Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś447
WczorajWczoraj1407
RazemRazem2665058
Vinne
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

 

Vinne to mała wieś leżąca na wysokości 151 m n.p.m. w dolinie Winiańskiego Potoku, u stóp wulkanicznego pasma Wyhorlatu. Miejscowość o długiej, bogatej historii słynie z ciekawych zabytków, pięknej i interesującej  przyrody, w okolicy są dwa rezerwaty z cennymi zbiorowiskami roślinności kserotermicznej i winnic.

 

Fot. Małgorzata Różowicz

 

Wykopaliska archeologiczne wskazują iż okolica była zamieszkała od młodszej epoki kamienia. W czasach państwa wielkomorawskiego istniał tu kamienny, romański kościół (IX-XI w.). Wieś po raz pierwszy wzmiankowana w1249 r. Przez setki lat związana była z pobliskim zamkiem. Los warowni splatał się z dziejami wsi. Już w XIV w. uprawiano tu winnice, był młyn i kościół. W XVII w. była znana z lokalnych targów. W czasie powstań antyhabsburgskich podzieliła los zamku. W XIX w. osada podnosi się z upadku gospodarczego, powstają nowe winnice, działa kamieniołom andezytu na Winiańskiej Górze. Wieś ucierpiała w czasie II wojny św., w 1944 r. większość tutejszych mieszkańców działało w partyzantce.

 

Warto zajrzeć na stronę miejscowości i obejrzeć filmik o tej jakże interesującej okolicy http://www.vinne.sk/index.php/turisticka-informacna-kancelaria

 

Fot. Małgorzata Różowicz

 

Warto zobaczyć:

- Winiański Zamek,  którym piszemy poniżej.

- kościół z XIII w., był  przebudowywany w XV i XVIII w.,

- późnorenesansowy kasztel przebudowany w duchu baroku w XVIII w.,

- stanowisko archeologiczne Senderov  z fundamentami kościoła z okresu państwa wielkomorawskiego,

- źródło wody mineralnej "U lepana"

- rezerwat "Winiańska Góra Zamkowa" utworzony w 1984 r., o pow. 51,9ha chroniący cenne zbiorowiska kserotermiczne, leśne i leśno-stepowe,

- rezerwat "Vibianska stran" utworzony w 1984 r.

- Jezioro Winiańskie, terma, o pow. 8 ha,

- trasa pielgrzymkowa wiodąca dawnym kamieniołomem do krzyża ustawionego w 2005 r.

 

Fot. Małgorzata Różowicz

 

26 listopad 2009 r.
Słowacja: Humenne, Kaluża, Orechova.
Skoro świt czyli tak po 8 jedziemy na stady tour na Słowację. Przez przejście Radoszyce-Palota udajemy się szlakiem winnym do Humenego. Tu wsiada Joszko (Józef), który pełni funkcję przewodnika. Cudowny człowiek, Rusnak, koniarz, taternik, miłośnik aktywnego życia, potrafi gadać ze zwierzakami. Jest szaro, buro i ponuro, siąpie deszcz. Humenne to ładnie położone miasto posiadające dwie atrakcje turystyczne: zamek i skansen. Obie zaliczamy. Sam zamek warto zwiedzić, ciekawe wnętrza, szczególnie te najstarsze. Dla kogoś kto lubi blichtr jest to duża atrakcja. Mnie zaciekawiła zbrojownia, kilkanaście ciekawych eksponatów, w tym kolekcja halabard. Skansen no cóż. Mnie nie zachwycił, wyjątkowo brzydko położony, wciśnięty pomiędzy park dworski, a pudełkowate domy. Nic się przez lata nie zmienił. Tu zdawaliśmy m.in.egzamin na pilota wycieczek.
Obiad jemy w restauracji Dukla. Grzesiek przygotował nam niespodziankę. Kuchnia rusnacka (to pogranicze jest wielokulturowe, u nas Rusanaków nazywa się Łemkami lub Ukraińcami). Na pierwsze jest coś w rodzaju kapuśniaku, bardzo gęstego, przypominającego nasz bigos. Drugie danie jest znakomite. To loksze (coś w rodzaju naleśnika z duszonych ziemniaków i mąki) i gribova omaczka. Do kotleta gra nam znakomite trio. Dawno nie słyszałam tak znakomitego zespołu śpiewającego pieśni regionalne. Dwie młode dziewczyny: skrzypce i akordeon i starszy pan, tak po czterdziestce, z tamburynem. Słuchając ich przekonałam się jak dużo prawdy jest w stwierdzeniu, że dusza gra.
Potem były pierogi z ciasta razowego z ziołami i twardego sera. Dobre ale gdzież im tam do polskich pierogów.
Kwaterujemy się w Kałuży Laughing

 

Fot. Małgorzata Różowicz

 

No, Koledzy postarali się. Pensjonat Julianna, spojrzałam na cennik i oniemiałam. Standard wysoki, ale nie dałabym 50-100 euro za miejsce noclegowe w tym przybytku. Ceny słowackie zbijają mnie z nóg.
Koledzy korzystają z atrakcji typu wanny z bąbelkami, basen z solanką, sauny itd, a my z Grażą idziemy na spacer nad Zemplińską Sirawę, jeden z największych zbiorników wodnych na Słowacji.
Po 19 udajemy się do piwniczki w Orechowej.

 

Fot. Marek Podlipski

 

Tu degustacja win. Jak by to powiedzieć. Z 14 spróbowałam tylko 7 i nie byłam nimi zachwycona. Ze szranków wycofałam się po 7 białym, nie kosztowałam tych z narodowego stołu (ranking win słowackich). Ponoć czerwone z rodzynków rocznik 1992 był znakomity. Po powrocie do ośrodka część artystyczna. Tu kurtyna musi opaść.

 

Fot. Marek Podlipski

 

 

29 listopad 2009 r
Po śniadaniu udajemy się na wycieczkę. Główna atrakcja to szlak Horka-Viniansky hrad-Trnava pri Laborci biegnący przez północną część Pogórza Wschodniosłowackiego i południowo zachodnią część Wyhorlatu. Czas przejścia 2 godz, różnica wzniesień 207 m, trasa łatwa, miła i przyjemna o ile jest jakakolwiek widoczność. Znakomite miejsce do spacerów, cała okolica pokryta jest siecią dróg, łącznie ponoć mają około 200 km. Są to drogi "koczowe" czyli powstały jako trasy dla powozów, którymi niegdyś poruszali się myśliwi. Przy wejściu na szlak najpierw oszczekał nas pies, potem mogliśmy obserwować mamę świnkę wietnamską i jej dziwną gromadkę dzieci (chyba źle prowadziła się, gdyż jeden z jej dzieciaków był biały, a drugi taki mulat, reszta jak Pan Bóg przekazał świniata), a następnie coś co zafascynowało część z nas. Najpierw Sławek  zobaczył, oniemiał i prawie dosłownie szczupakiem rzucił się na nie, w jego ślady poszedł Teddy, a potem ja. To był piękny szpaler tarniny obwieszony  tarkami. Tak dużych dzikich śliwek jeszcze nie widziałam. Boski widok, piękno aż w oczy kuło. Niestety, spóźniliśmy się. Większość owoców była niejadalna. Kilka skosztowaliśmy, cierpkie niebo w gębie. Smile Idziemy przez rezerwat "Winiańska góra zamkowa" utworzony aby chronić kserotermiczne pół stepowe zbiorowiska. Trasa wiedzie łąkami i przez młody las grądowy.

 

Fot. Marek Podlipski

 

Podejście do ruin to jedyny trudniejszy element drogi. Niewiele widzimy, idziemy w gęstym tumanie. Ruiny potężnego zamku zwanego bramą do Polski zniszczonego przez wojska Kazimierza Jagiellończyka w 1466 r robią na nas wrażenie.

 

Fot. Marek Podlipski

 

Koledzy z bolestraszyckiego arboretum są zachwyceni. Znajdują duże, naturalne stanowisko derenia jadalnego. Joszko opowiada nam, o jednej z najpiękniejszych w tej części Słowacji, panoram. My widzimy tylko ostro w dół idącą przepaść i morze brudnoszarej mgły (pozostałość po gigantycznym kamieniołomie). Tam gdzieś znajduje się krzyż do którego pielgrzymują okoliczne kobiety ubrane w tradycyjne stroje ludowe. Z tego co zrozumiałam chodzą z parasolkami. Jest to miejsce kultu rzymokatolickiego ale w wielokulturowej Słowacji nie ma to najmniejszego znaczenia. Pielgrzymują wszystkie panie bez względu na obrządek. Joszko opowiada nam dalej o tym wieloreligijnym fenomenie. Wędrują schodami zbudowanymi nad przepaściami.
Niestety nie jest nam dane zejście tą trasą. Udajemy się do winnic. Na zdjęciu poniżej winnica na południowych stokach Winiańskiej Góry Zamkowej, takich upraw jest wiele w tym regionie, odradza się tradycja winiarska. Liczne małe piwniczki, spragniony "produktu lokalnego" gość zawsze zostanie przez właścicieli poczęstowany szklaneczką napitku ale traktują oni uprawę winorośli jako swoje hobby, nie sprzedają wina.

 

Fot. Marek Podlipski

 

A potem nad Jezioro Winiańskie, najcieplejszy zbiornik wodny w tej części Słowacji. Owa "kałuża" ma pochodzenie wulkaniczne. Znajdujemy się bowiem w paśmie Wyhorlatu, ten teren jest nadal zagrożony sejsmicznie. Drgania są non stop odczuwalne, m.in. są rejestrowane przez czujniki sejsmiczne w Lesku. Vinianske jazero powulkaniczne o pow. 8 ha, najgłębsze miejsce ma 3,8 m, coś w rodzaju termy. W jego okolicy znajduje się drugi rezerwat "Vivianska srtrań"

 

Fot. Marek Podlipski

 

Następny punkt programu to zapora. Kurczę łeb mnie tak boli, że straciłam pamięć. Jak znajdę notatki to coś skrobnę na ten temat.
Wracamy przez Humenne. Tu obiad "U Szwejka", już nie tak dobry. Ale za to znakomite lokalne piwo coś na K.

Fot. Małgorzata Różowicz

 

Jedną z największych atrakcji wschodniej Słowacji są ruiny zamków. Kilka z nich zwiedziłam, postaram się wszystkie przybliżyć, o ile będę miała fotografie. W naszym kraju wydano kilka przewodników po słowackich zamkach. Polecam dwa: "Zamki i zamczyska Słowacji" Arkadiusza