Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś42
WczorajWczoraj653
RazemRazem1837182
Choceń
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

Ostatnio na forach non stop czytam o tym jakie to te Bieszczady są skomercjalizowane, zapełnione turystami itd. Cóż mogę powiedzieć, co zrobić? Wyśmiać dyskutantów nie godzi się, mogę co najwyżej zaprosić ich w wirtualne  Bieszczady i pokazać miejsca magiczne. Wśród nich jest nieistniejąca wieś Choceń. Skomercjalizowana jest i to nieźle, 2/3 terenu należy do prywatnych właścicieli, którzy mają swój własny pomysł na Bieszczady, 1/3 do Nadleśnictwa Baligród. Choceń to kraina z marzeń, dobrze zachowane relikty wsi, cisza, spokój.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Choceń mi osobiście kojarzy się z żubrami. Kilka razy biegaliśmy po okolicy poszukując imperatorów puszczy. Okolice Chocenia to zimowa ostoja żubrów, bez problemu można tu obserwować ślady ich bytowania. Więcej o bieszczadzkich żubrach jest tu http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=194&Itemid=201

Fot. Marek Kusiak

 

Nie wiem czy powinnam o tym wspominać, zawsze może zdarzyć się, że czytają nas dziwni ludzie, niektórzy przecież potrafią włożyć głowę z aparatem fotograficznym do gawry w której jest niedźwiedzica z młodymi, ale tylko nadmienię, że jest tam ostoja zwierzyny. To świetne miejsce do obserwacji ptaków. Choceńskie łąki i pola są rajem dla ornitologów, sama tam przypadkiem obserwowałam orliki krzykliwe, entomologów. No i botaników.

 

Fot. Marek Kusiak Wawrzynek wilczełyko

 

Choceń leży na uboczu, u podnóża Gubryjki zwanej dziś Gabrów Wierchem, Choceńskiej Kiczery i Ropy, w dolinie Kalniczki i Choceńskiego Potoku, z dala od głównych dróg. Być może dlatego zachowała się tu tak dobrze dawna struktura wsi. Nadal jest czytelny układ przestrzenny wsi, znajdują się zarysy budowli, studnie i piwniczki,  widać sieć dróg, stare rusińskie sady owocują.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Łatwo tu dostać się, jest kilka możliwości. Myśmy przeważnie podchodzili wykorzystując trasę z Cisowca, jest krótsza i łatwiejsza orientacyjnie. Mi bardziej jednak podoba się podejście ze Seredniego Wielkiego, dróżka wiedzie wzdłuż dopływu Kalniczki. Chyba wiedzie, bo nigdy nie udało mi się nią przejść w całości, tamtejszy teren jest cudny, więc łaziłam sobie bez celu. Wędrowaliśmy też tam  z Zahoczewia (te dwie miejscowości są połączone siecią dróg leśnych) i Nowosiółek, ale w tym ostatnim wypadku musieliśmy iść kawałek na krechę przez potoczki.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Przez Choceń biegnie też szlak papieski, praktycznie nieznany, niewiele osób nim wędruje. Jego przebieg znam tylko z internetu, został wyznakowany przez dzieci ze szkoły w Tarnawie, nie jest naniesiony na mapy. Biegnie z  Zagórza przez Gruszkę - Górę Miarki - Choceń - Cisowiec  do Kiełczawy. Przez Choceń biegła trasa MTB Baligród - Wierch - Mchawa - Cisowiec - Choceń - Średnie Wielkie - wzgórze 568 - Łukowe. Trasa została wyznakowana chyba w 2001 r., kilka lat później oznakowania były już nieczytelne.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Choceń jak prawie wszystkie nasze miejscowości został założony na prawie wołoskim. W internecie często spotykam informację, iż jego początki toną w mrokach historii. Autorzy tych rewelacji powołują się na nazwę miejscowości. Choceń ma się wywodzić od alańskiego słowa chacan oznaczającego miejsce walki, warownię, obwarowanie, szaniec. Troszeczkę mnie to dziwi, przecież nazwę mogli przynieść XVI - wieczni osadnicy. Jedno mnie zastanawia, dlaczego Adam Fastnacht nie umieścił Chocenia w "Słowniku historyczno-geograficznym ziemi sanockiej w średniowieczu".

 

Fot. Marek Kusiak

 

Warto sięgnąć do innej jego książki. "Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650"  str. 164

"Nad największym dopływem Osławy - Tarnawką istniały już w początkach XV w. wsie Tarnawa u ujścia i Serednie (dzisiaj S. Wielkie) w połowie jej dwudziestokilometrowego biegu. W ciągu dwóch wieków osadnictwo obięło stopniowo całość dorzecza tego strumienia. W r. 1473 znana tu już jest wieś Łukowe, dział dóbr z r. 1483 wymienia nieznane poprzednio wsie Olchowa, Kalnica i Sukowate (wówczas Sękowata), a rejestr poborowy w r. 1552 Kamionki i Choceń. Tej ostatniej wsi prawdopodobniej nie było jeszcze w r. 1511, jak można wnosić z ówczesnego opisu granic dóbr." To moim zdaniem w sposób oczywisty obala powielane teorie. Tak na marginesie , przepisywacze informacji powinni czasami zastanowić się , sięgnąć jeżeli już nie do materiałów źródłowych, to chociaż do publikacji naukowych lub popularno-naukowych.

 

Fot. Marek Kusiak

 

W 1552 r. Choceń należał do rodziny Tarnawskich i liczył 14 zagospodarowywanych łanów. Następnymi właścicielami miejscowości byli Stadniccy i Krasiccy. Ok. 1880 r. odkryto tu samowypływowe źródła ropy naftowej na polu zwanym Ropa i w lesie. Tak o właścicielach Leska pisze Edward Orłowski w monografii "Z dziejów lasów nad Górną Osławą i Wisłokiem": "Dobra Lesko - lasy leskiego klucza hrabiów Krasickich położone były w wielu wsiach położonych wokół Leska, a także ciągnących się doliną Kalniczki aż po szczyt Chryszczatej (997 m n.p.m.). Całkowita powierzchnia lasów majątku wynosiła ok.3213 ha i były zlokalizowane w miejscowościach: Bezmiechowa Dolna (253 ha lasów), Choceń (37 ha lasów), Huzele (205 ha lasów), Kamionka (383 ha lasów), Kalnica ( 195 ha lasów), Lesko (323 ha lasów), Łukawica (64 ha lasów), Monasterzec (528 ha lasów), Podsobień (103 ha lasów), Poraż (162 ha lasów), Posada Leska z Wolą Postołową (104 ha lasów), Postołów (143 ha lasów), Serednie Wielkie (170 ha lasów), Sukowate (357 ha lasów), Weremień z Łączkami (186 ha lasów). Wyrąb roczny drewna na poziomie 11 tys. m3 grubizny. Własność Ignacego hr. Krasickiego z Leska, który w 1908 r. dobra leskie przekazał synowi Augustowi hr. Krasickiemu z wykształcenia leśnikowi , z zamiłowaniem dendrologicznym, który w tym czasie władał już należącymi dobrami Laszki Murowane w powiecie Stary Sambor (257 ha lasów) i dobrami Stratyń - Dubryniów w powiecie Rohatyn (2302 ha lasów). Po I wojnie św. do dóbr Krasickich wszedł także majątek Hoczew (275 ha). Pracująca administracja leśna podlegała Centralnej Dyrekcji Dóbr hr. Krasickich z/s w Lesku."

 

Fot. Marek Kusiak

 

Najprawdopodobniej w czasie II wojny św. Niemcy prowadzili tu badania geologiczne, w czasie prac związanych z  rewitalizacją wsi odkryto m.in. fragmenty betonowej konstrukcji, być może szybu. W 1921 r.  w czasie spisu ludności było tu 33 domy i 199 mieszkańców, większość określiła się jako grekokatolicy, 14 osób było wyznania mojżeszowego. Zaś w 1936 r. wieś liczyła 297 mieszkańców, w tym 256 Rusinów, 5 Polaków i 36 Żydów. Choceń był ciekawą miejscowością pod względem etnograficznym znajdował się na pograniczu bojkowsko-doliniańsko-łemkowskim.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Niewiele wiemy o przebiegu II wojny św. na tym terenie i o wojnie domowe. Są wprawdzie wzmianki ale wykluczające się. W lipcu 1944 r. oddział AK KN-23 rozbroił w Choceniu kolumnę transportową ukraińskiej dywizji SS "Hałyczyna". Grupą partyzantów dowodził major Adam Winogrodzki ps. "Ordon", "Korwin".  Inni autorzy wspominają iż w lipcu tego roku doszło do potyczki WP z sotnią "Chrina".

 

Fot. Marek Kusiak Dawna studnia

 

Do potyczki oddziału UPA dowodzonego przez "Chrina" z WP doszło 24 sierpnia. To była pierwsza klęska tego oddziału, "Chrin" nie chciał się wycofać, sami ukraińscy partyzanci zmusili go do odwrotu. Miejsce obozu zdradził pojmany do niewoli staniczny "Gołąb" , którego w bardzo okrutny sposób przesłuchiwano. W potyczce zginęło 25 banderowców. Ponoć doszło do jeszcze jednej potyczki UPA z WP, miało to się stać w lutym 1947 r. Wtedy miała zostać spalona duża część wsi. Na pewno UPA przebywała we wsi, na pewno w okolicy trwały walki.

 

Fot. Marek Kusiak Choceńka

 

Kilka razy o Choceniu wspomina w swoich pamiętnikach Stepan Stebelski "Chrin "Zimą w bunkrze Wspomnienia dowódcy sotni UPA biorącej udział w zasadzce na gen, Świerczewskiego" : "W 1946 roku zebrała się na Jordana ludność wsi Średnie Wielkie i Choceń na Łemkowszczyźnie. W tym czasie na obrzędzie brała też udział sotnia d-cy Bira. Właśnie tego dnia jeden oddział Wojska Polskiego z Baligrodu przyszedł uderzyć na wioskę. Na prośbę ludności d-ca Bir uderzył na Polaków z dwóch stron i rozbił ich. Na polu walki zostało trzydziestu zabitych wrogów. Resztę niedobitków buńczuczny Stach gnał aż do Baligrodu. Tam ostrzelała ich jeszcze raz druga grupa WP, która szła na pomoc pierwszej. Było przy tym jeszcze kilku zabitych. Ośmiu polskich jeńców powstańcy ubrali w najgorsze łachany, przypasali słomianym powrósłem. Tak puścili ich do Baligrodu i kazali powiedzieć: "To za Wodochreszcza". Ludzie z radości kropili strzelców święconą wodą i mówili: "Bóg zesłał  karę  na Polaków". Po naszej stronie nie było nawet jednego zabitego. W nierównej krwawej walce pod Choceniem słyszę jęki swoich żołnierzy: - Dowódco! Nie zostawiajcie nas na polu walki! Zabierzcie albo dobijcie! Podbiega strz. Komacha. Wyłażą mu wnętrzności. Krzyczy:  Dowódco! Proszę mnie dobić! Spuchli z głodu, wycieńczeni, wyczerpani - leżą pokotem na ziemi, a twarz każdego przytulona do broni, by w każdej chwili móc skierować ją przeciw armii wroga, który gania za nami całą wiosnę."

 

Fot. Marek Kusiak

 

Warto sięgnąć do ciekawej monografii Zbigniewa Osenkowskiego "Zagórz nad Osławą" Tak autor pisze o tutejszej cerkwi: " W Choceniu znajdowała się niegdyś cerkiew pod wezwaniem Matki Bożej Pokrow. Ksiądz Laurecki, wizytujący świątynię w 1807 r. napisał w protokołach, że postawiono ją w w 1772 r. "we trzy wierchy czyli kopuły" i że jest w stanie dobrym. Miała 13 metrów długości, 7 metrów szerokości i 10 m wysokości. Dotrwała do 1870 r. kiedy postawiono nową cerkiew. Ikonostas malował Pawlikowski z Krywego koło Cisnej. Cerkiew odnowiono w 1900 r. W Choceniu nabożeństwo odprawiano co drugą, czasem co trzecią niedzielę. Wieś należała do parafii w Średnim, dokąd jej mieszkańcy uczęszczali na nabożeństwo. Choć przez pola, na skróty mieli bliżej, było to jednak zabronione i musieli chodzić dalej, przez góry, przez co - jak pisał ksiądz Laurecki - "do serediańskiej czasem tylko chodzą.Wierni, jego zdaniem, byli również "nieposłuszni co się tyczy chwały pańskiej". Obecnie na dawnym cmentarzu można odnaleźć podmurówkę drewnianej cerkwi z 1870 r".

 

Fot. Marek Kusiak

 

Tak o cerkwi pisze Stanisław Kryciński w przewodniku "Cerkwie w Bieszczadach": "Cerkiew filialna, p.w. Opieki Matki Bożej. Pierwszą cerkiew zbudowano tu zapewne pod koniec XVI w. Ostatnią, drewnianą, postawiono w 1870 r. Ikonostas malował Pawlikowski z Krywego k. Cisnej. Cerkiew odnowiono w 1900 r. Po 1947 r. rozebrano. Zachowała się czytelna podmurówka. Cerkiew była trójdzielna z trójbocznie zamkniętym prezbiterium. Miała następujące wymiary: babiniec - 5x5 m; nawa 8,3x7 m; prezbiterium - 5x5 m. Dzwonnica drewniana, na planie kwadratu (4x4 m), usytuowana na osi cerkwi, na zachód od niej w odległości 8 m. Nie istnieje. Zachowana czytelna podmurówka.

Cmentarz cerkiewny ze śladami mogił ziemnych. Nagrobków i ogrodzenia brak.

Cmentarz grzebalny, dotyka od południa do cmentarza cerkiewnego. Zachowały się jedynie mogiły ziemne.

 

Fot. Marek Kusiak


Bardzo ciekawa tablica na której wyrzeźbiono znak tryzubu znajduje się poniżej. Najprawdopodobniej to tablica upamiętniająca Ukraińców, którzy zginęli za wolność Ukrainy. Takie pojawiały się w latach 30 XX w. W 1947 r. w ramach akcji "Wisła" wysiedlono stąd 513 osób, wieś całkowicie oputoszała. Wysiedleni byli kierowani do punktu zbiorczego rejestracyjno-załadowczego w Zagórzu. Część osób usiłowała powrócić na swoją ojcowiznę, ale bezskutecznie. Pozostała nieużytkowana ziemia, która została częściowo przekazana na rzecz skarbu państwa, a częściowo na rzecz lasów państwowych. Dysponentem tzw. poukraińkich zabudowań został Związek Samopomocy Chłopskiej. Nienależycie wywiązywał się ze swoich obowiązków, więc ziemia trafiła do Państwowego Funduszu Ziemi, a następnie do pegieerów. Na południe od Łukowego życie praktycznie po 1947 r. zamarło. Wiązało się to z kilkoma przyczynami m.in. z wysiedleniami w stu procentach wsi, brak ponownego zasiedlenia ludnością polską, trudnościami komunikacyjnymi, brakiem powiązań opustoszałych wsi z resztą powiatu leskiego czy sanockiego.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Kilka lat temu o Choceniu w mediach było głośno za sprawą właścicieli doliny Joanny Cutts. To ponoć z jej inicjatywy powstał plan rewitalizacji wsi poprzedzony badaniami terenowymi. W 2003 r. Regionalny Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków w Rzeszowie projekt utrwalenia reliktu wsi. W 2006 r. Nadleśnictwo Baligród podjęło się prac, odkryto pozostałości po 54 gospodarstwach, oczyszczono dolinę, uprzątnięto cerkwisko (cerkiew została zniszczona w 1947 r.), cmentarz, wycięto trochę drzew, zaznaczono zarys cerkwi, dzwonnicy, domów, odsłonięto fundamenty, piwniczki, studnie. Wokół tych ostatnich zbudowano "cembrowinę" z drewna z rozebranej chaty. Postała też tzw. infrastruktura szlakowa, postawiono tablice. W chwili obecnej nie wiem jak to wygląda, po okolicy chodzę zimą, ostatnio jak tam  byłam to zapadałam się po pas w śniegu.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Ta dolina ocalała, gdyż nie przeprowadzano tu prac rekultywacyjnych, nie był PGR-u, była wypasana przez owce. To właśnie wypas uratował Choceń przed całkowitym zarośnięciem przez las. Moim zdaniem bardzo ciekawy jest "owczarski" epizod w dziejach  nie tylko naszego regionu ale i całych polskich Karpat. W 1954 r. powstaje Tatrzański Park Narodowe, owce są wyrzucane z gór, należy znaleźć tereny do wypasu dla setek tysięcy zwierząt. Wybór padł na Bieszczady. Przez pewien okres czasu byliśmy w zarządzie TPN, a Bieszczadzki Park Narodowy został założony przez zastępcę dyrektora TPN. Nie oznacza to, że owce u nas wypasali tylko górale podhalańscy. Byli tu także spiscy, orawscy, limanowscy, nowosądeccy. W 1957 r. wypasano w Bieszczadach ponad 30 tys. owiec pod opieką 64 baców.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Ciekawie o owym epizodzie w dziejach Bieszczadów pisze Krzysztof Potaczała w jednej z najciekawszych książek poświęconych współczesnej historii naszych gór "Bieszczady w PRL-u" tom pierwszy: "Górale na Bieszczady nie narzekali. Oferowano im setki hektarów pod wypas, darmowe drewno, atrakcyjne pożyczki oraz wszelką inną pomoc, żeby tylko chcieli się tu budować. Ale zazwyczaj nie chcieli, osiedlali się tylko nieliczni. Większość wolała tu przybywać tu czasowo, bądź tylko na wypasach, bądź na innej robocie, a na zimę z wypchanymi kieszeniami wracać w rodzinne strony, gdzie czekały matki, siostry, narzeczone. [...] Dzięki ugorowi zarabiali dużo "dudków". Niektórzy stawiali za tę forsę domy, inni inwestowali w rozwój owczych stad, inni przeciwnie - woleli przepić, przehulać. Generalnie jednak byli to ludzie uczynni, weseli, umiejący współżyć z tubylcami, choć ci ostatni nie zawsze umieli odwzajemnić się tym samym. [...] Kiedy kończył się rok szkolny, a bywało, że w jego trakcie, w Bieszczady zjeżdżały wysłane tu do pomocy ojcom, wujom i starszym braciom dzieciaki. Widok pędzących owce kilkuletnich chłopaczków wcale nie był rzadki. Wprawiali się zresztą nie  tylko w pasieniu, lecz także w dojeniu i wyrabianiu oscypków, choć to ostatnie zajęcie wymagało niemałej siły rąk, by długo, cierpliwie i z naciskiem formować kształtne sery. Góralska młódź nie miała więc wakacji i dotyczyło to również dziewcząt. Córki baców miały za zadanie dwa razy dziennie doić owce, trzymać porządek w bacówce, gotować strawę, robić przepierkę w potoku. Nawykłe do pracy w gospodarstwie od najmłodszych lat, nie narzekały na spartańskie warunki czy przymusowe dzielenie kwatery z mężczyznami, a robota paliła im się w rękach. Przy czym były to dziewczęta nader skromne i życzliwe miejscowym. Górale wypasali owce na bieszczadzkich pastwiskach do połowy października."

 

 

Fot. Marek Kusiak Zdjęcie archiwalne, beczkę ktoś ukradł

 

Polecam ciekawy artykuł o Choceniu sprzed lat autorstwa Krzysztofa Potaczały http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/odkopuja-zapomniana-wies

 

Mały fragmencik tego artykułu:

Choceń był małą i biedną wsią. Według spisu z 1921 r., stały tu 33 domy. Spośród 199 mieszkańców większość stanowili Ukraińcy. Reszta, nie więcej niż 20-25 osób, to Żydzi i Polacy. Do wojny i późniejszych wysiedleń ten stan niemal się nie zmienił. Wioska leżała w małej, trudno dostępnej kotlince. Miejscowi żyli z uprawy żyta i jęczmienia, hodowali owce, kozy.
- Żyli to za dużo powiedziane, raczej dziadowali - krzywi się Maria Piekutowska z sąsiedniego Seredniego Wielkiego, rocznik 1929. - Głód doskwierał często. Pamiętam, że na skraju wioski stała kurna chata. Mieszkała w niej rodzina z kilkorgiem dzieci. Dziewczynki były moimi rówieśnicami, chodziłam do nich się bawić. Zanosiłam im pszenne bułki, dla nich rarytas. To tam pierwszy raz w życiu spróbowałam placków z brukwi, które jedli na co dzień...
Piekutowska przypomina sobie, że bodaj tylko dwóch gospodarzy miało konie. Jak chcieli, to konia pożyczyli, jak nie, biedota musiała sama zaprzęgać się do pługa. Dziś nikt już nie dojdzie, którzy byli najbardziej zasobni, ale udało się przynajmniej ustalić nazwiska części mieszkańców i oznaczyć działki, na których stały ich domy.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Choceń leży na terenie Ciśniańsko-Wetlińkiego Parku Krajobrazowego, który wraz z Parkiem Krajobrazowym jest otuliną Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Całość wchodzi w skład transgranicznego, trójstronnego  Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie" utworzonego pod egidą UNESCO.

 

Fot. Marek Kusiak Lulecznica kraińska

 

Opracowanie Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, pilot wycieczek

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej, pokazy ptaków drapieżnych, wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 504 750 254, zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Fot. Marek Kusiak

 

Polecam

Łukowe

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=246&Itemid=309


„Szlak osobliwości historycznych i przyrodniczych”  http://szlak.lukowe.pl/

 

Fot. Marek Kusiak Łukowe

 

Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=91&Itemid=102

Pasmo Chryszczatej i Wołosania

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=31&Itemid=36

 

Fot. Marek Kusiak Jeleń w ekotypie karpackim

 

Specjalistą od tej okolicy jest Kolega przewodnik górski Marek Kusiak autor większości zdjęć i twórca ścieżki wiodącej przez Łukowe. Pasją Marka są także ukraińskie Karpaty Wschodnie.

https://www.facebook.com/groups/435940603139200/

Marek Kusiak -

  • przewodnik beskidzki kl. III na obszar Beskidów Wschodnich (nr leg. 0571/11)
  • przewodnik Bieszczadzkiego Parku Narodowego (nr leg. 29/2011)
  • przewodnik Magurskiego Parku Narodowego (nr leg. 12/2012)
  • pilot wycieczek (nr leg. 3434/12)
  • członek PTTK od 2009. roku (nr leg. 161151)

tel. 13 466 20 44
kom. 605 588 523
e-mail: markus05małpawp.pl

 

Fot. Marek Kusiak

 

 

 

 

 

 

 

 

..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.........