Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś53
WczorajWczoraj1761
RazemRazem1611567
Solinka
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

Są miejsca magiczne, moim zdaniem do takich należy dolina nieistniejącej wsi Solinka. Pokochałam ją przed laty od pierwszego wejrzenia. Jako dzieciak jechałam po raz pierwszy kolejką, troszeczkę nudziłam się, trasa wiodła przez las. Wtem zmiana, wjechaliśmy na cudne otwarte tereny, pustka wciśnięta pomiędzy Czereninem w paśmie granicznym i Matragonę. Minęło wiele lat, dolina zmienia się, w dużej mierze porasta brzozami, uczucie pozostało. Przez teren nieistniejącej wsi przejeżdżam kolejką wąskotorową dziesiątki razy w ciągu roku, a mimo to zawsze czekam z utęsknieniem na widok doliny Solinki. Dolina Solinki, to określenie może mylić albowiem tak nazywa się nieistniejąca wieś z pogranicza bojkowsko-łemkoweigo, obecna osada licząca chyba 4 domy i dolina rzeki Solinki, która swój początek bierze niedaleko w paśmie granicznym, na zboczach Strybu i stokach Rozsochy. Warto wspomnieć o Solince, jeden z najpiękniejszych i najciekawszych pod względem geologicznym rzek. Przede wszystkim jest znana z tego, że niedługo, oczywiście licząc według zegara geologicznego, może w paśmie granicznym dojść do kaptażu.

 

Fot. Maciej Szpiech Leśnik Nadleśnictwo Ustrzyki D. Solinka

 

Kaptaż to przeciągnięcie górnego odcinka rzeki mniej erodującej przez rzekę, która  silniej eroduje wstecznie. Przeważnie jest to związane z większym spadkiem i energiczniejszą erozją rzeki przechwytującej. Być może za 10 000 lat dojdzie do przecięcia działu wodnego i rzeka kaptująca, czyli słowacka Udava przejmie wody rzeki kaptowanej - Solinki. Nie przez przypadek Słowacy nazywają Udavę piracką rzeczką. Z kaptażem w historii Bieszczadów mieliśmy już do czynienia wielokrotnie. I będziemy mieć albowiem lewy dopływ Wołosatki, który wypływa spod Przełęczy Beskid, może być przeciągnięty przez ukraińską rzeczkę Lubnię, dopływ Uhu. Druga ciekawostka związana ze Solinką to piękne przełomy, to typowa rzeka górska, więc ma ich kilka. Polecam ten w okolicy dawnej wsi Solinka, pomiędzy Matragoną i Hyrlatą. Można go częściowo obserwować jadać kolejką wąskotorową do Balnicy.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Solinka była lokowana na prawie wołoski,  na surowym korzeniu w królewszczyznach starostwa sanockiego grodowego pomiędzy 1549, a 1553 r. Wieś wzięła swoją nazwę od potoku Solyanka - źródło solne.

Nazwa wsi na przestrzeni wieków zmieniała się i tak w 1565 r. brzmiała: Solynka, w 1665 r. Solinka, w XIX i XX w. w języku łemkowskim Sołynka.

 

Fot. Maciej Bajcer

 

Zachowała się wzmianka w lustracji z 1565 r.: "Solynka wieś, nad potokiem rzeczonym Solyanka prawem wołoskim zasadzona  - tę wieś poczęto było sadzić za wielmożnego pana Piotra Zborowskiego, na czas starosty sanockiego będącego, na surowym korzeniu. W niech kmieci natenczas osiadłych jest tylko dwa, a trzeci kniaź; acz tam jest dobre miejsce do wsi, ale iż las wielki i niedźiwiedziów dosyć, którzy ludziom sadowiącym dobytek psują, a przetoż ich tam niewiele osiadło i mało wykopały."

 

Fot. Tomasz Gołkowski Jacek Bis

 

Wieś była własnością królewską aż do rozbiorów, w 1819 r. dawne królewszczyzny: Roztoki Górne, Solinkę, Balnicę, Maniów, Szczerbanówkę z wójtostwami kupił na licytacji Jan Reichenbach za cenę 8 000 zł. Był ciekawą postacią, powstańcem, posiadał majątek Połonna na Węgrzech, wraz ze swoją żoną Pauliną brał udział w nieudanym powstaniu w 1846 r. Po upadku powstania dwór w Połonnej był schronieniem dla uczestników narodowościowego zrywu. Przewidując skutki działań związanych z rabacją galicyjską wysłał czterech służących aby zabrali z dworu w Solince cenne rzeczy. Chłopi z tej miejscowości i z Roztok wysłanników ujęli, srebra skonfiskowali , służących poturbowali, trzech puścili wolno, a jednego potraktowali jako zakładnika. Zażądali wydania powstańców Austriakom. W wyniku donosu dwór w Połonnej został otoczony przez wojsko, zdecydowana większość Polaków zdołała uciec.

 

Fot. Robert Mosoń Śnieżyca wiosenna

 

Niestety, pod koniec  XIX w. i na początku wieku XX tutejsze puszcze zostały przetrzebione.  W 1872 r.  dominium Solinka od Reissenbachów kupił Karol Marno v. Eichenhorst, w 1872 r. dobra przechodzą w ręce dr Arnolda Rappaporta de porada z Wiednia. Jest to największy w Bieszczadach przedsiębiorca drzewny,  rozpoczyna  gospodarka rabunkowa prowadzona w całych jego dobrach. Oprócz dominium Solinka w skład którego wchodzą lasy o pow. 3102 ha wokół Balnicy, Solinki z Roztokami Górskimi, Szczerbanówki, Maniowa posiada  jeszcze dobra Ustrzyki Górne (2347 ha) i Wołosate (2051 ha), wszystkie położone nieopodal granicy z Górnymi Węgrami. W Solince posiadał tartak parowy produkujący drewno budulcowe. Budulec był transportowany do Austro-Węgier przez Przełęcz nad Rzotokami zwaną też Ruską. Od 1898 r. drewno ze okolicznych lasów wywożono kolejką leśną. Stoki m.in. Matragony zostały dosłownie ogołocone.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Dzięki zachowanemu "Kwestionariuszowi w sprawie badania środowiska" z 29 maja 1936 r. dużo wiemy o mieszkańcach Solinki. Zajmowali się rolnictwem podstawą uprawy były: owies, sporadycznie żyto, ziemniaki. Praktycznie nie znali warzyw, sadzono tylko brukiew, kapustę, marchew. Podstawą wyżywienia były: ziemniaki, kapusta i mąka owsiana, nabiał, ryby, dary lasu. Hodowano krowy, woły, konie, czasami kozy, owce i nierogaciznę. Każdy mieszkaniec zajmował się na własne potrzeby rzemiosłem: kołodziejstwem, stolarstwem, ciesielstwem, a kobiety tkactwem. Panował przysłowiowy brud, smród i ubóstwo: " [...] Czystość w chatach -  żadna. W domach panuje niechlujstwo, pchły, wszy, oraz pluskwy prawie w każdym domu. Mieszkań nie wietrzą prawie nigdy, domy w 50 % kurne, pielęgnacja ciała żadna, rąk prawie nigdy nie myją a tylko je moczą w wodzie myjąc twarz. Mydła  nie mają prawie. Bieliznę piorą w rzece, gotują ją w zwarci (naczynie podobne do beczki na trzech nogach), nalewają tam wody i kładąc rozpalone w piecu kamienie. Bieliznę przesypują popiołem z którego w zwarci powstaje ług.

Ludność wierzy w czary, zabobony, czarownice, a jednak nie zdradzają się z tym. Ludność mało pobożna, gdyż mają już drugiego księdza nieodpowiedniego. Do cerkwi chodzą mało. Na odpusty chodzą o miejscowości Dołżyca. Do ulubionych modlitw należy modlitwa codzienna - innych nie znają prawie z powodu analfabetyzmu.

 

Fot. Bogusław Sołtysik Sanocki skansen


Chorego leczą w domu, a raczej pozwalają mu tylko leżeć na piecu. Dają mu ryż i herbatę. Ziół nie znają prawie oprócz kwiatu lipowego. Środków medycznych nie uznają. Przy złamaniach, czy zwichnięciach idą do Żyda, który chorego "naprawia". Do lekarza nie idą prawie nigdy.

Pieśni weselne przeważnie treści obrzydliwej, pozatem śpiewają kolendy, których nauczyli się w cerkwi. [...] Moralność żadana. Kradzieże, konkubinaty, nieślubne dzieci w małżeństwie są popularne. Ludzie leniwi, nie zajmują się żadną praca, gdy ich do niej nie zmuszą. O polepszeniu sobie bytu nie myślą składając winę na "hory" [...].

 

Fot. Marek Kusiak

 

Solinka była wsią łemkowską, z pogranicza łemkowsko-bojkowskiego. Próby powstania szkoły jednoklasowej podjęto już w poł. XIX w., w 1847 r. uczęszczał do niej 16 uczniów, nauczycielem był diak Jan Sementkowski. Pierwsza szkoła państwowa została powołana z proboszcza ks. Komarnickiego, dzieci były uczone najpierw w języku ruskim, a potem, od 1934 r. w języku łemkowskim. Nauczycielem, który wspaniale nie tylko realizował program ale także rozwijał zainteresowania uczniów był Ukrainiec o nazwisku Herman. Był jednak bardzo aktywnym działaczem ukraińskim, więc przeniesiono go w inne miejsce. W 1936r. uczyła tu Maria Procykowa, która napisała w 1939 r.

"Tutejsi mieszkańcy starsi i starzy są analfabetami, gdyż szkoła istnieje dopiero 8 lat; tylko młodzież dorastająca umie czytać i pisać; ale nie korzystają z żadnej biblioteki, gdyż w gromadzie jej nie ma. Czasami pożyczają pisemka i książeczki z biblioteczki szkolnej. Natomiast pism gospodarczych i gazet nikt nie czyta. [...] Rozwój miejscowości pod względem turystyczno-uzdrowiskowo-wypoczynkowym narazie jest niemożliwy, gdyż oprócz dobrego powietrza nie ma żadnych pomieszczeń. Ludność w ogóle pod tym względem nie jest zainteresowana."

 

Fot. Marek Kusiak

 

Bardzo dużo informacji o Solince można znaleźć w książce o charakterze monograficznym "Bieszczady Słownik historyczno-krajoznawcy część II Gmina Cisa" - to publikacja z żelaznego, bieszczadzkiego kanonu. Sięgnę do wydarzeń mało znanych, aczkolwiek bardo interesujących. "W 1937 r. w Solince objął funkcję proboszcza ks. Mychajło Skarb, narodowy działacz ukraiński. Zorganizował on chór cerkiewny, który zbierał się na plebanii. Planując założenie czytelni "Proświty", sprowadzał ukraińska prasę. Straż Granicza, zgodnie z ówczesną polityką. zaczęła szykanować księdza. Najpierw zabroniono prób chóru na plebanii, odtąd odbywały się w zakrystii cerkwi. Dalszym posunięciem było wydanie zarządzenia chodzenia po wsi po godz. 21. Miało to uniemożliwić wieczorne próby chóru, ale ten mimo wszystko ćwiczył i uświetniał niedzielne nabożeństwa. W 1938 r. ks. Skarb zorganizował z okazji 950 -lecia Chrztu Rusi uroczystość, która została odebrana przez władze jako manifestacja polityczna. Starosta leski wykorzystując przepisy obowiązujące w strefie nadgranicznej, nakazał księdzu opuszczenie Solinki w ciągu 24 godzin. Jesienią 1938 r. Straż Graniczną zastąpił w Solince Korpus Ochrony Pogranicza. Zimą z 1938 r. na 1939 r. przez wieś przekradali się na Zakarpacie ochotnicy do powstających tam ukraińskich sił zbrojnych, tzw. Siczy Zakarpackiej. Schwytanych żołnierze KOP bili na oczach mieszkańców wsi, by ich zastraszyć. Latem 1939 r. Solinka przeżyła pacyfikację. W dniach 14-18 marca 1939 r. wojska węgierskie zajęły Zakarpacie i Przełęcz Użocka stał się punktem styku trzech granic: polskiej, słowackiej i węgierskiej. 23 marca wojska węgierskie wkroczyły z kolei na teren dopiero co powstałej Słowacji i zajęły 15 gmin sąsiadujących z Zakarpaciem. W wyniku porozumienia zawartego 3 kwietnia 1939 r. punkt zbiegu granic przeniósł się na północny stok Czerenina (933 m), a ściślej - 900 m na północ od kulminacji Czerenina, w miejsce, gdzie przez grzbiet wododziałowy Karpat przechodzi droga z Solinki do wsi Zvala. Później, w okresie okupacji, ustawiono tam obelisk z piaskowca w formie ściętego ostrosłupa o trójkątnej podstawie osadzonego na cylindrycznym cokole. Część naziemna miała 1,7 m wysokości, a pod ziemią sięgał ok. 1 m w głąb. Na trzech ściankach górnej części wyryte były litery: S (Slovenso), M (Magyarrorszag), D (Deutschland - yła to granica Generalnego Gubernatorstwa). Dziś słup ten, pęknięty na trzy części, leży w zaroślach. Widnieją na nim ślady pocisków.

We wrześniu 1939 r. przez Solinke przedostawali się na Węgry żołnierze z rozbitych polskich oddziałów. Po upadku II Rzeczpospolitej mieszkańcy wsi zorganizowali manifestację , w czasie której powiesili na wierzbie wyniesione ze szkoły portrety polskich dostojników państwowych. Urządzono także symboliczny pogrzeb Polski zakopując koło cerkwi biało-czerwony słup z placówki granicznej.

Po przejściu frontu w 1944 r. nowe władze rozpoczęły wysiedlanie ludności ukraińskiej. Do końca maja 1945 r. z Solinki wysiedlono 98 osób (25 rodzin). By uniknąć wysiedleń ludność podawała się za Starorusinów - nie miało to jednak wpływu na decyzje władz. Do połowy 1946 r. na Ukrainę wywieziono przymusowo dalszych 170 mieszkańców.

26 maja 1946 r. podczas ataku na oddział WP wysiedlający siłą mieszkańców Smolnika nad Osławą poległ piętnastoletni strzelec sotni "Brodycza" o pseudonimie "Peń" pochodzący z Solinki.

W ramach akcji "Wisła" w dniach 28 kwietnia-10 maja 1947 r. wysiedlono ze wsi 169 osób. Po wysiedleniach nie pozostał nikt."

 

Fot. Artur Dybowski


 

Tu jest pewna nieścisłość lansowana zarówno przez część polskich jak i ukraińskich naukowców. Kryterium wysiedleń nie było narodowe lecz wyznaniowe, nie wysiedlano Ukraińców, nikt nikogo nie pytał o przynależność narodową,  lecz wszystkich ochrzczonych w cerkwi i rodziny mieszane , które zawarły związek małżeński w cerkwi.

 

Fot. Dlugi

 

W czerwcu 1947 r. w pobliżu Solinki granicę przekraczała sotnia Hromenki. Jego wspomnienia można odnaleźć w niezbyt ciekawej książce "Za to, że jesteś Ukraińcem Wspomnienia z lat 1944-1947" . Bogdan Huk cytuje w tym opracowaniu wspomnienia Mychaiła Dudy (Hromenki) "Podczas wielkiego rajdu"."Na wschodzie zaróżowiło się. Pomału, napinąjąc ostatni sił dochodziliśmy na skraj wsi Turzańsk. Na szczęście było pusto - ani cywilów, ani żadnych żołnierzy. Powstańcy od razu, jak oszaleli, rzucili się do domów w poszukiwaniu żywności. Brali wszystko, co wpadło w ręce - bób, groch, ziemniaki. [...] W tej wsi zrobiliśmy dłuższy odpoczynek i zgromadziliśmy dużo ziemniaków. [...] Zatrzymaliśmy się w lesie, zapalili ognisko i gotowaliśmy jedzenie. [...] Ogniska płonęły całą noc. Przy ogniu spali powstańcy. [...] Usiadłem z boku na trawie i zacząłem przeglądać wszystkie posiadane mapy terenowe. Czerwonym ołówkiem zaznaczałem na nich  naszą trasę, następnie włożyłem do mapnika, a jedną starą mapę sztabową wsunąłem do podręcznego kompletu. [...] Do godziny trzeciej nad ranem wszyscy po prostu najedliśmy się. Żołądki były już pełne ziemniaków, a mimo to jeść chciało się nadal. Lecz trzeba było ruszyć w drogę, więc wyruszyliśmy w kierunku wsi Balnica. [...] Czternastego czerwca, nad ranem, gdzieś około godziny dziewiątej, oddział zszedł z góry w potężny las, skąd rozpościerał się widok na wsie Balnica i Solinka. W tej ostatniej stacjonowały grupy czechosłowackich i polskich wojsk pogranicznych. W tym miejscu oddział spokojnie kwaterował trzy dni: 14, 15 i 16 czerwca. [...] Do granicy podchodziliśmy w otępieniu, w każdym żołnierzu roiły się dziesiątki uczuć, każdy smucił się i głęboko w sercu odczuwał ból pożegnania z ojczystą ziemią. Po kilku minutach zwiad doniósł, że znajdujemy się w bezpośredniej bliskości od granicy.


Fot. Robert Mosoń

 

Jan Malczewski w artykule  "Inwestycje w Bieszczadach i ich geneza" pisze "Opuszczone bieszczadzkie wsie pierwsi zaczęli przywracać do życia leśnicy, budując osady leśne po 2-3 domy, w których zamieszkiwała służba leśna, oraz bazy ośrodków transportu leśnego (OTL) i tzw. parki konne (koni używano do zrywki drewna). Najbardziej znane z tych osad to: Stuposiany 3 domy (1957-1960), [...] i Solinka (około 1960)."

Solinka nigdy nie rozwinęła się, pozostała maleńką osadą leśną.

 

Fot. Grzegorz Tokarz

 

Stanisław Weremiński "Kolejka leśna w Bieszczadach" : "Torowiska i budowle odcinka Majdan-Smolnik, trójkąt

Solinka w km 29,76, mijanka, przystanek i ładownia o pow. 5 837 m2. Tory: główny zasadniczy, tory ładunkowe - 2. Dł. ogólna  - 0,584 km, dł. użytkowa - 0,346 km. Odległość do Solinki ładowni - 0,8 km.

Mosty żelbetowe: 29.110 - belkowy, rok prod. 1969

Przepusty w km: 29.680, 29, 378, 28,985

Przejazdy i przejścia w km: 29.298

Solinka Ładownia w km 28,966, punkt ładunkowy

Tory: komunikacyjny, ładunkowe - 2, wyciągowe  3. Dł.ogólna - 0,424 km, dł.użytkowa 0,233 km. Rok bud. 1963. Odległość do Balnicy 2,0 km

Przepusty w km: 28.405, 27.880, 27.725, 27.654, 27.585, 27480, 27.415, 27.300, 27.153, 27.068.

Przejazdy i przejścia w km: 28.850"

 

Fot. Maciej Bajcer

 

Po dawnej Solince prawie nic nie pozostało. Jest cerkwisko i cmentarz. Kilka słów o tutejszej cerkwi zaczerpnęłam z drugiego tomu "Leksykonu drewnianej architektury sakralnej Podkarpacia": "SOLINKA (g.Cisna) parafialna cerkiew greckokatolicka Zesłania Ducha Świętego

Parafia istniała w 1663 r. W 1852 r. była tu już cerkiew drewniana. Kolejna, zbudowana i konsekrowana w 1907 r. była trójdzielna. Trójbocznie zakończone sanktuarium, na styku z nawą, miło parę przybudówek, wyglądających z zewnątrz jak transept, w czym cerkiew przypominała tę z Chmiela. Nad nawą znajdowała się prawdopodobnie kopuła. Zniszczona po 1947 r."

 

Fot. Dlugi

 

Wokół cerkwi jak to u nas bywało znajdował się cmentarz o pow. ok. 19 rów. Jest wyraźnie widoczny w krajobrazie, gdyż otacza go niziutki wał ziemny. Zachowało się kilka nagrobków, większość z nich została zniszczona zębem czasu, są niekompletne, tablice inskrypcyjne są prawie nieczytelne. Całość otaczają drzewa, dominują jesiony.

Fot. Dlugi

 

Przez pasmo graniczne znajdujące się obok Solinki przebiega szlak niebieski zwany granicznym, przez Solinkę szlak rowerowy (oba bardzo polecam). Szlak graniczny niebieski wiedzie pasmem granicznym, w tym wypadku polecam łatwy technicznie odcinek Balnica-Roztoki. Bardzo go lubię, jest to typowy szlak leśny wiodący wzdłuż  Parku Narodowego "Poloniny" i dwóch rezerwatów.  Po słowackiej stronie w okolicy znajduje się szlak  Roztoki Górne - Balnica - Vysoký grún - Ol'šinkov, czas przejścia: 10 godzin, różnica wzniesień: 557 m, długa, trudna trasa, miejscami słabo oznakowana, biegnie granicą państwową. W miarę ciekawa przyrodniczo. Można połączyć przejażdżkę kolejką z wędrówka szlakami, w Solince ciuchcia na żądanie zatrzymuje się.

 

Fot. Wacław Salwierz

 

We wrześniu 2010 r. oddano bardzo ciekawą ścieżkę wytyczoną przez polskich i słowackich leśników biegnącą terenami pogranicza. Międzynarodowa Leśna Ścieżka Dydaktyczna "Udava-Solinka" jest bardzo interesująca http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=7&Itemid=8 Na terenie Solinki, która znajduje się w obrębie Nadleśnictwa Cisna trasa ma charakter pętli o długości 4,5 km.

 

Fot. Małgorzata Różowicz

 

Trasa po danej wsi Solinka (Nadleśnictwo Cisna)


Przystanek nr 1
Cerkwisko i cmentarz w Solince

Przystanek nr 2
Miejsce bytowania bobra europejskiego

Przystanek nr 3
Sukcesja naturalna

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Raniuszek

 

Przystanek nr 4

Las bukowy

Przystanek nr 5

Przebudowa drzewostanu
Przystanek nr 6

Strefa ekotonowa lasu

Przystanek nr 7

Zagospodarowanie turystyczne lasu

 

Fot. Robert Mosoń

 

"Przewodnik po międzynarodowej ścieżce edukacyjnej "Udava-Solinka" Edward Orlowski, Roman Zielonka

Przystanek nr 3

"Opuszczamy teren zagospodarowany przez bobry i kontynuujemy wycieczkę przez miejsca w których przed ponad półwieczem gospodarował człowiek. Dawne pola i pastwiska są dzisiaj zagospodarowywane przez przyrodę. Taki proces nazywa się sukcesją leśną. Przyroda nie toleruje leniwego "trwania". Wszystkie zespoły przyrodnicze mają charakter dynamiczny, zarówno na poziomie elementów, konkretnych roślin, jak i większych zbiorowisk. Dlatego warto obserwować takie miejsca jak te, miejsca pozostawione bez presji człowieka na kilkadziesiąt lat. Świadomość tego, że stoi się w miejscu, gdzie sześćdziesiąt lat temu było pole uprawne lub pastwisko, a teraz rośnie pozornie bezładne, a jednak powstałe w wyniku logicznych procesów przyrodniczych zbiorowisko traw, drzew  krzewów zmusza do refleksji i zaciekawienia."

 

Fot. Andrzej Banach Bóbr

 

Okolica wprost wymarzona do wędrówek pozaszlakowych, tu prawie nie ma tras oznakowanych, obszarów chronionych, więc bez problemu, możemy włóczyć się pograniczem polsko-słowackim. Należy pamiętać, że przekraczając granicę powinniśmy mieć dowód osobisty lub paszport, dzieci  paszport, a starsze dowód osobisty. Inne dokumenty nie są przez Słowaków honorowane. Szczególnie dotyczy to dzieci. Nie dopełniając obowiązku posiadania dokumentów przez dzieci można zostać oskarżonym o porwanie małoletniego.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Okolica jest wymarzonym miejscem do uprawiania turystyki rowerowej. Wiedzie nią  jedna z najciekawszych tras  zwana "Wokół Chryszczatej i Sinych Wirów" o długości 88,3 km i sumie podjazdów 878 m (843 m), czasie przejazdu 5.24 (5.36 h). Dane zaczerpnęłam z przewodnika Krzysztofa Plamowskiego "Zielony Rower Greenway Karpaty Wschodnie".  Krzysiek tak pisze o odcinku wiodącym przez Solinkę:

"Przed nami niezbyt stromy, długi zjazd kamienistą drogą. Szybko jedziemy wzdłuż potoku Solinka. Nachylenie drogi łagodnieje, a jazdę uprzyjemniają coraz ładniejsze widoki. Docieramy do małej osady leśnej Solinka (14,5 km). Droga zakręca teraz w kierunku północnym, a nawierzchnia nadal pozostaje kamienista. Warto zatrzymać się i spojrzeć na piękne pasmo Berda, Hyrlatej i Roztoki rozciągające się po prawej stronie. Podczas dalszej jazdy mijamy wyraźnie odchodzącą w lewo przez most drogę  - stąd już ok. 3,5 km do turystycznego przejścia w Balnicy. Równolegle do skręcającej drogi biegnie dobrze widoczne torowisko kolejki wąskotorowej. My jedziemy dalej prosto i niebawem znajdziemy się wysoko nad doliną potoku Solinka. Czekają nas teraz krótkie podjazdy i zjazdy."

 

Fot. Wacław Salwierz My leśną drogą w kierunku miejscowości Solinka, a z tyłu na horyzoncie połoniny Rożek Jasła Okrąglika

 

Okolice Solinki to idealny teren do uprawiania narciarstwa biegowego. Tak o takich miejscach pisze Paweł Klimek w ciekawym przewodniku "Bieszczady, Beskid Niski na nartach biegowych i tourowych"

"Bieszczady, Beskid Niski
Bieszczady i wschodnia część Beskidu Niskiego (na wschód od linii Dukla - Barwinek ) są terenem turystom znanym i chętnie odwiedzanym. Dotyczy to jednak okresu letniego. W zimie spotkanie turysty na nartach jest rzadkością - poza najwyższymi partiami połonin. A jest to teren idealnie nadający się pod turystykę narciarską - dobre warunki śniegowe, a przede wszystkim tak ważna dla narciarzy przestrzeń występują tu, w stosunku do innych części polskich gór, w nadmiarze. Wysokie, widokowe połoniny dają świetne możliwości odbywania wycieczek na nartach tourowych. Z kolei wyludnione po II wojnie światowej obszary dawnych wsi - zarówno w Bieszczadach, jak i w Beskidzie Niskim stwarzają doskonałe warunki dla wędrujących na biegówkach albo jeszcze lepiej na śladówkach. Trzeba jednak zaznaczyć, że są to góry bardzo trudne - przede wszystkim ze względu na słabą komunikację i właśnie niewielkie zaludnienie. Należy liczyć prawie wyłącznie na własne siły i bardzo dobrze dobierać trasy do własnych umiejętności. W zamian za to można przeżyć jedyną w swoim rodzaju przygodę narciarską o znacznych walorach technicznych, ale przede wszystkim dostarczającą niezapomnianych wrażeń i niespotykany już nigdzie indziej w Polsce kontakt z naturą."

Trasa 13

Cisna (6 h) - Roztoki 2 h 30 min (4 ha) - Solinka 4 h 30 min (1 h 30 min) - Żubracze (6 h)

Długość: 19 km

Suma podejść: 370 m (z powrotem: 300 m)

łatwa technicznie i orientacyjnie, ale dosyć długa wycieczka dookoła Hyrlatej. Zapoznaje z odludnymi terenami i typowymi krajobrazami zachodniej partii Bieszczadów. Polecam dla wszystkich narciarzy biegowych.

 

Fot. Robert Mosoń

 

Pozwolę sobie przypomnieć jeszcze jeden epizod najnowszej historii Solinki, czyli funkcjonującą tam w latach 90tych ubiegłego wieku studencką bazę namiotową. Baza namiotowa działała w sezonie letnim i prowadzona była przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Lublina. Baza działała 8 lat, od roku 1992 do roku 1997. Na bazę składało się kilka dużych namiotów wojskowych (tzw.NSów) oraz bacówka z piecem. Po ostatnim sezonie działania bazy, w tejże bacówce doszło do tragedii. Otóż popełniła w niej samobójstwo para turystów z Holandii - bodajże był to związek nie akceptowany przez ich rodziców. Zwłoki Holendrów znalazł w bacówce wiosną poszukiwacz zrzutów. W roku 1997 ówczesny właściciel terenu na którym stała baza wymówił dzierżawę SKPB i miałem tą nieprzyjemność w czerwcu 1998 roku być w grupie demontującej bazową infrastrukturę. Z wyposażenia bazy zachowała się m.in. zabezpieczona niegdyś przez studentów tablica z napisem SOLINKA z przystanku kolejki wąskotorowej. Tablicę można teraz oglądać w chatce studenckiej w Zawadce Rymanowskiej w Beskidzie Niskim." Michał Zieliński

 

Fot.

 

Solinka leży na ternie Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Narodowego i na obszarze europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000. Tak o nim pisze dr Tomasz Wilk w "Ptakach Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego": "Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy został utworzony w celu ochrony walorów przyrodniczych i krajobrazowych zachodniej części pasma Bieszczadów, na rozległym obszarze obejmującym ponad 51 000 ha. Od wschodu obszar ten graniczy z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym , a od północnego wschodu z Parkiem Krajobrazowym Doliny Sanu. Razem te 3 obszary chronią część pasma Bieszczadów Zachodnich - jednego z najlepiej zachowanych regionów przyrodniczych w Polsce. Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy obejmuje kilka równolegle biegnących pasm górskich, o przebiegu z północnego-zachodu na południowy -wschód. Kilka szczytów przekracza tu 1000 m n.p.m., a najwyższe z nich sięgają prawie 1200 m n.p.m. Ich obecność pozwala na występowanie tutaj piętrowego układu roślinności,od piętra pogórza do piętra połonin. Charakterystyczną cechą Parku jest wyjątkowo wysoka lesistość sięgająca nawet 83 % powierzchni. Dominują tutaj drzewostany bukowe, często z domieszką jodły oraz świerka, mające w wielu miejscach charakter pierwotny. O wysokiej jakości tutejszych lasów świadczyć może obecność wszystkich dużych ssaków drapieżnych POlski - wilka, rysia i niedźwiedzia. Siedliska łąkowe,  w tym wysokogórskie połoniny zajmują niewielkie powierzchnie Parku, jednak ich obecność znacznie podnosi walory przyrodnicze i krajobrazowe tego terenu. Charakterystyczna jest także mocno rozbudowana sieć potoków i rzek, oraz brak większych zbiorników wodnych na terenie Parku. Punktowo zlokalizowane są także inne siedliska, jak gołoborza, śródleśne jeziorka, czy torfowiska. Różnorodność siedlisk przyrodniczych i naturalny stan zbiorowisk roślinnych znajdują odzwierciedlenie w bogactwie gatunkowym roślin. Łącznie na terenie Parku stwierdzono ponad 940 gatunków roślin naczyniowych,  w tym wiele gatunków górskich, alpejskich i endemitów karpackich. Wyjątkowe walory przyrodnicze Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, potwierdza fakt, że jest on objęty jednoczęsnie innymi formami ochrony obszarowej. Teren Parku jest częścią Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie", a także obszaru specjalnej ochrony ptaków i specjalnej ochrony  siedlisk Natura 2000 "Bieszczady".

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Puszczyk uralski

 

Gmina Solina na terenie reliktów wsi Solinka ustanowiła ze względu na  zachowanie  wartości przyrodniczych, kulturowych i estetycznych zespół przyrodniczo-krajaobrazowy.  Chroni on dolinę rzeki Solinka wraz z jej przełomami i roślinnością nadrzeczną oraz ślady dawnej zabudowy wsi. Zespół przyrodniczo-krajobrazowy jest stosunkowo mało znaną formą ochrony przyrody.  Ustawa o ochronie przyrody definiuje go w ten sposób: "są tofragmenty krajobrazu naturalnego i kulturowego zasługujące na ochronę ze względu na ich walory widokowe i estetyczne".

 

Fot. Maciej Bajcer Śnieżyczka przebiśnieg

 

Po drugiej stronie granicy rozciąga się PN "Poloniny"  chroniący część słowackich Bieszczadów zwanych Bukovskimi verchami. Ochroną objęto słynne pralasy zbliżone do puszczy karpackiej, namiastkę połonin, krainę ssaków i ptaków puszczańskich. Na terenie parku narodowego znajduje się 7 narodowych rezerwatów przyrody i 12 rezerwatów przyrody. Tuż obok Solinki znajduje się rezerwat "Udava", bliżej Roztok "Sipkova. udava chroni źródliska pirackiej rzeczki Udavy wraz z lasami bukowymi i bukowo-jodłowymi, a ten drugi stanowiska roślin ciepłolubnych i odsłonięcie fliszu karpackiego.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Sarna z młodymi

 

Polecamy

Szlaki w słowackich Bieszczadach

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=58&Itemid=65

Balnica  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=143&Itemid=149

 

To teren Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=91&Itemid=102

 

Fot. Maciej Bajcer Gdzieś pomiędzy Żubraczem, a Solinką

 

My na facebooku

Bieszczady forum https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/
Beskid Niski forum https://www.facebook.com/groups/278404572261928/
Polska niezwykła https://www.facebook.com/groups/494010277310428/
Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/
Grupa Bieszczady https://www.facebook.com/grupabieszczady

 

Fot. Rafał Robert Dudek Jaszczurka zwinka

 

...