Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś1259
WczorajWczoraj2171
RazemRazem1964531
Wilki
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

 

Dane z wykładu 2010 r. Na terenie Bieszczadów rozumianych mniej więcej jako teren objęty siecią NATURA 2000 tj. obszar BdPN i jego otuliny: Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego i Parku Krajobrazowego Doliny Sanu przebywa obecnie 5 watah, około 35 wilków. Różnie to bywało w poszczególnych latach więc możemy przyjąć, że na terenie Bieszczadów średnio przybywa 35-50 osobników dorosłych. Pojęcie Bieszczadów bywa rozciągliwe. Czasami jest to określenie południowej części naszego województwa. Sprecyzujmy więc na terenie Bieszczadów, Gór Sanocko-Turczańskich, Pogórza Przemyskiego, Pogórza Bukowskiego, Beskidu Niskiego może przebywać plus minus 120. Bywa że do 180. W tym roku mamy na terenie polskich Karpat 250 wilków. Oczywiście, ich granice nie interesują, wataha może mieć terytorium położone na terenie dwóch, trzech państw. W Bieszczadach mamy jak już mówiłam 5 watah, tylko w 3 były młode, w Tatrach 2 . Wielkość rewiru wynosi od 118-318 km 2, w Bieszczadach średnio 180 km 2. U nas przypada średnio 4 wilki na 100 km 2. Wataha, czyli para rodzicielska plus potomstwo z różnych lat, może liczyć od 2 do 11 osobników. Skąd wiadomo ile jest wilków. Przede wszystkim badania genetyczne (przeważnie zbiera się odchody), monitoring telemetryczny (dwa osobniki ma obroże, w tym 1 samica na Otrycie), obserwacje. Co jedzą? 80 % to jelenie, 6 % sarny, 7 % dziki, 1-2% zwierzęta domowe. Co 40 atak jest skuteczny, średnio wataha papusia rocznie 400-500 sztuk, a 1 osobnik 100 sztuk. Wilki mają całodobową aktywność. Aby skutecznie polować muszę mieć chociaż odrobinę światła. Przeważnie polują o świcie i o zmierzchu. Jest to dostosowane do aktywności dobowej człowieka, wolą schodzić nam z drogi.

Bieszczadzkie wilki to temat rzeka, non stop czyta się w lokalnej prasie o szkodach wyrządzonych przez te drapieżniki. Jest trochę w tym prawdy. Ataki watah i pojedynczych osobników zdarzają się kilka razy w roku. Giną przeważnie owce, kozy, sporadycznie źrebięta. Przeważnie 1-2 sztuki, największe strata to ponad 30 sztuk . Ponoć był także atak wilczy na strusie ale prawdę powiedziawszy był trochę dziwny. Nie wiadomo czy ptaki zaatakowały wilki (nie było żadnej watahy w okolicy) czy liczne stado psów właściciela fermy. Wszystkie te zwierzęta domowe nie były dostatecznie pilnowane. Na dzień dzisiejszy płacone są odszkodowania , przeciętnie skarb państwa wypłaca 300-400 zł za zabitą owcę. Odszkodowanie jest znacznie wyższe niż cena rynkowa zwierzęcia domowego, owcę można już kupić od 200 zł. Kwota wypłacana poszkodowanym rolnikom jest uzgodniona z związkiem hodowców. Co najdziwniejsze odszkodowanie jest wypłacane także wtedy, gdy właściciel nie ma zabezpieczonego stada. Oprócz tego giną dość często psy, bywa, że wilki zabierają je z podwórka. Przeważnie polują na psy, bywa, ze i koty osobniki słabe, odrzucone przez stado, chore. Najbardziej znanym miłośnikiem psiny jest tzw. Kulawiec, wilk, który został kaleką przez człowieka, wpadł w sidła. Co najdziwniejsze. Mimo, że podstawą wilczej diety są u nas jelenie to ani razu te drapieżniki nie zaatakowały hodowli jeleni ani danieli. Czy strat można uniknąć? Ależ tak. Hodowcy dostają finansowane m.in. przez WWF ogrodzenia typu elektryczne pastuchy (zasilanie to baterie słoneczne) i odpowiednio szkolone psy pasterskie. Dobrze założone ogrodzenie plus pies to stuprocentowa ochrona przed drapieżnikami.

 

Fot. Małgorzata Różowicz Zagroda antywilcza

 

W jakich miesiącach najczęściej atakują wilki zwierzęta domowe? Sierpień, wrzesień, październik. Wtedy jeleniowate są w bardzo dobrej kondycji, wilki mają większą trudność z upolowaniem zdobyczy. Późnym latem i jesienią zwiększa się także zapotrzebowanie pokarmowe drapieżników, przede wszystkim młodych, szybko rosną, więc  mają zgoła wilczy apetyt.
Wielkie drapieżniki i myśliwi - temat rzeka. Nielegalne polowania na wilki są u nas od lat, kłusownictwo także kwitnie.  W 2017 r. po raz pierwszy zapadł wyrok za udział w nielegalnym polowaniu, za zabicie i obdarcie ze skóry wadery został skazany m.in. pracownik z straży leśnej z Nadleśnictwa Lesko. Myśliwy, który widział nielegalne polowania zawiadomił zarówno policję jak i Straż Leśną z Nadleśnictwa Baligród.

 

Fot. Wojciech Juda

 

Łuk Karpat liczy sobie około 1500 km długości, ma powierzchnię około 190 tys km2, z tego tylko 7 tys km 2 zasiedlają: wilki, rysie i niedźwiedzie.Na terenie Czech występuje tylko jedna wataha, zwierzęta nie znają granic, to jest stado polsko-czeskie. Wilki na terenie naszego południowego sąsiada są zwierzętami łownymi,  obecnie wstrzymano tam odstrzały. W Polsce mamy 250 wilków, jest u nas objęty ochroną. Największa ilość tych drapieżników występuje w Rumunii, ponoć tu żyje 2800 osobników. Jest w tym kraju gatunkiem chronionym ale wydawane są pozwolenia na odstrzały, średnio 500 w ciągu roku. Na terenie Ukrainy i Słowacji wilki są gatunkiem łownym.

Wilki i jeleniowate
Przyroda jest dynamiczna, wszystko ulega ciągłym zmianom i wszystko jest ze sobą sprzężone. Istnieje ścisła zależność pomiędzy liczebnością drapieżników i ich pożywieniem, każde wahnięcie w jedną lub druga stronę jest niekorzystne zarówno dla wilka jak i dla jego bazy pokarmowej. Przyroda ponad to reguluje liczebność drapieżników. Czy wiecie, że liczebność miotu np. wilków jest uzależnione od ilości pożywienia? Chyba w Kanadzie badano brzemienne wadery. Gdy zmniejszała się ilość jedzenia to dochodziło do swoistej aborcji, wilczyca roniła część płodów.

 

Fot. Marek Kusiak Paniszczów szkolenie dla przewodników, dr Wasiak bada pozostałości po uczcie wilków

 

Zdarzają się wypadki, że matka zabija młode, gdy nie ma dla nich pożywienia. Od lat bada się wpływ wilków i innych drapieżników na zespół potencjalnych ofiar. W naturalnych ekosystemach śmiertelność powodu drapieżnictwa ma zasadniczą rolę w populacji dużych ssaków kopytnych, po śmiertelności z powodów chorobotwórczych, pokarmowych i klimatycznych jest jedną z przyczyn redukcji populacji i kontroli stada. Mam przed sobą dane z Puszczy Białowieskiej, tam wilki zabijają przeciętnie 1,5 % populacji jelenia, 0,5-3 % populacji sarny, do 0,5 % populacji dzika, co stanowi 5-9,5 % liczby jeleni zabitych przez myśliwych, 1,6 % liczby saren zabitych przez myśliwych.

Dane same świadczą za siebie. Drapieżniki nie stanowią zagrożenia dla populacji ssaków kopytnych.

 

Fot. Robert Mosoń Mural w Komańczy

 

27 grudnia ze Sławkiem Wasilewskim i Mirkiem Pielą byliśmy na spotkaniu mediacyjnym zorganizowanym przez Stowarzyszenie  Pro Carpathia z Rzeszowa  w ramach programu "Razem dla zielonego Podkarpacia" w Karczmie Brzeziniak w Przysłupiu. Mnie idea dwustronnych spotkań wprost zafascynowała, ale chyba należę do wyjątków. Powiedzmy, że spotkanie było bardzo kameralne, oprócz naszej trójki byli .in. naukowcy: dr Aleksandra Wołoszyn -Gałęza z PAN, dr Stanisław Kucharzyk z Bieszczadzkiego Parku Narodowego, dr Paweł Wolański z Uniwersytetu Rzeszowskiego, który współprowadził spotkanie pod wymownym tytułem "Człowiek-dzikie zwierzę".  Tak naprawdę odbyło się spotkanie w gronie znajomych także z facebooka. Na spotkaniu poruszyliśmy wiele kwestii przede wszystkim koncentrując się na relacjach pomiędzy człowiekiem, turystą, hodowcą, a dziką zwierzyną, przede wszystkim niedźwiedziami i wilkami.  W wielu kwestiach nastąpiła polaryzacja naszych poglądów,  w związku z tym, że Telewizja Rzeszów przygotowuje relacje i film z owych spotkań więc nie ma sensu zbyt dużo na ten temat pisać. Wspomnę tyko, że dużo czasu poświęciliśmy walce z mitami i stereotypami dotyczącymi zagrożeń ze strony wielkich drapieżników.  Analizowaliśmy m.in. ostatnie medialne wydarzenia odnośnie rzekomego grożącego nam niebezpieczeństwa  ze strony wilków w Lutowiskach i w Czarnej. Mówiąc wprost to jest jedna wielka ściema, psy atakował w Czarnej nie wilk, ale zdziczały pies, a w Lutowiskach dzieci pomyliły sobie psa z wilkiem. Dziecko to dziecko, ma prawo pomylić się, ale to co zrobiły media i politycy to po prostu skandal.  Chociaż z drugiej strony politykom z PSL i ich manipulacji nie dziwię się, zbliżają się wybory samorządowe, więc jak bumerang powraca kwestia rzekomego zagrożenia ze strony wilków.

W kuluarach nasze zaciekawienie wzbudził pewien wykres na którym przedstawiono populację owiec która utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie, gwałtownie rosnącą populację wilków (dane GUS), ataki wilków na owce i psy w poszczególnych latach. W tabelek jasno wynika, że zwiększenie populacji wilków nie ma żadnego związku z liczbą ataków. Na dodatek o ile ataki wilków na psy, które miały miejsce w latach 2003-2004 i 2014-2016, można jednoznacznie zdefiniować, odrzucony przez watahę wilk zabija aby przeżyć to  już drastyczny wzrost ataków wilków na owce w latach 2008-2011 jest zastanawiający. Tym bardziej, że liczba ataków bardzo zmalała w 2013 r i utrzymuje się na mniej więcej takim samym poziomie. Co stało się w 2008 r.? Można domniemywać iż jest to związane z wprowadzeniem nowych, restykcyjnych przepisów odnośnie uboju gospodarczego owiec. Rzekome ataki lub ataki wilków tak naprawdę to był sposób na uzyskanie mięsa poza kontrolą agencji i służb weterynaryjnych. Po kolejnej zmianie prawa i liberalizacji nastąpił bardzo wyraźny spadek, wilki przestały prześladować owce. Tu także można poruszyć kwestię ubojni w Lesku, która obecnie w większości przeprowadza ubój. Warto wiedzieć, że zabicie zwierzęcia gospodarczego może być za zgodą weterynarza powiatowego i musi być dokonane przez wykwalifikowaną osobę, a wszystkie pozostałości muszą być zutylizowane. Koszt uboju to jest z tego co wiem 70 zł. Każde zwierzę gospodarskie jest wpisane do księgi stada, posiada kolczyk, są regularne kontrole, różnice są natychmiast wychwytywane, a za nielegalny ubój można trafić na dwa lata do więzienia

 

 

 

Polecamy

Bieszczadzkie niedźwiedzie  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=191&Itemid=198

Żubry w Bieszczadach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=194&Itemid=201

Bieszczadzkie gady http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=81&Itemid=87

 

Fot. Robert Mosoń To oczywiście Luna - krzyżówka wilka z psem robi za wilka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...................