jest oporęczowane. Bardzo proszę uważać na ostrzeżenia, jedno z nich informuje, że ścieżka graniczy z własnością prywatną, właściciel nie życzy sobie intruzów.  Długość ścieżki to 9,3 km, czas przejścia 3, 30 godz, oznakowanie to kwadrat przecięty na pół przez zielony pasek.

 

Fot. Robert Mosoń Zaskroniec

 


 

Dział - jedno z ramion Rawek to jedna z najbardziej niedocenionych bieszczadzkich gór. Rzadko to zaglądają turyści, a szkoda. Może nie ma tu rewelacyjnych panoram 360 stopni, ale mimo to są miejsca, gdzie można zobaczyć zapierające w dech w piersiach widoki. Dział to miejsce dla koneserów lubiących w ciszy i spokoju kontemplować otoczenie, zachwycić się bieszczadzką przyrodą, zjeść naturalne słodkości: malin i jagód tu w bród, zobaczyć ślady bytowania wielu rzadkich zwierząt. To miejsce także dla miłośników lasu. Przez Dział przebiega szlak zielony Wetlina-Przełęcz Wyżniańska. Polecam Dział

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=181&Itemid=273

 

Fot. Beata Kalitan Dział

 


 

Dolina Wetlinki na odcinku Kalnica-ujście do Solinki słynie z pięknych krajobrazów, z dzikości. Przeważnie panuje tu cisza i spokój. Do niedawna prawie nikt tu nie zaglądał,  oczywiście z wyjątkiem rezerwatu Sine Wiry. Teraz to zmienia się z racji wytyczenia ścieżki Bieszczady Odnalezione wiodącej przez teren trzech nieistniejącej wsi: Jaworze, Łuh i Zawój. Oznaczono na niej tablicami ocalałe miejsca po dawnych osadach: cmentarze i cerkwiska, miejsce po dworze w Łuhu, pozostałości po młynie w Zawoju. Jest tu tzw. infrastruktura szlakowa np. wiata przecideszczowa. Wszystko byłoby wspaniałe, gdyby to nieszczęsne określanie tutejszej ludności grekokatolickiej Ukraińcami. To zakłamywanie historii, tu mieszkali górale rusińscy Bojkowie, których niewielka część poczuwała się do bycia Ukraińcami. Oprócz nich żyli tu rzymokatolicy, Żydzi, Cyganie bergidka.

 

Łuh  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=125&Itemid=124

Zawój http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=137&Itemid=141

 

Fot. Jernej Prosienecky Jaworzec

 


 

Bieszczady artystami stoją. W regionie mamy dużo galerii, są w prawie każdej miejscowości, bywam w nich jako przewodnik z grupami, goście przeważnie są zachwyceni zarówno małymi działami sztuki jak i atmosferą, która w nich panuje.  Oto kilka z nich, zapraszam do tych, które znam i lubię. Studio-Galeria AMPilszak od 8 lat z powodzeniem funkcjonuje w hotelu Bona - Sanok ul. Białogórska. W galerii są do nabycia obrazy olejne o zróżnicowanej tematyce: pejzaż, bukiety kwiatowe, sceny rodzajowe, anioły oraz ikony. Właścicielem galerii jest artysta malarz Anna M Pilszak, która prowadzi też kurs przygotowawczy do szkół artystycznych. W Lesku w przepięknym  XVII w.  żydowskim domu modlitwy mieści się znana w regionie galeria Synagoga od lat promująca bieszczadzkich artystów. Wstęp płatny. Na deptaku w Solinie Iga Wasilewska prowadzi galerię "Potoki", gdzie można kupić zarówno ikony jak i ceramikę, mi do gustu przypadła oryginalna, niedroga biżuteria, szczególnie bransoletki i kolczyki autorstwa Igi, koszt niewielki, bo od 12 zł wzwyż. Niedługo nam przybędzie jeszcze jedna galeria pastwa Wasilewskich, w ich rodzinnym domu w Bóbrce. Cisna sztuką stoi, działa tu kilku znanych i mniej znanych artystów, są galerie, pracownie artystyczne i miejsca, gdzie można kupić pamiątki. Polecam trzy z nich, każda ma inny charakter. Gminna galeria "Przy pętli" organizuje non stop nowe wystawy, wiele tam dzieje się, trzeba trzymać rękę na pulsie,  w tym roku zachwyciła mnie wystawa żydowskiej wycinanki. Polecam pracownię ikon Veraikon pani Jadwigi Denisiuk, w tym roku rozbudowała się, można będzie obejrzeć Artystkę przy pracy. Jej ikony malowane w sposób tradycyjny temperą jajeczną zdobywają serca nie tylko Europejczyków. W galerii bywam z grupami, gości przyjmuje Bury, który wprowadza nas w świat sacrum, ikona nie jest obrazem, pięknie ją scharakteryzował Jerzy Nowosielski mówiąc ikona to modlitwa stworzona przez modlitwę dla modlitwy. W Cisnej od lat działa "Czarny kot" miejsce specyficzne, gdzie często wpadam na ploteczki. Goście lubią tu kupować pamiątki. W Czarnej od lat działa galeria i pracownia garncarska "Barak", ostatnio można tam było kupić przepyszne przetwory, artyści przelali swój kunszt do słoiczków np. konfitury z płatków róży czy konfitury z jagód w gorzkiej czekoladzie. Jak o jedzonku mowa to zapraszam do Majdanu na stację kolejki wąskotorowej, gdzie można kupić przepyszne miejscowe produkty np. sery, moje ukochane jagodzianki, miody itd. Na koniec wspomnę o okresowych wystawach w Muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych.

 

Fot. Fot. Ewa Dudzińka-Szybowska Wystawa prac pani Jolanty Kordyaczny

 


 

Dwernik Kamień

 

Fot. Robert Mosoń Dwernik Kamień

 


 

Ponownie zapraszam nad moją ukochaną Olszankę i do Ucherzec Mineralnych. Znajduje się tu ciekawy rezerwat faunistyczny "Bobry w Uhercach". Jest to miejsce znane i nieznane jednocześnie. Bardzo wielu turystów obok niego przejeżdża nie zdając sobie nawet sprawy z atrakcyjności tego terenu. Ten odcinek rzeczki bobry same sobie wybrały. Wiosną 1982 r. wypuszczoną bobrze rodzinki w dolinę Osławy, jedna z nich jednak nie zaakceptowała styku  Bieszczadów i Beskidu Niskiego i wybrała się w ponad 40 km podróż. Dwa lata później zostały odnalezione w dawnym żwirowisku obok słynnego  mostu : 3 tony nie dotyczy autobusów. W 1994 r, powołano rezerwat o pow. 27, 12 ha znajdujący się tuż obok drogi łączącej Uherce Mineralne ze Zwierzyniem. To jest matecznik naszych bieszczadzkich bobrów, młode stąd ruszyły na kolonizację regionu. Sam rezerwat można zwiedzić spacerując ścieżyną łączącą Uherce Mineralne z Myczkowcami, trasa szczególnie ładna wiosną i jesienią. Wiosną kwitną tu łany geofitów, a jesienią łany zimowitów. Wytyczono obok rezerwatu jakieś ścieżki ale ja nie orientuję się w tutejszej plątanie ścieżek spacerowych.

 

Fot. Robert Mosoń Rezerwat "Bobry w Uhercach"

 


 

W dobie zakłamywania historii warto wspomnieć o jednym  z największych mordów UPA (teraz mówi się nieznani sprawcy), który okolicy Mucznego. W leśniczówce Branzberg znajdującej się na Jeleniowatym zginęło 74 Polaków, kobiet, starców i dzieci zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich w sposób wołyński. Niewiele informacji  na ten temat znalazłam w monografiach poświęconych konfliktowi ukraińsko-polskiemu. W większości jest tylko przeważnie jednozdaniowa informacja na ten temat. Tylko Leśnicy pamiętają o tej tragedii. Tak o niej pisze Edward Marszałek w jakże ciekawej książce "Z dziejów leśnictwa na Podkarpaciu": "Tragicznie zginął też Franciszek Król z Tarnawy Niżnej, absolwent Szkoły Leśnej w Bolechowie, legionista w stopniu starszego sierżanta, leśniczy w Jasynowie koło Tarnawy Niżnej. W jego leśniczówce przed terrorem UPA schroniło się kilkanaście rodzin kolejarzy i leśników z okolic Turki. Wszyscy - 74 osoby - zastali w bestialski sposób zamordowani przez UPA w leśniczówce Branzberg i w debrach koło Mucznego (Wiluszyński 1993). Dopiero w 2010 roku na grzbiecie Jeleniowatego, w miejscu spalonej leśniczówki stanął obelisk i krzyż upamiętniający tę tragedię." Leśnicy nie tylko upamiętnili miejsce mordu ale także wytyczyli krótką  ścieżkę przyrodniczo-historyczną "Branzberg". Wiedzie ona z okolic Mucznego (tak z 1 km od osady w kierunku Tarnawy) na Jeleniowaty, posiada dobrą infrastrukturę szlakową.

 

Fot. Beata Kalitan

 


 

Łukowe to ładnie położona wieś w okolicy Zagórza. Słynie z ponoć dobrego ośrodka wypoczynkowego i stadniny. Dobrym duchem tej okolicy jest Kolega przewodnik, fotograf Marek Kusiak, który od lat popularyzuje Karpaty. To dzięki Niemu Łukowe zostało udostępnione turystycznie dla turystyki pieszej. Warto zajrzeć na stronę http://szlak.lukowe.pl/ Pozwolę sobie zacytować fragment stronki.

"28 września 2013 roku w Łukowem, oficjalnie otwarto „Szlak osobliwości historycznych i przyrodniczych”. Projekt ma dać szansę na rozwój i promocję potencjału turystycznego wsi. Autorem projektu wytyczonego szlaku jest przewodnik beskidzki, Marek Kusiak.
Jak mówią sami przewodnicy, dziesięciokilometrowy szlak, pomimo, że nie jest zlokalizowany w samych Bieszczadach, także urzeka swoim pięknem. Szlak rozpoczyna się przy Chutorze Kozackim, następnie przebiega przez Górę Miłosierdzia, a kończy się na wzgórzu zwanym Łukanus, na którym znajduje się tablica poświęcona kurierom beskidzkim oraz obelisk ku ich pamięci.
Projekt budowy szlaku współfinansowany był przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej , przez projekt „Alpy Karpatom”, realizowany przez Fundację Karpacką – Polska, która na ten cel przeznaczyła 20 tys. 700 zł."

 

Fot. Marek Kusiak

 


 

Jestem zawodowym przewodnikiem ciut znudzonym standardowymi trasami. Na pewnym szkoleniu wpadliśmy na pomysł aby promować geoatrakcje więc zapraszam do lektury fragmenciku książki  Hanna i Roman Reszelowie w książeczce "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", którą można bezpłatnie otrzymać w siedzibie Zespołu Parków w Dukli. "Próg powstał w obrębie koryta Olchowatego, ok. 1,6 km od jego ujścia do Osławy. Jest to typowy wodospad ześlizgowy, nachylony w kierunku zgodnym z biegiem potoku. Tworzy go jednolity, masywny blok gruboziarnistego piaskowca płaszczowiny dukielskiej wysokości równej 3,7 m,należy więc do wodospadów niskich. Woda spływa po powierzchni o trapezowym zarysie (z dolną podstawą 10 m i górną 8 m), nachylonej pod kątem 40-45 stopni, urozmaiconej licznymi wygładzonymi bruzdami erozyjnymi. W przeźroczystej wodzie u stóp progu wyraźnie widoczny jest kocioł eworsyjny. Poniżej wodospadu znajdują się jeszcze trzy kolejne, choć mniejsze stopnie skalne. Energię ze spadającej z nich wody, według informacji leśniczego Andrzeja Pengryna, wykorzystywano niegdyś do napędzania kołem wodnym miechów dymarek. Służyły one do wytopu żelaza z lokalnie występującej rudy darniowej. W XVIII wieku funkcjonowała w Duszatynie mała huta żelaza. Dzisiaj, po tym prymitywnym hutnictwie pozostały tylko resztki szlaki."

Pomnik znajduje się przy szlaku czerwonym wiodącym na słynne Jeziorka Duszatyńskie. Polecam prezentację o rezerwacie "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Maciej Bajcer Próg skalny

 


 

W 2013 r. powołano  Leśny Kompleks  Promocyjny  "Lasy Bieszczadzkie", którego zadaniem jest m.in edukacja leśna i udostępnienie turystyczne bieszczadzkich lasów. Powstają ścieżki: "Branzberg" wiodąca do miejsca mordu Polaków dokonanego przez UPA  , "Krutyjówka" biegnącą wzdłuż potoku Muczne, "Wokół Mucznego" pokazująca urok doliny w której położone jest Muczne,   "Za domkiem myśliwskim" ukazująca urok lasów położonych pod Bukowym Berdem, "Piechurów" biegnąca od filarów mostu kolejki wąskotorowej do punktu widokowego. Ścieżka "Jodła"  wiodąca do swego czasu najgrubszej jodły w kraju została zrewitalizowana, podobnie ścieżka, która obecnie nazywa się "Stare Procisne" Na obszarze Nadleśnictwa Lutowiska są: "Dwernik-Kamień", "Hylaty", "Przez górski las", moja ulubiona puszczańska "Rezerwat Hulskie", "Szkółki Leśne" w Smolniku. stworzono naprawdę zadbaną infrastrukturę szlakową: ornitologiczna platforma widokowa na żeremiu bobrzym pomiędzy Tarnawą, a Mucznem,  punkt widokowy na ścieżce "Piechurów",  wiata w Mucznem, dwa pola biwakowe: jedno obok miejsca, gdzie Wołosate wpada do Sanu i w Stuposianach. W Mucznem utworzono Centrum Edukacji Leśnej ze świetną wystawą w pawilonie muzealnym.

Wystawa w pawilonie jest świetna, przemyślana i bardzo łatwo po niej oprowadzać, weszłam po raz pierwszy i od razu odnalazłam się. To przewodnicki samograj. Na wystawie mamy wypchane zwierzaki, podobnych ekspozycji w regionie jest kilka, tę wyróżnia koncepcja prezentacji. W założeniach jest podobna do tej w Krempnej w Magurski Park Narodowy zwierzaki są prezentowane w środowisku w którym żyją. Mi pod względem edukacyjnym najbardziej do gustu przypadło żeremie bobrze, gdzie oprócz rodziny bobrów mamy wydrę, ptaki wodne, żmiję zygzakowatą, salamandrę itd. Wszystko jest ze sobą powiązane więc bardzo łatwo wytłumaczyć rolę jaką w przyrodzie odrywają zwierzęcy inżynierowie i łańcuszek powiązań pomiędzy poszczególnymi organizmami. Rewelacyjna jest gawra z niedźwiedziem w środku, chyba samicą, bo po górze gawry chodzi tzw. piastun. No i wilki wraz z puszczykami uralskimi i puchaczem. Są i jelenie, takie jakie chodziły po Bieszczadach w czasach mojej młodości, nie znam się na tym, ale to było regularne poroże 22 więc być może złotomedalowe. No i dziki, na widok odyńca szczęka mi opadła, nie wiedziałam, że na świecie żyją tak potężne osobniki. Jest i stado żubrów, z tym potężnym samcem, mam 169 cm wzrostu ale on jest chyba ode mnie wyższy. Są i rysie, żbik i wiele innych gatunków. Informacja dla organizatorów, ośrodka wewnątrz nie widziałam i nie znam ale całość robi spójne wrażenie. Przede wszystkim pomocny i bardzo miły personel wart jest wzmianki. No i pakiet, w tej dolinie goście nie będą nudzić się.Tym bardziej, że w przyszłym roku wyremontują drogę do Tarnawy. Po trasie jest jeszcze godna polecenia pokazowa  zagroda żubrów i mini skansen leśny.

 

Fot. Robert Mosoń Mini skansen leśny

 


 

Bieszczady bardzo wielu Gościom kojarzą się z połoninami. W tym roku były tam dosłownie tłumy. Na szczęście Bieszczadnicy preferują także takie okolice, np. miejsce, gdzie Wołosaty wpada do Sanu. Urodę krajobrazu możemy obserwować np z mostu wjeżdżając do Procisnego, przeważnie widzimy kamieniec przez który latem toczy się niewiele wody. Można także zatrzymać się na miejscu postojowym "Hłynne", fajnie urządzonym przez Lasy Państwowe na brzegu Wołosatego. Jest tu wiata ze stołami i przygotowane miejsce na ognisko, tablice edukacyjne, parking, na placyku możemy zostawić autokar. To tu zaczyna się ścieżka przyrodniczo-edukacyjna "Stare Procisne".  Bez problemu można zejść do wody. Hłynne uwielbiam, gdy jest ciepło, najbardziej w czasie wakacji. Prowadząc  grupę dzieci zatrzymuję się w Procisnem i sprowadzam do wody. Jakie ona są szczęśliwe, gdy mogą szaleć w wodzie. Chlapanie, bieganie, upadki na śliskich kamieniach, próba pływania w płytkiej wodzie, puszczanie kaczek, salwy śmiechu to miód na moje przewodnickie serce.  Dzieciom wbrew pozorom nie trzeba wypasionych aqua parków, wystarczy rzeczka, czyste zejście do wody. A tu na dodatek możemy nazbierać drewna i rozpalić ognicho. Bywa i pieczenie kartofli, chleba i kiełbasy w ognisku. Tak o tym miejscu pisze Wiesław Sowiński na naszej facebookowej grupie Bieszczady: "Bardzo ciekawe miejsce. Szczególnie polecam dwie sytuacje, które tam występują. Pierwsza to wiosenne zejście kry . Ogromne, rozpędzone zwały lodu z hukiem z zderzają w tym miejscu. Niesamowity widok wizualny i.....słuchowy. Druga to intensywne opady w "bieszczadzkim worku " lub u podnóży Tarnicy i "działu" Wtedy z jednej strony płynie brunatna woda po opadach zaś z drugiej czysta. Ładny efekt mieszania się kolorów."

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

Opracowanie Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, pilot wycieczek 502 320 069

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej, pokazy ptaków drapieżnych, wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Fot. Robert Mosoń Rejs po Jeziorze Solińskim statek Bryza dawna Czajka - pierwszy który pojawił się na tzw. Solinie

 


 

Polecam bieszczadzkie atrakcje

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=228&Itemid=243

Bieszczady dla niepełnosprawnych

 

Fot. Maciej Szpiech Leśnik Nadleśnictwo Rymanów Sanocki skansen

 

Bieszczadzki produkt regionalny

 

Produkt lokalny http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

Bieszczadzkie szlaki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=227&Itemid=267

 

Fot. Robert Mosoń Panorama z Korbani na zaporę w Solinie

 

Agroturystyka

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=257&Itemid=320

Przewodnicy http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=28

Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Stadniny http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=256&Itemid=319

Noclegi http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23&Itemid=30

 

Fot. Jacek Bis http://jacekbis.blogspot.com/2016/11/zagrzybiay-las.html

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

..............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.....................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

......................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

....................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...........