Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś485
WczorajWczoraj1033
RazemRazem1655328
W garnizonie Baligród
Wpisany przez Wiesław Cieślak   

 

 

Rozpoczynamy dziś prezentację pierwszego z artykułów cyklu Wielkie bitwy "małej wojny" 34 budziszyńskiego pułku piechoty pana Wiesława Cieślaka, który to cykl ukazywał się w odcinkach w Gazecie Bieszczadzkiej w roku 2010. Artykuły przedstawiamy w wersji autorskiej.

 

WIELKIE BITWY „MAŁEJ WOJNY” 34 BUDZISZYŃSKIEGO PUŁKU PIECHOTY

W GARNIZONIE  BALIGRÓD

W sierpniu tego roku minęło 65 lat od czasu gdy mieszkańcy Baligrodu po prawie roku od tragicznych wydarzeń 6 sierpnia, /gdy życie straciło 42 mieszkańców/ w trosce o siebie i swoich bliskich z lękiem oczekujący każdego nowego dnia wreszcie mogli odetchnąć. Garnizonem w Baligrodzie stanął pododdział ze składu przybyłej   na teren województwa rzeszowskiego 8 Drezdeńskiej Dywizji Piechoty.

Lato roku 1944. Po krwawych wydarzeniach niedzieli Przemienienia Pańskiego Baligród we władanie przejmują Ukraińcy . Urządzają demonstracyjne przemarsze przez miasto „wlokąc” za sobą zardzewiałe działo. Towarzyszy im miejscowa   i okoliczna młodzież, przysposabiająca się do kolejnych mordów. Stan taki trwa   do 24 września 1944 roku, do wejścia  Armii Czerwonej na teren Baligrodu.
Przygotowany napad na piwnice w których zgromadzili się Polacy nie udał się…
Po przejściu frontu /który pod Baligrodem trwał 3 doby/ rozpoczyna się tworzenie większych oddziałów UPA. Przystępują one wkrótce do krwawych antypolskich akcji nawołując do opuszczenia Bieszczadów przez Polaków.
W tym też czasie, na przełomie września i października w Baligrodzie i gminach ościennych organizują się posterunki Milicji Obywatelskiej. Ich bazą rekrutacyjną stają się byli partyzanci, oficerowie,  podoficerowie i żołnierze Wojska Polskiego.       Np. w skład załogi posterunku w Cisnej wchodzili Krzysztof Duciak i Władysław Faliszewski – dwaj partyzanci, którzy walczyli w oddziale Mikołaja Kunickiego – „Muchy”. Od chwili powstania, posterunki te były „solą w oku” operującej w okolicy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Napadów na posterunek w Baligrodzie banderowcy dokonują kilkakrotnie, bez powodzenia.
W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1945 r. wkraczają do Baligrodu z zamiarem jego zlikwidowania.
Posterunek liczący wówczas 30 ludzi pod dowództwem Tomasza Trybulewicza        po zaciętej walce, zdołał się obronić. Przed opuszczeniem Baligrodu Ukraińcy palą    6 domów należących do rodzin milicjantów oraz mordują Jana Szybowskiego.

 

Bieszczady, Baligród, W garnizonie Baligród, walka z UPA,

 

W tym budynku w Baligrodzie mieścił się posterunek MO. Foto W. Cieślak


Tak opisała te wydarzenia w kronice szkoły Maria Makowska:
… „w tę noc rozkazali też banderowcy zgromadzonym w jednym mieszkaniu 9-ciu osobom wyjść na ulice okrążając ich. Między tymi osobami byłam i ja. Okrążeni dookoła przez zbrodniarzy z rękoma podniesionymi  do góry, oświetleni łuną pożaru staliśmy na środku szosy. Po 10 minutach, które wydawały się wiecznością, gdyż tylko patrzyliśmy kto z nas pierwszy padnie i  rozpacz nas ogarniała gdyż między nami było troje dzieci i dwie dziewczynki po 16 lat - zostaliśmy zwolnieni. Zbadano, że nie jesteśmy rodziną żadnego z milicjantów, bo celem ich było tej nocy mordować i palić domy milicjantów. Nie chcieli nas zamordować, bo gdyby chcieli to nikt i nic by im nie przeszkodziło….”
Jedną z 16-to letnich wówczas dziewcząt była siostrzenica p. Makowskiej – Stanisława Prenkiewicz z d. Malik. W czasie wywiadu udzielonego autorowi w Nysie 14 listopada 2008 roku tak wspominała tamtą noc: … „w grupie naszej były dwie córki /Bronia i Stasia/ milicjanta Demczaka, którego dom płonął obok. Ukraińcy pytali o nie, ale nie wydałyśmy ich. Przeżyły”…

 

Bieszczady, Baligród, W garnizonie Baligród, walka z UPA,

Stasia Malik /Prenkiewicz/, Baligród 1940. Foto ze zb. W. Cieślaka

 

W celu wsparcia działań, które prowadziły organa bezpieczeństwa i MO przeciwko UPA powołany został Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pierwszym pododdziałem, który przybył na teren województwa rzeszowskiego z początkiem lutego 1945 roku była 4 kompania z 1 Brygady Wojsk Wewnętrznych a 26 czerwca 1945 roku przeniesiono z Łodzi do Rzeszowa 5 specjalny pułk KBW.
Jednostki WP przybyły na Rzeszowszczyznę po zakończeniu działań wojennych z zadaniem zwalczania polskiego i ukraińskiego podziemia, co ze względu na pogarszający się stan bezpieczeństwa wewnętrznego było konieczne.
9 Dywizja Piechoty, która jako pierwsza przybyła na teren województwa 30 maja 1945 roku rozlokowana została w Rzeszowie i okolicy.
8 Dywizja Piechoty z zadaniem obsadzenia granicy Polski i Czechosłowacji  na odcinku Piwniczna – Użok, przybyła do Krosna w drugiej dekadzie lipca 1945 roku.
Po objęciu granicy oddziały dywizji przystąpiły do zwalczania UPA, a od początku września angażowano je do ochrony przesiedleń Ukraińców. Po przekazaniu odcinków granicy w listopadzie 1945 roku nowo powstałym Wojskom Ochrony Pogranicza, dywizja uzyskała większe możliwości włączenia się do działań bojowych przeciwko UPA.

8 Dywizja Piechoty sformowana została w składzie 2 Armii WP /od 1 lipca 1945 r.   w 1 Armii WP/.
W jej skład wchodziły trzy pułki piechoty /32; 34 i 36/ pułk artylerii lekkiej /37/; pułk artylerii ppanc; batalion saperów i inne pododdziały wszystkich służb.
Cechą szczególną formowanej dywizji było to, że jej „trzon” stanowili partyzanci /1153/ różnych ugrupowań. Armii Krajowej, Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich  i innych zgrupowań.
W początkowym okresie dowództwo dywizji nie miało dokładnego rozeznania  w sytuacji i dlatego pierwsze miejsca postoju poszczególnych jednostek były przypadkowe.
Wkrótce jednak dzięki zorganizowaniu rozpoznania oraz nawiązaniu kontaktów z MO i UB, dyslokacja została poprawiona. Ostatecznie była następująca:
Krosno – 32 pp; Sanok – 34 pp; Lesko – 36 pp.
Interesujący nas, 34 Budziszyński Pułk Piechoty po zluzowaniu Korpusu Pogranicza Armii radzieckiej, od 14 lipca 1945 roku rozpoczął pełnienie służby granicznej  w pasie Cichanie – Wola Michowa.
1 batalion obsadził odcinek na prawym skrzydle pułku -  od Cichani do Rudawki Jaśliskiej organizując strażnice w Polanie, Mszanie, Barwinku, Zyndrowie i Jaśliskach /Lipowcu/. Sztab batalionu stanął w Dukli.
2 batalion obsadził odcinek od Rudawki Jaśliskiej do Woli Michowej, rozmieszczając sztab w Komańczy i organizując punkt kontrolny na stacji w Łupkowie. Obsadził  on strażnice w Jasielu, Radoszycach i w Łupkowie. 3 batalion ze sztabem 34 pp stanął w Sanoku.
Ponieważ w sierpniu okazało się, że najaktywniejszym rejonem działania band UPA był Baligród, zdecydowano wysłać tam 3 dywizjon 37 pułk artylerii lekkiej.
8 sierpnia po południu kolumna przybyła do Baligrodu. W Lesku dołączyli  do artylerzystów uciekinierzy z Baligrodu, którzy przed kilkoma dniami schronili się tam uchodząc z życiem w czasie jednego z nocnych napadów na miasto. Natychmiast po przybyciu wystawiono ubezpieczenia i Baligród opasano gęsto rozmieszczonymi gniazdami karabinów maszynowych. Trzy dni przeszły spokojnie, dopiero w nocy z 12 na 13 sierpnia kureń „Rena” zdecydował się na atak. Żołnierze nie dali się zaskoczyć i ogniem 4 dział przepędzili napastników. Z podobnym skutkiem odparte zostały ataki w dniu 16 i 27 sierpnia. Żołnierze i mieszkańcy Baligrodu poczuli się bezpieczniej.

3 dywizjon 37 pal stacjonował w Baligrodzie do końca września 1945 roku.
Na początku października 3 dywizjon został zluzowany przez 36 pułk piechoty.
Również w tym czasie następuje na bazie sił wydzielonych m.in. z 32 i 34 pułku piechoty formowanie  8 i 9 Oddziału Wojsk Ochrony Pogranicza, które to oddziały z początkiem listopada przejmują odcinki graniczne. W Baligrodzie umieszczona zostaje, wraz z czterema strażnicami, 37 Komenda Odcinka WOP. Po przekazaniu granicy, do Sanoka odchodzą oba bataliony 34 pp. Po raz pierwszy  pułk skoncentrowany został w jednym garnizonie.

 

Bieszczady, Wiesław Cieślak, walki z UPA,

Baligród, wopiści z 37 Komendy Odcinka. Z ręcznym KM – szer. Edmund Andrzejak.
Foto ze zb. W. Cieślaka.

 

30 kwietnia z pułkiem pożegnał się jego dotychczasowy dowódca ppłk Stanisław Pluto  a nowym, wyznaczony został w czerwcu 1946 roku - ppłk Jan Gerhard.
Pierwsza zmiana dyslokacji pułku ma miejsce 6 maja kiedy przeszedł      on do Baligrodu a następnie do Ustrzyk Górnych /30 maja/. Powrót do Baligrodu następuje 20 lipca by wreszcie ostatecznie przenieść się do Leska /4-tego listopada/.  W Baligrodzie pozostał tylko 2 batalion pod  dowództwem kpt. Henryka Karczewskiego.
W Lesku pułk przebywa do zakończenia działań w ramach operacji „Wisła” , a następnie przeniesiony zostaje do Łodzi, gdzie pełni dalszą służbę garnizonową.
Mieszkańcy Baligrodu przyjmują kolejno stacjonujące w mieście pododdziały   8 Dywizji niezwykle serdecznie. W obliczu zagrożenia przez UPA żołnierze stacjonujący w mieście dają poczucie bezpieczeństwa. W grudniu 1945 roku społeczeństwo Baligrodu organizuje wigilię dla wszystkich żołnierzy garnizonu. Krótko  potem ufundowało proporzec dla 34 pp, który uroczyście został wręczony   w kolejne  pułkowe święto.

 

Bieszczady, Baligród, W garnizonie Baligród, walka z UPA,

Willa dr Kuźmaka, siedziba sztabu 34 budziszyńskiego pułku piechoty. Foto W. Cieślak

 

W willi dr Kuźmaka /najbardziej okazałym budynku w mieście/ organizuje się sztab pułku. Oficerowie i żołnierze 34 pułku zakwaterowani zostają głównie   w mieszkaniach i pokojach użyczonych przez mieszkańców. W domu Pani Tekli Głogowskiej mieszkają - kpt. Henryk Karczewski – dowódca batalionu i dowódca kompanii tego batalionu – por. Ryszard Sawicki.

 

Baligród, Wiesław Cieślak, walki z UPA,

 

Dom Tekli Głogowskiej u której zakwaterowani byli: kpt. Karczewski i por. Sawicki.

Foto W. Cieślak

 

Obu oficerów doskonale pamięta i z sympatią wspomina Pani Janina Głogowska,  synowa Tekli Głogowskiej. Oficerowie zakwaterowani u Tekli Głogowskiej czują się „jak u mamy”. Ryszard Sawicki w pamiętniku pt. „Płonące Wzgórza” tak wspominał pobyt u p. Głogowskiej:
…”po każdym z powrotów, troskliwa pani Głogowska zjawiała się niemal natychmiast

- skaranie boskie z tymi młodymi /gderała od progu/. Jeść przecież trzeba, trzeci raz noszę ale jakem Głogowska nie ruszę się z miejsca póki talerz nie będzie jak wymyty”…
Po powrocie pułku z Ustrzyk Górnych w trzeciej dekadzie lipca 1946 roku ma miejsce incydent, który trafił na łamy powieści Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach”.
Dowódca pułku zażądał od Gminnej Rady Narodowej oddania wyremontowanego piętra szkoły dla poborowych. Gminna Rada Narodowa pracująca w „uszczuplonym” składzie bez ks. Józefa Miezina, Marii Makowskiej kierowniczki szkoły i Kazimierza Prenkiewicza nauczyciela tejże szkoły, na wniosek nadleśniczego oddaje budynek szkoły do użytku 34 pułkowi rozmieszczającemu się w Baligrodzie. Wojsko zajmuje szkołę nie szukając nawet klucza. Wójt Baligrodu Stanisław Trześniowski nakazuje wejść przez okno cyganowi i otworzyć drzwi od środka. Po przyjeździe z urlopu wezwanej telegraficznie kierowniczki przez Baligród przechodzi „huragan”.
Dowództwo pułku szybko zorientowało się, że zajęcie budynku szkolnego /mimo uchwały GRN / było błędem. Z przeprosinami wydelegowany zostaje z-ca dowódcy pułku ds. liniowych mjr Kamiński. Przeprosiny zostają przyjęte. 34 pułk na mocy zawartej wtedy umowy oddał jedną krowę na remont parteru budynku szkolnego       w którym miała się odbywać nauka. Rok szkolny choć z opóźnieniem rozpoczął się…
Zmiana dyslokacji 34 pp z Sanoka do Baligrodu związana była z wyznaczeniem jego pododdziałów do grupy operacyjnej „Rzeszów”, której organizacja przynieść miała /po wiosennych niepowodzeniach/ usprawnienie kierowania wojskami oraz zwiększenie skuteczności w zwalczaniu UPA i przyśpieszenie przesiedleń ludności ukraińskiej.
Działalność  grupy  operacyjnej  „Rzeszów”  rozpoczęła  się 5 kwietnia  a zakończyła
31 października 1946 roku, kiedy została rozwiązana.
Walki prowadzone w składzie grupy operacyjnej z dnia na dzień stawały się coraz bardziej zacięte, zresztą z obu stron. Akcje pododdziałów pułku przeprowadzane  były teraz planowo i w sposób ciągły. UPA traciła oparcie w ukraińskich wioskach, które pustoszały w wyniku przesiedleń. Inicjatywa zdecydowanie przeszła w ręce wojska. Jednak siły którymi grupa ta dysponowała /wydzielone z 8 i 9 DP/  nie były  w stanie zlikwidować ukraińskiej partyzantki posiadającej dobry wywiad, sfanatyzowanej i sterroryzowanej przez własne kierownictwo i cieszącej się poparciem miejscowej ludności. Jak zapisał R. Sawicki w swoim pamiętniku:

...”przeciwnikiem był wytrawny, dobrze wyszkolony żołnierz i bandyta w jednej osobie. Bezwzględny, okrutny, doskonale znający teren”…
W Baligrodzie nie było tygodnia by nie odbywał się żołnierski pogrzeb, najczęściej dwa lub więcej. Żołnierze 34 pułku przed swoim odejściem z Baligrodu budują przy drodze do Leska cmentarz wojenny, który szybko zapełnia się. W dniu 1 listopada cmentarz zostaje poświęcony. Minie jeszcze długi rok nim w Bieszczadach zapanuje spokój.

 

Cmentarz wojenny w Baligrodzie. Foto W. Cieślak

 


 

Przyjaźnie  zawarte   pomiędzy   mieszkańcami   Baligrodu  a oficerami  i żołnierzami
34  pułku  w  tamten  trudny  czas  przetrwały  lata.  Np. dowódca  34  pułku  piechoty
ppłk Jan Gerhard, późniejszy pisarz i literat, redaktor naczelny tygodnika „Forum”, ilekroć bywał gdzieś w okolicy /był posłem na Sejm z Krosna/ prowadząc spotkania autorskie odwiedzał i zatrzymywał się u p. Władysława R.
Częstym gościem w Baligrodzie była kierowniczka szkoły p. Maria Makowska.

Wiesław Cieślak